Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pracownice sanepidu wzięły łapówkę: Sąd umorzył sprawę

Sąd warunkowo umorzył postępowanie karne przeciwko dwóm byłym pracownicom lubelskiego sanepidu, które dwa lata temu przyjęły łapówki – kosze słodyczy.
– Sąd Rejonowy uznał, że czyn zarzucany obu oskarżonym stanowi wypadek mniejszej wagi. Warunkowo umorzył postępowanie karne przeciwko obu oskarżonym na roczny okres próby – mówi Artur Ozimek, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Lublinie. Co to oznacza w praktyce? Beata Ś. i Katarzyna M. przez rok nie mogą popełnić żadnego przestępstwa. Jeśli tak będzie, to po upływie kolejnych sześciu miesięcy po sprawie nie zostanie żaden ślad. Sprawa dotyczy kontroli domu weselnego w Krzczonowie, którą pracownice Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie przeprowadziły 31 lipca 2009 roku. Wówczas, na korzyść właściciela domu, zafałszowały protokół. Chodziło o stan sanitarny lokalu, w którym nie wszystko było idealne. Jako \"podziękowanie” przyjęły dwa kosze słodyczy – każdy za ok. 60 zł. Jeszcze tego samego dnia Paweł Policzkiewicz, dyrektor PSSE, otrzymał telefon, w którym anonimowy rozmówca poinformował go o łapówce dla jego podwładnych w domu weselnym. Wysłał tam innych kontrolerów, którzy potwierdzili, że inspektorki sfałszowały protokół. Sprawa trafiła do prokuratury. W związku z tym jedna z oskarżonych zdecydowała się odejść z pracy w PSSE za porozumieniem stron. Drugą zwolniono dyscyplinarnie. Pierwsza z nich pracowała w PSSE ponad 20 lat, druga ponad 10. – Moim zadaniem jest nie tylko kontrola stanu sanitarnego lokali. Muszę też pilnować tego, co dzieje się wewnątrz sanepidu. Dlatego każdy tego typu przypadek będę kierował na drogę sądową – podkreśla Paweł Policzkiewicz. To nie jedyna taka sprawa w sanepidzie. – Trwają cztery podobne postępowania. W przyszłym tygodniu w sądzie zapadnie decyzja odnośnie dwóch kolejnych pracownic PSSE, które na własną rękę udały się na kontrolę, by wydać zgodę o otwarciu lokalu. Miały przyjąć za to korzyści – informuje dyr. Policzkiewicz. * W poniedziałek sanepid zamknął hurtownię nabiałową przy ul. Robotniczej w Lublinie. Zakwestionowano warunki przechowywania śmietany, serów i drożdży (17 stopni Celsjusza). Hurtownia nie miała pozwolenia na rozpoczęcie działalności. * W sobotę sanepid zamknął Oberżę Stajenną przy ul. Ciepłej. – Wewnątrz roiło się od much, a w lodówce temperatura wynosiła 30 st. Celsjusza – mówi Barbara Sawa-Wojtanowicz z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie i dodaje: Kucharze serwowali właścicielom spleśniałe mięso i zepsute ryby, a także jajka i warzywa, na podawanie których nie mieli zgody sanepidu. Z zagrzybionych ścian i sufitów sypał się tynk, a sedes i umywalka w łazience dla personelu nie były przymocowane. Sanepid wyda zgodę na ponowne otwarcie restauracji, jeśli właściciel przeprowadzi tam gruntowny remont. Inspektorzy ukarali go najwyższym mandatem – 500 zł. * Po raz drugi właściciel pubu Rotunda przy Krakowskim Przedmieściu w Lublinie nie wpuścił sanepidu. – W tej sytuacji skierujemy wniosek o ukaranie go do Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego – kwituje Barbara Sawa-Wojtanowicz.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama