Reklama
Dyrektor nas szantażuje
I terroryzuje – zaalarmowali redakcję pracownicy SP ZOZ. – Każe podpisywać oświadczenia o zamrożeniu pensji na poziomie 2000 roku pod groźbą zwolnienia z pracy.
- 19.02.2004 19:41
Podpisanie oświadczenia oznacza zgodę na rezygnację z podwyżki 203. Dyrektor Jacek Malmon rozpoczął wczoraj objazd swoich przychodni. Na początek wybrał przychodnię przy ul. Staszica. Tamtejsi pracownicy nie chcieli z nami rozmawiać, bojąc się o posady. Nieoficjalnie wiadomo, że na razie nikt z nich tego oświadczenia nie podpisał. Zastanawiają się co robić.
Rozmawialiśmy też z pracownikami innych przychodni SP ZOZ, do których dyrektor wybiera się w najbliższych dniach. – Podwyżek nie mieliśmy od 1997 roku – mówią. – Średnio zarabiamy 600–700 zł. Jesteśmy przestraszeni. Na razie nikt oświadczenia nie podpisał. Ale na pewno ktoś się w końcu ugnie w obawie o pracę.
Przedwczoraj zakończyło się referendum zorganizowane przez związki zawodowe. Pytanie brzmiało: Czy jesteś za propozycją dyrektora, by bezterminowo utrzymać płace na poziomie 2000 r.? Ponad 80 proc. odpowiedziało – nie. Bezterminowe zamrożenie płac oznacza rezygnację z podwyżek.
Na próbę zamrożono płace na cały ubiegły rok. – Zawarliśmy z dyrekcją porozumienie – mówi jeden ze związkowców. – Ale nie przyniosło to żadnej poprawy. Zarabiamy marne grosze. Nie możemy w nieskończoność czekać. Stąd referendum.
Dyrekcja może wziąć wyniki referendum pod uwagę, ale nie musi. Jak się okazuje dyr. Malmon nie wziął. I rozwozi oświadczenia. – Pensja się nie zmieni. Chodzi o rezygnację z podwyżki – przekonuje dyr. J. Malmon. – Nie mamy pieniędzy na jej wypłatę. Nasze zobowiązania z tego tytułu wynoszą 9 mln zł.
Dyrektor mówi, że wśród osób ubiegających się o pieniądze są byli i obecni pracownicy. – Byli pracownicy nie są już związani z naszą firmą, więc idą z prawomocnymi wyrokami sądowymi do komornika, który ściąga z naszego konta należności – dodaje. – Z tego tytułu wypłaciłem w ubiegłym roku 800 tys. zł. To nas paraliżuje. Nie możemy sobie pozwolić na wzrost zadłużenia.
Reklama
Komentarze