Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Mają dość błotnej zjeżdżalni

- W pobliżu jest przystanek MPK, więc siłą rzeczy każdy woli iść na skróty. Dlatego przechodzą tędy setki ludzi - mówi Wanda Dziubińska,
mieszkanka Czechowa, która niemal codziennie schodzi stromym zboczem do wąwozu za ul. Oratoryjną. Na górce nie ma żadnego chodnika ani schodów. - Jak pada deszcz, to schodząc tędy można sobie zrobić krzywdę. Z tego, co wiem, kilka osób już tu się nieźle potłukło - mówi Jolanta Kondwacka. Lokatorzy od dawna proszą o zbudowanie chodnika lub schodów. - Ten teren nie należy do nas - odpowiada Sławomir Osiński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej \"Czechów”, jednej z dwóch, których bloki stoją koło wąwozu. - Sprawa jest nam znana, ale zbudowanie takiego zejścia jest rolą miasta, bo do niego należy wąwóz - wyjaśnia Grzegorz Zychowicz z zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej \"Rudnik”. - Kiedyś w tym miejscu były schody, ale ktoś się na nich połamał i ostatecznie je zlikwidowano. A miasto tłumaczy, że schody są, tylko nieco dalej, obok wiaduktu w ciągu al. Kompozytorów Polskich. Tyle że z tych schodów mało kto korzysta, bo trzeba nadkładać drogi. - Dla starszych to duży problem, bo tą dróżką jest najbliżej, ale to ryzyko - potwierdza Franciszka Łukasik, mieszkanka dzielnicy. - Dlatego jak jest mokro, to omijam to miejsce - dodaje Dziubińska. Sprawę przekazaliśmy Urzędowi Miasta. Czekamy na odpowiedź. Do tematu powrócimy. Malwina Bojarczuk Dominik Smaga

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama