Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

W Lublinie powstaje film o tancerzach

Tumany pyłu, który artystycznie (czytaj: szuflą) potęgował dźwiękowiec Andrzej Jarski, niesamowite wnętrze totalnie zrujnowanego Centrum Kultury przy Peowiaków, dwóch operatorów (Tomasz Michałowski i Jacek Grzelak) i czwórka tancerzy Lubelskiego Teatru Tańca. Tak wyglądał plan zdjęciowy, na którym powstaje film o tancerzach. I o tańcu też.
– To ma być zupełnie nowa jakość. Bez dającej się streścić historii. Bez tekstu. Jeśli będą, to rozmowy tancerzy na próbie. Bardzo uniwersalny film pokazujący przygotowania do premiery lubelskich tancerzy, ale także ruch jako taki i samych tancerzy. Będą motywy ze spektaklu, ale także dużo improwizacji – mówi Natasza Ziółkowska-Kurczuk, reżyser projektu, który powstaje przy współpracy lubelskiej TVP, Centrum Kultury i UM. – Oczywiście, że przed kamerą tańczy się inaczej. Po pierwsze można poprawiać. Spektakl albo idzie dobrze, albo nie. Po drugie kamera ogranicza przestrzeń i pokazuje szczegół – mówi Ryszard Kalinowski, jak pozostali tancerze cały osypany budowlanym pyłem. – To ważne dla nas miejsce no i można palić na planie – żartuje Wojtek Kaproń w przerwie między ujęciami. Ekipa pracowała w opuszczonym przez budowlańców i zrujnowanym poklasztornym budynku, czyli dawnym CK. Skute do cegieł korytarze, odkryte belki stropowe i pozrywane podłogi same stworzyły scenografię. – Spektakl „Gracerunners” o ludziach żyjących w superszybkim tempie narzuconym przez współczesny świat (przygotowywany we współpracy z Karen Foss – przyp. red.) najlepiej się nadawał do takiego projektu, a film powstaje teraz, bo LTT ma 10 urodziny – tłumaczą tancerze i zapraszają na premierę w czasie tegorocznych Międzynarodowych Spotkań Teatrów Tańca.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama