Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ciężki czas dla druhów

Rozmowa z Tadeuszem Tomasiakiem, prezesem Ochotniczej Straży Pożarnej w Pałecznicy
- Niestety, tak. Wczoraj pojechaliśmy ze specjalną komisją do Berejowa, bo ktoś wypalił całe pole. Pewnie z ugoru chciał zrobić rolę i nie pomyślał o zagrożeniu, które stwarza. A do nieszczęścia wystarczy krótka chwila. W tym przypadku jednak gaszenie nie było potrzebne, bo trawa sama się wypaliła. - Zawsze istnieje ryzyko, że ogień może się rozprzestrzenić na budynki. Człowiekowi się wydaje, że nad nim panuje, ale wiatr sprawia, że sytuacja wymyka się spod kontroli i z wypalania robi się pożar. Nieraz tak było. Czasem nawet podpalacz może ucierpieć, bo nawet nie zauważy, jak ogień przeniesie się za jego plecy. W lecie natomiast zdarza się, że trawy zapalają się od niedopałków papierosów lub porzuconych butelek. - Oczywiście, co roku prowadzimy pogawędki na wszelkich gminnych spotkaniach, w szkole. Mówimy o tym, jak bardzo takie wypalanie szkodzi glebie i do jakiej tragedii może doprowadzić, ale co roku znajdzie się kilku takich, którzy zapomną.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama