Trzy minuty, dwa gole
Co ciekawe, drugą kolejkę z rzędu drużyna trenera Macieja Oleksiuka rywalizowała z zespołem, który zamykał tabelę grupy czwartej Betclic III ligi. Przed tygodniem Podlasie przegrało w Lubaczowie 0:2. Tym razem nie pomógł nawet atut własnego boiska.
Goście zadali dwa kluczowe ciosy w odstępie zaledwie 180 sekund. Najpierw, w 24 minucie, po stałym fragmencie gry Oskara Jeża pokonał Szymon Pietras. Po chwili kibice przecierali oczy ze zdumienia, bo nie zdążyli jeszcze porządnie poprzeklinać sobie pod nosem, a już było 0:2. Tym razem na listę strzelców wpisał się Maciej Żądło.
Koniec nadziei po przerwie
Ten sam zawodnik odebrał gospodarzom jakiekolwiek nadzieje na powrót do meczu. Już w 52 minucie zaliczył trzecie trafienie. Za chwilę drugie „żółtko” obejrzał jeszcze Dominik Maluga i było jasne, że to koniec spotkania w Białej Podlaskiej. Kompletnie rozbitych gospodarzy dobił jeszcze Jakub Przybysławski, który huknął do siatki bezpośrednio z rzutu wolnego.
Efekt? Bialczanie już od 11 września czekają na zwycięstwo. Licząc także piątkowe zawody, w ostatnich siedmiu spotkaniach dorzucili do swojego konta ledwie dwa punkciki. Końcowy wynik boli tym bardziej, że Moravia nie wywalczyła pełnej puli od... 19 sierpnia. W dziesięciu kolejnych spotkaniach zanotowała aż siedem porażek i trzy remisy. Przełamanie przyszło jednak akurat w bardzo ważnym momencie.
W następnej serii gier zespół trenera Oleksiuka zagra w gościach z mocnym Naprzodem Jędrzejów.
Podlasie Biała Podlaska – Moravia Morawica 0:4 (0:2)
Bramki: Pietras (24), Żądło (26, 52), Przybysławski (77).
Podlasie: Jeż – Jeruzalski, Krawczyk, Dmitruk, Maluga, Kobiera, Andrzejuk, Banach (75 Piotrowicz), Dobruk (62 Czeczelewski), Kosieradzki (63 Grochowski), Łukasiewicz (63 Sacharuk).
Czerwona kartka: Maluga (Podlasie, 55 min, za drugą żółtą).

Komentarze