Janów Podlaski znów na ustach całego kraju, ale tym razem nie ma to nic wspólnego ze słynną stadniną koni. Głośny stał się prawno-finansowy spór pomiędzy burmistrzem Karolem Michałowskim, a strażakami z najstarszej w gminie, stuletniej jednostki OSP Janów Podlaski.
Gdybyśmy w jednym zdaniu mieli zawrzeć istotę tego sporu byłoby nim pytanie o to, kto jest ważniejszy, wójt czy prezes OSP. Już w zeszłym roku pomiędzy obydwoma panami, a więc stojącym na czele gminy Karolem Michałowskim, a prezesem straży, Grzegorzem Kaczmarkiem, zaczęło iskrzeć. Ich wzajemne relacje szybko zamieniły się w konflikt, a następnie w otwartą wojnę.
Rozliczanie zbyt swobodne?
Jedną z pierwszych iskier zapalnych były wyniki przeprowadzonego w jednostce audytu, który miał wykazać, że strażacy z OSP Janów Podlaski dość swobodnie podchodzą do rozliczania się ze zużywanego paliwa. Paliwa, którego koszty pokrywa gmina.
Jest na stole audyt, który wskazuje, że OSP nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, a jednym z nich jest wypełnianie kart drogowych i sumienne rozliczanie się z paliwa - tłumaczył w rozmowie z RMF burmistrz Michałowski.
Żeby zmobilizować ochotników do rzetelniejszego rozliczania się z ponoszonych kosztów już w lutym zeszłego roku ówczesny wójt wydał zarządzenie dotyczące nowych zasad gospodarki paliwowej dla wszystkich (pięciu wtedy) jednostek OSP w gminie. Dokument regulował m.in. dostęp do kart paliwowych, wprowadzał normy eksploatacyjne żużycia paliwa (zalecał oszczędność) oraz co wzbudziło wątpliwości prawne - nakładał materialną odpowiedzialność strażaków za ewentualne nieprawidłowości.
Tymczasem, jak wiadomo, druhowie nie są pracownikami etatowymi gminy. Formalnie to po prostu członkowie stowarzyszenia, które na określonych zasadach otrzymuje publiczne wsparcie.
Pożegnanie z rejestrem
Ochotnicy z OSP Janów Podlaski nowego zarządzenia nie zaakceptowali, czym znów narazili się wójtowi (od tego roku burmistrzowi). I chociaż ostatecznie treść zarządzenia została najpierw zakwestionowana przez wojewodę a następnie uchylona przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie, to zanim do tego doszło, sama jednostka została zmarginalizowana przez lokalne władze.
W związku z tym, że strażacy Grzegorza Kaczmarka według urzędników wciąż niewłaściwie rozliczali się ze zużywanego paliwa, w styczniu tego roku burmistrz pieniądze dla OSP Janów Podlaski zablokował. W odpowiedzi Kaczmarek wyrzucił go z grona członków stowarzyszenia. Bez pieniędzy, strażacy zaczęli mieli kłopoty z wyjazdami na akcje. Michałowski zawnioskował więc o wykreślenie jednostki z Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Wniosek ten został zaakceptowany przez zwierzchników PSP.
- Po 31 latach służby, gotowości i wyjazdów do działań o każdej porze dnia i nocy usłyszeliśmy w praktyce jedno: dziękujemy, już was nie potrzebujemy - komentowali wtedy janowscy strażacy, sugerując, że to co się stało, negatywnie odbije się na bezpieczeństwie mieszkańców gminy.
Straży grozi eksmisja
Tymczasem w samej gminie, mimo tak podkreślanej paliwowymi zarządzeniami potrzeby oszczędności, wiosną tego roku znajdują się środki na utworzenie nowej jednostki OSP Miasto Janów Podlaski, na czele której staje prezes Tomasz Popis. Utworzone zostaje również stowarzyszenie OSP Werchliś. Strażacy-ochotnicy z nowej janowskiej jednostki zajmują lokal po Elremecie przy ul. Przechodniej. Do nowych sktruktur dołącza 60 druhów. Z kolei niepokornemu Grzegorzowi Kaczmarkowi miasto wręcza wypowiedzenie dalszego użytkowania remizy.
Mimo wypowiedzenia, OSP budynku nie opuszcza. W lecie tego roku burmistrz wprost nakazuje strażakom wyprowadzkę, zapowiadając skierowanie do sądu sprawy o eksmisję. W sierpniu do strażaków pomocną dłoń wyciąga Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej, który usunięcie ich z remizy blokuje do czasu rozstrzygnięcia procesu o prawo do korzystania z lokalu. Sami strażacy proszą miasto o mediacje i proponują porozumienie. Pomagają im prawnicy z "Doradztwa dla OSP". Do zawarcia ugody nie dochodzi. Druhowie tracą za to dostęp do kart paliwowych.
Nowa nadzieja
Tymczasem 29 października wiatru w żagle strażakom z OSP Janów Podlaski daje wspomniany WSA w Lublinie, który unieważnia zarządzenie dotyczące gospodarki paliwowej i materialnej odpowiedzialności kierowców. O toczącym się sporze znów zaczynają pisać ogólnopolskie media. Sami strażacy kontraatakują:
- Przez wiele miesięcy przedstawiano nas jako jednostkę, która rzekomo nieprawidłowo rozlicza paliwo. My od początku powtarzaliśmy: nie uchylamy się od rozliczania publicznych pieniędzy. Wymagamy jednak, aby nakładane na OSP obowiązki wynikały z prawa. Nie można najpierw stworzyć wadliwych zasad, a później na ich podstawie budować zarzutów wobec uczciwych ludzi - komentują prezesi janowskiej jednostki.
I jak zauważają, ten korzystny dla nich wyrok niczego jeszcze nie przesądza: - Nie przywraca nas automatycznie do KSRG, nie rozstrzyga sprawy remizy ani wszystkich zarzutów, które wobec nas sformułowano.
"To nie jest walka z OSP"
A co wyrok oznacza dla miasta?
- Oznacza konieczność zweryfikowania podstaw prawnych przyjętych rozwiązań i dostosowania działań gminy do rozstrzygnięcia sądu - komentuje burmistrz Karol Michałowski na swoim facebooku.
- Nie oznacza to jednak, że przestał istnieć obowiązek prawidłowego dokumentowania wydatków publicznych i rozliczania paliwa finansowanego ze środków gminy. Pieniądze publiczne muszą być rozliczane. To kwestia odpowiedzialności wobec wszystkich mieszkańców - stwierdza.
Burmistrz wspomina również o konieczności podpisania z OSP Janów Podlaski umowy regulującej zasady współpracy. Z tego, co mówią urzędnicy, takie umowy zawarły dotychczas wszystkie pozostaje jednostki ochotnicze działające na terenie gminy.
- Bez uregulowania zasad współpracy, trudno będzie trwale uporządkować tę sytuację (...). - To nie jest walka z OSP. To odpowiedzialność za gminę i pieniądze jej mieszkańców - tłumaczy Michałowski.
Z kolei sami strażacy janowskiego OSP zwracają uwagę na to, że nigdy nie walczyli o "specjalne traktowanie", a jedynie bezstronną ocenę ich działalności na podstawie uczciwych kryteriów, zgodnych z prawem.
- Ten wyrok pokazuje, że warto było nie milczeć, zbierać dokumenty i bronić dobrego imienia naszej jednostki - podkreślają członkowie zarządu OSP Janów Podlaski.


Komentarze