Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Po co kucharzowi dyplom magistra

Rozmowa Barbara Matyka, szef kuchni w lubelskiej \"Tart Yvonne”
Po co kucharzowi dyplom magistra
Barbara Matyka: W kuchni regionalnej możemy być mistrzami. (Jacek Świerczyński)
• Proszę się przedstawić – Jestem gastronomem, dietetyczką, szefem kuchni, \"świeżym” magistrem kierunku hotelarstwo i gastronomia. • Po co kucharzowi dyplom magistra? – Najważniejsza jest chyba chęć zdobycia wiedzy, podnoszenia kwalifikacji, a nie ukrywam, że też chęć zrealizowania marzeń, może ambicji. Dyplom może być potrzebny, bo kiedyś zechcę przekazywać swoją wiedzę i doświadczenie uczniom. • Jaki był tytuł pracy magisterskiej? – \"Wpływ kuchni regionalnej na działalność gastronomiczną wybranych hoteli w Lublinie”. • Jest taki wpływ? – Jest, choć może nie tak duży, jak się spodziewałam. • Jakie kryteria były brane pod uwagę? – Przede wszystkim standard hotelu, jego lokalizację i to, czy jest to hotel sieciowy czy też prywatny, wielkość obiektu. Analizowałam menu kilku hotelowych restauracji – w \"Lubliniance”, \"Victorii”, hotelu \"Focus”, \"Na rogatce”, \"Willa Różana”, \"Campanile”, \"Lwów” i \"Locomotiva”. • Które hotele bardziej przywiązują wagę do kuchni regionalnej? – Zdecydowanie hotele mniejsze. A przecież kuchnia regionalna to doskonała promocja i dla hotelu, i dla miasta czy regionu. Obserwujemy wzrost turystyki kulinarnej. Turyści z różnych stron świata jeżdżą np. do Japonii, żeby nauczyć się, jak parzy się herbatę czy robi sushi. Przemierzają świat szlakiem winnic. Ludzie też szukają korzeni, chcą się znaleźć w środowisku, z jakiego się wywodzą i pasjonują się tym, co jest tam wytwarzane. • Jakie regionalne potrawy przeważały w karcie dań – Na pewno pierogi – były aż w 6 hotelach spośród wymienionych. Były pierogi z kaszą, serem i miętą, ale też ruskie, z mięsem, z kapustą. Warto zaznaczyć, że nasza lubelska kuchnia ma dużo zapożyczeń ze wschodu. W większości restauracji był kotlet po lubelsku – to kotlet panierowany w drobno zmielonej kaszy gryczanej. Nigdzie nie spotkałam tak charakterystycznego dla nas piroga biłgorajskiego. W tych wszystkich hotelach w karcie dań znajdowały się potrawy kuchni śródziemnomorskiej, ale też nasze rodzime. • Czy było coś zaskakującego? – Szczerze przyznam, że zaskoczył mnie hamburger z plackiem ziemniaczanym. Nie wiem nawet, jak to określić – danie lubelsko-amerykańskie? • Czy kuchnia regionalna, o jakiej mówimy, to ta klasyczna, tradycyjna, czy jakoś modyfikowana? – Obserwuję duży wpływ kuchni chińskiej, Dalekiego Wschodu czy Karaibów, mieszanie produktów, przypraw, technik. Można się spodziewać, że potrawa regionalna będzie przyprawiona w sposób charakterystyczny dla tamtych kuchni, albo przynajmniej tak podana. Ale takie są teraz tendencje w wielu znanych restauracjach na świecie. • Ale przecież najlepsi kucharze Francji czy Włoch promują wyroby, produkty i kuchnie własnego kraju, a nawet miejscowości? – Mam nadzieję, że u nas też tak będzie. Bo – jak myślę – wielu naszych kucharzy nie dorówna w kuchni śródziemnomorskiej kolegom z tamtego rejonu świata, natomiast w kuchni regionalnej możemy być mistrzami. To jest ogromny atut dla naszej turystyki i naszej sztuki kulinarnej.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama