Nasze sklepy, obce szyldy
„Cheesecake shop”, „Baby land”, „XStore” i inne językowe zapożyczenia na dobre zadomowiły się na naszych szyldach. Czystości języka chronią dwie ustawy. Efekt? Dziwnych czy obco brzmiących nazw nie ubywa, a na polskich ulicach nierzadko bardziej swojsko czuje się gość z zagranicy niż mieszkaniec Lublina czy Zamościa.
16.07.2003 21:08