Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Magazyn

6 września 2020 r.
9:58

Zrezygnowali z pracy, sprzedali dom. Podróżują kamperem. "Przyciągnął nas zew podróży"

278 3 A A
Aldona i Daniel Saganowie, podróżnicy z Lublina, twórcy youtube’owego kanału KamperManiak
Aldona i Daniel Saganowie, podróżnicy z Lublina, twórcy youtube’owego kanału KamperManiak (fot. Archiwum prywatne)

Mamy wszystko to, co w normalnym domu, tylko na czterech metrach kwadratowych – mówią Aldona i Daniel Saganowie, podróżnicy z Lublina, twórcy youtube’owego kanału KamperManiak.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

Jak długo już podróżujecie kamperem?

Daniel: Kamperem podróżujemy od czterech lat, początkowo był to „van life” weekendowo-urlopowy. W lipcu 2019 roku przeprowadziliśmy się do niego na stałe i rocznicę mieszkania w naszym „Groszku” obchodziliśmy w Kapadocji ze względu na „lockdown”. Właśnie tam podjęliśmy decyzję, że będziemy mieszkać w nim dalej i na razie nic nie zmieniamy. Swoje przygody opisujemy na YouTube od 2017 roku. Pierwszą podróż „Groszkiem” odbyliśmy do Hiszpanii i tam wpadliśmy na pomysł, aby kręcić vlogi (video blogi – przyp. aut.). Pokazujemy widzom nasze doświadczenia z zakresu karawaningu i „van life’u”, a także odwiedzane przez nas miejsca, przygody i ludzi, których poznajemy w podróży.

Nasze wcześniejsze życie zawodowe i prywatne oddzieliliśmy grubą kreską, wyjeżdżając na Syberię, a dokładnie nad Bajkał. To była pierwsza nasza zorganizowana wyprawa na większą skalę, ze sponsorami. Ponad dwa miesiące spędziliśmy, przemierzając Rosję. Potem wróciliśmy na chwilę do Polski przeorganizować się i wyruszyć na realizację programu telewizyjnego w Gruzji dla Discovery.

Jak rozumiem, rzuciliście swoje dotychczasowe prace, sprzedaliście dom...

Daniel: Dokładnie tak. Porzuciliśmy pracę na etatach. Jesteśmy influencerami, więc w ten sposób zarabiamy w tym momencie na życie. Podróżujemy kamperem od czterech lat, ale tak ogólnie to już dwanaście lat. Szukaliśmy najlepszego sposobu na nasze częste przemieszczanie się przez osiem lat i w końcu okazało się, że dla nas najlepszy będzie kamper. To był strzał w dziesiątkę. Staliśmy się maniakami kamperowymi, stąd nazwa naszego kanału na YouTube.

Aldona: Mieliśmy dobre, stałe prace, jak na lubelskie warunki i taką stabilizację życiową. Dużo rzeczy zmieniliśmy w swoim życiu, a przede wszystkim wprowadziliśmy do niego minimalizm. To jest taka idea „van life’u” czy „kamper life’u”, w której trzeba przewartościować swoje życie. Na początku myśleliśmy, że nie damy rady, że jesteśmy za bardzo przyzwyczajeni do życia na wysokim poziomie, w większej przestrzeni. Okazało się jednak, że do szczęścia dużo nam nie potrzeba. Poza tym, dużo też nie zmieścimy do takiego małego kampera (śmiech).

Daniel: Przyciągnął nas zew podróży. Naszą główną pasją jest podróżowanie. Trzy tygodnie urlopu już nam nie wystarczało.

Aldona: To dlatego, że zaczęliśmy jeździć na wschód. Najpierw pojechaliśmy na Ukrainę i tam staliśmy na granicy tyle czasu, że musieliśmy wziąć urlopy na żądanie. Kierunki wschodnie najbardziej nas zachwycają, ze względu na ich dzikość i egzotykę. Wciąż można, w większości krajów, spać na dziko. Na zachodzie jest coraz więcej obostrzeń i coraz więcej płatnych miejsc, nawet tych bez infrastruktury dla kamperów. A my chcemy obcować z naturą, spać na dziko i to nam sprawia największą frajdę. Zwiedzanie dużych miast, zachodniej Europy, którą odwiedzaliśmy dawniej, kiedy jeszcze nie mieliśmy kampera, było dla nas zbyt męczące. Czasami z ciekawości zajedziemy do jakiegoś miasta, ale wytrzymujemy tam dzień, dwa i uciekamy do dziczy. Większość czasu spędzamy na łonie natury, w pięknych okolicznościach przyrody i takie miejsca dają nam poczucie wolności. Teraz, jak wracaliśmy z Gruzji, „lockdown” zastał nas w Turcji. Spędziliśmy w tym kraju prawie siedem miesięcy.

(fot. Archiwum Prywatne)

A propos minimalizmu: co jest dla was obecnie wyznacznikiem luksusu?

Aldona: Piękny widok za oknem, codziennie możemy mieć inny ogród. Kiedy mamy ochotę na kąpiel w morzu i ciepełko, tam parkujemy. Innym razem potrzebujemy ciszy, spokoju, śpiewu ptaków i uciekamy do lasu. Ale nie jest nudno, cały czas mamy fajne przygody. Na swojej drodze spotykamy ciekawych ludzi, dzięki nim poznajemy dany kraj „od podszewki”, zwyczaje, religię, kulturę i co najważniejsze codzienność, która często różni się od naszej. To jest fascynujące i inspirujące. Podróże powodują, że otwieramy oczy na nowe, dowiadujemy się, że można żyć inaczej, lepiej, rozwijamy się, uczymy akceptacji inności i rozwijamy duchowo. Od kiedy mieszkamy w kamperze, to spotykamy takich niesamowitych ludzi, że czasami to jest nie do pojęcia, że jeszcze tacy w ogóle istnieją.

Daniel: Nagle się okazuje, że to wartość „być”, a nie „mieć” jest najważniejsza. Często ci ludzie dużo nie mają, ale są w stanie nas ugościć i obdarować przyjaźnią. Bardzo długo po tym, jak kupiliśmy już kampera, to rozmowy ze starszymi posiadaczami tych pojazdów kończyły się tak: „Po co mi to wszystko było?”, „Co z tego, że mam dom i samochód, ale nie mam siły, żeby zwiedzać”. Zaczęliśmy ich słuchać i doszliśmy do wniosku, że kolekcjonowanie wspomnień to jest coś, co można zawsze zabrać ze sobą i stanowi dla nas największą wartość.

Zdarzają wam się dłuższe przystanki w jednym miejscu?

Daniel: Raczej dłużej nigdzie nie stoimy, staramy się przemieszczać. Jesteśmy samowystarczalni, ale do pewnego momentu. Zapasy wody mamy na trzy-cztery dni, mamy możliwości, żeby magazynować nieczystości z ubikacji. Nie korzystamy z infrastruktury karawaningowej, nie jeździmy po kempingach, ale po pewnym czasie powoduje to, że trzeba się ruszyć i zrobić serwis, uzupełnić zapasy.

W jednym z waszych filmików mówicie o „lesie kamperów”, który napotkaliście podczas podróży na półwysep Helski. Takich miejsc unikacie jak ognia?

Aldona: Dla nas to jest męczarnia: kamper w kamper, okno w okno, nie ma miejsca na odpoczynek, prywatność, mnóstwo ludzi. Poza tym, na kempingu zawsze są jakieś ograniczenia. Chociaż rzeczywiście, prowadząc kanał i pracując online potrzebujemy więcej prądu i internetu niż większość karawaningowców, poza tym nie tracimy czasu na szukanie wody czy zrobienie serwisu „Groszka”.

Daniel: Jesteśmy cały czas w drodze. Najdłuższy postój, jaki mieliśmy, to „lockdown” w Turcji. W jednym miejscu staliśmy ponad półtora miesiąca. To jest nasz rekord. To nie była nasza decyzja, wynikało to z tego, co się działo na świecie. Żeby się nie nudzić, tworzyliśmy tam swój prywatny kemping na dziko, który z przyjaciółmi z Kanady i Francji nazwaliśmy „Corona Camp”.

(fot. Archiwum prywatne)

Jakie miejsca odwiedziliście w trakcie swoich podróży?

Daniel: Łącznie odwiedziliśmy 26 krajów, ale najlepiej czujemy się na wschodzie. Rosja, Gruzja, Turcja – to są takie kierunki, które nam najbardziej utkwiły w sercach. Oprócz tego, że są tam piękne widoki, to jeszcze są życzliwi i gościnni ludzie. Jeśli długo się podróżuje, to też czasami taka sytuacja, kiedy spotka się kogoś, kto miło nas przyjmie, jest doładowaniem naszych akumulatorów.

Aldona: Egzotyka, kultura i historia tych krajów – to jest niesamowite. Hiszpania, Portugalia czy Chorwacja też mają piękne widoki. Tam również nam się bardzo podobało. Ale dla nas było tam nijako, brakowało w tym wszystkim jakiejś głębi. Ludzie tam są zmęczeni podróżnikami i turystami, więcej jest tam obostrzeń i możliwości zarobkowania na przyjezdnych, niż prawdziwej ludzkiej gościnności i bezinteresowności. A nie dla samych widoków podróżujemy, dlatego bardziej ciągnie nas na wschód.

Daniel: Wschód pozwala nam na to, żeby się spokojnie zasymilować z ludźmi i poznać te kraje dogłębnie, a nie tylko z przewodnika. Takie proste rzeczy pozwalają określić, jaki to jest kraj.

Opowiedzcie o waszym przymusowym postoju w Turcji.

Aldona: Pandemia trochę nam pokrzyżowała plany, bo na wiosnę planowaliśmy powrót do Polski. Chcieliśmy zrobić rodzinie niespodziankę na święta wielkanocne. W międzyczasie mojemu bratu urodziły się bliźniaki, których nie mogliśmy zobaczyć. Chcieliśmy także zaplanować kolejną wyprawę, a to wszystko się bardzo przedłużyło. Teraz mamy już jesień i nie wiemy, czy będziemy mogli wyjechać z Polski.

Daniel: Na początku pandemii wszyscy podróżnicy z całego świata zaczęli przyjeżdżać do Polski. Nam również to proponowano, ale mieliśmy ze sobą swój dom i ciężko go było zostawić. Kosztowało nas to trochę nerwów, bo tureckie władze też nie wiedziały, co zrobić z turystami i byliśmy przez długi czas wypraszani z wielu miejsc.

Aldona: Uważali, że wirus pochodzi od turystów, czyli my byliśmy potencjalnym zagrożeniem. Wylądowaliśmy w tureckiej gazecie, niechlubnie, że stoimy na dziko. Społeczność tej małej miejscowości, w której stanęliśmy, zbuntowała się, bo najechało się bardzo dużo kamperów. Tam było fajne miejsceŁ woda za darmo, prąd i ubikacja.

Daniel: Chwilę czuliśmy się jak uchodźcy. Jeździliśmy z miasta do miasta i szukaliśmy bezpiecznej enklawy. Trafiliśmy na turecką prowincję, gdzie też nie do końca byliśmy bezpieczni. Pierwszy kontakt ze społecznością – panią, która wypasa kozy – był taki, że chciałem dać kozom starą marchewkę. Pani się wystraszyła, zaczęła krzyczeć „korona” i machać kijem.

Aldona: Myśleliśmy, że zaraz zadzwoni na policję, powie im, że my tutaj jesteśmy i znowu nas wyproszą. Tego samego dnia zauważyliśmy, że idzie do nas jakiś gość ubrany w kombinezon. Myślałam, że idzie nas badać (śmiech). Podszedł bliżej i okazało się, że to był pszczelarz, który stacjonował gdzieś niedaleko nas. Przyniósł nam miód, zapoznał się z nami. To on pokazał nam prawdziwą Turcję, nauczył, jak przetrwać w ekstremalnych warunkach, kiedy wszystkie sklepy zostałyby zamknięte. Zdradził nam swoją wiedzę dotyczącą ziół i pszczół. A na końcu został naszym przyjacielem, dzwonimy do siebie do dziś.

Daniel: On w ogóle nie bał się koronawirusa. Ma na imię Mevlut. Mówił, że się nie bał, bo pił zioła, specjalne mikstury, którymi potem nas częstował. Zapoznanie się z nim dało nam to, że poznaliśmy tę niewielką, lokalną społeczność i poczuliśmy się w końcu bezpiecznie.

Aldona: Nawet zadzwonił na policję, bo znał kogoś w żandarmerii tureckiej i powiedział: „Oni są nasi. Będą tutaj do końca kwarantanny. Są moimi przyjaciółmi”. Tak naprawdę, to nas uratował i mogliśmy dzięki temu spokojnie przeczekać. W podzięce za to zorganizowaliśmy zbiórkę, bo mieszkał w spartańskich warunkach. Wspólnie z naszymi widzami wymyśliliśmy, że podarujemy mu lodówkę.

(fot. Archiwum prywatne)

Dużo osób decyduje się na podróżowanie w taki sposób jak wy?

Daniel: Tak. Na całym świecie jest bardzo dużo osób, które podróżują w ten sposób. Z początku, kiedy myśleliśmy o kamperze, to byliśmy przekonani, że to są tylko emeryci. Teraz zaczęło się to zmieniać, bo spotykamy rodziny, które robią sobie rok urlopu od wszystkiego, biorą dzieci i ruszają w podróż. Spotykamy ludzi, którzy też żyją tak jak my, cały czas podróżując w kamperach i vanach.

Aldona: Są też „cyfrowi nomadzi”, którzy pracują przez internet, trochę tak jak my. Więcej osób poznajemy w kamperach niż tych jadących autostopem.

Daniel: W Polsce spotykaliśmy już ludzi, którzy z powodu pandemii chcieli skorzystać z tego sposobu wypoczynku i często to się kończyło tym, że mieli wiele pytań. Dlatego na naszym blogu piszemy poradniki dla nowicjuszy albo osób, które chcą skorzystać z naszych doświadczeń.

Powiedzcie też o swoim kamperze „Groszku”.

Daniel: Samochód to Volkswagen T4 z Niemiec z 1992 roku. Od początku jego przeznaczenie to był kamper. Dosyć mało nim jeżdżono. Nasz wyjazd do Gruzji to był pierwszy raz, kiedy ten samochód był używany w zimie.

Aldona: Jak na taki samochód, to nie było w ogóle rdzy. Kiedy jechaliśmy do mechanika, to się dziwił, że tyle lat ma ten volkswagen, a nie ma rdzy. Pierwszy raz w zimie sprawdzaliśmy go w Gruzji przy temperaturze -20 stopni.

Daniel: Główne modyfikacje tego kampera wiązały się z zamieszkaniem w nim na stałe. Mamy panele solarne, a także przetwornicę, która przetwarza nam prąd na 230 volt w gniazdku. Dodaliśmy kilka zabezpieczeń, bo mamy tutaj cały swój majątek. Tak jak był zbudowany, to tak w nim mieszkamy. Mamy lodówkę, którą można zasilać na trzy sposoby: prąd stały, 12 volt i gaz. Mamy ogrzewanie, ogrzewanie wody... Wszystko to, co w normalnym domu, tylko na czterech metrach kwadratowych (śmiech).

Aldona: To jest zminimalizowane tak, że chyba bardziej się już nie da. Ciekawe, jest też to, że w tak małym volkswagenie mamy łazienkę i prysznic. Jesteśmy fanami starych samochodów i bardziej nam się podobał Volkswagen T3. Szukaliśmy takiego kampera przez rok, zjechaliśmy za nim Polskę wszerz i wzdłuż, ale ciężko było znaleźć. Przeważyło to, że akurat ten „Groszek” miał łazienkę. Od razu wiedzieliśmy, że będziemy mieszkać na dziko, nie będziemy się włóczyć po kempingach (śmiech).

Jak to się stało, że dostaliście się do programu telewizyjnego stacji Discovery Channel?

Aldona: Znaleźli nas na naszym Instagramie. Napisała do nas producentka i zaproponowała nam udział w castingu i wygraliśmy go.

Daniel: To się trochę niefortunnie złożyło, bo dowiedzieliśmy się o tym, że wygraliśmy casting jak już byliśmy w Rosji, gdzie była różnica sześciu godzin. Za każdym razem dzwonił kto inny i mówiliśmy, że u nas jest druga w nocy (śmiech).

Aldona: Realizowaliśmy wtedy naszą wyprawę „Kamperem nad Bajkał”, a z producentami uzgadnialiśmy telefonicznie kolejną wyprawę. Wstępnie Discovery miało towarzyszyć nam w wyprawie na Syberię, ale nie udało się, my pojechaliśmy sami, bo taki był nasz plan. Kiedy okazało się, że to na pewno my jedziemy z Discovery, to cała procedura trwała jeszcze kilka miesięcy. Uzgadnialiśmy szczegóły i przede wszystkim nowy kierunek wyprawy, nie od razu było wiadomo, że to będzie Gruzja. Choć była ona moim małym marzeniem. A teraz nasze marzenia spełniają się szybciej niż zwykle (śmiech).

(fot. archiwum prywatne)

Zazwyczaj podróżujecie we dwójkę, a w Gruzji była jeszcze z wami ekipa telewizyjna.

Daniel: Tak. To było dla nas kolejne nowe wyzwanie, czyli cały czas realizacja programu, kamery, podpinanie, zmiana baterii... Większym wyzwaniem było chyba to, że umówiliśmy się z nimi na spróbowanie karawaningu zimowego. To samo w sobie nie jest łatwe. Mieliśmy praktycznie miesiąc realizacji w trudnych warunkach, w wysokich górach, w kraju, w którym nigdy nie byliśmy. Musieliśmy też dostosować się do nowych warunków, jak zabezpieczanie się przed mrozem, bo zdarzały się temperatury do -20 stopni. To, co jest najważniejsze, to fakt, że cały czas mieszkamy w kamperze, niezależnie od pogody.

Aldona: Było bardzo intensywnie na planie zdjęciowym, opłacało się wrócić na chwilę do życia w biegu. Mamy za sobą niesamowitą przygodę i nowe doświadczenia. Proponowano nam korzystanie z hotelu, żeby szybciej zebrać się na plan zdjęciowy. W dłuższej perspektywie to też by było dla nas męczące, bo musielibyśmy wszystkie rzeczy nosić ze sobą. Jak mieszkamy w kamperze, to już mieszkamy.

Kiedy was słucham, to odnoszę wrażenie, że rozmawiam z ludźmi szczęśliwymi.

Aldona: To była świadoma decyzja, planowana od wielu lat. Bardzo trudna decyzja, żeby wszystko rzucić i pójść na żywioł. Kiedyś, jak udawało nam się spełnić jakieś małe marzenia, to zawsze było to dla nas zbyt mało. Stwierdziliśmy, że musimy to nasze życie przewartościować, żeby pójść do przodu i żeby być w pełni szczęśliwymi ludźmi.

Daniel: To nie jest też tak, że nie mamy żadnych problemów. Po prostu problemy z życia codziennego zostały zamienione na problemy podróżnicze. Mamy często kłopoty z formalnościami, żeby do jakiegoś kraju wjechać. Kiedy już przekroczymy jakąś granicę, to większych zmartwień nie mamy.

Program „Kamperem przez świat” można oglądać we wtorki o godzinie 22 na antenie Discovery Channel.

Skomentuj i udostępnij na Facebooku
e-Wydanie

Komentarze 3

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
Lolek xxx / 6 września 2020 r. o 23:10
Super Zazdroszczę Pozdrawiamy
Avatar
swiat.wg.bankstera / 6 września 2020 r. o 11:53
Discovery, science, travel, netfixy, itd.... kto traci czas na te lewacko-marksistowskie propagandy i manipulacje przekladane tonami oglupiających reklam, zajawek, przypomnień-powtórek z przed 5 minut??
Avatar
lolus / 6 września 2020 r. o 14:01
"Na początku myśleliśmy, że nie damy rady, że jesteśmy za bardzo przyzwyczajeni do życia na wysokim poziomie" - a na czym polegal ten wysoki poziom Waszego życia? Hrabiostwo? rodzina książeca? służba padająca do nóg? snoby...
Avatar
Lolek xxx / 6 września 2020 r. o 23:10
Super Zazdroszczę Pozdrawiamy
Avatar
lolus / 6 września 2020 r. o 14:01
"Na początku myśleliśmy, że nie damy rady, że jesteśmy za bardzo przyzwyczajeni do życia na wysokim poziomie" - a na czym polegal ten wysoki poziom Waszego życia? Hrabiostwo? rodzina książeca? służba padająca do nóg? snoby...
Avatar
swiat.wg.bankstera / 6 września 2020 r. o 11:53
Discovery, science, travel, netfixy, itd.... kto traci czas na te lewacko-marksistowskie propagandy i manipulacje przekladane tonami oglupiających reklam, zajawek, przypomnień-powtórek z przed 5 minut??
Zobacz wszystkie komentarze 3

Skomentuj

Aby napisać komentarz, należy się zalogować:

Nie publikujemy nic na Twojej tablicy na Facebooku oraz nikomu nie udostępniamy Twoich danych osobistych.
Podczas pierwszego logowania zostaniesz poproszony o wybór swojej nazwy użytkownika.

Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

 Pierwsza strona Dziennika Wschodniego z 5 grudnia 2022 r.

Pierwsza strona Dziennika Wschodniego z 5 grudnia 2022 r.

Mundial 2022: Anglia - Senegal 3:0. Teraz pora na Francję

Mundial 2022: Anglia - Senegal 3:0. Teraz pora na Francję

Anglia bez żadnych problemów pokonała drużynę Senegalu w ramach 1/8 finału mistrzostw świata w Katarze. W kolejnej rundzie Synowie Albionu zmierzą się z Francją, co oznacza, że poprzeczka pójdzie zdecydowanie w górę

Krzysztof Rzączyński - dyrektor bezdomnego teatru. "Trzeba myśleć optymistycznie"
Magazyn

Krzysztof Rzączyński - dyrektor bezdomnego teatru. "Trzeba myśleć optymistycznie"

Najważniejszy jest spokój. Panika jest najgorszym, co może się zdarzyć. Trzeba myśleć o tym, czy by nie refować żagli, bo podmuch wiatru może być za silny. Refowanie żagli to – przekładając na instytucję – takie dostosowanie planów finansowych, żeby przetrwać, żeby bilans zamknąć dodatnio, ale też zrealizować dobre i ważne dla widzów przedstawienia. W innej sytuacji, kiedy wieje korzystny wiatr, trzeba żagle rozwinąć, żeby zwiększyć prędkość. A zatem spokój i dobra nawigacja są najważniejsze – Rozmowa z Krzysztofem Rzączyńskim, dyrektorem Teatru im. H. Ch. Andersena w Lublinie

Św. Mikołaj jeździ... wąskotorówką. Będzie kolejny taki kurs

Św. Mikołaj jeździ... wąskotorówką. Będzie kolejny taki kurs

Nawet hymn państwowy śpiewały dzieci mikołajowi jadącemu w pociągu, gdy prosił je o piosenkę lub wiersz. Nadwiślańska Kolej Wąskotorowa zorganizowała w niedzielę specjalny przejazd, któremu patronował św. Mikołaj. Chętnych było tylu, że 11 grudnia powtórka!

Pani Marta się w końcu przełamała. Napisała ogłoszenie. Poprosiła o pomoc
Magazyn

Pani Marta się w końcu przełamała. Napisała ogłoszenie. Poprosiła o pomoc

Jeszcze nigdy na facebookowych grupach poświęconych oddawaniu żywności, wymianom przedmiotów i pomocy sąsiedzkiej nie pojawiało się tak dużo próśb o wsparcie, jak teraz.

Nia Clouden pożegnała się z Polskim Cukrem AZS UMCS Lublin

Nia Clouden pożegnała się z Polskim Cukrem AZS UMCS Lublin

Polski Cukier AZS UMCS Lublin miał regulaminową pauzę w rozgrywkach. Przerwy nie mieli jednak klubowi działacze, którzy dokonali zmian w składzie

Jerzy Bielecki z PiS nie był pierwszy. Mandat posła rzucił też Palikot
Magazyn

Jerzy Bielecki z PiS nie był pierwszy. Mandat posła rzucił też Palikot

Rok przed końcem kadencji z poselskiego mandatu zrezygnował poseł Prawa i Sprawiedliwości z Janowa Lubelskiego, Jerzy Bielecki. Polityk nie podał powodów swojej decyzji i unika kontaktu z mediami, ale wiele wskazuje na to, że jego rezygnacja była częścią politycznej układanki.

Mundial 2022: Francja – Polska 3:1. Polacy, dziękujemy za walkę!

Mundial 2022: Francja – Polska 3:1. Polacy, dziękujemy za walkę!

Reprezentacja Polski żegna się z mundialem w Katarze. W meczu 1/8 finału Biało-Czerwoni przegrali z obrońcami trofeum Francją 1:3. Pokazali jednak wolę walki, charakter i mieli pomysł na grę. Po takim meczu trudno mieć pretensje do naszych piłkarzy, bo udowodnili, że mogą być groźni nawet dla najlepszych

W niedzielę święty wyruszył ze wzgórza Czwartek. Orszak Świętego Mikołaja w Lublinie. Zdjęcia
dużo zdjęć
galeria

W niedzielę święty wyruszył ze wzgórza Czwartek. Orszak Świętego Mikołaja w Lublinie. Zdjęcia

Kilkaset osób przeszło w corocznym Orszaku Świętego Mikołaja. To już dziewiąta edycja tego wydarzenia.

„Hornet” to kamikadze. Drony z Dęblina zdobywają nagrody MON

„Hornet” to kamikadze. Drony z Dęblina zdobywają nagrody MON

Lotnicza Akademia Wojskowa ma powody do zadowolenia. Zaprojektowany przez jednego z jej podchorążych dron kamikadze „Hornet” zajął pierwsze miejsce i zdobył 50 tys. zł w konkursie Ministerstwa Obrony Narodowej. Drugie lokaty w innej kategoriach zdobył „Kondor” i „Punisher”.

Mikołajki w Lublinie. Na ulice wyjedzie przystrojony trolejbus
galeria

Mikołajki w Lublinie. Na ulice wyjedzie przystrojony trolejbus

We wtorek po ulicach Lublina zacznie kursować świątecznie przystrojony trolejbus. Będzie go można spotkać na różnych liniach aż do święta Trzech Króli.

W sylwestra Nałęczów chce być jak Sao Paulo. Dwie trasy, dwa posiłki i medal na pamiątkę

W sylwestra Nałęczów chce być jak Sao Paulo. Dwie trasy, dwa posiłki i medal na pamiątkę

Nowy Rok uzdrowiskowe miasteczko będzie witało na sportowo - sylwestrowym biegiem pod hasłem "Nałęczów-Sao Paulo". Start 31 grudnia tuż przed północą.

Mundial 2022: Francja - Polska 3:1 [zapis relacji na żywo]

Mundial 2022: Francja - Polska 3:1 [zapis relacji na żywo]

O godzinie 16 w meczu 1/8 finału reprezentacja Polski zmierzy się z Francją. Faworytem w starciu o ćwierćfinał są mistrzowi świata z 2018 roku. Polacy zagrają bez zbędnej presji i spróbują sprawić niespodziankę. Czy im się to uda? Zapraszamy do śledzenia relacji z tego spotkania

W Świdniku pobiegli dla chorej Sandry. Na starcie setki Mikołajów, elfów i choinek (zdjęcia)
galeria

W Świdniku pobiegli dla chorej Sandry. Na starcie setki Mikołajów, elfów i choinek (zdjęcia)

Dziś rano w Świdniku odbył się coroczny bieg Mikołajów. IX Charytatywny Bieg Mikołajów to rywalizacja sportowa, świąteczny klimat i ludzie, którzy w tym roku wsparli akcję na rzecz ośmioletniej Sandry.

Kraśnik: Więcej za śmieci, psa, lokale. "Miasto jest jak firma, musi mieć pieniądze"

Kraśnik: Więcej za śmieci, psa, lokale. "Miasto jest jak firma, musi mieć pieniądze"

Będzie drożej. Tylko w przypadku podatku od nieruchomości mieszkańcy Kraśnika i przedsiębiorcy zapłacą nieco mniej, niż zaproponował burmistrz. W 2022 o 2 zł wzrośnie opłata za śmieci, o 10 zł za psa. Dwa razy droższe będzie też korzystanie z miejskich szaletów.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium