Zdecydowanym faworytem tego meczu byli goście. Pierwsza drużyna ekstraklasy przyjechała do Lublina po zwycięstwo. Każdy inny wynik w starciu z czwartą ekipą pierwszej ligi byłby uznany za sensację.
Goście od pierwszych minut robili wszystko, żeby zabrać ze sobą komplet punktów. Prowadzenie objęli już w 3 min po strzale Łukasza Biela. W 8 min było już 0:2, a gdy pomiędzy 10 a 14 min Paweł Budniak ustrzelił hat-tricka, jasne stało się, że niespodzianki nie będzie. Chwilę później prowadzenie dla Rekordu podwyższył Artur Popławski. Gole Wojciecha Boniaszczuka i Marcina Kozieła na wiele się nie zdały.
Po przerwie spotkanie było nieco bardziej wyrównane. Druga połowa zakończyła się remisem 2:2, ale całe spotkanie 8:6 wygrała drużyna z Bielska-Białej.
– Jestem bardzo zadowolony z postawy swojego zespołu, z tego jak zawodnicy mimo szybkiej straty kilku bramek, potrafią znaleźć w sobie pokłady siły. Można było jeszcze powalczyć i troszeczkę więcej strzelić goli. Zresztą Rekord już dawno nie stracił 4 bramek w jednym spotkaniu. To nie wynikało z tego, że gdzieś tam nas zlekceważyli, bo było widać, że zespół podchodzi bardzo poważnie do meczu z nami – powiedział trener AZS UMCS Artur Gadzicki dla oficjalnej strony swojego klubu.
– Teraz troszkę mamy odpoczynku od meczów. Mamy półtorej tygodnia na przygotowanie się, ale mamy bardzo trudny mecz wyjazdowy, jak każdy w tej lidze, z Brzegiem. Zrobimy wszystko, żeby przywieźć stamtąd cenne trzy punkty – dodał Łukasz Mietlicki z AZS UMCS.
AZS UMCS Lublin – Rekord Bielsko-Biała 4:8 (2:6)
Bramki: Boniaszczuk (16), Kozieł (20), Wankiewicz (26), Ławicki (27) – Łukasz Biel (3), Vakhula (8), Budniak (10, 10, 14, 31), Artur Popławski (15, 25).
Lublin: Zawiślak, Hajkowski – Ławicki, Boniaszczuk, Mietlicki, Fularski, Wankiewicz, Szafrański, Tarkowski, Kozieł, Majewski, Zgierski, Paździor, Walęciuk.

Komentarze