Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Magazyn

29 grudnia 2018 r.
17:11

Interesuje nas to co na scenie, ale i na widowni. Jaka jest lubelska publiczność?

111 4 A A
Grzegorz Kondrasiuk i Jarosław Cymerman<br />
Grzegorz Kondrasiuk i Jarosław Cymerman
(fot. Maciej Kaczanowski)

Rozmowa z Grzegorzem Kondrasiukiem i Jarosławem Cymermanem, autorami książki „Scena Lublin”.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

• To książka o teatrze?

Grzegorz Kondrasiuk: – Tak, ale o teatrze, który nie ogranicza się tylko do budynku, do sali z widownią. Książka powstała z włóczenia się po mieście, podglądania. Piszemy o spektaklach granych w Lublinie, począwszy od występów aktorów Wojciecha Bogusławskiego aż do dziś. Ale też o samym Lublinie, patrząc na jego przemiany jak na spektakl, który trwa nie przez godzinę czy dwie, ale kilkaset lat. Ulice, place, parki to scenografia, która nieustannie się zmienia, a grają tu siebie samych wielcy ludzie naszej historii oraz, przede wszystkim, zwykli mieszkańcy. Aktorami są także ważne symboliczne lubelskie artefakty.

Jarosław Cymerman: – Dla nas to miejsce, w którym się spotyka wiele rzeczywistości społecznych, politycznych, obyczajowych. Taki rodzaj punktu obserwacyjnego. Interesuje nas nie tylko na to, co dzieje się na scenie, ale też na widowni czy wokół widowni. Traktujemy teatr jako punkt wyjścia do rozmowy o sprawach szerszych.

G.K. – I spotkanie teorii z praktyką. W moim przypadku - zanim zacząłem o teatrze i mieście pisać naukowo, przez lata testowałem te sprawy w praktyce, m.in. współorganizując pierwsze Noce Kultury czy kampanię walki o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, gdzie powracało hasło „Człowiek-Miasto”. A przecież pomysł patrzenia na Lublin jak na żywą, ludzką istotę nie jest bynajmniej współczesnym wynalazkiem - wraca co jakiś czas, poczynając od legend, choćby od tej założycielskiej o śnie Leszka Czarnego. Przykładów wystarczyło nam na cały długi rozdział książki.

• Mam wrażenie, że motyw przewodni „Sceny Lublin” to lubelska publiczność. Więc jaka ona jest?

J. C. – Stawiamy pytanie, czy istnieje coś takiego jak „gust lubelski”. Już dawno pisano, że Lublin jest artystycznym przedmieściem Warszawy. Co warszawskie uchodziło u nas za lepsze. Tego typu opinii nie brakuje i dziś. W książce jednak opisujemy przede wszystkim te momenty, gdy lubelska publiczność próbowała zdobyć się na autonomię. Szczególnie dało się to odczuć wtedy, gdy w mieście pojawił się teatr alternatywny, wytworzyła się publiczność studencka: krytyczna, mająca swój gust, odrzucająca teatr mieszczański.

• A dziś?

G.K. – Bieżące sprawy załatwiamy na co dzień jako krytycy teatralni: cała nasza trójka (trzecim autorem „Sceny Lublin” jest Dominik Gac) para się tą niewdzięczną profesją. Książka kończy się jakieś pięć lat temu, na zmianach związanych przebudową śródmieścia czy ustabilizowaniem się dużych miejskich festiwali jako głównych emanacji kultury lubelskiej. Pozwoliłem sobie na taki antropologiczny żart i napisałem, że w symbolicznym centrum miasta, na Placu Litewskim, rytualnie ścięliśmy nasz święty totem - Baobab, który definiował to miasto, przydawał mu swojskości, niepowtarzalności, w dodatku przechowując pamięć o XIX-wiecznych praktykach oporu wobec kolejnych okupacji. Zamiast tego mamy dziś nowoczesną, gładką przestrzeń - z usuniętym, ważnym fragmentem miejskiego mitu - i czekamy na to, co z tej nowej epoki się wyłoni. Natomiast w kulturze dostrzegamy odpływ widzów z sal teatralnych na spektakle masowe.

J.C. – 10 lat temu na Noc Kultury ludzi przyciągały darmowe spektakle czy koncerty. Dziś przebojem tego wydarzenia są na przykład wiszące parasolki.

• Organizatorzy Nocy Kultury tak układają program, by w mediach społecznościowych pojawiło się jak najwięcej zdjęć z imprezy.

G.K. – Może za 10 lat trzeba napisać kolejną książkę na ten temat? Kultura popularna nie jest niczym nowym i nie należy jej skreślać, usuwać z pola widzenia, przykładając wyłącznie kryteria artystyczne. To trudno uchwytny wątek, ale w historii lubelskich widowisk można wskazać te doniosłe społecznie, kształtujące nas wszystkich spotkania, łączące ludzi w demonstrowaniu, celebrowaniu wspólnej tożsamości. Fascynujące są archiwalne zdjęcia lubelskich tłumów. Na pierwsze Noce Kultury ludzie też po coś wyszli. Pisałem wtedy, że odzyskaliśmy miasto.

• I znów je straciliśmy?

J. C. – Chyba nie - w końcu ludzie wyszli z domów na dobre. Działania artystyczne w przestrzeni miasta cieszą się w Lublinie sporą popularnością. Trudno mieć do ich uczestników pretensje, że przy okazji zrobią selfie i pójdą na piwo.

G.K. – Może to trochę utopijne, ale nas interesuje celowość widowisk, ich skuteczność. Zbiorowość i wartości to kontrowersyjny dziś temat. Teatr to nie tylko piękne kłamstwo na scenie. Choćby te zaskakujące momenty, kiedy teatr splata się z historią w jej bezpośrednich manifestacjach. W nieistniejącym dziś teatrze Rusałka w 1918 roku odbył się wiec, na którym Ignacy Daszyński wygłosił płomienne wielogodzinne przemówienie do robotników. Dodajmy ten szczegół w roku obchodów setnej rocznicy Niepodległości.

• Piszecie , że Teatr Rusałka miał na widowni tysiąc miejsc. Tyle co dziś Sala Operowa Centrum Spotkania Kultur.

G.K. – Na temat Rusałki mamy tylko wspomnieniowy esej Mirosława Dereckiego, trochę stron w książce historyka teatru Stefana Kruka. Są afisze, kilka pocztówek, plan budynku... i ani jednego zdjęcia wnętrza. Kolejny niedokończony temat.

J.C. – Takich tematów i miejsc było o wiele więcej. Wystarczy wziąć do ręki dowolną lubelską gazetę z okresu międzywojennego. Dużo działo się nie tylko w Rusałce, ale także w kinach, salach koncertowych, kabaretach, rewiach, kawiarniach...

• Kiedy scen teatralnych było najwięcej?

J.C. – Wydaje się, że w pierwszych dziesięcioleciach XX wieku. Działał wtedy Teatr Wielki (dziś im. J. Osterwy), Teatr Stary przy Jezuickiej, wspomniana Rusałka, Teatr Letni na Bronowicach, sceny kabaretowe przy Krakowskim: Teatr Mały, teatr w kinie Luwr, w którym śpiewała Ordonka. Do tego niemalże każde kino - Apollo, Korso, Oaza itd. - miało swój program artystyczny, nie tylko filmowy.

G.K. – Ówczesny wieczór atrakcji był długi.

J.C. – Często to była jednoaktówka lub dwie, koncert i pokaz filmowy.

G.K. – A wcześniej były jeszcze teatry letnie. Miasto się rozbudowywało i widownie się rozbudowywały. Większość tych lubelskich przybytków sztuki i rozrywki dziś już nie istnieje, a o niektórych nie wiemy prawie nic. Na przykład w końcu XIX wieku przy Krakowskim Przedmieściu postawiono drewnianą budę cyrkową, a obok niej panoramę i strzelnicę. Spłonęły w pożarze, a trzy lata później na tej działce rozpoczęła się budowa reprezentacyjnego budynku Kasy Przemysłowo-Handlowej (dzisiejszy Grand Hotel - przyp. aut.). Ciągle czeka na dobre opisanie teatr jezuicki w Lublinie, okres dwudziestolecia międzywojennego i PRL. Jest to potrzebne choćby po to, by pokazać liczbę i różnorodność tych widowisk. Często miały one charakter sezonowy. Artyści występowali w Lublinie kilka tygodni i wyjeżdżali.

• Coś po nich zostawało, gdy już wyjechali?

J.C. – W naszej książce pytamy, jak widowiska wpływały na miasto i jak miasto wpływało na to, co było grane. Przez ogromną większość XIX wieku teatr nie był traktowany jako sztuka wysoka. Wystarczy porównać Teatr Stary z Teatrem Osterwy. Stary to budynek niewielki, wzniesiony bardzo szybko, z ozdobami, ale jednak dość oszczędnie. Natomiast Teatr Wielki (dziś Osterwy) był budowany jako salon dla miasta. Ponoć był to jeden z najnowocześniejszych budynków teatralnych w ówczesnej Europie. Tak przynajmniej pisano w prasie, w to lublinianie chcieli wierzyć. Na projektach, które pokazujemy w książce, widać np. podnoszoną widownię. Mechanizm, który zmieniał kąt nachylenia widowni w stosunku do sceny.

• Są gdzieś takie teatry?

J.C. – Ten sam projektant - Karol Kozłowski - zrealizował to w teatrze w Mińsku. Projekt lubelski, co typowe dla naszego pięknego miasta, nie został do końca zrealizowany. Powinno być jeszcze jedno skrzydło: od ul. Kapucyńskiej. Niemniej jednak co najmniej do końca XX wieku teatr przy Narutowicza działał jako salon miasta. Odbywały się tam uroczyste akademie, imieniny Marszałka Piłsudskiego, przemówienia wygłaszał Bierut. W swoim czasie gubernator rosyjski i Hans Frank mieli tam swoje loże.

• Piszecie też o okresie, gdy Lublin nie miał swojego teatru. Przyjeżdżał teatr z Łucka.

J.C. – W latach 30. Lublin jako jedyne miasto wojewódzkie w Polsce doprowadził do tego, że jego rodzima scena upadła. Wcześniej scena odradzała się co sezon. Miasto mianowało nowego dyrektora, obiecywało stałe finansowanie. W 1933 roku zamknięto miejski teatr i zdecydowano się na coś, co dziś nazwalibyśmy franczyzą. Teatr Wołyński z Łucka miał w obowiązku dwa razy w miesiącu przygotować w Lublinie premierę. To nie był zły teatr, ale musiał się mierzyć z problemem teatralnie niewyrobionej publiczności, stąd grano dużo repertuaru rozrywkowego.

• A jak jest dziś?

J.C. – Mam wrażenie, że jesteśmy w momencie przewartościowania miejsca teatru w przestrzeni publicznej. Do tego zanika prasowa krytyka i co za tym idzie następuje rozchwianie kryteriów. Pracuję na uczelni, na Wydziale Humanistycznym UMCS. Zdarza się, że ludzie przynoszą mi siatki programów teatralnych z lat 60., 70., 80. Zaczynamy rozmawiać i okazuje się, że dziś ci ludzie już tak aktywnie do teatru nie chodzą. A stanowili oni szczególny rodzaj widza. Taki, który kupił program, przeczytał go i zachował. Tego typu widz jest dziś zjawiskiem dużo rzadszym. Zarazem istnieje ogromna publiczność, która chodzi na spektakle komercyjne, które są kompletnie poza systemem. Nie są one poddawane jakiejkolwiek krytyce prasowej, internetowej, branżowej. Często nawet nie są one odnotowywane w corocznych spisach premier teatralnych w Polsce. A publiczność na nie chodzi, płaci dużo za bilet i ma poczucie, że uczestniczy w życiu teatralnym.

G.K. – To bardzo często teatr, który poza czystą rozrywką jest pozbawiony szerszych odniesień. Z drugiej strony mamy teatr, który się określa jako „współczesny”, „eksperymentalny”, „krytyczny”, w istocie zaadresowany do wąskiej grupy myślących tak samo. Teatr, w którym publiczność jest pouczana na tzw. tematy światopoglądowe w zbyt prosty sposób, niczym nic nie rozumiejący głupi Jasio.

J.C. – Szalenie ważne w teatrze jest też to, że pewne problemy przenosi piętro wyżej. Na scenie bardzo często posługiwano się publicystyką, odwoływano do aktualnych wydarzeń. Daleko szukać nie trzeba - „Dziady” czy „Wesele” są wyprowadzone z autentycznych wydarzeń. Publicystyka powinna być jednak przefiltrowana przez sztukę. Tego dziś często teatrowi brakuje.

• Może dziś już nie ma takiej potrzeby?

G.K. – To jest taka subtelna kwestia: czy dobry teatr tylko zaspokaja potrzeby, czy potrafi je też wywoływać?

• Za to cyrk do Lublina wrócił. I to z pompą.

G.K. – Bo to widowisko, które jest wściekle skuteczne. Cyrk zawsze był bardzo silnym konkurentem dla teatru. Tak było kiedyś i tak jest nadal. Niejaki Colber w latach 20. XIX wieku przechadzał się po drucie rozpiętym pomiędzy Wieżą Trynitarską a jedną z kamienic przy Królewskiej. Ale to nie wszystko - jak można przeczytać w artykułach historyka Krzysztofa Gombina - jeździł po nim taczką, w której woził dzieci... Trudno się dziwić, że teatr wobec takich atrakcji bywał bezradny. Myślę o tym czasem podczas Carnavalu Sztukmistrzów oglądając high-linerów na Starym Mieście. Zresztą - pozwalam sobie na wiarę w cyrk prawdziwie artystyczny, który nie traci swojej autonomii. I mam na to dowody, oglądane właśnie na Carnavalu.

• W waszej książce znalazła się fotografia z 1966 roku przedstawiające pochód pierwszomajowy…

J.C. – To był czas obchodów tysiąclecia państwa polskiego i milenium chrztu Polski.

G.K. – Szczególny rok. Toczyła się walka na widowiska pomiędzy kościołem i PRL-em, prymasem Wyszyńskim i partią.

• Na jednym zdjęciu na platformie jadą żołnierze w niemieckich mundurach, na kolejnym ludzie w obozowych pasiakach niosą wieżyczkę strażniczą...

J.C. – Makietę wieżyczki niosą pracownicy muzeum na Majdanku przebrani w obozowe pasiaki, wokół których chodzą z psami inni pracownicy w mundurach gestapo... Nas to dziś szokuje, bo zapomnieliśmy już jak wyglądała gomułkowska propaganda. Miało to przywołać demony i przypomnieć, kto stoi na straży, by one nie wróciły.

• Najciekawsze przeżycia teatralne ostatniego czasu?

J.C. – Moje zdarzyły się na poboczach teatru. W takich miejscach jak Dom Kultury Węglin czy Galeria Piękno Panie w początkach swojej działalności. Gdy czuje się znużenie mainstreamem to okazuje się, że bardzo dużo dzieje się poza nim. Jest mnóstwo ludzi, którzy robią rzeczy absolutnie wykraczające poza mury naszego miasta. Ciągle np. nie przebiło się do świadomości lublinian, że malutki teatrzyk działający przy Centrum Kultury - Czytelnia Dramatu wygrał niedawno Ogólnopolski Konkurs na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Jego twórca - Daniel Adamczyk - odbierał nagrodę obok Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego, którzy zostali nagrodzeni za spektakl w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie.

G.K. – Dla mnie najlepszy spektakl w ostatnim czasie to ten oglądany przez okno pociągu na trasie Wrocław-Katowice-Lublin. Niezapomniane widowisko pełne dramaturgii, podzielone na akty, z ciekawą współczesną fabułą i wieloma zwrotami akcji.

• A co najlepszego w teatrze w mijającym roku?

G.K. – Chodzi o Lublin? Nie mogę się wypowiedzieć, bo jako krytyk zgrzeszyłem i sam wyszedłem na scenę.

• W „Bandytach w piekle” Joanny Lewickiej?

G.K. – Tak. Mam za swoje.

J.C. – Kapitalny był Wieloryb The Globe z Globiszem w Teatrze Starym, ale to chyba był zeszły rok. Utkwił mi w pamięci też monodram „Grając Maggie” Pipa Uttona w DDK Węglin w ramach cyklu T1A Historia. Zupełnie inne aktorstwo niż to, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Dostarczył takich wrażeń, których się człowiek wychodząc z domu kompletnie nie spodziewa.

• Uczycie młodych ludzi. Chodzą do teatru, bo lubią, czy dlatego, że muszą?

J.C. – Tych co nie chcą, nie można zmusić. Istnieje wąska grupa, która fascynuje się teatrem. Jest ona jednak zdecydowanie za mała. Dwa lata temu jechałem pociągiem na „Dziady” bez skreśleń w reżyserii Michała Zadary do Wrocławia. Nagle się zorientowałem, że spora część osób obok mnie też jedzie na ten spektakl. Wszyscy w młodym wieku, studenci, licealiści. We Wrocławiu młodzi ludzie wypełnili Teatr Polski po brzegi i przez 14 godzin oglądali i słuchali Mickiewicza. A że i Lublinie może być podobnie, świadczy dziesięcioletnia działalność powołanego oddolnie przez Artura Markowskiego Akademickiego Koła Miłośników Teatru, które organizuje wspólne wyjścia do teatru i potrafi rocznie rozprowadzić w Lublinie ponad tysiąc biletów.

G.K. – Czasem opowiadam o mojej dewizie, jeśli chodzi o wrażliwość teatralną: krytyk powinien mieć przede wszystkim twardą dupę. Nie liczyć na wielogodzinne wstrząsy estetyczne, ale łowić te minuty czy sekundy teatru dotykającego tego co istotne. A one się ciągle zdarzają.

Dominik Gac, Jarosław Cymerman, Grzegorz Kondrasiuk, „Scena Lublin”. Wydawnictwo Fundacja Teatrikon. Książka nagrodzona w konkursie WBP im. H. Łopacińskiego na Książkę Roku 2017 Wawrzynem Pawła Konrada, pierwszego drukarza lubelskiego. Dostępna w lubelskich księgarniach oraz w księgarni internetowej www.przecinek.org
Dominik Gac, Jarosław Cymerman, Grzegorz Kondrasiuk, „Scena Lublin”. Wydawnictwo Fundacja Teatrikon. Książka nagrodzona w konkursie WBP im. H. Łopacińskiego na Książkę Roku 2017 Wawrzynem Pawła Konrada, pierwszego drukarza lubelskiego. Dostępna w lubelskich księgarniach oraz w księgarni internetowej www.przecinek.org

Komentarze 4

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
Gość / 29 grudnia 2018 o 17:22
+2
Rozumiem, że panowie chwalą się spaloną w akcie wandalizmu czarną topolą z Pl. Litewskiego, zwaną "baobabem". Faktycznie to spore osiągnięcie biorąc pod uwagę zapowiedzi "artystów" dotyczące wykorzystania ściętego drzewa. Należy się dotacja ratuszowa, jak nic.
Avatar
granatem oderwany od pługa / 29 grudnia 2018 o 18:11
+1
Prosta by nie powiedzieć prostacka
Avatar
a. / 29 grudnia 2018 o 22:56
0
parasolki były atrakcją Carnavalu Sztukmistrzów- niby znawca lubelskiej kultury, a fakty myli bądź przeinacza...
Avatar
SZECHTERRO / 29 grudnia 2018 o 18:34
-3
Sędzia Zurek Waldemar ma dom (110 m2), grunt rolny o powierzchni 35 tysięcy m2, grunt użytkowy (85 m2),nieużytki rolne (33 tysięcy m2), domek na wsi, liczne place i nieruchomości. … W procesie z Tomaszem Sakiewiczem sąd ... zwolnił go z opłat ... komuszego kabaretu PRLbis ciąg dalszy
Avatar
a. / 29 grudnia 2018 o 22:56
0
parasolki były atrakcją Carnavalu Sztukmistrzów- niby znawca lubelskiej kultury, a fakty myli bądź przeinacza...
Avatar
SZECHTERRO / 29 grudnia 2018 o 18:34
-3
Sędzia Zurek Waldemar ma dom (110 m2), grunt rolny o powierzchni 35 tysięcy m2, grunt użytkowy (85 m2),nieużytki rolne (33 tysięcy m2), domek na wsi, liczne place i nieruchomości. … W procesie z Tomaszem Sakiewiczem sąd ... zwolnił go z opłat ... komuszego kabaretu PRLbis ciąg dalszy
Avatar
granatem oderwany od pługa / 29 grudnia 2018 o 18:11
+1
Prosta by nie powiedzieć prostacka
Avatar
Gość / 29 grudnia 2018 o 17:22
+2
Rozumiem, że panowie chwalą się spaloną w akcie wandalizmu czarną topolą z Pl. Litewskiego, zwaną "baobabem". Faktycznie to spore osiągnięcie biorąc pod uwagę zapowiedzi "artystów" dotyczące wykorzystania ściętego drzewa. Należy się dotacja ratuszowa, jak nic.
Zobacz wszystkie komentarze 4

Skomentuj

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Motor Lublin - Stal Kraśnik 5:0. Pogrom w pierwszym sparingu

Motor Lublin - Stal Kraśnik 5:0. Pogrom w pierwszym sparingu 15 0

Żółto-biało-niebiescy nie mieli problemów z pokonaniem w środę Stali Kraśnik. Podopieczni Roberta Góralczyka rozbili rywali 5:0

Największe Serce Świata w Lublinie. Dla Pawła Adamowicza
galeria
film

Największe Serce Świata w Lublinie. Dla Pawła Adamowicza 0 21

Największe Serce Świata - tak zatytułowane są spotkania, które w środę o godz. 20 odbywają się w całej Polsce. W Lublinie na placu Łokietka.

Kamionka: Uczniowie zagrali z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy [zdjęcia]
galeria

Kamionka: Uczniowie zagrali z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy [zdjęcia] 3 0

Blisko 15 tys. zł w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zebrali uczniowie Zespołu Szkół imienia Księdza Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Kamionce.

Parking, przystanek, wypożyczalnia rowerów, wszystko w jednym miejscu. Dla wygody pasażerów [zdjęcia]
galeria

Parking, przystanek, wypożyczalnia rowerów, wszystko w jednym miejscu. Dla wygody pasażerów [zdjęcia] 10 4

Trwają prace nad budową węzła komunikacyjnego w Zamościu, który umożliwi bezproblemowe korzystanie z tzw. przejazdów łączonych. Gotowe są już miejsca, w których można zostawić auto, żeby przesiąść się do autobusu, pociągu lub wskoczyć na rower.

18-latek napadł na kobietę na os. Niepodległości w Łęcznej

18-latek napadł na kobietę na os. Niepodległości w Łęcznej 2 1

Policjanci z Łęcznej zatrzymali 18-latka, który napadł na 56-letnią kobietę. Wyrwał jej torebkę z pieniędzmi, kartą bankomatową i dokumentami. Policjanci odzyskali część skradzionych rzeczy.

Kjetil Mulelid Trio w Teatrze Starym
6 lutego 2019, 19:00

Kjetil Mulelid Trio w Teatrze Starym 0 0

W środę, 6 lutego o godz. 19 na scenie Teatru Starego w Lublinie (ul. Jezuicka 18) wystąpi Kjetil Mulelid Trio z Norwegii.

Pistolety, granatniki, działka. Coraz więcej prób przemytu broni i amunicji

Pistolety, granatniki, działka. Coraz więcej prób przemytu broni i amunicji 0 4

Były już pistolety, granatniki, 30-milimetrowe działka. Na początku stycznia na przejściu w Dorohusku wpadł Ukrainiec z częściami do haubicy. Ostatnio pogranicznicy przechwycili kilkanaście sztuk amunicji.

Stasinów: Śmiertelny wypadek, nie żyje 28-letnia motorowerzystka

Stasinów: Śmiertelny wypadek, nie żyje 28-letnia motorowerzystka 14 1

Do wypadku doszło około godz. 16.40 w Stasinowie (gm. Radzyń Podlaski) na drodze krajowej nr 63 między Radzyniem Podlaskim a Wisznicami.

Ostrów Lubelski: Nie płacisz za wodę? Zamkną ci zawór

Ostrów Lubelski: Nie płacisz za wodę? Zamkną ci zawór 0 0

Ponad 50 tysięcy złotych zalegają za wodę odbiorcy z Ostrowa Lubelskiego. – Najbardziej oporni dłużnicy mogą wkrótce mieć sucho w kranach – zapowiada dystrybutor wody.

Kilka ciekawostek o pizzy, które każdy wielbiciel  powinien wiedzieć

Kilka ciekawostek o pizzy, które każdy wielbiciel powinien wiedzieć 0 1

Kochasz pizzę, ale strach przyznać się, ile jej zjadasz tygodniowo? Spokojnie, nic nie powiemy. Jednak jak przystało na prawdziwego fana, musisz znać tych kilka ciekawostek. W końcu kiedyś może trafić się quiz, w którym do wygrania będzie roczna dostawa twojego ulubionego przysmaku, a ta wiedza zawsze może się przydać!

Lamborghini Gallardo - 5 faktów o superszybkim samochodzie

Lamborghini Gallardo - 5 faktów o superszybkim samochodzie 0 0

Marka Lamborghini nierozerwalnie wiązana jest na całym świecie z super szybkimi samochodami, które szczycą się oryginalnym designem. Dla wielu model Lamborghini Gallardo jest ucieleśnieniem motoryzacyjnych marzeń. Przedstawiamy 5 faktów o marce Lamborghini i samym Gallardo.

Zarząd powiatu zdecydował o odwołaniu dyrektor I LO im. Czartoryskiego w Puławach ze stanowiska

Zarząd powiatu zdecydował o odwołaniu dyrektor I LO im. Czartoryskiego w Puławach ze stanowiska 286 36

Zakończyło się dzisiejsze posiedzenie zarządu powiatu puławskiego, który dyskutował o konsekwencjach wobec dyrektor I LO im. ks. A. J. Czartoryskiego w Puławach. Decyzja była jednomyślna - władze zdecydowały o odwołaniu Beaty Trzcińskiej-Staszczyk ze stanowiska.

Puchar Świata w skokach narciarskich wraca do Zakopanego
film

Puchar Świata w skokach narciarskich wraca do Zakopanego 0 2

Puchar Świata wraca do świątyni polskich skoków. W nadchodzący weekend, od 18 do 20 stycznia, najlepsi skoczkowie świata będą rywalizować na Wielkiej Krokwi w Zakopanem.

Lubelskie: Uczennica upokorzona i pobita na placu obok szkoły. Urząd również zajmuje się sprawą

Lubelskie: Uczennica upokorzona i pobita na placu obok szkoły. Urząd również zajmuje się sprawą 34 20

Urząd Miasta w Białej Podlaskiej również monitoruje sprawę nękania i pobicia 15-letniej Izabeli.

Grupa Azoty będzie dalej sponsorować Wisłę Puławy?

Grupa Azoty będzie dalej sponsorować Wisłę Puławy? 7 5

Wszystko powinno się w końcu wyjaśnić. Na czwartek zaplanowano kolejną odsłonę Nadzwyczajnego Walnego Zebrania w Wiśle Puławy. Jest szansa, że Grupa Azoty Zakłady Azotowe Puławy S.A. znowu wesprze klub

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium

Uwaga czytelniku!

Informujemy, że w dniu 25 maja 2018 r. na terenie całej Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, wejdzie w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. W związku z tym chcielibyśmy Ci przekazać kilka informacji na temat zasad przetwarzania Twoich danych osobowych przez administratora portalu www.dziennikwschodni.pl – spółkę Corner Media sp. z o.o. z siedzibą w Lublinie.

Bardzo prosimy, zapoznaj się z tymi informacjami uważnie, są to bowiem sprawy bardzo istotne. Jeśli jesteś osobą małoletnią poniżej 16. roku życia, koniecznie przekaż tą wiadomość swoim opiekunom, którzy następnie powinni wytłumaczyć Ci, o co w niej chodzi i dlaczego się do Ciebie zwracamy.

Czym jest RODO?

RODO to potoczna nazwa Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE. W Polsce będzie ono obowiązywało od 25 maja 2018 r. Akt ten wprowadza nowy standard ochrony danych osobowych, nakładając na podmioty przetwarzające te dane (administratorów danych) szereg obowiązków, w tym obowiązek poinformowania Ciebie o sposobie przetwarzania Twoich danych, celach w jakich Twoje dane są przetwarzane oraz o uprawnieniach przysługujących Ci w związku z przetwarzaniem danych osobowych przez administratora danych.

Administrator danych

Administratorem Twoich danych osobowych jest Corner Media Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Lublinie, ul. Krakowskie Przedmieście 54, 20-002 Lublin, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego przez Sąd Rejonowy Lublin – Wschód z siedzibą w Świdniku, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000507517, NIP 7123286919, kapitał zakładowy – 50.000,00. PLN

Możesz się z nami skontaktować zarówno pod adresem:
Corner Media Spółka z o.o.
ul. Krakowskie Przedmieście 54
20-002 Lublinie

jak i mailowo: online@dziennikwschodni.pl

oraz telefonicznie: 81 46-26-800

Rodzaj przetwarzanych danych osobowych

Przetwarzamy dane osobowe podane przez Ciebie podczas procesu rejestracji konta na portalu www.dziennikwschodni.pl, a także dane, które są zbierane podczas korzystania przez Ciebie z tego portalu. Chodzi o dane zbierane i zapisywane w plikach cookies. Więcej na temat plików cookies przeczytasz w naszej polityce prywatności.

Pamiętaj, rejestracja konta na portalu www.dziennikwschodni.pl nie jest obowiązkowa. Nie masz także obowiązku podawania nam swoich prawdziwych danych podczas procesu rejestracji, jak również nie musisz podawać nam wszystkich danych, o które pytamy. Może się jednak zdarzyć tak, że nie posiadając Twoich wszystkich danych albo nie posiadając Twoich prawdziwych danych, nie będziemy w stanie świadczyć Ci wszystkich usług, które oferujemy oraz wywiązać się z wszystkich obowiązków określonych w regulaminie portalu dziennikwschodni.pl (np. zapewnić Ci odpowiedniego bezpieczeństwa w zakresie odzyskania danych dostępowych do konta).

Cel przetwarzania danych osobowych

Głównym celem przetwarzania przez nas Twoich danych jest zapewnienie Ci pełnej funkcjonalności działania serwisu dziennikwschodni.pl, dostępu do usług świadczonych przez nas w ramach tego serwisu, zapewniania Ci bezpieczeństwa podczas korzystania z serwisu (np. w przypadku prób nadużyć) oraz wywiązanie się przez nas z obowiązków umownych wynikających z regulaminu portalu Dziennikwschodni.pl.

Dodatkowy cel przetwarzania danych osobowych to tzw. marketing własny, tj. przetwarzanie danych wyłącznie na nasze wewnętrzne potrzeby w celach analitycznych, badawczych, statystycznych, w szczególności poprzez dążenie do jak najpełniejszego dostosowania treści wyświetlanych na naszych stronach do Twoich preferencji i zainteresowań.

Ponadto, o ile wyrazisz na to zgodę, będziemy mogli przetwarzać Twoje dane osobowe w celach marketingowych (marketing zewnętrzny), w tym przekazywać Twoje dane podmiotom z nami współpracującym – agencjom reklamowym i naszym partnerom handlowym. Pamiętaj, że zgoda na przetwarzanie Twoich danych w celach marketingowych jest całkowicie dobrowolna i możesz ją w każdej chwili wycofać.

Pamiętaj także, że jeżeli jesteś osobą małoletnią, która nie ukończyła 16. roku życia, przesyłanie informacji w celach marketingowych może nastąpić wyłącznie po wyrażeniu zgody przez Twojego rodzica lub opiekuna.

Podstawy prawne przetwarzania danych

Twoje dane osobowe mogą być przetwarzane wyłącznie zgodnie z określonymi w obecnie obowiązujących przepisach podstawami prawnymi. W zależności od celu przetwarzania danych możemy wyróżnić trzy główne podstawy prawne przetwarzania danych.

Pierwszą podstawą przetwarzania danych jest niezbędność do wykonania umów o świadczenie usług. Mamy z nią do czynienia wtedy, gdy przetwarzanie danych jest niezbędne w celu zapewnienia Ci sprawnego, bezpiecznego korzystania z naszego serwisu wraz z jego wszystkimi funkcjonalnościami. Umowy o świadczenie usług to regulaminy, w tym regulamin portalu dziennikwschodni.pl, który akceptujesz decydując się na korzystanie z naszego serwisu.

Drugą podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora danych. Mamy z nim do czynienia w przypadku prowadzenia pomiarów statystycznych oraz działań z zakresu marketingu własnego przez administratora danych.

Wreszcie, trzecią przesłanką przetwarzania danych jest Twoja dobrowolna i świadoma zgoda. Na jej podstawie Twoje dane mogą być wykorzystywane w celach marketingowych, a także w celu profilowania.

Pamiętaj, zgody udzielasz w pełni dobrowolnie. Masz także prawo do cofnięcia udzielonej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych w dowolnym momencie. Wycofanie zgody nie będzie miało jednak wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej cofnięciem.

Podmioty, którym możemy przekazywać dane

Co do zasady Twoje dane osobowe będą przez nas wykorzystywane wyłącznie na nasz własny użytek.

W pewnych sytuacjach możemy jednak przekazać Twoje dane podmiotom z nami współpracującym: – naszym partnerom handlowym, podwykonawcom oferowanych przez nas usług, agencjom marketingowym.

Dodatkowo, w przypadkach ściśle określonych w przepisach prawa, będziemy zobligowani przekazać Twoje dane podmiotom uprawnionym do ich uzyskania na podstawie obecnie obowiązujących przepisów prawa (np. policji czy prokuraturze), pod warunkiem oczywiście, iż wystąpią do nas z takim żądaniem, powołując się na określoną podstawę prawną.

Okres przechowywania danych

Twoje dane osobowe będą przechowywane tak długo, jak będzie to niezbędne do zapewnienia Ci dostępu do usług oferowanych przez serwis www.dziennikwchodni.pl Oczywiście, możesz w każdym czasie złożyć wniosek o zaprzestanie przetwarzania swoich danych osobowych, ich zmianę lub usunięcie.

Informacje o prawach przysługujących osobie, której dane dotyczą

Musisz wiedzieć, że niezależnie od tego, na jakiej podstawie przetwarzamy Twoje dane, masz zawsze prawo dostępu do nich oraz ich poprawiania. Możesz również w każdym momencie żądać ich usunięcia lub cofnąć albo ograniczyć wcześniej udzieloną zgodę na przetwarzanie danych osobowych, przy czym wycofanie danej zgody nie wpływa na administratora danych do przetwarzania danych w celu określonym w danej zgodzie do chwili jej wycofania.

Masz również prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.

Możesz też zażądać od administratora danych osobowych przeniesienia Twoich danych lub uzyskania kopii Twoich danych, z tym jednak zastrzeżeniem, że prawo to nie może wpływać niekorzystnie na prawa i wolności innych osób. Administrator danych będzie realizował Twoje żądania w zakresie posiadanych możliwości technicznych.

Informacje o prawie do wniesienia skargi

Organem nadzorczym nad administratorem danych osobowych jest Generalny Inspektor Danych Osobowych, do którego masz prawo wnieść skargę za każdym razem, gdy Twoje dane będą przetwarzane w sposób w Twojej ocenie nieprawidłowy.

Informacje o tym, czy podanie danych jest wymogiem ustawowym lub umownym, czy jesteś zobowiązany do ich podania

Nie jesteś zobowiązany do podawania nam swoich danych osobowych ani wyrażania zgody na ich przetwarzanie, z tym jednak zastrzeżeniem, że ich podanie może okazać się niezbędne dla korzystania z określonych funkcjonalności serwisu.

Jest także możliwe, że jeśli nie wyrazisz zgody na przetwarzanie danych osobowych lub cofniesz wcześniej udzieloną zgodę, nie będziemy mogli zapewnić Ci dostępu do niektórych oferowanych przez nas usług, przy czym zawsze w takim wypadku zostaniesz o tym poinformowany.

Informacje o profilowaniu

Czym jest profilowanie? To zbieranie wszelkich informacji, które pozwalają bezpośrednio lub pośrednio zidentyfikować osobę, która jest poddawana profilowaniu. Profilowanie odbywa się najczęściej przy użyciu systemów informatycznych, w sposób zautomatyzowany, za pomocą specjalnych algorytmów uwzględniających określone wcześniej kryteria. Wyniki profilowania mogą być wykorzystywane m.in. do celów marketingowych, np. w celu spersonalizowania reklamy kierowanej do danego użytkownika lub przygotowania oferty uwzględniającej jego potrzeby lub preferencje.

Oświadczamy, że na chwilę obecną nie profilujemy Twoich danych. Jeśli jednak zaczniemy, zostaniesz o tym uprzednio poinformowany i będziesz miał prawo nie wyrazić na to zgody.

Bardzo prosimy o uważne zapoznanie się z powyższymi informacjami. Gdy już to zrobisz, kliknij przycisk Zapoznałem się z informacją. Przejdź do serwisu.

Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.