Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Ugasili pożar domu wiadrami. Ryzykowali choć nie mieli sprzętu

Dwaj funkcjonariusze Straży Miejskiej (na zdjęciu z lewej strony: Marek Makaruk, w głębi Jerzy Jakoniuk) wiadrami z wodą ugasili pożar jednorodzinnego domu. Prezydent miasta wręczył im wczoraj nagrody
Ugasili pożar domu wiadrami. Ryzykowali choć nie mieli sprzętu
Strażacy ryzykowali, chociaż nie mieli sprzętu gaśniczego, a w budynku nikogo już nie było ( Urząd M
Nagrodzeni funkcjonariusze to Marek Makaruk i Jerzy Jakoniuk. – Obaj pracują w Straży Miejskiej od kilkunastu lat. To zdyscyplinowani, chętni do pracy funkcjonariusze – mówi Artur Żukowski, komendant Straży Miejskiej w Białej Podlaskiej. – Taka sytuacja zdarzyła im się po raz pierwszy, bo trudno porównywać gaszenie płonącego śmietnika z gaszeniem pożaru w domu. Jednak kiedy pali się śmietnik, to też można czekać, aż przyjedzie Straż Pożarna. Ale oni tak nie postępują. Pożar gasili 21 lutego. Palił się dom jednorodzinny przy ul. Szymanowskiego w Białej Podlaskiej. Znaleźli się w pobliżu przypadkowo. – Pojechali interweniować w sprawie nieprawidłowego składowania śniegu. Kiedy tam dotarli, z jednego z domów w okolicy wybiegła kobieta wzywająca pomocy. Płonął dom – relacjonuje komendant Żukowski. – Najpierw wzięli gaśnicę samochodową. Potem zorganizowali pomoc. Ludzie podawali im naczynia z wodą, a oni na zmianę wchodzili do budynku i gasili pożar. Jeden z bohaterskich funkcjonariuszy, Jerzy Jakoniuk, miał już doświadczenie z gaszeniem ognia. Był kiedyś w wojskowej straży pożarnej. – Zdążył powiedzieć koledze, żeby wchodząc do budynku wstrzymywał oddech – zaznacza komendant Żukowski. Dzięki temu nie zatruli się poważnie dymem. – Wystarczyła nam godzina pod tlenem na izbie przyjęć – mówi Jerzy Jakoniuk. Dlaczego ryzykowali, chociaż nie mieli sprzętu gaśniczego, a w budynku nikogo już nie było? – W środku była lakierowana boazeria. Ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko. Nie myśleliśmy wtedy o zagrożeniu, tylko o tym, żeby pomóc i ratować mienie – mówi Jakoniuk. – W takich chwilach działa adrenalina. Decyzje podejmuje się w ułamkach sekundy. Mogliśmy czekać, ale chcieliśmy pomóc – mówi Marek Makaruk.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama