Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
ZDJĘCIA

Grzegorz Bonin pożegnał się z Lewartem wygraną, wyniki i tabela Macron IV ligi

Już od kilku dni było jasne, że Grzegorz Bonin nie będzie dłużej prowadził Lewartu Lubartów. Trener dołączył do sztabu drugoligowego obecnie Górnika Łęczna. Na pożegnanie z Macron IV ligą jego podopieczni pokonali na wyjeździe Świdniczankę 3:0.

Lewart w tym sezonie typowany był na głównego kandydata do awansu. Tymczasem po trzech kolejkach Arkadiusz Bednarczyk i jego koledzy mieli na koncie ledwie trzy punkty. W czwartej serii gier zanotowali drugie zwycięstwo, ale musieli się mocno napocić, żeby pokonać Janowiankę. Przy wyniku 1:1 zdobyli dwa gole w doliczonym czasie gry i ostatecznie zawody zakończyły się wynikiem 3:1.

W sobotę, w pożegnalnym spotkaniu trenera Bonina poszło już łatwiej. Chociaż w starciu ze Świdniczanką do 39 minuty utrzymywał się bezbramkowy remis. Wtedy świetnie zachował się Wiktor Szymona. Po dalekim wyrzucie piłki z autu dobrze ją zastawił, a następnie z ostrego kąta przymierzył idealnie, tuż przy słupku na 0:1.

Minęło kilkadziesiąt sekund, a po dalekim podaniu z linii obrony W doskonałej sytuacji znaleźli się: Bednarczyk i Karol Kalita. Obrońcy spodziewali się, że pierwszy z piłkarzy zagra wzdłuż bramki do kolegi, więc ruszyli w kierunku „Kaliego”. Bednarczyk to wykorzystał i sam zakończył akcję celnym strzałem do siatki. Kwadrans po przerwie celną główką popisał się jeszcze Mateusz Kompanicki, dzięki czemu zespół z Lubartowa pierwszy raz w tym sezonie zgarnął pełną pulę bez nerwów w końcówce.

Kto zastąpi Bonina? Klub oficjalnie jeszcze tego nie ogłosił, ale mówi się, że awans dostanie Krzysztof Bodziak, ostatnio asystent pierwszego trenera.

Radzyń na podium

Czwarty raz z kompletu punktów w niedzielę cieszyli się piłkarze Orląt Spomlek Radzyń Podlaski. Drużyna Artura Bożyka wygrała na trudnym terenie w Tomaszowie Lubelskim 3:1.

Spotkanie lepiej rozpoczęli piłkarze trenera Pawła Babiarza. W 35 minucie wynik po celnym strzale z rzutu karnego otworzył Maciej Szuta. Chwilę wcześniej Dominik Rycaj zdaniem arbitra faulował Dmytro Penteleichuka. Przyjezdni protestowali, ale arbiter od razu pokazał, że nie ma zamiaru z nimi dyskutować i swojej decyzji nie zmieni.

W ostatniej akcji pierwszej połowy biało-zieloni doprowadzili do remisu. Piłka trochę szczęśliwie dotarła w polu karnym do Krzysztofa CUdowskiego, a ten tuż zza piątki uderzył pod poprzeczkę.

Druga połowa? W przeciągu kilkudziesięciu sekund goście mieli dwie świetnie sytuacje. Najpierw, w 63 minucie Emil Agalarov podał prościutko pod nogi Cudowskiego, ale ten w ostatnim kontakcie z piłką za daleko ją sobie wypuścił. Dzięki temu golkiper mógł naprawić swój błąd.

Minęło kilkadziesiąt sekund i fatalnie zachowała się defensywa niebiesko-białych. Najpierw na lewym skrzydle mnóstwo czasu i miejsca miał Klim Morenkov. No to „dopieścił” dośrodkowanie w pole karne, gdzie mimo liczebnej przewagi miejscowych pozostawiony zupełnie bez opieki Karol Rycaj głową skierował futbolówkę do siatki.

W końcówce Dominik Rycaj pognał do chorągiewki chyba, żeby zyskać trochę na czasie. Na koniec świetnie dośrodkował jednak na bliższy słupek, gdzie idealnie nabiegał Cudowski. Napastnik Orląt po strzale głową ustalił wynik na 3:1 dla drużyny z Radzynia Podlaskiego.

Efekt nowej miotły w Końskowoli

Niespodziewanie Powiślak Końskowola rozstał się z trenerem Marcinem Rożkiem. Jego miejsce zajął... Robert Makarewicz, który lata temu pracował już w Końskowoli.

Co ciekawe, efekt nowej miotły od razu zadziałał, bo beniaminek wygrał w Milejowie aż 6:3. A trzeba dodać, że niemal całą drugą połowę goście grali w dziesiątkę. W 49 minucie czerwoną kartkę obejrzał Kamil Przychodzień. Powiślak prowadził wówczas 3:2. Mimo liczebnego osłabienia zdołał jeszcze strzelić dwie bramki. W końcówce cień nadziei gospodarzom dał Dmytro Kostiuk. Błyskawicznie odpowiedział jednak Artur Sułek i zawody zakończyły się prawdziwą strzelaniną.

Zarczuk znowu strzela dla Łady

W Biłgoraju długo zanosiło się na niespodziankę. Do przerwy Ruch Ryki prowadził z tamtejszą Ładą 1:0. Korzystny dla gości rezultat utrzymywał się aż do 72 minuty. Wówczas do wyrównania doprowadził Kacper Zarczuk.

Młody napastnik został zresztą bohaterem miejscowych, bo to on w końcówce zaliczył drugie trafienie i zapewnił swojej drużynie cenne trzy „oczka”. Nastolatek, syn Ireneusza Zarczuka ma już na swoim koncie w tym sezonie cztery bramki.

– Uważam, że pierwsze 45 minut to niewykorzystany potencjał całej naszej drużyny. Schodziliśmy do szatni przegrywając 0:1 po stałym fragmencie gry. Odwróciliśmy losy meczu dlatego, że byliśmy drużyną. Ogrom pozytywnej energii, nastawienia, żeby odwrócić wynik był widoczny od pierwszej akcji drugiej połowy. Chwała chłopakom, że właśnie w taki sposób zareagowali. Brawa dla zawodników, którzy weszli na boisko z ławki. Trzy punkty są najważniejsze, ale bramek powinno być po raz kolejny znacznie więcej – ocenia Marcin Zając, trener gospodarzy.

WYNIKI 5. KOLEJKI

Lublinianka – Avia II Świdnik 2:2 (Drozd 75, Stefańczyk 85 – Wojtkowski 35-z karnego, Ziętek 42) 

Łada 1945 Biłgoraj – MKS Ruch Ryki 2:1 (Zarczuk 72, 88 – Bułhak 25) 

Janowianka Janów Lubelski – Górnik II Łęczna 2:1 (Strug 2, Piechniak 64-z karnego – Samonek 6) 

Świdniczanka Świdnik – Lewart Lubartów 0:3 (Szymona 39, Bednarczyk 41, Kompanicki 59) 

Tur Milejów – Powiślak Końskowola 3:6 (Koneczny 19 i 40-obie z karnych, Kostiuk 85 – Konc 31, Czapla 45, Pryliński 40-z karnego, Semeniuk 68, Kiełczewski 80, Sułek 86) 

Tomasovia Tomaszów Lubelski – Orlęta Spomlek Radzyń Podlaski 1:3 (M. Szuta 35-z karnego – Cudowski 45+1, 88, K. Rycaj 64) 

Bug Hanna – Victoria Łukowa 2:3 (Świeca 59, Mroczek 77 – Balicki 6, 75, Pędlowski 68) 

Orlęta Łuków – Granit Bychawa 1:2 (Młynarczyk 56 – Juchna 18, Misztal 36)

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama