Reklama
Fundacja zapomniała. Tym razem o podpisie
Fundacja, która ma oddać ponad 400 tys. zł unijnej dotacji za niewyremontowanie renesansowego pałacu w Czemiernikach, prosi Urząd Marszałkowski, żeby jej odpuścił. Ale nawet nie zadbała o właściwy podpis na wniosku.
- 11.02.2013 20:11

To pierwszy taki przypadek w dziejach unijnego Regionalnego Programu Operacyjnego. \"Fortalicja Czemierniki” zdobyła 2,3 mln zł z RPO na remont renesansowego pałacu w Czemiernikach koło Radzynia Podlaskiego (całą inwestycję wyceniono na 4 mln zł). Prace miały zakończyć się ponad rok temu. Jednak fundacja zrobiła niewiele i w dodatku przerwała pracę. Zarząd Województwa w grudniu zdecydował, że fundacja ma zwrócić pieniądze, które dostała z dotacji.
\"Fortalicja Czemierniki” najpierw chciała, żeby spłatę rozłożyć jej na raty. Nie dostarczyła jednak dokumentów potwierdzających zasadność swojej prośby. Teraz wnioskuje o ponowne rozpatrzenie sprawy. Ale wniosku nie ma podpisu osoby uprawnionej do reprezentowania fundacji. – Dlatego wezwaliśmy fundację do jego uzupełnienia – mówi Paweł Florek z Urzędu Marszałkowskiego.
Fundacja ma poważne kłopoty od kiedy zaginęła szefowa rady fundatorów \"Fortalicji Czemierniki”. Od prawie dwóch lat szukają jej policjanci. Zniknął również jej mąż – Piotr B. ps. \"Łapa”, który na wniosek Sądu Okręgowego w Krakowie powinien być doprowadzony do aresztu. Jest skazany za przewodzenie gangowi, który pod koniec lat 90. nielegalnie przejął dwie krakowskie kamienice.
Reklama













Komentarze