Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Strażnicy miejscy pobili kierowcę? Wszyscy staną przed sądem

Jest akt oskarżenia przeciwko strażnikom miejskim, którzy mieli poturbować kierowcę. Ich zdaniem zaparkował w niedozwolonym miejscu. W ruch poszły więc kajdanki i gaz.
Strażnicy miejscy pobili kierowcę? Wszyscy staną przed sądem
Na ławie oskarżonych zasiądą 35-letni Robert Z. oraz 29-letni Dariusz K. Odpowiedzą za przekroczenie uprawnień. Sprawa dotyczy awantury, do której doszło 4 kwietnia tego roku. Strażnicy interweniowali wówczas u zbiegu ul. Skłodowskiej i Grottgera. Zostawili wezwanie za wycieraczką mercedesa Grzegorza T. Ich zdaniem mężczyzna zaparkował w niedozwolonym miejscu. Kiedy kierowca wrócił do samochodu, chciał odjechać. Został jednak zatrzymany przez strażników miejskich.

- Kierowca stwierdził, że nie zgadza się z oceną sytuacji dokonaną przez strażników i nie przyjmie mandatu - mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Strażnik odpowiedział wówczas, że spotkają się w sądzie.

Na tym sprawa powinna się zakończyć, ale doszło do awantury. Z ustaleń śledczych wynika, że kiedy kierowca chciał odjechać, mundurowi robili wszystko, by mu to uniemożliwić.

- Jeden ze strażników otworzył drzwi auta i próbował wyciągnąć kierowcę z pojazdu - wylicza Syk-Jankowska. - Następnie kierowca został zakuty w kajdanki, za które oskarżeni ciągnęli go w celu zmuszenia do wyjścia z samochodu. Szarpali go za ubranie. Dwukrotnie zastosowali gaz łzawiący, rozpylając go w twarz pokrzywdzonego. Używali wobec niego słów wulgarnych.

Na miejsce wezwano policjantów. Kierowca przytoczył im swoją wersję wydarzeń. Na lewym nadgarstku miał zapięte kajdanki. Miał zadrapania i potłuczenia, krwawił z nosa. Z relacji strażników wynikało, że Grzegorz T. zamiast pokazać dokumenty, próbował ich przejechać.

- Oskarżeni nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów - dodaje Syk-Jankowska. - Wskazali na fakt, iż pokrzywdzony był agresywny, nie reagował na polecenie opuszczenia pojazdu i podanie swych danych osobowych.
Mężczyzna twierdził również, że został uderzony w twarz. Strażnicy zgodnie temu zaprzeczają. Już po postawieniu prokuratorskich zarzutów zostali zawieszeni. Grozi im do 3 lat więzienia.

Przed sądem staną nie tylko mundurowi, ale i kierowca mercedesa. Śledczy uznali, że również on posunął się za daleko. Prokuratura skierowała więc przeciwko Grzegorzowi T. akt oskarżenia, dotyczący znieważania strażników i naruszenia ich nietykalności cielesnej.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama