Śmierć Przemyka. Były policjant nie pójdzie do więzienia
Korzystnie dla Ireneusza K., byłego zomowca, a potem policjanta w Biłgoraju, zakończył się jego proces przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie. Mężczyzna oskarżony był o śmiertelne pobicie Grzegorza Przemyka. Sędziowie uznali, ze sprawa przedawniła się.
- 14.12.2009 13:28
12 maja 1983 roku Ireneusz K., wówczas 20-letni zomowiec, pełnił służbę w komisariacie przy ul. Jezuickiej w Warszawie. Milicjanci przyprowadzili tam zatrzymanego na placu Zamkowym 19-letniego Grzegorza Przemyka, syna opozycyjnej poetki Barbary Sadowskiej i jego kolegę. Chłopcy świętowali maturę. W komisariacie Przemyk został skatowany przez milicjantów. Po dwóch dniach zmarł w szpitalu.
Ireneusz K. był czterokrotnie uniewinniany. Wyroki uchylał sąd wyższej instancji. Ostatnio Sąd Okręgowy w Warszawie skazał go na osiem lat więzienia za udział w śmiertelnym pobiciu Grzegorza Przemyka. Dzięki amnestii karę od razu obniżono mu o połowę – do czterech lat.
Ireneusz K. odwołał się. Teraz jest na emeryturze. Jako policjant był chwalony przez swych zwierzchników w Biłgoraju.
Reklama
Komentarze