Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Rolnictwo

4 stycznia 2020 r.
16:36

Ziemia przetrwa, ale czy będzie żywność, czy będą drzewa?

231 22 A A
Dr hab. Jerzy Kozyra - Profesor nadzwyczajny w Zakładzie Biogospodarki i Analiz Systemowych w Instytucie Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa-Państwowy Instytut Badawczy w Puławach. Od 2015 ekspert w Programie Clima-East; od 2012 w MACSUR (Modelowanie wpływu zmiany klimatu na europejskie rolnictwo i bezpieczeństwo żywnościowe). Od 2008 ekspert Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi ds. Wspólnej Polityki Rolnej (zadanie: adaptacja rolnictwa do zmian klimatu), Od 2015 w BioEcon, „Nowe strategie dotyczące biogospodarki w Polsce” (HORIZON 2020)
Dr hab. Jerzy Kozyra - Profesor nadzwyczajny w Zakładzie Biogospodarki i Analiz Systemowych w Instytucie Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa-Państwowy Instytut Badawczy w Puławach. Od 2015 ekspert w Programie Clima-East; od 2012 w MACSUR (Modelowanie wpływu zmiany klimatu na europejskie rolnictwo i bezpieczeństwo żywnościowe). Od 2008 ekspert Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi ds. Wspólnej Polityki Rolnej (zadanie: adaptacja rolnictwa do zmian klimatu), Od 2015 w BioEcon, „Nowe strategie dotyczące biogospodarki w Polsce” (HORIZON 2020)

ROZMOWA z dr hab. Jerzym Kozyrą z Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa-Państwowy Instytut Badawczy w Puławach

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

• Od dawna zajmujecie się w IUNG zmianami klimatu?

– Od 1993 roku. Wtedy zostały opublikowane wyniki pierwszej ekspertyzy przygotowanej przez zespół kierowany przez Profesora Tadeusza Górskiego, który był kierownikiem Zakładu Agrometeorologii w IUNG . Mała 30-stronicowa broszurka o wpływie zmian klimatu na polskie rolnictwo i o konsekwencjach tych zmian.

• Co się z nią stało? Trafiła na półkę?

- Cały czas z niej korzystamy. Ja zacząłem tu pracę w 1998 r., gdy pierwsze scenariusze zmian klimatycznych już były analizowane. Tymczasem u mnie na uniwersytecie klimatolodzy do tego faktu nie byli jeszcze przekonani.

20 lat temu naukowcy zakładali, że dwutlenek węgla wytwarzany w wyniku działalności człowieka będzie wchłaniany przez oceany. Tymczasem stało się coś zupełnie innego. Przez to, że w atmosfera jest cieplejsza, CO2 uwalniania się dodatkowo z oceanów i topniejącego lodu. Ostatnie dwa-trzy lata to zupełne zaskoczenie dla autorów tamtych analiz. Zakładaliśmy, że taka pogoda będzie dopiero za 20 lat.

• Taka jak dziś?

- Tak. Tu w Puławach średnia temperatura wszystkich miesięcy była w tym roku 2-3 stopnie wyższa. Drugi rok z rzędu mamy wielką niespodziankę. Nie jeden-dwa miesiące jest znacząco cieplejsze od normy, ale wszystkie. Przygotowując się do rozmowy z panią przejrzałem strony o pogodzie. W Portugalii i we Francji mamy teraz powodzie. Problem z wysokimi opadami jest też w Irlandii. A my się tu cieszymy ciepłą zimą. Nie martwimy się, że coś złego dzieje się dziś z pogodą w Europie. My widzimy same pozytywy.

• Nie trzeba podkręcać ogrzewania i odśnieżać samochodu.

- Ale gdy u nas jest ciepło i miło, to w Portugalii, Francji czy Irlandii występują ekstremalne zjawiska. W Australii mamy niespotykane dotąd pożary, w Indonezji Tajfun. Nie mówi się też dużo o skutkach huraganu na Bahamach w 2019 roku. U nas też obserwujemy zmianę: silniejsze wiatry, susza praktycznie co roku.

A jeśli pod koniec stycznia przyjdzie mróz - 20 stopni Celsjusza to znowu wymarzną nam oziminy. Dla przeciętnego zjadacza chleba nic takiego się nie dzieje, ale dla rolnika problem jest. Ja już nie lubię mówić o tym, że będzie cieplej o stopień czy dwa za 20-30 lat. Bo co to za różnica? Globalnie już jest cieplej o jeden stopień.

• Czy naukowcy to przewidzieli? Czy tylko to, że będzie wyższa temperatura?

- Ja swoją pierwszą pracę o zmianach klimatu i ich wpływie na rolnictwo napisałem w 2002 roku. Przewidywaliśmy, że będzie cieplej, że będzie można uprawiać kukurydzę czy winorośl w Polsce, że trzeba będzie nawadniać. Ale nie bardzo braliśmy pod uwagę efekty negatywne, zjawiska ekstremalne.

• Rolnik może się na to wszystko przygotować?

- Miesiąc temu słyszałem w radiu informację z konferencji leśników. Podano, że z powodu suszy jest uszkodzonych milion hektarów lasów. Możemy założyć, że w kolejnym roku będzie dotknięty kolejny milion, to po dziesięciu latach nie mamy w Polsce lasów.
Jeśli będzie cieplej, to też szkodniki będą się szybciej rozwijać - to akurat przewidzieliśmy. Pytanie jak sobie z tym radzimy.

• A jak sobie z tym radzimy?

- W ten sposób, że kolejny rok Ministerstwo Rolnictwa pobiło rekord w wypłatach suszowych dla rolników. Ale rolnik i tak jest stratny. Dzięki rekompensacie przetrwa, ale jego gospodarstwo nie przyniesie dochodu. W Polsce straty z powodu suszy miało 60 proc. rolników, choć i ta liczba może być niedoszacowana.

• A w innych krajach UE?

- Pierwszy rok tego typu wsparcie co w Polsce zostało uruchomione w Niemczech. Bo my mamy z suszą większy problem niż kraje na zachodzie.

• Czy rolnicy przygotowują się już do przyszłorocznej suszy?

- Raczej zakładają, że kolejny rok będzie lepszy i suszy nie będzie. Ale wiele upraw już jest nawadnianych, jak maliny czy młode sady. W terenach tych nie jest już problemem brak opadów ale to czy wystarczy wody do nawodnień dla wszystkich. Jeszcze nie zalecamy nawadniania dużych pól z uprawą np. pszenicy czy kukurydzy, ale i to w bliskiej przyszłości zwłaszcza na słabszych glebach może być konieczne.

Polska polityka adaptacji do zmian klimatu powstała w 2013 r., prace nad rozpoczęliśmy 3 lata wcześniej w projekcie KLIMADA. Tak działa polityka. Najpierw strategia, potem programy operacyjne. Zaleciliśmy np., budowę systemu o zjawiskach pogodowych, szkolenia dla rolników i o metodach adaptacji. Takim programem operacyjnym jest Program Rozwoju Obszarów Wiejskich, wdrażany w ramach Wspólnej Polityki Rolnej, w ramach którego prowadzimy szkolenia doradców i rolników. Prezentujemy też na polach naszych Rolniczych Zakładów Doświadczalnych proponowane praktyki rolnicze takie jak racjonalne nawadnianie, ograniczenie intensywności orki czy racjonalne nawożenie.

Te zmiany przyspieszają tak szybko, że nas to przerasta. Dlatego trzeba szybko zmienić postawy ludzi, które na ten czas wydają się być racjonalne, ale w perspektywie prognoz globalnego ocieplenia już takie nie są.

• Kogo? Rolników? Polityków?

- Przede wszystkim konsumentów. Nie ma już czasu na gdybanie, czy zmiany klimatyczne są czy ich nie ma. Dowody są ewidentne. Publikacje negujące problem, a jeszcze się takie spotyka, są dziś zupełnie nie na miejscu.

• Zmiany czy katastrofa?

- Ja osobiście unikam sformułowania kryzys klimatyczny. Ale nie zmienia to faktu, że to bardzo ciężkie czasy dla gospodarki.

• Czego uczycie na szkoleniach dla rolników?

- Zaczynamy od tego jak klimat wpływa na rolnictwo, co to jest adaptacja, mówimy o roli rolnictwa w przyczynianiu się do globalnego ocieplenia, a kończymy na sprawach związanych wodą. Tłumaczymy, ile gleba może zmagazynować wody użytecznej dla roślin, że drzewa na polach są potrzebne, bo ograniczają parowanie etc. Na podstawie danych ze stacji meteorologicznych w całej Polsce pokazujemy jak podnosi się temperatura, a na koniec proponujemy konkretne rozwiązania.

• Co to za rozwiązania?

- Przede wszystkim proponujemy ograniczenie intensywności orki.

• Co zamiast pługa?

- Zestaw agregatów, które spulchniają tylko górną warstwę gleby. To już jest popularne, 20-30 proc. polskich rolników to stosuje. Mieliśmy też projekt wdrażania tzw. uprawy pasowej. Sterowany GPS-em ciągnik ciągnie maszynę, która wsiewa nasiona w ściernisko. Za jednym przejazdem wysiewa i nawozi. Co ważne, nawóz jest wprowadzany do gleby, nie paruje, nie emituje.

• To oznacza, że maszyny też muszą się zmienić

- To jest główny koszt adaptacji rolnictwa do zmian klimatu. Od dawna współpracujemy z Panem Wiesławem Grynem spod Zamościa, który jest ambasadorem uprawy bezorkowej w naszym województwie. Pierwsze doświadczenia z bezorkową uprawą zaczęliśmy u niego ponad 20 lat temu. Pan Gryn obserwował, pomagał, aż stwierdził, że ma to sens i sam zaczął produkować maszyny do uprawy pasowej. dziś ma gospodarstwo pokazowe. Uprawa pasowa ma tę przewagę nad uprawa orkową, że ok. 30 proc. gleby na polu pozostaje niezruszone. Pozostaje ściernisko i resztki pożniwne, a więc występuje okrywa z korzystnym oddziaływaniem, np. zmniejszającym parowanie. Dawniej orka była uzasadniona, ponieważ mieliśmy wodę ze śniegu, mogła ona przesiąknąć i napełnić magazyn wody w glebie.

• Dziś już śniegu nie ma.

- Bardzo krótko, najwyżej jeden miesiąc. W zimie z odsłoniętych pól woda paruje, na wiosnę szybko odpływa. Dlatego lepiej jest dziś nie ruszać gleby, tylko uprawiać jej część, precyzyjnie dostarczając nawozu. Można w ten sposób uzyskać podobne plony, a straty suszowe są mniejsze. Takie nieuprawiane ściernisko chroni też rośliny przed skutkami niskiej temperatury.

• Polecacie rolnikom, by zmienili uprawy? Porzucili cebulę na rzecz winorośli?

- Przez jakiś czas było zalecenie, że powinniśmy odchodzić od uprawy ziemniaka. Dziś bardzo opłacalne są uprawy wczesnych ziemniaków. Wiele plantacji się też nawadnia. Przez nawanianie możemy zwiększyć plon nawet dwukrotnie. Podobne są wyniki doświadczeń z nawadnianiem i precyzyjnym nawożeniem cebuli.

Nasz klimat dla większości upraw zawsze był niekorzystny. Za długa zima, potem za długi dzień, krótki okres wegetacyjny. Były straty, bo większość uprawianych u nas roślin pochodzi z południa, gdzie takich zim jak w Polsce nie było. Więc to, że dziś jest cieplej jest dla rolnictwa generalnie korzystne, pod warunkiem dostępu do wody. Ale trzeba pamiętać o niekorzystnych falach upałów z temperaturą powyżej 30 stopni i fal zimna z niską temperaturą.

• Co już możemy uprawiać w przyszłości?

- Sorgo, słonecznik, odmiany kukurydzy o wysokich wymaganiach cieplnych.

• Bataty też?

- Nie tak szybko, jeszcze się batatami nie interesowałem. Wraz z globalnym ociepleniem zwiększa nam się suma ciepła i będziemy mogli wprowadzać rośliny jednoroczne o wyższych wymaganiach cieplnych. Nie bardzo możemy natomiast proponować tego dla wieloletnich upraw ciepłolubnych, bo zimy są w dalszym ciągu groźne dla tych upraw. Obecnie częściej rośliny nie są zahartowane, nie ma pokrywy śnieżnej i wymarzają. Kiedyś mrozy styczniowe nie były tak niebezpieczne, jak są dziś. Zdarzało się, że wymarzał rzepak, ale nie pszenica. A teraz to się zdarza.

• Rolnicy z mojej rodziny skarżą się, że co roku w ich uprawach pojawiają się nowe szkodniki.

- Im cieplej, tym owadów więcej. Np. mszyce do przejścia procesu rozwojowego mają bardzo niskie wymagania ciepła. Dodając temperaturę kolejnych dni potrzeba tylko 110 stopni i jest kolejne pokolenie. Dlatego z mszycami jest problem. Kiedyś wystarczało opryskiwanie roślin co siedem dni, teraz trzeba co trzy. Tylko kogo na to stać będzie stać?

• A popyt na ekologiczną żywność jest coraz większy...

- Pytanie czy jest jeszcze możliwa ekologia, gdzie główną zasadą było nieużywanie chemii w ogóle. Obecnie gdy mamy takie stresy i inwazje szkodników czy chorób, mówi się raczej o agroekologii w rolnictwie, ale w zupełnie innym kontekście. Podstawową staje się zasada, by gleby pozostawić w stanie naturalnym, nie przekształcać, nie zubażać z próchnicy.

• Środki chemiczne są dopuszczone?

- Tak, ale racjonalnie. Agroekologia to np. żywopłot ograniczający parowanie, czy pozostawione drzewo w krajobrazie. Korzyścią jest mniejsze parowanie i ostoja dla organizmów, które redukują liczebność owadów niszczących uprawy. Dzięki drzewom zachowujemy naturalny poziom konkurencji. Wskaźnikiem ekologiczności jest poszanowanie zasobów.

• Emisje gazów cieplarnianych z rolnictwa to spore ilości.

- Produkcja i konsumpcja żywności w największym stopniu przyczynia się do globalnego ocieplenia - 35 proc. emisji gazów cieplarnianych, z czego rolnictwo to 10 proc. Reszta to transport, przetwarzanie, pakowanie, marnowanie. Musimy zrozumieć, że jedząc obiad na talerzu mamy coś, co ma bezpośrednie przełożenie na zmiany klimatu. Pytanie jak dużo tego zjemy, czy więcej niż potrzebujemy, co konkretnie jemy, ile wyrzucamy i co z resztkami dzieje się dalej. Czy kompostujemy czy mieszamy w śmieciach z plastikiem.

• Pojedynczy konsument może sporo zrobić?

- Może dużo. Stwierdzenie, że przemysł paliwowy czy górnictwo jest winny, jest niesprawiedliwe. Wierzę, że efekt cieplarniany w dużym stopniu moglibyśmy ograniczyć poprzez zmianę postaw konsumenckich.

• Czy w bogatszych społeczeństwach ludzie już te postawy zmieniają?

- Nie jestem w stanie tego stwierdzić, ale podam jeden przykład. W towarzystwie naukowców, nikt nie przyjdzie z plastikową butelką wody. Każdy ma własną, którą uzupełnia. Zmianę priorytetów było też widać przy okazji wyborów. Politycy we Francji uzyskali swoje mandaty, bo mówili o klimacie. Na poziomie europejskim problem rozumie już większość polityków. I wielu starszych celebrytów, którzy angażują się w ruchy proklimatyczne. Ale my w Polsce mamy jeszcze inne problemy.

Gdybyśmy doświadczali takich ekstremalnych zjawisk jak dziś Hiszpania czy Portugalia, to szybko by się to do świadomości przebiło. Ale jesteśmy w sytuacji, że problemy pogodowe dotykają głównie rolników. A z nimi bardzo dobrze się rozmawia. Na spotkania przychodzi 300-400 osób. Nie jestem specjalistą od jakiejś konkretnej technologii, a chcą mnie słuchać. To, co mówię nie odstaje tak bardzo i od tego co już widzą na swoich polach. Ktoś, kto rolnikiem nie jest, na razie korzysta. Z tego, że jest więcej ciepłych dni, że nie musi tyle ogrzewać...

• Tylko więcej płaci za żywność.

- Mamy tak dotowane rolnictwo, że te skoki cen nie są jeszcze tak zauważalne. Ale to kwestia czasu, że żywność będzie droższa.

• Rolnictwo przyszłości to powrót do starych sprawdzonych metod?

- Powrót do metod naturalnych. Musimy dbać o to, by nie zubażać gleb z substancji organicznej, a bez obornika i kompostu tego zrobić się nie da. Nawozy mineralne też są niezbędne, ale możemy ich zużycie racjonalizować przez metody rolnictwa precyzyjnego. Na powrót do niskiej wydajności z hektara nie możemy sobie pozwolić, bo na świecie jest za dużo ludzi.

Gdy w ministerstwie rolnictwa rozmawiam o wsparciu dla rolników cały czas mówimy tworzeniu miejsc pracy. Dziś problem jest zupełnie inny: miejsca pracy w rolnictwie są, tylko ludzi do pracy nie ma.

• Dlaczego?

- Ludzie nie chcą w polu pracować, wolą przy komputerze. Rolnictwo przyszłości musi być duże, precyzyjne i wydajne. A w glebie musi być woda.

• Szacuje się, że w ciągu 20 lat zawartość CO2 w atmosferze nadal będzie wzrastać.

- Jeśli używamy nawozów azotowych to z gleby uwalnia się dwutlenek azotu. Spalamy węgiel ropę gaz to emitujemy CO2. Ale trudno przecież zgasić wszystkie światła. Nie wiemy też, ile CO2 uwalnia się z topniejących lodowców. Dużo więcej nie wiemy niż wiemy. Są scenariusze, które pokazują że ograniczając spalanie paliw kopalnych możemy ograniczyć globalny wzrost temperatury do 1,5 stp. I są też takie, które mówią o wzroście o 4-5 stp. Szacunki, że tylko dwa pokolenia będą w stanie w miarę normalnie funkcjonować, wcale nie są tak bardzo przesadzone.

• A potem co się stanie?

- Ziemia przetrwa, ale pytanie co się stanie z gospodarkami. Czy będzie żywność, czy będą drzewa, czy też zostaną zjedzone przez szkodniki.

• Jaka jest atmosfera wśród naukowców zajmujących się klimatem?

- Optymizm w naukowcach nadal jest. Są metody wyjścia z kryzysu klimatycznego, ale pod warunkiem podjęcia szybkich i zdecydowanych działań.

• Czyli?

- Każdy z krajów UE jest zobligowany do tego, by mieć przede wszystkim strategię ograniczania emisji gazów cieplarnianych. Polska też nad tym pracuje. Na ostatnich negocjacjach w UE Polska nie zgodziła się na Zielone Porozumienie, ale to dlatego, że nie jest na to przygotowana. My problem mamy największy, bo najbardziej w Europie jesteśmy uzależnieni od węgla.

Jest jeszcze Azja czy Ameryka, która nie chce się zgodzić na żadne odgórne regulacje. Ale o wszystkim zadecyduje ekonomia. Już teraz produkcja energii ze źródeł odnawialnych staje się tańsza niż z węgla.

Trzeba mieć dobrą narrację, jak to ładnie powiedziała Olga Tokarczuk. Trzeba umieć zobaczyć problem.

Trudno wytłumaczyć, że rzeczy dotąd akceptowalne dziś są naganne. Jak zużywanie dużej ilości plastiku czy wyrzucanie jedzenia.

• Sami sobie to zafundowaliśmy

- I to bardzo dobrze znając procesy fizyczne rządzące atmosferą Ziemi. Już od stu lat. W dalszym ciągu jednak trudno jest uwierzyć w to, że człowiek potrafi wpłynąć na losy całej planety poprzez korzystanie z surowców kopalnych.

Skomentuj i udostępnij na Facebooku
e-Wydanie

Komentarze 22

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
Gość / 4 stycznia 2020 r. o 19:49
No to zaczynamy od pracowników ZA Puławy ? Od jutra w każdym samochodzie osobowym jadącym do pracy przemieszcza się komplet pasażerów, a nie tak jak teraz kierowca? No ale przecież kto takiemu zabroni!!!
Avatar
Jan Przewodnik / 5 stycznia 2020 r. o 15:04
Jeśli średnia temperatura podniesie się o 2°C, to na kontynentach będzie to przynajmniej dwa razy tyle. Nie ma takiej agronomii industrialnej, która będzie w stanie wyżywić tyle ludzi w takich warunkach. Jeśli nie zaczniemy się do tego przygotowywać, to za kilka, kilkanaście lat zacznie nam doskwierać głód. Głod oznacza najpierw reglamentację, a następnie lokalne wojny o pożywienia, które bardzo szybko przerodzą się w większe konflikty. Wojna jest jednoznaczna z niszczeniem infrastruktury, a to bardzo szybko doprowadzi do wybuchów epidemii. Te trzy elementy: głód, wojny, epidemie, to nieodzowne składowe każdej cywilizacyjnej zagłady. Koniec Antripocenu, czyli naszej termo-industrialnej cywilizacji, jest już właściwie przesądzony. Nie umiemy ze sobą współpracować. Nasza gospodarka oparta jest na rywalizacji i bezmyślnej konsumpcji. Ludzie zachowują się tak, jakby Ziemia była nieskonczończona, miała nieskończenie wiele zasobów naturalnych i mogła wchłonąć nieskończenie wiele naszych śmieci. Tak nie jest, i wkrótce większość z nas się o tym przekona na własnej skórze.
Jeśli średnia temperatura podniesie się o 2°C, to na kontynentach będzie to przynajmniej dwa razy tyle. Nie ma takiej agronomii industrialnej, która będzie w stanie wyżywić tyle ludzi w takich warunkach. Jeśli nie zaczniemy się do tego przygotowywać, to za kilka, kilkanaście lat zacznie nam doskwierać głód. Głod oznacza najpierw reglamentację, a następnie lokalne wojny o pożywienia, które bardzo szybko przerodzą się w większe konflikty. Wojna jest jednoznaczna z niszczeniem infrastruktury, a to bardzo szybko doprowadzi do wybuchów epidemii. ... rozwiń
Avatar
Gość / 4 stycznia 2020 r. o 23:47
Emki są dostosowane. Tylko wygodny z natury rodzaj ludzki wybiera przejazd paliwowozernym wiążącym setki kg autem by przewieźć jeden tyłek. Tyle w temacie
Avatar
KL / 7 stycznia 2020 r. o 11:06
Za dużo ludzi na świecie - zbliżamy się do 8 miliardów.
Avatar
Zadłużenie / 4 stycznia 2020 r. o 20:18
No to zaczynamy od pracowników ZA Puławy ? Od jutra w każdym samochodzie osobowym jadącym do pracy przemieszcza się komplet pasażerów, a nie tak jak teraz kierowca? No ale przecież kto takiemu zabroni!!!
 A emki puste. Kto te te puste kursy na i dla ZA sponsoruje? 
Avatar
Gość / 4 stycznia 2020 r. o 18:17
Jedynym pocieszeniem jest to to, że gdy ginac bedzie zycie na ziemi, zdychac beda tez wszystkie aroganckie, prawicowe gnidy, typu jedraszewski i odbywac sie to bedzie z poczuciem, jak bardzo sie mylili. Alleluja i do przodu, parszywcy.
Avatar
ciesz się każdym dniem / 4 stycznia 2020 r. o 21:55
generalnie w długim okresie ( miliard lat ) Ziemię czeka los Wenus - powolne zbliżanie się do słońca sprawi, że temperatura będzie systematycznie rosła - strefa równikowa osiągnie średnią miesięczną 100 stopni C a jednyne życie pozostanie w okolicach dziesiejszej arktyki - ale to życie to będą proste zwierzęta żyjące w wodzie - dalej podobnie jak dzię na Wenus przy temp 400 stopnie celcjusza Ziemia będzie rozgrzaną skałą. Ale ludność wyginie dużo cześniej - naszej cywilizacji zostało max 500 lat. Zabije nas postęp biotechnologiczny - sztucznie zmutowane bakterie czy wirusy wydostaną się ( poprzez konflikt militarny, akt terroru czy awarię ) i zabiją większość ludzi na ziemi - przeżyją jednostki na wyspach - ale nie odbudują już oni cywilizacji jaką znam dziś
generalnie w długim okresie ( miliard lat ) Ziemię czeka los Wenus - powolne zbliżanie się do słońca sprawi, że temperatura będzie systematycznie rosła - strefa równikowa osiągnie średnią miesięczną 100 stopni C a jednyne życie pozostanie w okolicach dziesiejszej arktyki - ale to życie to będą proste zwierzęta żyjące w wodzie - dalej podobnie jak dzię na Wenus przy temp 400 stopnie celcjusza Ziemia będzie rozgrzaną skałą. Ale ludność wyginie dużo cześniej - naszej cywilizacji zostało max 500 lat. Zabije nas postęp biotechnologiczny - sztuczn... rozwiń
Avatar
Plk / 4 stycznia 2020 r. o 18:12
"Zmiany klimatu sa cykliczne" to prawda tyle, ze w poprzednich cyklach nie mielismy wysokozorganizowanych spoleczenstw z precyzyjnymi gospodarkami, gdzie wystarczy drobne zaburzenie zeby przerwac lancuch, tysiace ludzi zostana bez pracy czy gorzej bez domu i zaczna sie przemieszczac. W najlepszym wypadku grozi to niepokojami spolevznymi w najgorszym zalamaniem systemu jaki znamy, jaki zapewnia nam bezpieczenstwo i w miarewygodne zycie. Wiec radze tym wszystkim prawackim niedowiarkom, w imie wlasnego interesu zrobcie krok w tyl bo chyba byscie nie chcieli, zebysmy tu mieli przybyszy z poludnia jesli tam bedzie za goraco. Bo chyba, ze zimy i lata przestaly byc jak kiedys kazdy rozsadny majacy ponad 30 lat nie zaprzeczy.
"Zmiany klimatu sa cykliczne" to prawda tyle, ze w poprzednich cyklach nie mielismy wysokozorganizowanych spoleczenstw z precyzyjnymi gospodarkami, gdzie wystarczy drobne zaburzenie zeby przerwac lancuch, tysiace ludzi zostana bez pracy czy gorzej bez domu i zaczna sie przemieszczac. W najlepszym wypadku grozi to niepokojami spolevznymi w najgorszym zalamaniem systemu jaki znamy, jaki zapewnia nam bezpieczenstwo i w miarewygodne zycie. Wiec radze tym wszystkim prawackim niedowiarkom, w imie wlasnego interesu zrobcie krok w tyl bo c... rozwiń
Avatar
Gość / 4 stycznia 2020 r. o 17:08
Dla przyrody Koziego Grodu zagrożenie znacznie poważniejsze od zmian klimatycznych prezentują działania gangu dewelo-fantomasa.
Avatar
Gość / 4 stycznia 2020 r. o 23:12
No to zaczynamy od pracowników ZA Puławy ? Od jutra w każdym samochodzie osobowym jadącym do pracy przemieszcza się komplet pasażerów, a nie tak jak teraz kierowca? No ale przecież kto takiemu zabroni!!!
A emki puste. Kto te te puste kursy na i dla ZA sponsoruje?
 Po pierwsze to podatki płacone przez Azoty i pracowników sponsorują te emki. Po drugie jeśli puławskie MZK dostosuje godziny i trasy dla pracowników Azotów będą nimi jeździli. Po trzecie jeżeli emki jeżdzą puste niech je MZK zlikwiduje. Po czwarte Azoty budują blok energytyczny na węgiel.
 Po pierwsze to podatki płacone przez Azoty i pracowników sponsorują te emki. Po drugie jeśli puławskie MZK dostosuje godziny i trasy dla pracowników Azotów będą nimi jeździli. Po trzecie jeżeli emki jeżdzą puste niech je MZK zlikwiduje. Po czwarte Azoty budują blok energytyczny na węgiel. rozwiń
Avatar
Ja / 7 stycznia 2020 r. o 16:24
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jednak 2015 ,2018 i 2019 pokazał wystarczający skutek suszy w rolnictwie, niedobór wody najbardziej był odczuwalny 2019 r.  Nasuwa mi się teza, że susza przyszła z imigrantami z Afryki. :D
Avatar
KL / 7 stycznia 2020 r. o 11:06
Za dużo ludzi na świecie - zbliżamy się do 8 miliardów.
Avatar
Gość / 6 stycznia 2020 r. o 11:00
Emki są dostosowane. Tylko wygodny z natury rodzaj ludzki wybiera przejazd paliwowozernym wiążącym setki kg autem by przewieźć jeden tyłek. Tyle w temacie
Dostosowane do czego albo kogo? Widać, że nie jeździsz emkami. Tyle w temacie.
Nie sa dostosowane do Twojego jołczenia narzekania i wiecznego malkontenctwa
 To mały keys. Sprawdź jak dojechać z Kolejowej na Azoty do pracy na godz. 7.
Avatar
asd / 5 stycznia 2020 r. o 17:05
1. "W towarzystwie naukowców, nikt nie przyjdzie z plastikową butelką wody. Każdy ma własną, którą uzupełnia" A może przyjść z plastikową, która co raz uzupełnia ? 2. "Sami sobie to zafundowaliśmy" Nie ma na to dowodów. Udowodniono coś odwrotnego - ilość CO2 jest pochodną aktywności słonecznej.
Avatar
Jan Przewodnik / 5 stycznia 2020 r. o 15:04
Jeśli średnia temperatura podniesie się o 2°C, to na kontynentach będzie to przynajmniej dwa razy tyle. Nie ma takiej agronomii industrialnej, która będzie w stanie wyżywić tyle ludzi w takich warunkach. Jeśli nie zaczniemy się do tego przygotowywać, to za kilka, kilkanaście lat zacznie nam doskwierać głód. Głod oznacza najpierw reglamentację, a następnie lokalne wojny o pożywienia, które bardzo szybko przerodzą się w większe konflikty. Wojna jest jednoznaczna z niszczeniem infrastruktury, a to bardzo szybko doprowadzi do wybuchów epidemii. Te trzy elementy: głód, wojny, epidemie, to nieodzowne składowe każdej cywilizacyjnej zagłady. Koniec Antripocenu, czyli naszej termo-industrialnej cywilizacji, jest już właściwie przesądzony. Nie umiemy ze sobą współpracować. Nasza gospodarka oparta jest na rywalizacji i bezmyślnej konsumpcji. Ludzie zachowują się tak, jakby Ziemia była nieskonczończona, miała nieskończenie wiele zasobów naturalnych i mogła wchłonąć nieskończenie wiele naszych śmieci. Tak nie jest, i wkrótce większość z nas się o tym przekona na własnej skórze.
Jeśli średnia temperatura podniesie się o 2°C, to na kontynentach będzie to przynajmniej dwa razy tyle. Nie ma takiej agronomii industrialnej, która będzie w stanie wyżywić tyle ludzi w takich warunkach. Jeśli nie zaczniemy się do tego przygotowywać, to za kilka, kilkanaście lat zacznie nam doskwierać głód. Głod oznacza najpierw reglamentację, a następnie lokalne wojny o pożywienia, które bardzo szybko przerodzą się w większe konflikty. Wojna jest jednoznaczna z niszczeniem infrastruktury, a to bardzo szybko doprowadzi do wybuchów epidemii. ... rozwiń
Avatar
Menda polska / 5 stycznia 2020 r. o 11:54
Emki są dostosowane. Tylko wygodny z natury rodzaj ludzki wybiera przejazd paliwowozernym wiążącym setki kg autem by przewieźć jeden tyłek. Tyle w temacie
Dostosowane do czego albo kogo? Widać, że nie jeździsz emkami. Tyle w temacie.
 Nie sa dostosowane do Twojego jołczenia narzekania i wiecznego malkontenctwa
Avatar
Gość / 5 stycznia 2020 r. o 11:07
Emki są dostosowane. Tylko wygodny z natury rodzaj ludzki wybiera przejazd paliwowozernym wiążącym setki kg autem by przewieźć jeden tyłek. Tyle w temacie
 Dostosowane do czego albo kogo? Widać, że nie jeździsz emkami. Tyle w temacie.
Avatar
Gość / 5 stycznia 2020 r. o 02:36
Ponad 42 mln dzieci zostało zabitych na świecie w 2019 roku w wyniku aborcji. To dane oficjalne, w rzeczywistości może ich być znacznie więcej. Statystyki nie robią jednak wrażenia na niektórych politykach i proaborcyjnych organizacjach. Wciąż domagają się oni liberalizacji prawa, a co za tym idzie - zwiększenia liczby aborcji.
Avatar
Gość / 4 stycznia 2020 r. o 23:47
Emki są dostosowane. Tylko wygodny z natury rodzaj ludzki wybiera przejazd paliwowozernym wiążącym setki kg autem by przewieźć jeden tyłek. Tyle w temacie
Avatar
Gość / 4 stycznia 2020 r. o 23:12
No to zaczynamy od pracowników ZA Puławy ? Od jutra w każdym samochodzie osobowym jadącym do pracy przemieszcza się komplet pasażerów, a nie tak jak teraz kierowca? No ale przecież kto takiemu zabroni!!!
A emki puste. Kto te te puste kursy na i dla ZA sponsoruje?
 Po pierwsze to podatki płacone przez Azoty i pracowników sponsorują te emki. Po drugie jeśli puławskie MZK dostosuje godziny i trasy dla pracowników Azotów będą nimi jeździli. Po trzecie jeżeli emki jeżdzą puste niech je MZK zlikwiduje. Po czwarte Azoty budują blok energytyczny na węgiel.
 Po pierwsze to podatki płacone przez Azoty i pracowników sponsorują te emki. Po drugie jeśli puławskie MZK dostosuje godziny i trasy dla pracowników Azotów będą nimi jeździli. Po trzecie jeżeli emki jeżdzą puste niech je MZK zlikwiduje. Po czwarte Azoty budują blok energytyczny na węgiel. rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze 22

Skomentuj

Aby napisać komentarz, należy się zalogować:

Nie publikujemy nic na Twojej tablicy na Facebooku oraz nikomu nie udostępniamy Twoich danych osobistych.
Podczas pierwszego logowania zostaniesz poproszony o wybór swojej nazwy użytkownika.

Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Studniówka Technikum Elektronicznego i X Liceum Ogólnokształcącego w Lublinie. Dużo zdjęć
galeria

Studniówka Technikum Elektronicznego i X Liceum Ogólnokształcącego w Lublinie. Dużo zdjęć

Tuż przed zakończeniem ferii i powrotem do nauki przed maturą na balu studniówkowym bawią się uczniowie Zespołu Szkół Elektronicznych, w ramach którego funkcjonuje Zespół Szkół Elektronicznych im. Obrońców Lublina 1939 roku i X Liceum Ogólnokształcące Mistrzostwa Sportowego.

Dwie Bystrzyce, jeden most. Poprzedni trzeba było rozebrać

Dwie Bystrzyce, jeden most. Poprzedni trzeba było rozebrać

Ponad 4 mln zł kosztowała budowa mostu na rzece Bystrzycy w miejscowości Bystrzyca w gminie Zakrzówek. W piątek oficjalnie przecięto wstęgę.

Ciemno na przejściach dla pieszych. Radni proponują „kocie oczka”

Ciemno na przejściach dla pieszych. Radni proponują „kocie oczka”

Przejścia dla pieszych są niedoświetlone – uważają radni klubu Radzyń Moje Miasto i proponują zamontowanie tzw. „kocich oczek”. Burmistrz Jerzy Rębek (PiS) odpowiada, że miasta na to nie stać.

Stand-up Sebastiana Rejenta w Kraśniku
2 lutego 2023, 19:00

Stand-up Sebastiana Rejenta w Kraśniku

Restauracja Dworska w Kraśniku (ul. Dworska 6) zaprasza na występ stand-upera Sebastiana Rejenta. Wydarzenie odbędzie się 2 lutego o godz. 19.

Chciał zarobić na handlu kryptowalutami. Dorobili się tylko oszuści

Chciał zarobić na handlu kryptowalutami. Dorobili się tylko oszuści

65-letni mieszkaniec Lublina namawiany przez „doradcę” zainstalował na swoim komputerze tzw. zdalny pulpit. Dzięki temu oszust wyprowadził z jego bankowego rachunku wszystkie oszczędności.

Dwa sparingi, dwa zwycięstwa i sześć goli Motoru

Dwa sparingi, dwa zwycięstwa i sześć goli Motoru

Piłkarze Motoru mają za sobą kolejne mecze kontrolne. W piątek podopieczni Goncalo Feio znowu pojawili się na boisku dwa razy. Tym razem sprawdzili formę na tle trzecioligowców z grupy czwartej. Najpierw pokonali Chełmiankę 3:0, a następnie wbili trzy bramki KS Wiązownica.

Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu "Lubelszczyzna miała kluczowe znaczenie"

Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu "Lubelszczyzna miała kluczowe znaczenie"

Rozmowa z dr hab. Adamem Kopciowskim, prof. UMCS, p.o. Kierownika Pracowni Kultury i Historii Żydów w Instytucie Kulturoznawstwa UMCS.

Pożegnanie ferii 2023. Superfajna „Pchła Szachrajka” – to dopiero była bajka!
galeria

Pożegnanie ferii 2023. Superfajna „Pchła Szachrajka” – to dopiero była bajka!

Na pożegnanie ferii w Domu Kultury LSM odbyła się premiera bajki Jana Brzechwy „Pchła Szachrajka”. To wyczekiwane wydarzenie przyciągnęło na widownię tłumy, a przede wszystkim: mamusie i tatusiów, babcie i dziadków aktorów animujących kukiełki oraz dzieci z pobliskiego przedszkola.

Poszukiwany za narkotyki wpadł z narkotykami

Poszukiwany za narkotyki wpadł z narkotykami

39-letni mieszkaniec Świdnika ukrywał się nie chcąc trafić do więzienia. Wpadł w czwartek. W jego mieszkaniu policjanci znaleźli narkotyki.

Zderzenie między Piaskami a Krasnymstawem

Zderzenie między Piaskami a Krasnymstawem

Policjanci wyjaśniają okoliczności zderzenia Mercedesa z samochodem ciężarowym, do którego doszło w piątek po południu w Łopienniku Górnym na DK 17.

Kobieta była na torach. Właśnie nadjeżdżał pociąg

Kobieta była na torach. Właśnie nadjeżdżał pociąg

W czwartek po południu wzdłuż torowiska na stacji kolejowej w Świdniku szła kobieta. Z przeciwnego kierunku przejeżdżał pociąg.

"Optima Forma" - stand-up w Zamościu
1 lutego 2023, 19:00

"Optima Forma" - stand-up w Zamościu

Już 1 lutego o godz. 19 w restauracji Brama Spotkań w Zamościu (ul. Królowej Jadwigi 2) wystąpi popularny komiks Sebastian Rejent. Autor wykona swój najnowszy program "Optima Forma".

Teren przy Prochowni będzie nie do poznania. Altana i miniaturowy ogród

Teren przy Prochowni będzie nie do poznania. Altana i miniaturowy ogród

Miejskie targowisko w Terespolu zmieni się nie do poznania. Za pieniądze z Polskiego Ładu przy ulicy Granicznej powstanie też altana rekreacyjna i ogród w stylu XVIII–wiecznym.

Rzuciła się na męża z nożyczkami. Wcześniej miała się nad nim znęcać

Rzuciła się na męża z nożyczkami. Wcześniej miała się nad nim znęcać

Policjanci ze Świdnika zatrzymali 50-latkę, która zraniła swojego męża nożyczkami. Kobieta wcześniej miała się też nad nim znęcać psychicznie i fizycznie.

Piszczac będzie się starał o prawa miejskie

Piszczac będzie się starał o prawa miejskie

Piszczac w powiecie bialskim może starać się o status miasta. Ale najpierw władze gminy spytają o zdanie mieszkańców.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium