Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Chełm

Miliony wracają do Warszawy. Miasto grzebie gigantyczną inwestycję

Miało być rekordowe wsparcie z rządowego funduszu i ambitne plany modernizacji kluczowych arterii. Dziś, po latach zawirowań, zerwanych kontraktach i politycznych burzach, Chełm oficjalnie rezygnuje z wartego 170 milionów złotych projektu przebudowy układu komunikacyjnego. Powód? Brak środków na wkład własny.
Wiadukt Chełm
Stosunkiem głosów 12 do 8 Rada Miasta przyjęła zmiany w Wieloletniej Prognozie Finansowej, pieczętując rezygnację z gigantycznego projektu

Źródło: Jakub Banaszek/fb

Skala problemu, przed którym stanął Chełm, paraliżuje wyobraźnię. Pierwotne założenia zakładały inwestycję wartą ćwierć miliarda złotych, z czego aż niemal 200 milionów złotych stanowiło dofinansowanie z Polskiego Ładu. Po wykonaniu części prac i przeliczeniu kosztów do wykorzystania pozostało około 170 milionów złotych.

Czar prysł, gdy otworzono oferty w powtórzonym przetargu. Najtańsza propozycja firmy Duna Polska opiewała na ponad 257,6 miliona złotych. Oznaczało to konieczność zabezpieczenia przez miasto ponad 80 milionów złotych wkładu własnego w maksymalnie dwa i pół roku.

Prezydent Jakub Banaszek nie pozostawił złudzeń radnym podczas październikowej sesji rady miasta, oświadczając wprost o wykreśleniu zadania z budżetu. Sztywne reguły Polskiego Ładu uniemożliwiają okrojenie projektu z wybranych części, a inne źródła finansowania okazały się niedostępne lub zbyt obciążające dla miejskiej kasy. Formalna rezygnacja z dotacji staje się faktem, choć pytania o dotychczasowe koszty dopiero zyskują na sile.

Cień zerwanego kontraktu i tajemnicza ugoda

Obecna ściana finansowa to kolejny dramatyczny zwrot akcji w tej historii. Przypomnijmy: pod koniec 2023 roku miasto podpisało umowę z firmą Sarinż na przebudowę 11,5 km dróg, w tym alei Armii Krajowej i kluczowych ulic. Prace utknęły jednak w martwym punkcie, gdy pod koniec 2024 roku wykonawca wypowiedział umowę.

Spór udało się zakończyć dopiero w listopadzie 2025 roku drogą sądowej ugody. Podczas ostatniej sesji radni domagali się rozliczenia finansowego tego porozumienia, wytykając brak transparentności. Choć władze miasta odpierają zarzuty, wskazując na poufność wymuszoną przez drugą stronę oraz kontrolę Najwyższej Izby Kontrolnej, pełne koszty rozstania z pierwszym wykonawcą wciąż pozostają w strefie niedomówień.

Wolniej bo wiadukt się sypie

Największym zmartwieniem mieszkańców nie są jednak polityczne przepychanki o miliony, lecz opłakany stan techniczny wiaduktu w ciągu alei Armii Krajowej.

Ostatni przegląd wykazał ubytki betonu i odpadające fragmenty konstrukcji spod obiektu. Choć przeprowadzona kontrola potwierdza, że nośność obiektu na razie nie grozi katastrofą budowlaną, sytuacja jest poważna. Miasto zapowiedziało wprowadzenie ograniczenia prędkości do 30 km/h, które ma zmniejszyć wibracje i niszczenie konstrukcji.

Problem polega na tym, że Chełm nie dysponuje alternatywną przeprawą drogową. Wyłączenie wiaduktu z ruchu sparaliżowałoby miasto, zmuszając kierowców do kluczenia przez przejazdy kolejowe. Zwykły remont nie wystarczy – obiekt wymaga kapitalnej przebudowy lub całkowitej rozbiórki.

Rozliczenie, które dopiero nadejdzie

Stosunkiem głosów 12 do 8 Rada Miasta Chełm przyjęła zmiany w Wieloletniej Prognozie Finansowej, pieczętując rezygnację z gigantycznego projektu. Polityczna decyzja zapadła, ale problemu infrastrukturalnego nie da się wykreślić z miejskiej rzeczywistości.

Wielkie plany legły w gruzach, miliony wracają do budżetu centralnego, a mieszkańcy zostają z wiaduktem, z który się sypie. 

Historia tej inwestycji pokazuje, jak daleka może być droga od pozyskania rekordowego dofinansowania do zakończenia robót. W ciągu niespełna trzech lat Chełm przeszedł od podpisania wielomilionowej umowy, przez konflikt z wykonawcą i sądową ugodę, do zapowiedzi rezygnacji z przedsięwzięcia w dotychczasowym kształcie.

W tym czasie wykonano część planowanych dróg i odzyskano dokumentację. Nie rozwiązano jednak problemu najważniejszej przeprawy.

Dla mieszkańców najistotniejsze nie jest dziś to, kto wygra polityczny spór o 170 milionów złotych. Istotne jest, czy i kiedy powstanie bezpieczny wiadukt, który miał być jednym z najważniejszych efektów całej inwestycji.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama