Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Skuły gabinet dyrektora łańcuchem

Pielęgniarki okupujące od czwartku siedzibę Narodowego Funduszu Zdrowia w Lublinie zaostrzyły wczoraj protest. Nie zgadzają się z ograniczaniem dostępu pacjentów do świadczeń medycznych
Skuły gabinet dyrektora łańcuchem
- Łańcuch ma 2,5 metra. Specjalnie wybrałam się do sklepu metalowego - tłumaczy jedna z pielęgniarek
Do ostatniej chwili utrzymywały w tajemnicy, na czym zaostrzenie protestu będzie polegać. Przed godz. 8, kiedy fundusz zdrowia rozpoczyna pracę, byliśmy na miejscu. Okazało się, że drzwi sekretariatu dyrektora są skute grubym łańcuchem i dwiema kłódkami. Przed drzwiami siedziało trzech mężczyzn, członków NSZZ \"Solidarność”. Pilnowali, by nikt nie majstrował przy łańcuchu. Za blokadą znajdowało się biuro dyrektora, w którym pracują Anna Augustyniak, jego kierownik oraz Anna Józefczuk-Majewska, rzecznik prasowy oddziału NFZ. Jest też sekretariat oraz najważniejsze miejsce, czyli gabinet Adama Borowicza, szefa oddziału NFZ. Po godz. 8 korytarze zapełniły się pracownikami. Byli zaskoczeni, że zaostrzenie protestu przybrało tylko taką formę. - Nastawialiśmy się na coś więcej - mówili. - Wzięłyby się raz a dobrze do tego protestu - dodał mężczyzna. Dyrektor Borowicz pojawił się w pracy po godz. 9. Okupujący wręczyli mu oświadczenie. - Nie spełniono naszego postulatu. Nie przedstawiono nam czytelnych zasad podziału pieniędzy na zdrowie przez centralę NFZ - Lidia Twardowska, wiceprzewodnicząca OZZPiP w Lublinie odczytała je. - Blokujemy tylko biuro i sekretariat, bo jest koniec miesiąca i kwartału więc fundusz musi wysłać pieniądze do świadczeniodawców. Twardowska dodała, że to pierwszy etap zaostrzenia protestu. I jeżeli nie poznają dokładnego klucza podziału pieniędzy między regiony, posuną się do radykalniejszych sposobów. - Oświadczenie wyślę do centrali NFZ - powiedział dyr. Borowicz. Po czym zszedł na parter do jednego z wolnych pokoi.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama