Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Żeby brudy nie spływały do Wisły

Pośniegowe zanieczyszczenia z puławskich jezdni i chodników nie wyrządzają szkód w środowisku. Część soli i piachu, która przedostała się do studzienek trafia do oczyszczalni wód deszczowych.
To jedna z nielicznych tego typu inwestycji ekologicznych w kraju. Zanieczyszczenia z akcji zimowej są niebezpieczne przede wszystkim dla środowiska naturalnego. Największe szkody wyrządza sól. Stosuje się ją oddzielnie lub w mieszankach z piaskiem. Sól jest także zmorą dla właścicieli pojazdów. W większości polskich miast pośniegowe zanieczyszczenia trafiają głównie do rzek. Część piachu i soli z terenu Puław (powierzchnia 5061 ha) dostaje się kanalizacją do oczyszczalni wód deszczowych. Topniejący i zanieczyszczony śnieg spływa 530 studniami rewizyjnymi i 700 studniami wpustowymi do odstojników. Tam po pewnym czasie wytrąca się osad, który jest wybierany i wywożony na składowisko. – Na jezdnię sypiemy mieszankę piaskowo-solną – tłumaczy Wiesław Stolarski, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Puławach. – Na chodniki wyłącznie piasek. W tym sezonie zużyliśmy około 200 ton soli. Większość udaje się nam zebrać z ulic. Tylko znikoma jej część, około 1 tony, przedostaje się kanalizacją do oczyszczalni. Piach po wytrąceniu się w systemie odstojników składowany jest w pobliżu. Nadmiar wody oczyszczonej odprowadzany jest łachą do Wisły. Jak dotąd Puławy są jedynym miastem w województwie, w którym funkcjonuje oczyszczalnia wód deszczowych.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama