Sprawdźcie co się stało, potem stawiajcie pomnik!
Rozmowa dnia z Janiną Kalinowską, prezesem zamojskiego Stowarzyszenia Polaków Pomordowanych na Wołyniu
- 13.02.2008 18:03
• Na cmentarzu w Sahryniu stanie krzyż upamiętniający Ukraińców poległych podczas ataku na tę wieś żołnierzy AK. To jest efekt rozmów jakie toczyły się na dniach w zamojskiej delegaturze LUW. Uczestniczyli w nich m.in. wojewoda wołyński i lubelski oraz. Pani tam nie było.
- Nie zaproszono mnie. A przecież reprezentuję ponad tysiąc Wołyniaków. To ludzie którzy w wyniku zaplanowanej, przeprowadzonej metodycznie akcji ukraińskich nacjonalistów stracili rodziny i majątki. Od lat staramy się o upamiętnienie kilkudziesięciu tysięcy ofiar. Spotykamy się jednak z murem niechęci. Nawet stawianie krzyży jest na Ukrainie źle widziane. Lecz gdy Ukraińcy chcą upamiętnić swoich poległych, nasi włodarze zgadzają się od razu.
- Moja rodzina mieszkała w wiosce niedaleko Uściługa. Pewnej nocy przyszli upowcy i zastrzelili moich rodziców. Miałam kilka lat. Krew mamy poplamiła moje ubranie. Zemdlałam. Kiedy się ocknęłam zobaczyła łunę. To płonęły polskie domy. Takich historii są tysiące. Tyle, że nie zawsze Polaków zabijano z broni palnej, często w ruch szły siekiery... Teraz Ukraińcy nagłośnili sprawę Sahrynia i stawiają w jednym rzędzie wyczyny upowców i działania żołnierzy Armii Krajowej. Na to się nie godzę.
- Jeśli za cywilów uznaje się zgrupowanie uzbrojonych bandziorów napadających na okoliczne wsie... Przecież tam stworzono jeden z najważniejszych ich ośrodków i posterunek żandarmerii! Wywiad akowski musiał o tym wiedzieć.. Jestem pewna, że żaden dowódca AK nie wydał rozkazu zabijania kobiet i dzieci. Dlatego trzeba najpierw ustalić co się w tym Sahryniu naprawdę stało, a potem stawiać jakiś pomnik. Nasze władze powinny stanąć w obronie ich honoru! Napiszemy w tej sprawie do LUW, rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa i gdzie się tylko da.
Reklama
Komentarze