Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Nikt ich nie powinien wyrzucać z Polski! (wideo)

Szok! To najczęstszy komentarz mieszkańców ul. Grzybowej w Lublinie na wieść, że ich sąsiedzi mają zostać deportowani na Syberię.
- Zdarzenie jest wyjątkowe - mówi senator Józef Bergier. I obiecuje, że stanie w obronie tej rodziny w Senacie. Wczoraj napisaliśmy, że rada pedagogiczna V Liceum w Lublinie wystąpiła do marszałka Senatu o wstrzymanie deportacji 8-osobowej rodziny Kuleczowów. Osiem lat temu Swietłana i Arkadij przyjechali z dziećmi do Polski z Nowosibirska w Rosji. Ich przodkowie - Polacy walczący w powstaniu styczniowym - zostali tam zesłani w XIX wieku. Sąsiedzi nie mogą uwierzyć, że tak nagle to się skończyło. - Pracowali tu dorywczo, byleby zarobić na utrzymanie dzieci - mówi Lucyna Dudziak, sąsiadka z tej samej ulicy. - Kilka dni temu podjechało 6 radiowozów policji. Zabrali ich jak przestępców - dodaje Katarzyna Dudziak, inna z sąsiadek. - My tylko chcemy mieszkać w Polsce - mówi Swietłana Kuleczowa. - Czujemy się Polakami. Na Syberię nie mamy po co wracać. A nasze dzieci nie znają nawet rosyjskiego, bo od urodzenia uczymy je polskiego. Arkadij Kuleczow dodaje: - Nie możemy udokumentować naszych korzeni. To nasz jedyny problem. Bo gdzieś zaginęły papiery o naszych przodkach. Już chyba wszędzie prosiliśmy o polskie obywatelstwo, o przedłużenie wizy czy o pozwolenie na tymczasowy pobyt. Bezskutecznie. Lubelski sąd zdecydował, że rodzina Kuleczowów ma zostać deportowana do Rosji. Na razie trafili na 90 dni do ośrodka dla cudzoziemców w Białej Podlaskiej. W tym czasie mają zostać dopełnione wszystkie procedury związane z deportacją. Nie pomógł rzecznik praw obywatelskich, do którego napisali sąsiedzi rodziny. - Właśnie nam odpowiedział, że zostały wyczerpane wszystkie możliwości prawne - mówi Justyna Gryka. Nauczyciele z V LO, do którego chodziła jedna z córek Kuleczowów, liczą na pomoc senatorów. (MB, PIM)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama