Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Magazyn

6 września 2020 r.
9:58

Zrezygnowali z pracy, sprzedali dom. Podróżują kamperem. "Przyciągnął nas zew podróży"

278 3 A A
Aldona i Daniel Saganowie, podróżnicy z Lublina, twórcy youtube’owego kanału KamperManiak
Aldona i Daniel Saganowie, podróżnicy z Lublina, twórcy youtube’owego kanału KamperManiak (fot. Archiwum prywatne)

Mamy wszystko to, co w normalnym domu, tylko na czterech metrach kwadratowych – mówią Aldona i Daniel Saganowie, podróżnicy z Lublina, twórcy youtube’owego kanału KamperManiak.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

Jak długo już podróżujecie kamperem?

Daniel: Kamperem podróżujemy od czterech lat, początkowo był to „van life” weekendowo-urlopowy. W lipcu 2019 roku przeprowadziliśmy się do niego na stałe i rocznicę mieszkania w naszym „Groszku” obchodziliśmy w Kapadocji ze względu na „lockdown”. Właśnie tam podjęliśmy decyzję, że będziemy mieszkać w nim dalej i na razie nic nie zmieniamy. Swoje przygody opisujemy na YouTube od 2017 roku. Pierwszą podróż „Groszkiem” odbyliśmy do Hiszpanii i tam wpadliśmy na pomysł, aby kręcić vlogi (video blogi – przyp. aut.). Pokazujemy widzom nasze doświadczenia z zakresu karawaningu i „van life’u”, a także odwiedzane przez nas miejsca, przygody i ludzi, których poznajemy w podróży.

Nasze wcześniejsze życie zawodowe i prywatne oddzieliliśmy grubą kreską, wyjeżdżając na Syberię, a dokładnie nad Bajkał. To była pierwsza nasza zorganizowana wyprawa na większą skalę, ze sponsorami. Ponad dwa miesiące spędziliśmy, przemierzając Rosję. Potem wróciliśmy na chwilę do Polski przeorganizować się i wyruszyć na realizację programu telewizyjnego w Gruzji dla Discovery.

Jak rozumiem, rzuciliście swoje dotychczasowe prace, sprzedaliście dom...

Daniel: Dokładnie tak. Porzuciliśmy pracę na etatach. Jesteśmy influencerami, więc w ten sposób zarabiamy w tym momencie na życie. Podróżujemy kamperem od czterech lat, ale tak ogólnie to już dwanaście lat. Szukaliśmy najlepszego sposobu na nasze częste przemieszczanie się przez osiem lat i w końcu okazało się, że dla nas najlepszy będzie kamper. To był strzał w dziesiątkę. Staliśmy się maniakami kamperowymi, stąd nazwa naszego kanału na YouTube.

Aldona: Mieliśmy dobre, stałe prace, jak na lubelskie warunki i taką stabilizację życiową. Dużo rzeczy zmieniliśmy w swoim życiu, a przede wszystkim wprowadziliśmy do niego minimalizm. To jest taka idea „van life’u” czy „kamper life’u”, w której trzeba przewartościować swoje życie. Na początku myśleliśmy, że nie damy rady, że jesteśmy za bardzo przyzwyczajeni do życia na wysokim poziomie, w większej przestrzeni. Okazało się jednak, że do szczęścia dużo nam nie potrzeba. Poza tym, dużo też nie zmieścimy do takiego małego kampera (śmiech).

Daniel: Przyciągnął nas zew podróży. Naszą główną pasją jest podróżowanie. Trzy tygodnie urlopu już nam nie wystarczało.

Aldona: To dlatego, że zaczęliśmy jeździć na wschód. Najpierw pojechaliśmy na Ukrainę i tam staliśmy na granicy tyle czasu, że musieliśmy wziąć urlopy na żądanie. Kierunki wschodnie najbardziej nas zachwycają, ze względu na ich dzikość i egzotykę. Wciąż można, w większości krajów, spać na dziko. Na zachodzie jest coraz więcej obostrzeń i coraz więcej płatnych miejsc, nawet tych bez infrastruktury dla kamperów. A my chcemy obcować z naturą, spać na dziko i to nam sprawia największą frajdę. Zwiedzanie dużych miast, zachodniej Europy, którą odwiedzaliśmy dawniej, kiedy jeszcze nie mieliśmy kampera, było dla nas zbyt męczące. Czasami z ciekawości zajedziemy do jakiegoś miasta, ale wytrzymujemy tam dzień, dwa i uciekamy do dziczy. Większość czasu spędzamy na łonie natury, w pięknych okolicznościach przyrody i takie miejsca dają nam poczucie wolności. Teraz, jak wracaliśmy z Gruzji, „lockdown” zastał nas w Turcji. Spędziliśmy w tym kraju prawie siedem miesięcy.

(fot. Archiwum Prywatne)

A propos minimalizmu: co jest dla was obecnie wyznacznikiem luksusu?

Aldona: Piękny widok za oknem, codziennie możemy mieć inny ogród. Kiedy mamy ochotę na kąpiel w morzu i ciepełko, tam parkujemy. Innym razem potrzebujemy ciszy, spokoju, śpiewu ptaków i uciekamy do lasu. Ale nie jest nudno, cały czas mamy fajne przygody. Na swojej drodze spotykamy ciekawych ludzi, dzięki nim poznajemy dany kraj „od podszewki”, zwyczaje, religię, kulturę i co najważniejsze codzienność, która często różni się od naszej. To jest fascynujące i inspirujące. Podróże powodują, że otwieramy oczy na nowe, dowiadujemy się, że można żyć inaczej, lepiej, rozwijamy się, uczymy akceptacji inności i rozwijamy duchowo. Od kiedy mieszkamy w kamperze, to spotykamy takich niesamowitych ludzi, że czasami to jest nie do pojęcia, że jeszcze tacy w ogóle istnieją.

Daniel: Nagle się okazuje, że to wartość „być”, a nie „mieć” jest najważniejsza. Często ci ludzie dużo nie mają, ale są w stanie nas ugościć i obdarować przyjaźnią. Bardzo długo po tym, jak kupiliśmy już kampera, to rozmowy ze starszymi posiadaczami tych pojazdów kończyły się tak: „Po co mi to wszystko było?”, „Co z tego, że mam dom i samochód, ale nie mam siły, żeby zwiedzać”. Zaczęliśmy ich słuchać i doszliśmy do wniosku, że kolekcjonowanie wspomnień to jest coś, co można zawsze zabrać ze sobą i stanowi dla nas największą wartość.

Zdarzają wam się dłuższe przystanki w jednym miejscu?

Daniel: Raczej dłużej nigdzie nie stoimy, staramy się przemieszczać. Jesteśmy samowystarczalni, ale do pewnego momentu. Zapasy wody mamy na trzy-cztery dni, mamy możliwości, żeby magazynować nieczystości z ubikacji. Nie korzystamy z infrastruktury karawaningowej, nie jeździmy po kempingach, ale po pewnym czasie powoduje to, że trzeba się ruszyć i zrobić serwis, uzupełnić zapasy.

W jednym z waszych filmików mówicie o „lesie kamperów”, który napotkaliście podczas podróży na półwysep Helski. Takich miejsc unikacie jak ognia?

Aldona: Dla nas to jest męczarnia: kamper w kamper, okno w okno, nie ma miejsca na odpoczynek, prywatność, mnóstwo ludzi. Poza tym, na kempingu zawsze są jakieś ograniczenia. Chociaż rzeczywiście, prowadząc kanał i pracując online potrzebujemy więcej prądu i internetu niż większość karawaningowców, poza tym nie tracimy czasu na szukanie wody czy zrobienie serwisu „Groszka”.

Daniel: Jesteśmy cały czas w drodze. Najdłuższy postój, jaki mieliśmy, to „lockdown” w Turcji. W jednym miejscu staliśmy ponad półtora miesiąca. To jest nasz rekord. To nie była nasza decyzja, wynikało to z tego, co się działo na świecie. Żeby się nie nudzić, tworzyliśmy tam swój prywatny kemping na dziko, który z przyjaciółmi z Kanady i Francji nazwaliśmy „Corona Camp”.

(fot. Archiwum prywatne)

Jakie miejsca odwiedziliście w trakcie swoich podróży?

Daniel: Łącznie odwiedziliśmy 26 krajów, ale najlepiej czujemy się na wschodzie. Rosja, Gruzja, Turcja – to są takie kierunki, które nam najbardziej utkwiły w sercach. Oprócz tego, że są tam piękne widoki, to jeszcze są życzliwi i gościnni ludzie. Jeśli długo się podróżuje, to też czasami taka sytuacja, kiedy spotka się kogoś, kto miło nas przyjmie, jest doładowaniem naszych akumulatorów.

Aldona: Egzotyka, kultura i historia tych krajów – to jest niesamowite. Hiszpania, Portugalia czy Chorwacja też mają piękne widoki. Tam również nam się bardzo podobało. Ale dla nas było tam nijako, brakowało w tym wszystkim jakiejś głębi. Ludzie tam są zmęczeni podróżnikami i turystami, więcej jest tam obostrzeń i możliwości zarobkowania na przyjezdnych, niż prawdziwej ludzkiej gościnności i bezinteresowności. A nie dla samych widoków podróżujemy, dlatego bardziej ciągnie nas na wschód.

Daniel: Wschód pozwala nam na to, żeby się spokojnie zasymilować z ludźmi i poznać te kraje dogłębnie, a nie tylko z przewodnika. Takie proste rzeczy pozwalają określić, jaki to jest kraj.

Opowiedzcie o waszym przymusowym postoju w Turcji.

Aldona: Pandemia trochę nam pokrzyżowała plany, bo na wiosnę planowaliśmy powrót do Polski. Chcieliśmy zrobić rodzinie niespodziankę na święta wielkanocne. W międzyczasie mojemu bratu urodziły się bliźniaki, których nie mogliśmy zobaczyć. Chcieliśmy także zaplanować kolejną wyprawę, a to wszystko się bardzo przedłużyło. Teraz mamy już jesień i nie wiemy, czy będziemy mogli wyjechać z Polski.

Daniel: Na początku pandemii wszyscy podróżnicy z całego świata zaczęli przyjeżdżać do Polski. Nam również to proponowano, ale mieliśmy ze sobą swój dom i ciężko go było zostawić. Kosztowało nas to trochę nerwów, bo tureckie władze też nie wiedziały, co zrobić z turystami i byliśmy przez długi czas wypraszani z wielu miejsc.

Aldona: Uważali, że wirus pochodzi od turystów, czyli my byliśmy potencjalnym zagrożeniem. Wylądowaliśmy w tureckiej gazecie, niechlubnie, że stoimy na dziko. Społeczność tej małej miejscowości, w której stanęliśmy, zbuntowała się, bo najechało się bardzo dużo kamperów. Tam było fajne miejsceŁ woda za darmo, prąd i ubikacja.

Daniel: Chwilę czuliśmy się jak uchodźcy. Jeździliśmy z miasta do miasta i szukaliśmy bezpiecznej enklawy. Trafiliśmy na turecką prowincję, gdzie też nie do końca byliśmy bezpieczni. Pierwszy kontakt ze społecznością – panią, która wypasa kozy – był taki, że chciałem dać kozom starą marchewkę. Pani się wystraszyła, zaczęła krzyczeć „korona” i machać kijem.

Aldona: Myśleliśmy, że zaraz zadzwoni na policję, powie im, że my tutaj jesteśmy i znowu nas wyproszą. Tego samego dnia zauważyliśmy, że idzie do nas jakiś gość ubrany w kombinezon. Myślałam, że idzie nas badać (śmiech). Podszedł bliżej i okazało się, że to był pszczelarz, który stacjonował gdzieś niedaleko nas. Przyniósł nam miód, zapoznał się z nami. To on pokazał nam prawdziwą Turcję, nauczył, jak przetrwać w ekstremalnych warunkach, kiedy wszystkie sklepy zostałyby zamknięte. Zdradził nam swoją wiedzę dotyczącą ziół i pszczół. A na końcu został naszym przyjacielem, dzwonimy do siebie do dziś.

Daniel: On w ogóle nie bał się koronawirusa. Ma na imię Mevlut. Mówił, że się nie bał, bo pił zioła, specjalne mikstury, którymi potem nas częstował. Zapoznanie się z nim dało nam to, że poznaliśmy tę niewielką, lokalną społeczność i poczuliśmy się w końcu bezpiecznie.

Aldona: Nawet zadzwonił na policję, bo znał kogoś w żandarmerii tureckiej i powiedział: „Oni są nasi. Będą tutaj do końca kwarantanny. Są moimi przyjaciółmi”. Tak naprawdę, to nas uratował i mogliśmy dzięki temu spokojnie przeczekać. W podzięce za to zorganizowaliśmy zbiórkę, bo mieszkał w spartańskich warunkach. Wspólnie z naszymi widzami wymyśliliśmy, że podarujemy mu lodówkę.

(fot. Archiwum prywatne)

Dużo osób decyduje się na podróżowanie w taki sposób jak wy?

Daniel: Tak. Na całym świecie jest bardzo dużo osób, które podróżują w ten sposób. Z początku, kiedy myśleliśmy o kamperze, to byliśmy przekonani, że to są tylko emeryci. Teraz zaczęło się to zmieniać, bo spotykamy rodziny, które robią sobie rok urlopu od wszystkiego, biorą dzieci i ruszają w podróż. Spotykamy ludzi, którzy też żyją tak jak my, cały czas podróżując w kamperach i vanach.

Aldona: Są też „cyfrowi nomadzi”, którzy pracują przez internet, trochę tak jak my. Więcej osób poznajemy w kamperach niż tych jadących autostopem.

Daniel: W Polsce spotykaliśmy już ludzi, którzy z powodu pandemii chcieli skorzystać z tego sposobu wypoczynku i często to się kończyło tym, że mieli wiele pytań. Dlatego na naszym blogu piszemy poradniki dla nowicjuszy albo osób, które chcą skorzystać z naszych doświadczeń.

Powiedzcie też o swoim kamperze „Groszku”.

Daniel: Samochód to Volkswagen T4 z Niemiec z 1992 roku. Od początku jego przeznaczenie to był kamper. Dosyć mało nim jeżdżono. Nasz wyjazd do Gruzji to był pierwszy raz, kiedy ten samochód był używany w zimie.

Aldona: Jak na taki samochód, to nie było w ogóle rdzy. Kiedy jechaliśmy do mechanika, to się dziwił, że tyle lat ma ten volkswagen, a nie ma rdzy. Pierwszy raz w zimie sprawdzaliśmy go w Gruzji przy temperaturze -20 stopni.

Daniel: Główne modyfikacje tego kampera wiązały się z zamieszkaniem w nim na stałe. Mamy panele solarne, a także przetwornicę, która przetwarza nam prąd na 230 volt w gniazdku. Dodaliśmy kilka zabezpieczeń, bo mamy tutaj cały swój majątek. Tak jak był zbudowany, to tak w nim mieszkamy. Mamy lodówkę, którą można zasilać na trzy sposoby: prąd stały, 12 volt i gaz. Mamy ogrzewanie, ogrzewanie wody... Wszystko to, co w normalnym domu, tylko na czterech metrach kwadratowych (śmiech).

Aldona: To jest zminimalizowane tak, że chyba bardziej się już nie da. Ciekawe, jest też to, że w tak małym volkswagenie mamy łazienkę i prysznic. Jesteśmy fanami starych samochodów i bardziej nam się podobał Volkswagen T3. Szukaliśmy takiego kampera przez rok, zjechaliśmy za nim Polskę wszerz i wzdłuż, ale ciężko było znaleźć. Przeważyło to, że akurat ten „Groszek” miał łazienkę. Od razu wiedzieliśmy, że będziemy mieszkać na dziko, nie będziemy się włóczyć po kempingach (śmiech).

Jak to się stało, że dostaliście się do programu telewizyjnego stacji Discovery Channel?

Aldona: Znaleźli nas na naszym Instagramie. Napisała do nas producentka i zaproponowała nam udział w castingu i wygraliśmy go.

Daniel: To się trochę niefortunnie złożyło, bo dowiedzieliśmy się o tym, że wygraliśmy casting jak już byliśmy w Rosji, gdzie była różnica sześciu godzin. Za każdym razem dzwonił kto inny i mówiliśmy, że u nas jest druga w nocy (śmiech).

Aldona: Realizowaliśmy wtedy naszą wyprawę „Kamperem nad Bajkał”, a z producentami uzgadnialiśmy telefonicznie kolejną wyprawę. Wstępnie Discovery miało towarzyszyć nam w wyprawie na Syberię, ale nie udało się, my pojechaliśmy sami, bo taki był nasz plan. Kiedy okazało się, że to na pewno my jedziemy z Discovery, to cała procedura trwała jeszcze kilka miesięcy. Uzgadnialiśmy szczegóły i przede wszystkim nowy kierunek wyprawy, nie od razu było wiadomo, że to będzie Gruzja. Choć była ona moim małym marzeniem. A teraz nasze marzenia spełniają się szybciej niż zwykle (śmiech).

(fot. archiwum prywatne)

Zazwyczaj podróżujecie we dwójkę, a w Gruzji była jeszcze z wami ekipa telewizyjna.

Daniel: Tak. To było dla nas kolejne nowe wyzwanie, czyli cały czas realizacja programu, kamery, podpinanie, zmiana baterii... Większym wyzwaniem było chyba to, że umówiliśmy się z nimi na spróbowanie karawaningu zimowego. To samo w sobie nie jest łatwe. Mieliśmy praktycznie miesiąc realizacji w trudnych warunkach, w wysokich górach, w kraju, w którym nigdy nie byliśmy. Musieliśmy też dostosować się do nowych warunków, jak zabezpieczanie się przed mrozem, bo zdarzały się temperatury do -20 stopni. To, co jest najważniejsze, to fakt, że cały czas mieszkamy w kamperze, niezależnie od pogody.

Aldona: Było bardzo intensywnie na planie zdjęciowym, opłacało się wrócić na chwilę do życia w biegu. Mamy za sobą niesamowitą przygodę i nowe doświadczenia. Proponowano nam korzystanie z hotelu, żeby szybciej zebrać się na plan zdjęciowy. W dłuższej perspektywie to też by było dla nas męczące, bo musielibyśmy wszystkie rzeczy nosić ze sobą. Jak mieszkamy w kamperze, to już mieszkamy.

Kiedy was słucham, to odnoszę wrażenie, że rozmawiam z ludźmi szczęśliwymi.

Aldona: To była świadoma decyzja, planowana od wielu lat. Bardzo trudna decyzja, żeby wszystko rzucić i pójść na żywioł. Kiedyś, jak udawało nam się spełnić jakieś małe marzenia, to zawsze było to dla nas zbyt mało. Stwierdziliśmy, że musimy to nasze życie przewartościować, żeby pójść do przodu i żeby być w pełni szczęśliwymi ludźmi.

Daniel: To nie jest też tak, że nie mamy żadnych problemów. Po prostu problemy z życia codziennego zostały zamienione na problemy podróżnicze. Mamy często kłopoty z formalnościami, żeby do jakiegoś kraju wjechać. Kiedy już przekroczymy jakąś granicę, to większych zmartwień nie mamy.

Program „Kamperem przez świat” można oglądać we wtorki o godzinie 22 na antenie Discovery Channel.

e-Wydanie

Pozostałe informacje

Operowali na bijącym sercu. Lubelski szpital pionierem metody w regionie

Operowali na bijącym sercu. Lubelski szpital pionierem metody w regionie

63-letnia pacjentka pomyślnie przeszła operację naprawy dwóch zastawek na pracującym sercu. Lekarze ze szpitala przy ul. Jaczewskiego zastosowali metodę jako pierwsi w województwie.

Puławska rodzina sokołów się powiększyła

Puławska rodzina sokołów się powiększyła

Nie tylko w Lublinie mamy sokolą rodzinę. Na kominie Zakładów Azotowych Puławy wykluły się 4 pisklęta.

Zwarcie Marty Wcisło z Michałem Moskalem. Poszło o kasę z Bogdanki
galeria

Zwarcie Marty Wcisło z Michałem Moskalem. Poszło o kasę z Bogdanki

Posłanka Marta Wcisło posądza były zarząd LW Bogdanka o "ciche" finansowanie kampanii wyborczej Michała Moskala z PiS. Nie odbywało się to bezpośrednio, ale poprzez szeroko płynące darowizny dla OSP, Kół Gospodyń Wiejskich, instytucji kultury z okręgu wyborczego Moskala. Te działania miały mu ułatwić uzyskanie mandatu w ostatnich wyborach do parlamentu. Moskal zaprzecza i życzy Marcie Wcisło, aby przekazywała strażakom-ochotnikom, gospodyniom wiejskim jeszcze większe kwoty, niż on w 2023 roku.

Gigainwestycja w Małaszewiczach. Więcej pytań niż odpowiedzi

Gigainwestycja w Małaszewiczach. Więcej pytań niż odpowiedzi

Nie wiadomo, kiedy ruszy rozbudowa portu przeładunkowego w Małaszewiczach. Jeszcze przed wyborami samorządowymi politycy PiS i PSL prześcigali się na deklaracje w sprawie tej epokowej inwestycji. Tymczasem, ministerstwo infrastruktury odpowiada, że harmonogram się opóźni.

Międzynarodowy Dzień Tańca. Co się będzie działo?
27 kwietnia 2024, 0:00

Międzynarodowy Dzień Tańca. Co się będzie działo?

29 kwietnia to Międzynarodowy Dzień Tańca. Z tej okazji Lubelski Teatr Tańca przygotował dwudniowe wydarzenie. Będą pokazy młodych tancerzy, warsztaty taneczne oraz spektakl mistrzowski w wykonaniu Polskiego Teatru Tańca.

Jean-Michel Jarre i Brian May na wspólnym koncercie

Jean-Michel Jarre i Brian May na wspólnym koncercie

Jean-Michel Jarre ogłosił swój występ „Brigde From The Future” na The Starmus Festival, który odbędzie się 12 maja w Bratysławie. Gościem specjalnym będzie Sir Brian May.

Powiat chełmski już z kompletem wójtów i burmistrzów
Wybory 2024

Powiat chełmski już z kompletem wójtów i burmistrzów

Znamy wyniki po drugiej turze głosowania. Niektórzy postawili na kandydatów znanych i sprawdzonych, a w Rejowcu Fabrycznym mieszkańcy potrzebowali „powiewu świeżości”.

The Whims of the Gods: W kooperacji lepiej (wideo)
film

The Whims of the Gods: W kooperacji lepiej (wideo)

Sojusz jest dobry na wszystko. Skoro można się podzielić zadaniami, to po co robić wszystko samemu? Z takiego założenia wyszli twórcy gry The Whims of the Gods.

Rolniczy protest w Dorohusku rozwiązany

Rolniczy protest w Dorohusku rozwiązany

Dziś, do godziny 18, rolnicy mają zakończyć protest w Dorohusku i posprzątać miejsce blokady. Taką decyzję podjął dziś Wojciech Sawa, wójt gminy Dorohusk.

W proszku do prania ukryli heroinę i amfetaminę

W proszku do prania ukryli heroinę i amfetaminę

Hrubieszowscy policjanci zatrzymali 19-latka, który oczekiwał na paczkę z Holandii. To nie była zwykła paczka, ponieważ oprócz środków czystości zawierała spore ilości narkotyków. Odbiorcy grozi nawet 20 lat pozbawienia wolności.

Znamy już włodarzy ostatnich trzech gmin z powiatu opolskiego
Wybory 2024

Znamy już włodarzy ostatnich trzech gmin z powiatu opolskiego

Już wiadomo kto będzie rządzić w Karczmiskach, Chodlu i Józefowie nad Wisłą. Mieszkańcy zagłosowali odwrotnie niż w pierwszej turze.

Zamojskie ronda się zazielenią. Pierwsze w stylu barokowym

Zamojskie ronda się zazielenią. Pierwsze w stylu barokowym

Projekt Gabrieli Stańczyk, uczennicy technikum architektury krajobrazu w Zespole Szkół Ponadpodstawowych nr 5 w Zamościu zostanie zrealizowany na jednym z zamojskich rond. Ma być ono urządzone w stylu barokowym, bo znajduje się przed barokowym kościołem Franciszkanów.

Napadli na klienta kantoru. Ich łupem padło 160 tys. zł

Napadli na klienta kantoru. Ich łupem padło 160 tys. zł

Policjanci z Lublina złapali trzech obywateli Gruzji podejrzanych o kradzież blisko 160 tys. zł należących do klienta jednego z lubelskich kantorów. Sprawcy zostali tymczasowo aresztowanie, grozi im do 12 lat więzienia.

Sama stanica nie wystarczy. Brakuje pomostu i schodów dla kajakarzy

Sama stanica nie wystarczy. Brakuje pomostu i schodów dla kajakarzy

Budynek stanicy stoi już od kilku miesięcy i czeka na kajakarzy. Tych jeszcze nie widać, bo nad Krzną trzeba zbudować specjalne schody i pomost.

Wygrana Orląt Łuków rzutem na taśmę. Wyniki bialskiej klasy okręgowej

Wygrana Orląt Łuków rzutem na taśmę. Wyniki bialskiej klasy okręgowej

W spotkaniu LKS Milanów z Orlętami Łuków kandydat do awansu miał szczęście. Jak bowiem inaczej określić zdobycie bramek na wagę zwycięstwa w doliczonym czasie gry, z czego pierwsze trafienie to wykorzystany rzut karny. Rezerwy Orląt Radzyń Podlaski rozgromiły Tytana Wisznice 18:1

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium