W Wielki Piątek, w nocy z 2 na 3 kwietnia, patrol policji zatrzymał do kontroli na al. Kraśnickiej kierowcę Toyoty Verso. Powodem interwencji było przekroczenie dozwolonej prędkości o około 20 km/h. Jak się jednak okazało, nie było to największym problemem kierowcy.
Badanie alkomatem wykazało, że mężczyzna miał ponad dwa promile alkoholu w organizmie. Został przewieziony do izby wytrzeźwień, którą opuścił dopiero w piątkowe popołudnie. Za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości groziła mu kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Kierowcą okazał się 41-letni Konrad Ż., ksiądz jednej z lubelskich parafii, katecheta w szkołach średnich i jednocześnie duszpasterz akademicki.
Proces duchownego rozpoczął się 23 czerwca przed Sądem Rejonowym Lublin-Zachód. Już następnego dnia sąd ogłosił wyrok.
Podczas rozprawy ksiądz tłumaczył, że po całym dniu obowiązków i przygotowań do świąt był bardzo zmęczony. Jak wyjaśniał, w Wielki Czwartek wrócił do mieszkania na plebanii po godz. 22. Wypił kilka lampek wina, a następnie poczuł silny głód. Rozważał zamówienie czegoś na plebanię, ale ostatecznie wsiadł za kółko.
„Odebrało mi rozum i powziąłem decyzję o prowadzeniu pojazdu po spożyciu alkoholu. Czego żałuję, nigdy tego nie robiłem. Przekroczyłem również swoje moralne granice. Sam szukam odpowiedzi, z jakiego powodu mogło to nastąpić” – przekonywał Konrad Ż. na sali rozpraw, o czym relacjonował we wtorek portal lublin24.pl.
W mowie końcowej obrońca duchownego wskazywał na jego dotychczasową działalność oraz nieposzlakowaną opinię.
„Każdy człowiek nie zna siebie do końca. Pewne rzeczy przez lata się nawarstwiają i dochodzi do błędu, pęknięcia, załamania. Tak to oceniam, choć to trudne do usprawiedliwienia. Praca księdza wydaje się prosta, ale ona wiąże się z dużym obciążeniem psychicznym. Nie szukam prostego wytłumaczenia dla takiego zachowania, ale takie historie przytrafiają się m.in. sędziom, prokuratorom, adwokatom, lekarzom: osobom o doskonałej opinii. Często nie rozumiemy, dlaczego nagle popełniają taki błąd” – mówił adwokat Piotr Sagan, cytowany przez lublin24.pl.
Na ogłoszeniu wyroku duchowny nie był obecny. Podczas składania wyjaśnień przyznał się do winy i wyraził skruchę.
Sąd uznał księdza za winnego prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Wymierzył mu karę grzywny w wysokości 180 stawek dziennych po 30 zł każda, czyli łącznie 5,4 tys. zł. Ponadto dostał czteroletni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, obowiązek wpłaty 5 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, a także przepadek Toyoty Verso, którą kierował w chwili zatrzymania.
– Oskarżony przyznał się do zarzucanego mu czynu, zatem kwestia jego odpowiedzialności, po przeprowadzeniu postępowania dowodowego, ma charakter bezsporny – mówił sędzia Bernard Domaradzki podczas ustnego uzasadnienia wyroku.
Sędzia odniósł się również do argumentów obrony dotyczących odstąpienia od przepadku samochodu.
– Sąd uznał, iż w niniejszej sprawie nie zachodzą szczególne okoliczności podnoszone przez stronę i obrońcę na rozprawie głównej, które mogłyby uzasadniać odstąpienie od orzeczenia obligatoryjnego przepadku pojazdu użytego przez oskarżonego. Okoliczność, że pojazd ten jest wykorzystywany w celach duszpasterskich, a wcześniej, a aktualnie przez wielodzietną rodzinę, nie może mieć znaczenia dla rozstrzygnięcia, bowiem pojazd ten stanowi własność oskarżonego, a nie żadnej kościelnej osoby prawnej bądź jednostki organizacyjnej. W związku z tym należy przyjąć, iż dolegliwość przewidziana przez prawo w tym przypadku dotknie oskarżonego, a nie osoby trzecie – stwierdził sędzia.
Wyrok nie jest prawomocny.
Niezależnie od postępowania karnego, decyzją przełożonych ksiądz Konrad Ż. został odwołany z funkcji koordynatora Duszpasterstwa Akademickiego oraz duszpasterza i koordynatora DA Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Został skierowany do pracy jako wikariusz w jednej z parafii w Chełmie.

Komentarze