Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Prezydent ukarany grzywną, bo ktoś coś źle wcisnął

Karne ściganie urzędników rozważa lublinianin, po którego skardze sąd ukarał grzywną prezydenta miasta. On twierdzi, że nie dostał odpowiedzi na swoje pismo z pytaniem. Ratusz, że takiej odpowiedzi już udzielił.
Prezydent ukarany grzywną, bo ktoś coś źle wcisnął
Sądowe postanowienie o ukaraniu prezydenta 200-złotową grzywną zapadło kilka dni temu. Podkreślmy, że ukarany nie jest Krzysztof Żuk jako taki, ale prezydent miasta jako organ władzy odpowiedzialny za podwładnych.

Kara to efekt skargi złożonej przez lublinianina, który w lutym złożył wniosek o udostępnienie informacji, a gdy nie doczekał się żadnej odpowiedzi złożył za pośrednictwem Ratusza oficjalną skargę do sądu.

Problem w tym, że miasto nie przekazało sądowi tej skargi, choć miało taki obowiązek. I właśnie za to Wojewódzki Sąd Administracyjny wymierzył grzywnę.

- Doszło do błędu przy obsłudze elektronicznego systemu - mówi Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta. Jeszcze w poniedziałek (pisaliśmy o tym wczoraj) Ratusz nie wiedział, kto prosił o informacje i czego chciał się dowiedzieć.

- To ja prosiłem o informacje - mówi Krzysztof Kowalik z grupy Porozumienie Rowerowe. W lutym poprosił Zarząd Dróg i Mostów o tzw. kartogramy natężenia ruchu na Al. Racławickich, ul. Sowińskiego i Lipowej. Z takich map można się dowiedzieć, ile pojazdów jedzie na wprost, a ile skręca na poszczególnych skrzyżowaniach.

- Chciałem poznać materiały, na których podstawie przyjęto określone rozwiązania projektując przebudowę tych ulic - mówi Kowalik. - Jako inżynier budowy dróg chciałem wyrobić sobie na ten temat własne zdanie. Nie dostałem tych danych, ani żadnej odpowiedzi. Rozważam skierowanie sprawy do prokuratury - dodaje.Prawo mówi, że ten, kto wbrew obowiązkowi nie udostępnia informacji publicznej podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności, albo pozbawienia wolności do roku.

- Na wspomniany wniosek z 14 lutego udzieliliśmy odpowiedzi. 27 lutego mieszkaniec dostał mailem informację, że płytę CD z tymi danymi już dostał, w związku z innym, poprzednim wnioskiem o udostępnienie informacji - mówi Krzyżanowska.

- Nie dostałem takiego maila - twierdzi Kowalik. - Płytę, owszem, tak. Ale nie da się jej odczytać przy użyciu dostępnych zwykłemu człowiekowi programów komputerowych, dlatego prosiłem o skan mapy w formacie PDF. A tłumaczenie miasta jest dziwne. To tak, jakby mówić komuś, że nie dostanie nowego dowodu, bo przecież jeden już otrzymał.

W sądowym postanowieniu mowa jest też o tym, że miasto odmówiło odbioru sądowego wezwania do wyjaśnień po tym, jak mieszkaniec zawnioskował o nałożenie grzywny. - Nie umiemy wyjaśnić, kto odmówił. Nie ma u nas żadnego śladu takiego zdarzenia - mówi rzecznik Ratusza.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama