Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Zamość

Zamojski szpital zapala "żółte światło". Prezes zapowiada wniosek o finansowe wsparcie

Działa na pełnych obrotach, rozbudowuje bazę i otwiera kolejne oddziały. Jednak pod powierzchnią sukcesów finansowa poduszka Zamojskiego Szpitala Niepublicznego gwałtownie topnieje. Skumulowane podwyżki płac i miliony złotych czasowo zamrożone w unijnych projektach sprawiły, że zarząd musiał przekazać radnym gorzką diagnozę: w 2026 roku placówka nie zdoła wygenerować dodatniego wyniku.
Zamojski Szpital Niepubliczny
Prezes uprzedził radnych, że realizacja kolejnych planów rozwojowych będzie wymagała wsparcia z miejskiej kasy

Źródło: Zamojski Szpital Niepubliczny

Finansowe imadło: Presja płacowa goni inflację

Szpital nie stoi na krawędzi bankructwa, ale wskaźniki gotówkowe zmuszają do zdjęcia nogi z gazu. Głównym źródłem presji staje się dysproporcja między inflacją a ustawowymi podwyżkami w ochronie zdrowia. Gdy skumulowana inflacja sięgnęła 44 procent, średnie pensje w szpitalu wzrosły od 2022 roku z 5956 zł do 8766 zł (o 47 procent).

W przypadku kadry medycznej skok jest jeszcze wyższy:

Pensje lekarskie (bez dyżurów) wzrosły z 8680 zł w 2020 roku do 16 948 zł (wzrost o 95 procent).

Wynagrodzenia pielęgniarek skoczyły z 5075 zł do ponad 10 tys. zł (skok o 99 procent).

Sama baza płacowa pochłania obecnie 54 mln zł, a kolejne niemal 10 mln zł trafia na kontrakty lekarskie. Koszty osobowe sięgają już blisko 72 procent przychodów (z wyłączeniem programów lekowych), mocno ograniczając elastyczność budżetową spółki.

Unijny paradoks i brak płynności

Sytuację płynnościową skomplikowała realizacja dwóch dużych inwestycji z Krajowego Planu Odbudowy — utworzenie oddziału dla pacjentów wentylowanych mechanicznie oraz cyfryzacja. Zanim szpital otrzyma zwrot środków, musiał wyłożyć kapitał z własnej kasy.

- Musieliśmy ponad 5 milionów własnych środków wpłacić i dopiero czekamy na refundację. To jest coś, co spowodowało też takie trudności w funkcjonowaniu – tłumaczył na sesji Mariusz Paszko, prezes szpitala.

W efekcie, po uwzględnieniu amortyzacji, w szpitalnej kasie brakuje rocznie 700–800 tys. zł realnej gotówki.

Plan naprawczy i pukanie do kasy miasta

Mimo gorszych wskaźników spółka nie zamyka drzwi przed pacjentami. W październiku ruszy oddział wentylacyjny, a w kolejnym roku planowane jest uruchomienie 23 nowych łóżek w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym. Są to świadczenia o ogromnym znaczeniu społecznym, choć charakteryzujące się niską rentownością.

Placówka została zobowiązana do przygotowania programu naprawczego. Prezes uprzedził też radnych, że realizacja kolejnych planów rozwojowych będzie wymagała wsparcia z miejskiej kasy.

- W planach na 2026 rok to absolutnie nie ma możliwości, żeby szpital się zbilansował. To nie jest sytuacja tragiczna, aczkolwiek to już jest takie żółte światło. Proszę się nie zdziwić, jeżeli szpital będzie występował do Rady Miasta o pokrycie udziału własnego. Nas nie będzie stać” – podsumował szef szpitala.

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama