Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kolejarze chcą strajku. Kolei grozi paraliż

98 proc. głosujących w referendum kolejarzy z Lubelskiego Zakładu Przewozów Regionalnych opowiedziało się za strajkiem generalnym.
Frekwencja wyniosła 70 proc. Najprawdopodobniej zbliżone będą wyniki referendów prowadzonych w innych zakładach na terenie całego kraju. Poznamy je w poniedziałek. Kolejarze ze spółki Przewozy Regionalne w referendum decydują, czy dojdzie do ogólnopolskiego strajku generalnego. Mógłby zostać zorganizowany już w następny weekend. – Byłby to protest do skutku, do czasu spełnienia naszych żądań – mówi Leszek Miętek, prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce. Akcja byłaby bardzo dotkliwa dla pasażerów, bo Przewozy Regionalne to największy w kraju przewoźnik kolejowy. Każdego dnia obsługuje ponad 2500 pociągów, głównie lokalnych i regionalnych. Dziennie przewozi 340 tys. pasażerów. Na początku lipca związkowcy zorganizowali dwugodzinny strajk ostrzegawczy. W Lubelskiem stanęło trzynaście składów. Działające w spółce związki zawodowe domagają się podwyżki płac o 280 złotych na etat. Zarząd spółki jest skłonny przystać tylko na 130 zł i to dopiero od października. – Zarobki są tak niskie, że strajk jest nieunikniony – mówi Marek Kielar, przewodniczący komitetu strajkowego w lubelskim zakładzie. – Większość z ponad 600 zatrudnionych zarabia marnie. Jeśli dziś pracownik dostaje 1500 zł za bardzo odpowiedzialną pracę, czyli przygotowanie taboru do jazdy, to jest to jakieś nieporozumienie. Związkowcy twierdzą, że zarobki w Przewozach Regionalnych są najniższe spośród wszystkich spółek wydzielonych z grupy PKP. – Od lutego 2008 r. nie dostaliśmy żadnej podwyżki. A mieliśmy gwarantowane, że co roku pensje będą rosły o poziom inflacji i o dodatkowe 5 proc – dodaje Kielar. Przewidywana strata spółki na koniec roku to 30 mln zł. Jej zadłużenie sięga 550 mln zł. W całej Polsce firma zatrudnia 13 tys. osób.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama