Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Daję wam dziesiątkę

Rozmowa z Dawidem \"Cyganem” Kosteckim, zawodowym bokserem
- Nie mam słów. Gdybym miał ocenić w skali od 1 do 10, Lublinowi dałbym maksimum. Sobotnia impreza była zdecydowanie najlepszą galą, w jakiej wziąłem udział w Polsce. Organizacyjnie europejski poziom. Po tym, co widziałem, patrzę z wielkim optymizmem na możliwość organizowania widowisk bokserskich w Lublinie. Może nie za często, żeby kibicom się nie przejadło, ale przynajmniej raz w roku moglibyśmy walczyć na Globusie. Przyjadę tutaj z niekłamaną przyjemnością. Lublin jest bardzo ładnym miastem. Szczególnie urzekło mnie Stare Miasto. - Pierwszy raz spotykam się z taką frekwencją. To zupełnie niebywałe. Nawet w katowickim Spodku nie udało się zgromadzić takiej liczby kibiców. Widać, że macie tutaj ogromne zapotrzebowanie na sport, a jednocześnie tradycje bokserskie są wciąż bardzo silne. To fantastyczne uczucie walczyć przy tak licznej publice. Gala była pokazywana w telewizji, więc to również bardzo dobry sposób na promocję miasta. - Ta dyscyplina cały czas się rozwija. Widzę spore postępy, jeszcze kilka lat temu byliśmy w powijakach. Gale bokserskie przyjmują się coraz lepiej i w coraz nowych miejscach. Ja kocham ten sport i oddaję mu się całkowicie. Tym bardziej cieszy mnie, gdy widowisko jest dobrze zorganizowane. To ma przełożenie. Obserwuję, że coraz więcej chłopaków trafia do amatorskiego boksu. Dzięki temu za jakiś czas najbardziej wytrwali zbiorą owoce swojej pracy. Fajnie, że dokładam małą cegiełkę do odbudowy boksu amatorskiego. Sukcesy z czasów Papy Sztamma to odległa przeszłość. Tego już raczej nie zdołamy odtworzyć. Ważne jest, żeby pozyskiwać dla boksu ludzi, którzy oddadzą mu się bez reszty. Wy takich macie. Choćby Karolina Michalczuk. To świetna zawodniczka na światowym poziomie. - I o to chodzi (śmiech). Takich walecznych i zadziornych przeciwników życzyłbym sobie zawsze. Po to wylewam poty na treningach, żeby mierzyć się z coraz lepszymi rywalami. Walka ze słabszymi nie ma przecież sensu. Chcę się rozwijać i cały czas podnosić swoje umiejętności. Kocham ten sport.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama