Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zabrakło woli i chęci „odkręcenia” wyniku. Opinie po meczu Avii z Lechią

Avia Świdnik prowadziła w domowym meczu z Lechią Zielona Góra 1:0, ale ostatecznie przegrała 1:3 i zanotowała trzecią z rzędu porażkę. Jak sobotnie spotkanie podsumowali szkoleniowcy obu drużyn?
Zabrakło woli i chęci „odkręcenia” wyniku. Opinie po meczu Avii z Lechią

Autor: Avia Świdnik/Facebook

Sebastian Mordal, trener Lechii

– Był to mecz momentów. W pierwszej połowie obie drużyny je miały, jedna i druga drużyna przez jakiś czas grała w obronie niskiej. Przed przerwą więcej strzałów oddała Avia, a my mieliśmy świetną sytuacje Michała Szmigla po sytuacji sam na sam z bramkarzem. Druga połowa zaczęła się dla nas źle. Dobrze jednak odpowiedzieliśmy. Mieliśmy mocną ławkę rezerwowych i zmiany dały efekt. W końcu trafiliśmy z rzutu karnego, co jest naszą bolączką. Potem poszliśmy za ciosem i jestem z tego bardzo zadowolony. Tak samo jak z tego, że później wykazaliśmy kontrolę nad grą. Dobrze obniżaliśmy pozycje, wspieraliśmy się nawzajem i utrzymywaliśmy piłkę. Za nami daleki wyjazd i cieszymy się z trzech punktów. Avii życzę dużo spokoju i konsekwencji, bo to bardzo dobra drużyna.

Wojciech Szacoń, trener Avii

 – Na początku chcę pogratulować trenerowi w pełni zasłużonego zwycięstwa. Po ostatnim meczu z Zawiszą Bydgoszcz pracowaliśmy nad zabezpieczeniem ataku i pojedynkami w obronie, by bronić jeszcze bardziej kompaktowo i wytrzymywać właśnie momenty, bo trener Lechii dobrze ten mecz opisał. Zły jestem strasznie, bo pierwsza połowa była mega wyrównana. Przeciwnik miał okazję, ale Kacper Orzechowski w niej nas uratował. My mieliśmy szansę Marcina Pigla.

 – Druga połowa to idealne wejście jeśli chodzi o mental – szybko zdobywamy bramkę. Potem dzieje się to, co zazwyczaj się dzieje w takich meczach: przeciwnik, który musi gonić wynik podkręca tempo, wchodzi w posiadanie i operuje piłką. My jesteśmy w bloku niskim i czasem jest tak, że przetrwasz, a czasem nie. My nie przetrwaliśmy i straciliśmy bramkę na 1:1. Tutaj jest coś co się powtarza czyli w momencie kiedy tracimy bramkę – gaśniemy. To wydarzyło się już w trzecim spotkaniu z rzędu. Martwi mnie to, bo wydaje mi się, że mamy świadomą grupę zawodników. Dużo rozmawialiśmy o tym, że ta mentalność ma być inna. Broń Boże nie uderzam w nikogo personalnie natomiast tak najzwyczajniej w świecie jest mi wstyd za te ostatnie 20 minut. Zabrakło woli i chęci „odkręcenia” wyniku. Muszę jeszcze obejrzeć to spotkanie na spokojnie i zobaczyć dlaczego tak się wydarzyło. Biorę pełną odpowiedzialność za wyniki.

– Aktualnie jesteśmy w kryzysie, bo przegrywamy po raz trzeci z rzędu i tracimy dużo goli. Natomiast trzeba dodać, że przed nami niełatwy czas. Na przełamanie przyjeżdża do nas Wieczysta Kraków w krajowym Pucharze, a potem czeka nas mecz ligowy z GKS Tychy. Musimy pokazać w tym trudnym momencie charakter. Tak naprawdę odkąd jestem tutaj trenerem to nasza pierwsza taka seria. Sztab i każdy z zawodników musi spojrzeć w lustro i dołożyć jeszcze więcej na treningach i przygotować jeszcze lepszy plan na mecz. Wszystko po to, by wytrwać. Bo tak jak trener rywali wspomniał, w tym meczu były momenty i szkoda, że my zareagowaliśmy słabo. Też trzeba oddać drużynie z Zielonej Góry, że ostatnie 20 minut zagrała bardzo wyrafinowanie – trochę w taki sposób jak my z Sandecją Nowy Sącz.

 – Dziękuję kibicom za doping i mogę ich tylko przeprosić za trzy ostatnie mecze, bo też jest mi przykro. Ze swojej strony dołożę wszelkich starań żebyśmy wrócili na właściwą ścieżkę, bo stać nas na to. Wszyscy – sztab i drużyna musimy dźwignąć ten trudny moment, bo to co się dzieje w ostatnich meczach to tylko i wyłącznie nasza głowa, a nie brak umiejętności czy braku zaangażowania w proces treningowy czy zły plan na mecz. Na tym się w najbliższym czasie skupimy.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama