Na Alei Piłsudskiego od kilku dni uwagę przechodniów zwraca hałda ubrań walających się obok pojemnika na używaną odzież. Straż Miejska już ustaliła firmę, do której należy kontener.
Jacek Barczyński
04.05.2009 16:09
- Najbardziej poraziło mnie to, że ktoś dopuścił do tego bałaganu w czasie, kiedy miasto przystroiło się do świąt 1 i 3 Maja - mówi pan Jerzy. - Co z tego, że miejskie służby posprzątały miasto, skoro ktoś ich wysiłki spaskudził.
Leszek Smutniał, pełniący wczoraj dyżur w Straży Miejskiej już wie, kto to zrobił. - To przedsiębiorstwo \"Wtórpol” z Kielc - mówi. - Daliśmy im dwa dni na zabranie ubrań i uprzątnięcie terenu wokół ich pojemnika.
Andrzej Listosz z \"Wtórpolu” twierdzi, że kontenery opróżnia co dwa tygodnie. Ostatni raz był w Chełmie półtora tygodnia temu.
- Podejrzewam, że w ramach wiosennych porządków ludzie pozbyli się starych ubrań - mówi. - Niewykluczone też, że ubrania podrzucił pod kontener któryś z tamtejszych ciuchlandów. Zawsze to taniej, niż wywieźć niechodliwą odzież na wysypisko śmieci. Ubrania osobiście zabiorę najpóźniej w środę.
Tymczasem pojemniki na używaną odzież wciąż kojarzone są z Polskim Czerwonym Krzyżem. - Już od styczna 2008 r nie są opatrywane naszym logo - zapewnia Irena Kondraciuk, kierownik Zarządu Rejonowego PCK w Chełmie. - Nasz Zarząd Główny nie współpracuje już z \"Wtórpolem”.
Kondraciuk twierdzi, że w jej placówce nie ma kolejek po używaną odzież. Przychodzi po nią garstka, zazwyczaj tych samych osób, znanym pracownikom PCK z imienia i nazwiska. Większość dawnych klientów po prostu zaopatruje się w tanich ciuchlandach.
Komentarze