\"Personel źle opłacany - jest sfrustrowany!” i\"Syty głodnego nigdy nie zrozumie!”. Takie transparenty pojawiły się na sesji powiatu. Dyskusji na temat szpitala nie było. - Nie chcę tutaj hydeparku - stwierdził przewodniczący.
Daniel Krawczyk
29.11.2012 12:20
Na sesji pojawiły się transparenty. (Daniel Krawczyk)
Po wystąpieniu Jana Krysy, zastępcy dyrektora szpitala, który szczegółowo omówił spotkania negocjacyjne wraz z propozycjami rozwiązania konfliktu, głos zabrała Lidia Twardowska w imieniu związków zawodowych. Kiedy kolejni radni zgłosili chęć zadawania pytań, przewodniczący rady powiatu kategorycznie odmówił.
- Pięć godzin rozmawialiśmy o problemach w szpitalu w czasie sesji nadzwyczajnej - mówił Wojciech Kuba, który nie pozwolił na dalszą dyskusję i przeszedł do realizacji kolejnych punktów obrad.
Zdenerwowani pracownicy szpitala, radna Lidia Twardowska i Krzysztof Zawadzki postanowili opuścić salę obrad.
- To co robimy? - pytały pielęgniarki. - Zostajemy. Myślę, że tylko przy pomocy mediów, możemy się przedostać dalej - kwitował radny Zawadzki.
- Nie możemy mówić, ale mamy napisane to, co chcieliśmy powiedzieć - stwierdziła krótko po naradzie Lidia Twardowska.
Wtedy grupa pracowników szpitala wraz z radnymi wrócili z dwoma transparentami o treści: \"Personel źle opłacany - jest sfrustrowany!” oraz \"Syty głodnego nigdy nie zrozumie!”.
Przewodniczący Wojciech Kuba, zapytany po sesji, dlaczego nie umożliwił dyskusji w punkcie dotyczącym puławskiego szpitala, stwierdził, że nie przyniosłaby ona żadnego rezultatu.
- Ja nie chcę tutaj hydeparku, bo wtedy nasza praca traci sens - podsumował.
Konflikt w puławskim szpitalu nadal pozostaje bez rozwiązania. Pracownicy od dwóch miesięcy domagają się podwyżek płac.
Komentarze