Kto zapłaci za wycinkę drzew na prywatnym terenie?
Właściciel działki, na której urzędnicy postanowili wyciąć drzewa, już wkrótce dowie się, czy dostanie za nie odszkodowanie. O zeszłorocznej wycince owocowych drzew z ul. Wspólnej pisaliśmy pod koniec maja.
- 30.06.2011 17:52
Właścicielem działki, na której rosły, jest mieszkaniec Łęcznej. Nikt nie prosił go o zgodę na wycięcie drzew, ani nawet nie informował go, że ma takie zamiary. O tym, że zniknęły, dowiedział się po fakcie od swojego sąsiada. Zgłosił to na policję.
Po kilku miesiącach oczekiwania dowiedział się od funkcjonariuszy, że drzewa zostały wycięte na zlecenie Urzędu Miasta. Poszedł więc do magistratu i zażądał pieniędzy. Mimo ustaleń policji, urzędnicy zdecydowali, że sami przyjrzą się jeszcze raz temu, co stało się z drzewami. Ustalili, że rzeczywiście nie rosły one na miejskim terenie. – Jedno drzewo rosło na prywatnej działce, drugie na jej granicy – przyznaje Tomasz Radzikowski, dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej.
To może skutkować tym, że właściciel działki dostanie rekompensatę za wycinkę. Jednak zdaniem urzędników, kwota, jakiej żąda, jest za wysoka. – Zleciliśmy wycenę tych drzew i jeśli się okaże faktycznie, że to nasza wina, to będziemy na ten temat rozmawiać – zapowiada Tomasz Radzikowski.
Właściciel działki żąda od miasta 4 tys. zł. – Nie jest to kwota wygórowana – ocenia Roman Sękowski. – Jeśli zaproponują mi za małe odszkodowanie, to skieruję sprawę do sądu.
Reklama
Komentarze