Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Mało nas do gaszenia ognia

Rozmowa z Mirosławem Hałasem, komendantem miejskim Państwowej Straży Pożarnej
• Statystycznie na 1000 mieszkańców powinien przypadać jeden strażak. W Lublinie na 1000 mieszkańców jest 0,58 strażaka. Dlaczego? - Brakuje pieniędzy. Od lat mamy tyle samo etatów. Ale to problem nie tylko Lublina. W całej Polsce ten wskaźnik jest poniżej 1. • Czym to grozi? - Niczym. Ale musimy się sprężać i to bardzo, bo od 1999 roku zdarzeń przybyło nam ponaddwukrotnie. • Macie więcej dyżurów? - Czas służby jest intensywniej wypełniony. • Przepracowany strażak to dobry strażak? - Przepracowany to nie do końca trafne pojęcie. Czasem są dyżury, gdy nie ma zdarzeń, a czasem są dni, gdy strażacy nie mają czasu wrócić do jednostki. • Ilu etatów potrzeba? - Bardzo dużo. Miasto i powiat mają w sumie 490 tysięcy mieszkańców, a w tej chwili jest 280 strażaków. Czyli brakuje jeszcze 210 etatów. • Załóżmy, że dostaje pan tych 210 ludzi. Znalazłby pan dla nich miejsce? - Nie byłoby problemu. Zmieniłby się tylko system pracy. Ale teraz to już bujamy w obłokach. • I jakie są szanse, żeby dogonić ten wskaźnik: jeden strażak na tysiąc mieszkańców? - Mam nadzieję, że dostaniemy dodatkowe etaty po wybudowaniu nowej jednostki przy al. Spółdzielczości Pracy. Budowa rusza zaraz, a zakończy się w przyszłym roku. Roz

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama