Finansowe imadło: Presja płacowa goni inflację
Szpital nie stoi na krawędzi bankructwa, ale wskaźniki gotówkowe zmuszają do zdjęcia nogi z gazu. Głównym źródłem presji staje się dysproporcja między inflacją a ustawowymi podwyżkami w ochronie zdrowia. Gdy skumulowana inflacja sięgnęła 44 procent, średnie pensje w szpitalu wzrosły od 2022 roku z 5956 zł do 8766 zł (o 47 procent).
W przypadku kadry medycznej skok jest jeszcze wyższy:
Pensje lekarskie (bez dyżurów) wzrosły z 8680 zł w 2020 roku do 16 948 zł (wzrost o 95 procent).
Wynagrodzenia pielęgniarek skoczyły z 5075 zł do ponad 10 tys. zł (skok o 99 procent).
Sama baza płacowa pochłania obecnie 54 mln zł, a kolejne niemal 10 mln zł trafia na kontrakty lekarskie. Koszty osobowe sięgają już blisko 72 procent przychodów (z wyłączeniem programów lekowych), mocno ograniczając elastyczność budżetową spółki.
Unijny paradoks i brak płynności
Sytuację płynnościową skomplikowała realizacja dwóch dużych inwestycji z Krajowego Planu Odbudowy — utworzenie oddziału dla pacjentów wentylowanych mechanicznie oraz cyfryzacja. Zanim szpital otrzyma zwrot środków, musiał wyłożyć kapitał z własnej kasy.
- Musieliśmy ponad 5 milionów własnych środków wpłacić i dopiero czekamy na refundację. To jest coś, co spowodowało też takie trudności w funkcjonowaniu – tłumaczył na sesji Mariusz Paszko, prezes szpitala.
W efekcie, po uwzględnieniu amortyzacji, w szpitalnej kasie brakuje rocznie 700–800 tys. zł realnej gotówki.
Plan naprawczy i pukanie do kasy miasta
Mimo gorszych wskaźników spółka nie zamyka drzwi przed pacjentami. W październiku ruszy oddział wentylacyjny, a w kolejnym roku planowane jest uruchomienie 23 nowych łóżek w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym. Są to świadczenia o ogromnym znaczeniu społecznym, choć charakteryzujące się niską rentownością.
Placówka została zobowiązana do przygotowania programu naprawczego. Prezes uprzedził też radnych, że realizacja kolejnych planów rozwojowych będzie wymagała wsparcia z miejskiej kasy.
- W planach na 2026 rok to absolutnie nie ma możliwości, żeby szpital się zbilansował. To nie jest sytuacja tragiczna, aczkolwiek to już jest takie żółte światło. Proszę się nie zdziwić, jeżeli szpital będzie występował do Rady Miasta o pokrycie udziału własnego. Nas nie będzie stać” – podsumował szef szpitala.


Komentarze