Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

ENERGA BASKET LIGA KOBIET

28 października 2021 r.
21:45

Zabrakło sił na skuteczną pogoń. Pszczółka Polski Cukier przegrywa z białoruskim BC Horizont Mińsk w EuroCup [zdjęcia]

6 2 A A

Tym razem Pszczółce Polski Cukier AZS UMCS Lublin nie udało się zaliczyć efektownego powrotu. Lublinianki przegrały na własnym parkiecie w swoim trzecim starciu w EuroCup z białoruskim BC Horizont Mińsk 50:62. Nie można jednak myśleć o zwycięstwie, kiedy brakuje obrony, a atak kuleje

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

Takie spotkania nie są łatwe do oceny, bo można powiedzieć, że oglądaliśmy albo bardzo słabe, albo bardzo dobre momenty. Nie było prawie nic pomiędzy tym. Oba zespoły potrafiły zaimponować skuteczną grą tylko po to, żeby chwilę później zupełnie zapomnieć, na czym polega ten sport. Niestety dla lubelskich kibiców, więcej razy potknęły się ich ulubienice.

– Ponownie zaczęłyśmy źle. Nie grałyśmy w defensywie i przez to nie mogłyśmy biegać do kontrataków. Potem próbowałyśmy jeszcze wrócić do gry, ale zabrakło nam sił. Gramy wiele meczów i za każdym razem nie popisujemy się na starcie. To nie był nasz dzień, a wszystko zaczyna się od dobrej obrony – mówiła już po ostatnim gwizdku Aleksandra Stanacev. Warto zapamiętać nazwisko serbskiej rozgrywającej, bo jeszcze o niej wspomnimy.

Na początku meczu mieliśmy do czynienia z „wesołą” koszykówką, kiedy to kolejne trafienia przeplatały się z zupełnym brakiem obrony. Najwidoczniej taki układ pasował obu stronom, bo prowadziły ze sobą wyrównaną walkę. Biało-zielone odważnie wchodziły pod kosz, ale z drugiej strony pozostawiały rywalkom zbyt wiele miejsca do spokojnego oddawania rzutów. Na dłuższą metę się to nie opłaciło, bo Białorusinki miały dobry dzień – w pierwszej kwarcie zagrały z 71-procentową skutecznością w rzutach z gry. Co jednak bardziej bolesne, „trójki” wpadały im niemal jak na życzenie. Goście prowadzili 24:17.

W drugiej kwarcie akademiczki zaliczyły najdłuższy przestój, który w dłuższej perspektywie kosztował je zwycięstwo. W pewnym momencie różnica wynosiła już 20 punktów na korzyść przyjezdnych (37:17). Największym pozytywem było wejście na parkiet Olgi Trzeciak, która miała dwie udane akcje – za „dwa” oraz za „trzy” – i była najlepiej punktująca zawodniczką „Pszczółek” w tej partii. To wiele mówi o dyspozycji całej drużyny. Przed przerwą Horizont wygrywał już 43:27.

W dotychczasowych spotkaniach lublinianki miały ze sobą pokłady energii „na czarną godzinę”, które pozwalały im odrabiać nawet kilkunastopunktowe straty. W trzeciej odsłonie dały nam popis swoich umiejętności i można zaryzykować stwierdzenie, że ich pogoń zakończyła się niemal pełnym sukcesem, bo przed ostatnią kwartą było już tylko 46:49. Znakomicie zaprezentowała się Aleksandra Stanacev, której na parkiecie było pełno. Serbka wchodziła pod kosz, trafiała zza łuku i harowała w obronie, niekiedy podwajając rywalki. W całym meczu uzbierała 20 punktów i była niekwestionowaną liderką swojego zespołu.

Zabrakło jednak wsparcia pozostałych. O ile Amerykanka Kamiah Smalls próbowała szarpać i zdobyła nawet 10 punktów, o tyle jej rodaczka Natasha Mack była kompletnie nieobecna – miała 0/12 z gry i snuła się po parkiecie, ale mimo to zebrała 10 piłek z tablic. To nie był także miły dzień dla Słowaczki Ivany Jakubcovej, która ma „papiery” na dobre granie, ale nie potrafi ustabilizować swojej formy.

Białorusinki też popełniały błędy, ale spokój w ich szeregach wprowadzała najbardziej doświadczona Anastasiya Veremeenko. Rutynowana koszykarka zdominowała strefę podkoszową, skutecznie trafiając zarówno spod samej obręczy, jak i z półdystansu. Zdecydowanie mniej ograna Natalia Kurach nie miała zbyt wielkich szans jej przeszkodzić. Efekt był taki, że Białorusinka zakończyła mecz z dorobkiem 21 punktów i 10 zbiórek, a jej drużyna pokonała „Pszczółki” 62:50.

===

Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin – BC Horizont Mińsk 50:62 (17:24, 10:19, 19:6, 4:13)

Pszczółka: Jakubcova 9, Sklepowicz 4, Mack 2 (10 zb.), Smalls 10, Stanacev 20 –Trzeciak 5, Kurach, Niedźwiedzka.

Horizont: Webb 14, Carvalho 5, Katsiukavets 5, Veremeenko 21 (10 zb.), Ziuzkova – Scekić 15, Vasilevich 2, Inkina.

Sędziowie: Sergei Beliakov (Rosja), Goran Sljivić (Austria), Maksim Zhitlukhin (Rosja).

Skomentuj i udostępnij na Facebooku
e-Wydanie

Komentarze 2

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
PiotrekPan / 29 października 2021 r. o 09:51
+3
Po części zgodzę się z autorem, ale tylko po części - generalnie mecz zawaliły nam Amerykanki, a zwłaszcza Mack (z kolei po stronie rywalek za wynik w głównej mierze odpowiadała MVP meczu i zawodniczka przerastająca nie tylko wzrostem i umiejętnościami pozostałe grające na parkiecie, białorusińska center z nr 87) . Nastąpiła bowiem weryfikacja umiejętności naszych zawodniczek na tle silniejszego rywala (specjalnie piszę silniejszego, a nie silnego, bo ekipa z Mińska niczego szczególnego nie pokazała - wpadło im po kolei w I połowie meczu 5 rzutów za 3 pkt, które były absolutnie do uniknięcia przez miejscowe, ale trzeba było choć spróbować bronić, a w końcówce wynik ,,kontrolowała'' 87). Po pierwsze (dla osoby nie śledzącej wyników ekipy z Mińska i poczynań jej zawodniczek) na rozgrzewce przed meczowej widać było różnicę w ,,fizyczności'' obu zespołów (i to dość znaczną) - a gdy wzrost i masa są atutem jednego zespołu, to tak trzeba dobrać taktykę meczową żeby te atuty zminimalizować (u nas absolutnie tego nie było bo zawodniczki z podstawowej piątki grające praktycznie bez rotacji 3 dni wcześniej w Gorzowie nie miały sił biegać). U nas zaangażowania nie można (po raz kolejny zresztą) odmówić młodym Polkom i Zuzie Sklepowicz, która motorycznie wyglądała jak zawodniczka z innego zespołu (dziewczyna przypomina siebie z najlepszego okresu jej gry we Wrocławiu), a także wspomnianej przez autora Stancev. A teraz odnośnie naszej serbskiej rozgrywającej bo mam zupełnie inne zdanie co do liderowania zespołowi. Przed pierwszym gwizdkiem widać było właśnie, że na rozegraniu możemy mieć ( i jak się okazało mieliśmy) jedyny atut nad rywalkami. Dlaczego zatem nisko oceniam Stancev? bo grała na przeciwko zawodniczkom z nr 8 i 38 - najgrubszym 1 jakie w życiu widziałem na tej pozycji (tutaj przewaga masy Białorusinek była tak imponująca, jak 87 nad Mack - pewnie znajdzie się ktoś, kto mnie zarzuci, że obie miały bardzo luźne koszulki i spodenki? bez jaj, ale takie są fakty). Stancev uciekała w/w rywalkom bo jak by tego nie robiła, to nie wiem czy powinna uprawiać koszykówkę. Jednakże co z tego wynikało? jej penetracja pod kosz kończyła się jak zawsze - 2 czy 3 blokami rywalek, stopowaniem ataku czy w najlepszym razie oddawaniem piłki na obwód (a o skuteczność naszych rzutów z półdystansu czy za 3 pkt przemilczę...bo wstyd). Stancev nie ma WZROSTU żeby być realnym zagrożeniem w wejściach pod kosz. Jednakże trzeba dodać, że odpuszczona zupełnie przez rywalki jako jedyna w naszym zespole trafiała za 3 pkt (porównajcie sobie statystyki Smalls czy nawet Jakubcovej). Smalls gdy wchodzi pod kosz 1 na 1 to z reguły trafia, ale w tym meczu niestety rywal wiedział doskonale jak gra nasz zespół - nie pozwalał nam na kontrolowanie gry, zmuszając nas do rzutów wręcz wymuszonych (choć przestrzelonych ,,czystych'' przed IV kwartą było co niemiara, tak pod koszem, jak i z pół- czy dystansu. W IV gra szła do 87, a jej warunki fizyczne i doświadczenie zrobiły swoje bo Mack była tak zagotowana, że NIE ISTNIAŁA w ataku, a jej akcje rzutowe zasługiwały niestety jedynie na politowanie). Jakubcova...przemilczę, ale dlaczego przez 40 minut meczu trener Szewczyk ani razu nie desygnował jej przeciwko 87 rywala? ot pytanie bo jako jedyna w naszym zespole miała zasięg umożliwiający (TEORETYCZNIE oczywiście) walkę z 87, która była zdecydowanie najlepszą zawodniczką meczu. Swoją drogą kiedyś trener Paszek w SP nr 28 na lubelskiej Skarpie uczył 10-12 latków jak podawać, a w zasadzie jak nie podawać piłek do centra - we wczorajszym meczu Stancev i inne nasze zawodniczki pokazały, że ich w dzieciństwie elementarza gry w kosza uczono wybiórczo. 87 mająca olbrzymią przewagę zasięgu tylko stała i zbijała (albo przejmowała) piłki lecące lekkim lobikiem pod kosz (czy nawet na obwodzie) do Mack. Po meczu z Wrocławiem pisałem, że nie mamy (oprócz Fassiny) zawodniczki stwarzające realne zagrożenie penetracją pod kosz - wczorajszy mecz to czysta weryfikacja tej tezy niestety, a gra co 3 dni bez rotacji (bo w klubie nie szuka się uzupełnienia składu za Martinę) zwiastuje kolejne porażki (choć Mińsk po ,,wyłączeniu'' z gry 87 to rywal z dolej połówki naszej ligi)
Po części zgodzę się z autorem, ale tylko po części - generalnie mecz zawaliły nam Amerykanki, a zwłaszcza Mack (z kolei po stronie rywalek za wynik w głównej mierze odpowiadała MVP meczu i zawodniczka przerastająca nie tylko wzrostem i umiejętnościami pozostałe grające na parkiecie, białorusińska center z nr 87) . Nastąpiła bowiem weryfikacja umiejętności naszych zawodniczek na tle silniejszego rywala (specjalnie piszę silniejszego, a nie silnego, bo ekipa z Mińska niczego szczególnego nie pokazała - wpadło im po kolei w I połowie meczu 5 ... rozwiń
Avatar
Barry / 29 października 2021 r. o 12:56
+2
Ów nr 87 z Mińska to nie kto inny jak gwiazda nie tylko reprezentacji Białorusi, ale jeszcze nie tak dawno temu także takich klubów euroligowych jak Fenerbahce czy Orenburg - A. Veremeenko. Wczorajszy mecz niestety obnażył sporo słabości składu zbudowanego na obecny sezon. Po pierwsze, zawodniczki podkoszowe. Mack to zawodniczka bez doświadczenia na europejskich parkietach i wczoraj to było aż nadto widać. Veremeenko w swojej bogatej karierze grała wielokrotnie przeciwko znacznie lepszym amerykańskim podkoszowym i grając przeciwko debiutującej w Europie Mack w bezwzględny sposób wykorzystywała tę swoją rutynę - niemal wzorcowa przemienność gry na obwodzie i w pomalowanym. Co jeszcze dziwniejsze w taktyce gry Pszczółek - zawodniczkę taką jak reprezentantka Białorusi należy jak to się mówi potocznie kryć od piłki, przynajmniej utrudniając podania do niej kierowane - Mack tego w zasadzie nawet nie próbowała, a przecież właśnie zwrotnością i szybkością powinna nadrabiać gorsze warunki od Białorusinki. Kolejna rzecz, którą powtarzam już niemal do znudzenia - skuteczność zza łuku. Jeśli w tym elemencie we własnej hali na swoich koszach nie będziemy trafiać na dobrej skuteczności to nie ma co myśleć o sukcesach nie tylko w pucharach, ale także w naszej lidze. Przed sezonem słyszało się, że mamy zespół, który ma podobno stanowić zagrożenie rzutami z obwodu. Niestety poza może 2-3 meczami w tym sezonie jakoś tego nie widać. I wreszcie chyba równie istotna kwestia - koncepcja budowania zespołu, w którym 75% składu to młode zawodniczki niestety dobrze nie wróży na przyszłość. Wczoraj wyraźnie zabrakło u nas solidnej rutyniary, która w trudnym momencie pokazałaby to swoje doświadczenie - czy to wymuszeniem faulu pod jednym i drugim koszem, przechwytem czy nawet 1-2 celnymi trójkami. Niech w klubie dłużej się zastanawiają nad zakontraktowaniem doświadczonej zawodniczki na zastępstwo za Fassinę, to nie tylko rozgrywki pucharowe mogą okazać się stracone w tym sezonie, ale i w lidze nie będzie choćby niewielkiej szansy na walkę o coś więcej niż 5-6 miejsce. I na koniec jeszcze jedna uwaga co do wczorajszego meczu - to, że Veremeenko mocno nas wczoraj skaleczyła specjalnie nie dziwi, ale to, że tak przeciętna zawodniczka jak Scekić rzuciła nam aż 15 punktów tego się nie da raczej niczym usprawiedliwić. Jej statystyki z poprzedniego sezonu, gdy grała w barwach Gdańska (5,8 punktu na mecz) aż nadto wyraźnie pokazują, jakie ta zawodniczka posiada umiejętności. Tymczasem Pszczółki zrobiły z niej wczoraj jednego z głównych architektów wygranej Horizontu.
Ów nr 87 z Mińska to nie kto inny jak gwiazda nie tylko reprezentacji Białorusi, ale jeszcze nie tak dawno temu także takich klubów euroligowych jak Fenerbahce czy Orenburg - A. Veremeenko. Wczorajszy mecz niestety obnażył sporo słabości składu zbudowanego na obecny sezon. Po pierwsze, zawodniczki podkoszowe. Mack to zawodniczka bez doświadczenia na europejskich parkietach i wczoraj to było aż nadto widać. Veremeenko w swojej bogatej karierze grała wielokrotnie przeciwko znacznie lepszym amerykańskim podkoszowym i grając przeciwko debiutując... rozwiń
Avatar
Barry / 29 października 2021 r. o 12:56
+2
Ów nr 87 z Mińska to nie kto inny jak gwiazda nie tylko reprezentacji Białorusi, ale jeszcze nie tak dawno temu także takich klubów euroligowych jak Fenerbahce czy Orenburg - A. Veremeenko. Wczorajszy mecz niestety obnażył sporo słabości składu zbudowanego na obecny sezon. Po pierwsze, zawodniczki podkoszowe. Mack to zawodniczka bez doświadczenia na europejskich parkietach i wczoraj to było aż nadto widać. Veremeenko w swojej bogatej karierze grała wielokrotnie przeciwko znacznie lepszym amerykańskim podkoszowym i grając przeciwko debiutującej w Europie Mack w bezwzględny sposób wykorzystywała tę swoją rutynę - niemal wzorcowa przemienność gry na obwodzie i w pomalowanym. Co jeszcze dziwniejsze w taktyce gry Pszczółek - zawodniczkę taką jak reprezentantka Białorusi należy jak to się mówi potocznie kryć od piłki, przynajmniej utrudniając podania do niej kierowane - Mack tego w zasadzie nawet nie próbowała, a przecież właśnie zwrotnością i szybkością powinna nadrabiać gorsze warunki od Białorusinki. Kolejna rzecz, którą powtarzam już niemal do znudzenia - skuteczność zza łuku. Jeśli w tym elemencie we własnej hali na swoich koszach nie będziemy trafiać na dobrej skuteczności to nie ma co myśleć o sukcesach nie tylko w pucharach, ale także w naszej lidze. Przed sezonem słyszało się, że mamy zespół, który ma podobno stanowić zagrożenie rzutami z obwodu. Niestety poza może 2-3 meczami w tym sezonie jakoś tego nie widać. I wreszcie chyba równie istotna kwestia - koncepcja budowania zespołu, w którym 75% składu to młode zawodniczki niestety dobrze nie wróży na przyszłość. Wczoraj wyraźnie zabrakło u nas solidnej rutyniary, która w trudnym momencie pokazałaby to swoje doświadczenie - czy to wymuszeniem faulu pod jednym i drugim koszem, przechwytem czy nawet 1-2 celnymi trójkami. Niech w klubie dłużej się zastanawiają nad zakontraktowaniem doświadczonej zawodniczki na zastępstwo za Fassinę, to nie tylko rozgrywki pucharowe mogą okazać się stracone w tym sezonie, ale i w lidze nie będzie choćby niewielkiej szansy na walkę o coś więcej niż 5-6 miejsce. I na koniec jeszcze jedna uwaga co do wczorajszego meczu - to, że Veremeenko mocno nas wczoraj skaleczyła specjalnie nie dziwi, ale to, że tak przeciętna zawodniczka jak Scekić rzuciła nam aż 15 punktów tego się nie da raczej niczym usprawiedliwić. Jej statystyki z poprzedniego sezonu, gdy grała w barwach Gdańska (5,8 punktu na mecz) aż nadto wyraźnie pokazują, jakie ta zawodniczka posiada umiejętności. Tymczasem Pszczółki zrobiły z niej wczoraj jednego z głównych architektów wygranej Horizontu.
Ów nr 87 z Mińska to nie kto inny jak gwiazda nie tylko reprezentacji Białorusi, ale jeszcze nie tak dawno temu także takich klubów euroligowych jak Fenerbahce czy Orenburg - A. Veremeenko. Wczorajszy mecz niestety obnażył sporo słabości składu zbudowanego na obecny sezon. Po pierwsze, zawodniczki podkoszowe. Mack to zawodniczka bez doświadczenia na europejskich parkietach i wczoraj to było aż nadto widać. Veremeenko w swojej bogatej karierze grała wielokrotnie przeciwko znacznie lepszym amerykańskim podkoszowym i grając przeciwko debiutując... rozwiń
Avatar
PiotrekPan / 29 października 2021 r. o 09:51
+3
Po części zgodzę się z autorem, ale tylko po części - generalnie mecz zawaliły nam Amerykanki, a zwłaszcza Mack (z kolei po stronie rywalek za wynik w głównej mierze odpowiadała MVP meczu i zawodniczka przerastająca nie tylko wzrostem i umiejętnościami pozostałe grające na parkiecie, białorusińska center z nr 87) . Nastąpiła bowiem weryfikacja umiejętności naszych zawodniczek na tle silniejszego rywala (specjalnie piszę silniejszego, a nie silnego, bo ekipa z Mińska niczego szczególnego nie pokazała - wpadło im po kolei w I połowie meczu 5 rzutów za 3 pkt, które były absolutnie do uniknięcia przez miejscowe, ale trzeba było choć spróbować bronić, a w końcówce wynik ,,kontrolowała'' 87). Po pierwsze (dla osoby nie śledzącej wyników ekipy z Mińska i poczynań jej zawodniczek) na rozgrzewce przed meczowej widać było różnicę w ,,fizyczności'' obu zespołów (i to dość znaczną) - a gdy wzrost i masa są atutem jednego zespołu, to tak trzeba dobrać taktykę meczową żeby te atuty zminimalizować (u nas absolutnie tego nie było bo zawodniczki z podstawowej piątki grające praktycznie bez rotacji 3 dni wcześniej w Gorzowie nie miały sił biegać). U nas zaangażowania nie można (po raz kolejny zresztą) odmówić młodym Polkom i Zuzie Sklepowicz, która motorycznie wyglądała jak zawodniczka z innego zespołu (dziewczyna przypomina siebie z najlepszego okresu jej gry we Wrocławiu), a także wspomnianej przez autora Stancev. A teraz odnośnie naszej serbskiej rozgrywającej bo mam zupełnie inne zdanie co do liderowania zespołowi. Przed pierwszym gwizdkiem widać było właśnie, że na rozegraniu możemy mieć ( i jak się okazało mieliśmy) jedyny atut nad rywalkami. Dlaczego zatem nisko oceniam Stancev? bo grała na przeciwko zawodniczkom z nr 8 i 38 - najgrubszym 1 jakie w życiu widziałem na tej pozycji (tutaj przewaga masy Białorusinek była tak imponująca, jak 87 nad Mack - pewnie znajdzie się ktoś, kto mnie zarzuci, że obie miały bardzo luźne koszulki i spodenki? bez jaj, ale takie są fakty). Stancev uciekała w/w rywalkom bo jak by tego nie robiła, to nie wiem czy powinna uprawiać koszykówkę. Jednakże co z tego wynikało? jej penetracja pod kosz kończyła się jak zawsze - 2 czy 3 blokami rywalek, stopowaniem ataku czy w najlepszym razie oddawaniem piłki na obwód (a o skuteczność naszych rzutów z półdystansu czy za 3 pkt przemilczę...bo wstyd). Stancev nie ma WZROSTU żeby być realnym zagrożeniem w wejściach pod kosz. Jednakże trzeba dodać, że odpuszczona zupełnie przez rywalki jako jedyna w naszym zespole trafiała za 3 pkt (porównajcie sobie statystyki Smalls czy nawet Jakubcovej). Smalls gdy wchodzi pod kosz 1 na 1 to z reguły trafia, ale w tym meczu niestety rywal wiedział doskonale jak gra nasz zespół - nie pozwalał nam na kontrolowanie gry, zmuszając nas do rzutów wręcz wymuszonych (choć przestrzelonych ,,czystych'' przed IV kwartą było co niemiara, tak pod koszem, jak i z pół- czy dystansu. W IV gra szła do 87, a jej warunki fizyczne i doświadczenie zrobiły swoje bo Mack była tak zagotowana, że NIE ISTNIAŁA w ataku, a jej akcje rzutowe zasługiwały niestety jedynie na politowanie). Jakubcova...przemilczę, ale dlaczego przez 40 minut meczu trener Szewczyk ani razu nie desygnował jej przeciwko 87 rywala? ot pytanie bo jako jedyna w naszym zespole miała zasięg umożliwiający (TEORETYCZNIE oczywiście) walkę z 87, która była zdecydowanie najlepszą zawodniczką meczu. Swoją drogą kiedyś trener Paszek w SP nr 28 na lubelskiej Skarpie uczył 10-12 latków jak podawać, a w zasadzie jak nie podawać piłek do centra - we wczorajszym meczu Stancev i inne nasze zawodniczki pokazały, że ich w dzieciństwie elementarza gry w kosza uczono wybiórczo. 87 mająca olbrzymią przewagę zasięgu tylko stała i zbijała (albo przejmowała) piłki lecące lekkim lobikiem pod kosz (czy nawet na obwodzie) do Mack. Po meczu z Wrocławiem pisałem, że nie mamy (oprócz Fassiny) zawodniczki stwarzające realne zagrożenie penetracją pod kosz - wczorajszy mecz to czysta weryfikacja tej tezy niestety, a gra co 3 dni bez rotacji (bo w klubie nie szuka się uzupełnienia składu za Martinę) zwiastuje kolejne porażki (choć Mińsk po ,,wyłączeniu'' z gry 87 to rywal z dolej połówki naszej ligi)
Po części zgodzę się z autorem, ale tylko po części - generalnie mecz zawaliły nam Amerykanki, a zwłaszcza Mack (z kolei po stronie rywalek za wynik w głównej mierze odpowiadała MVP meczu i zawodniczka przerastająca nie tylko wzrostem i umiejętnościami pozostałe grające na parkiecie, białorusińska center z nr 87) . Nastąpiła bowiem weryfikacja umiejętności naszych zawodniczek na tle silniejszego rywala (specjalnie piszę silniejszego, a nie silnego, bo ekipa z Mińska niczego szczególnego nie pokazała - wpadło im po kolei w I połowie meczu 5 ... rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze 2

Skomentuj

Aby napisać komentarz, należy się zalogować:

Nie publikujemy nic na Twojej tablicy na Facebooku oraz nikomu nie udostępniamy Twoich danych osobistych.
Podczas pierwszego logowania zostaniesz poproszony o wybór swojej nazwy użytkownika.

Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Psiaki będą miały gdzie pobiegać. W Lublinie powstał nowy wybieg

Psiaki będą miały gdzie pobiegać. W Lublinie powstał nowy wybieg

Nowy wybieg dla psów powstał na skraju os. Piastowskiego. Jego budowę zlecił Urząd Miasta za pieniądze przeznaczone przez Radę Dzielnicy Rury, która wyłożyła na ten cel 25 tys. zł

Uczelnia zaczyna kształcić położne. Szpital już chce przyjąć do pracy cały rocznik

Uczelnia zaczyna kształcić położne. Szpital już chce przyjąć do pracy cały rocznik

Bialska uczelnia ruszyła z naborem na położnictwo. To nowy kierunek studiów stacjonarnych przygotowany we współpracy ze szpitalem. – Za trzy lata jesteśmy gotowi przyjąć cały rocznik – deklaruje dyrektor Adam Chodziński.

Azoty Puławy szykują się do kluczowego spotkania w tej rundzie

Azoty Puławy szykują się do kluczowego spotkania w tej rundzie

PGNIG SUPERLIGA PIŁKARZY RĘCZNYCH Azoty Puławy zyskały na wygranej Gwardii Opole z Górnikiem Zabrze. Już w sobotę puławianie staną przed szansą powiększenia przewagi nad najgroźniejszym konkurentem do brązowego medalu

Budżet Lublina 2022. Jest kluczowa opinia

Budżet Lublina 2022. Jest kluczowa opinia

Prezydent miasta może odetchnąć. Regionalna Izba Obrachunkowa uznała, że planowany przez niego wzrost zadłużenia Lublina jest wciąż dozwolony. Orzekła też, że jego projekt budżetu miasta na rok 2022 jest zgodny z prawem.

Biała Podlaska: Radni dostaną służbowe konta e-mail

Biała Podlaska: Radni dostaną służbowe konta e-mail

Radni miejscy w kontakcie z mieszkańcami posługują się prywatnymi adresami mailowymi. To się jednak zmieni, bo rada uznała właśnie, że petycja mieszkańca w tej sprawie zasługuje na uwzględnienie. Pan Andrzej proponował, by te adresy ujednolicić.

Miał stanąć nowy blok w Lublinie, ale został przyblokowany

Miał stanąć nowy blok w Lublinie, ale został przyblokowany

Władze Lublina starają się uniemożliwić budowę bloku mieszkalnego u zbiegu ul. Zemborzyckiej i Wolińskiego. Lubelski deweloper stara się o decyzję, która pozwoli mu na taką inwestycję, ale Ratusz posłał jego wniosek do urzędowej zamrażarki.

Kiermasz świąteczny w "Ładno Pracowni"
11 grudnia 2021, 10:00

Kiermasz świąteczny w "Ładno Pracowni"

Fundacja Piękno Panie zaprasza na kiermasz świąteczny, który będzie odbywał się przez dwa najbliższe weekendy w "Ładno Pracowni" przy ul. Lubartowskiej 30a.

Znaleźli chłopca w wannie w ostatniej chwili. Był już nieprzytomny

Znaleźli chłopca w wannie w ostatniej chwili. Był już nieprzytomny

12-latek zatruł się czadem. Został od razu zabrany do szpitala.

Tego dnia przyjdą mieszkańcy osiedla i wspólnie ubiorą wielką choinkę
galeria

Tego dnia przyjdą mieszkańcy osiedla i wspólnie ubiorą wielką choinkę

Za kilka dni na terenie LSM będzie już ubrana choinka. Mają to zrobić sami mieszkańcy, a dołączyć może każdy.

Piotr Paluch (Błękitni Obsza): Bez atmosfery nie ma wyników

Piotr Paluch (Błękitni Obsza): Bez atmosfery nie ma wyników

Rozmowa z Piotrem Paluchem, trenerem Błękitnych Obsza

Katolicki Uniwersytet Lekarski
zdjęcia
galeria

Katolicki Uniwersytet Lekarski

Od października 2023 roku KUL chce kształcić przyszłych medyków. W środę uczelnia podpisała porozumienie o współpracy w tej sprawie z kilkoma lubelskimi szpitalami. Wsparcie finansowe zapowiada Ministerstwo Zdrowia.

Myśliwy zastrzelił dziecko. Dariusz Ch. nie pomógł chłopcu, tylko odjechał
Nowe zeznania
galeria

Myśliwy zastrzelił dziecko. Dariusz Ch. nie pomógł chłopcu, tylko odjechał

Oskarżony nie miał prawa strzelać – ocenił biegły łowczy, zeznający w procesie Dariusza Ch. Były policjant i myśliwy odpowiada za zastrzelenie ucznia szkoły w Kluczkowicach. Przed sądem tłumaczył, że pomylił go z dzikiem.

Początek pracy nad nowym spojrzeniem na Tomaszów Lubelski

Początek pracy nad nowym spojrzeniem na Tomaszów Lubelski

Obwodnica to nie wszystko. Otwarta niedawno droga ma zabrać ciężarówki z centrum, ale to nie koniec zmian o jakich myśli miasto. Właśnie pyta mieszkańców na co zwrócić uwagę przy opracowywaniu programu rewitalizacji.

Jak przygotować się na zwiększone wydatki na święta?

Jak przygotować się na zwiększone wydatki na święta?

Święta Bożego Narodzenia czy Wielkanocne zawsze wiążą się z dużymi wydatkami. Zanim jednak wpadniesz w wir czynności związanych z organizacją świąt, odpowiednio się do nich przygotuj. Sprawdź, co możesz zrobić, aby zakupy świąteczne nie były nadmiernym obciążeniem domowych finansów.

Spór o śmieci. Spółka zarzuca, że miejscy urzędnicy faworyzują jedną firmę

Spór o śmieci. Spółka zarzuca, że miejscy urzędnicy faworyzują jedną firmę

Opóźni się wybór firmy, która na zlecenie miasta będzie odbierać śmieci od 45 tys. mieszkańców dzielnic Rury, Konstantynów, Szerokie i Sławinek. Warunki przetargu zostały zaskarżone przez spółkę, która zamierza walczyć o kontrakt na te dzielnice.

ENERGA BASKET LIGA KOBIET
8. KOLEJKA

Wyniki:

SKK Polonia Warszawa - GTK Gdynia 77:65
Zagłębie Sosnowiec - Ślęza Wrocław 73:77
BC Polkowice - Energa Toruń 88:69
VBW Arka Gdynia - Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin 97:50
Polska Strefa Inwestycji Gorzów Wlkp. - Enea AZS Politechnika Poznań 72:69
Polskie Przetwory Basket 25 Bydgoszcz -  pauza

Tabela:

1. Ślęza 8 14 608:565
2. Pszczółka AZS UMCS 7 13 485:461
3. VBW Arka Gdynia 7 12 571:443
4. Polkowice 7 12 575:488
5. Gorzów Wlkp. 8 12 586:576
6. Basket Bydgoszcz 7 11 539:521
7. Polonia Warszawa 7 11 552:556
8. Zagłębie Sosnowiec 7 9 532:589
9. Energa Katarzynki Toruń 6 8 417:504
10. GTK Arka Gdynia 8 8 489:638
11. Politechnika Poznań 6 7 440:453

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!