Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Magazyn

10 stycznia 2019 r.
14:38

"To był plan na miarę Lublina". Ostatni wywiad z Romualdem Dylewskim

0 14 A A

- W warunkach dominacji pieniądza i prywatnego interesu praktycznie bez kontroli urbanistycznej powstają dziś twory będące zaprzeczeniem racjonalności i troski o miasto, o człowieka - rozmowa z Romualdem Dylewskim, autorem pierwszego po wojnie planu rozwoju miasta Lublina (1959 r.). Wywiad został opublikowany w Roczniku Lubelskim T. XLIV (Polskie Towarzystwo Historyczne, Oddział w Lublinie)

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

• W jakich okolicznościach rozpoczął Pan swoją praktykę urbanistyczną? 

– Bezpośrednio po ukończeniu studiów, w maju 1952 r., mimo że miałem niezłe szanse pracy w Krakowie, próbowałem szukać jej w Warszawie. Słynne BOS – Biuro Odbudowy Stolicy – przekształcone w międzyczasie w BUW – Biuro Urbanistyczne Warszawy. Przyjęto mnie tam, zamieszkałem w Warszawie.

Pod koniec czwartego roku pracy w BUW dostałem propozycję przeniesienia do Lublina, a właściwie dłuższej, kilkuletniej delegacji służbowej, aby „zrobić tam plan rozwoju miasta” i „zorganizować pracownię urbanistyczną miasta Lublina”.
Było to rzeczywiście pierwsze samodzielne (jako głównego projektanta) i do tego prestiżowe zadanie urbanistyczne. Efekt tej pracy – plan ogólny rozwoju Lublina – zaliczam do najbardziej znaczących osiągnięć, jakie w następnych latach udało mi się uzyskać… Pierwszy sporządzony też w nowo utworzonej pracowni urbanistycznej i pierwszy zatwierdzony po wojnie (i nagrodzony przez resort) plan rozwoju Lublina. 

• Jak rozpoznał Pan to miasto po przyjeździe wówczas?

– Jak rozpoznałem to miasto? Mówiąc prawdę, nigdy nie zrywałem z nim kontaktów, choćby przez fakt, że dosyć często przejeżdżałem przez Lublin w drodze do Łęcznej, gdzie mieszkali moi rodzice. Teraz jednak musiałem na nie spojrzeć profesjonalnie, miałem przecież robić plan jego rozwoju… Myślę, że szczególnym doznaniem było dostrzeżenie i docenienie rzeźby terenu, która jest naturalnym środowiskiem znacznej części miasta – malownicze wąwozy, suche doliny, wzgórza poprzecinane dolinami cieków, piękne, choć w obszarze miasta znacznie zdewastowane, doliny rzek…

Wszystko to wyznaczało w mojej wyobraźni kształt przyszłej rozbudowy, niezwykły potencjał przestrzenny, choć niełatwy do odpowiedniego wykorzystania. Doznaniem zupełnie innej natury było stwierdzenie niemal kompletnego braku materiałów wejściowych do planu, zwłaszcza geodezyjnych, map, odpowiednio szczegółowych dla udokumentowania środowiska, jak też – w ogóle – zagospodarowania miasta… Były to zatem konkretne – i bardzo utrudniające pracę – przeszkody w realizacji postawionego zadania.

• Jednym z wyznaczonych Panu zadań było utworzenie pracowni urbanistycznej. Jak wyglądała praca codzienna pracowni?

– Ku mojemu zaskoczeniu, gdy po przyjeździe przyszedłem po raz pierwszy do Urzędu Miasta, okazało się, że pracownia miejska już w Lublinie istnieje. Miała charakter tymczasowy, ale istniała… Tych kilka (chyba 6) osób zatrudnionych na etatach to byli profesjonalni architekci, ale praktycznie bez doświadczeń urbanistycznych. Na kształt rodzącej się koncepcji miało wpływ głównie kilka czynników. 

Po pierwsze: koncepcję starano się ściśle wpisać i dostosowywać do uwarunkowań ekologicznych, ukształtowania terenu, nie odwrotnie (jak to jeszcze do dziś się zdarza).

Po drugie: zagospodarowanie terenu, tj. rozpoznanie dotychczasowej struktury funkcjonalno-przestrzennej w specyficznych warunkach miasta.

Po trzecie: tzw. wytyczne nadrzędne. Istniały materiały statystyczne i prognozy demograficzne. Mówiły one o niezwykle dużej dynamice rozwoju Lublina.

Lublin należał wówczas do najszybciej rozrastających się wielkich miast polskich (bezpośrednio po wojnie liczył ok. 100 tys. mieszkańców, w roku 1959 – nieco ponad 150 tys., a prognozy na horyzont planu, tj. na rok 1980, zakładały wzrost do ok. 300 tys.). Jedną z dominujących obok przemysłu funkcji miastotwórczych miały być szkoły wyższe.

Po czwarte: lokalne wytyczne urbanistyczne. Była to jedna kartka maszynopisu z kilkoma sugestiami „do opracowań urbanistycznych miasta Lublina” i zaleceniem, aby się nimi „w miarę możności” kierować. Myślę, że sporządzono je w konsultacji z Bolesławem Bierutem - sprawiały bowiem wrażenie, że autor musiał osobiście przeżyć to miasto, jego problemy.

Po piąte wreszcie: to przykłady światowe. Odegrały one poważną rolę w formowaniu struktury ówczesnego planu rozwoju Lublina. Wśród tych przykładów szczególnie fascynowały nas nowe miasta brytyjskie, które powstawały w tych czasach, budząc światowe zainteresowanie.

Miasto miało się rozwijać organicznie od Starego Miasta i historycznego centrum, tworząc na ich bazie główny ośrodek centralny.

Doliny rzek Bystrzycy, Cechówki i Czerniejówki kształtowały podstawę struktury krajobrazu miasta, spajały, ale zarazem wyznaczały jego nowe dzielnice. Wskazano w ten sposób sześć dzielnic, zachowując ich tradycyjne nazwy: Wieniawa, Rury, Czechów, Kalinowszczyzna, Bronowice i Dziesiąta. Każda z tych dzielnic miała być wyposażona w swoje dzielnicowe centrum usług, tworząc w ten sposób względnie samodzielne „miasteczka w mieście”.

Dzielnice miały się składać z osiedli wyposażonych w kompletne zestawy usług podstawowych tworzonych możliwie zgodnie z kształtem terenu, na wzgórzach. Oddzielały je tereny zboczy i suchych dolin mieszczące zieleń rekreacyjną bądź ulice tranzytowe.

Każdą z dzielnic, a tym bardziej osiedla, wyznaczano w wielkości pozwalającej na ich funkcjonowanie w granicach dojścia pieszego. Zasada „skali człowieka”, wiodąca w planie i względnie konsekwentnie stosowana była podstawowym wyznacznikiem planowania i struktury miasta.

Adaptowano powstałe wcześniej we wschodniej i południowej części miasta dwie dzielnice przemysłowo-składowe (Tatary i Wrotków), dodając dla zbilansowania potoków ruchu dwa mniejsze zespoły przemysłowe na zachodzie oraz na północy (Helenów i Bursaki). Doliny rzek, powiązane z nimi suche doliny i podmiejskie lasy miały tworzyć zarazem kręgosłup systemu ekologicznego miasta.

Na jego południowo-zachodnim krańcu, w dolnym odcinku Bystrzycy, realizując wytyczne (i wykorzystując od dawna przygotowywaną koncepcję mgr. Kazimierza Bryńskiego z UMCS), zlokalizowano zalew. Wspierają go dwa kompleksy leśne – Zemborzyce i Stary Las, tworząc węzłową bazę systemu ekologicznego. Wspomagać go miał wielki park wyżynny w północno-zachodniej części miasta, zlokalizowany na obszarze opuszczanego przez wojsko poligonu, powiązany systemem suchych dolin z doliną rzeki Cechówki – Górki Czechowskie.

Doliny rzek miały pełnić głównie funkcje terenów otwartych, rekreacji, z kulminacją kulturową i mniejszą wodą – „stawem” – na obszarze byłego Stawu Królewskiego w rejonie Zamku. Całość była powiązana systemem ulic. W skali planu ogólnego wyróżniono dwa ich typy: ulice miejskie i arterie tranzytowe, szybkiego ruchu. Pierwsze miały łączyć bezpośrednio obszary strukturalne, były obudowywane i wyznaczane tradycyjnie, na ogół grzbietami wzgórz. 

Drugi typ – ulice nieobudowywane ze względu na uciążliwość hałasu były lokowane w szwach zieleni dolin. Miasto miało funkcjonować w oparciu o transport publiczny – trolejbusy, autobusy (samochody prywatne do wykorzystania wyjątkowego).

W osiedlach i dzielnicach mieszkaniowych oraz w centrum uprzywilejowane miały być układy ruchu pieszego. Zakładano też, że całe miasto obsługiwane będzie równolegle ruchem rowerowym. Rozważano również wprowadzenie tramwaju, szybkiej kolei miejskiej, w końcu jednak odłożono jej realizację na dalszą perspektywę.

Plan został opublikowany w „L’Achitecture d’aujourd’hui” i wyróżniony pierwszą nagrodą ministra.

• Dzielnica Rury mieszcząca zespół osiedli Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej jest unikatowym zespołem urbanistycznym w tkance urbanistycznej Lublina. Z czego wynikał projekt siedmiu osiedli? 

– Odrodzenie spółdzielczości mieszkaniowej było jedną z pozytywnych wartości, jakie niosła ze sobą „odwilż” polityczna roku 1956. W Lublinie znaleźli się ludzie, którzy podjęli tę ideę z dużym zaangażowaniem, wręcz z entuzjazmem. Jednym z nich był Stanisław Kukuryka wybrany na prezesa powstałej w kwietniu 1957 r. Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Koncepcja na spółdzielczą dzielnicę mieszkaniową na Rurach była szczegółowa. Podstawą był teren, jego ukształtowanie. W ten sposób wyznaczono 7 osiedli, bo tyle było odpowiednich wielkością wzgórz rozdzielonych suchymi dolinami. W centrum układu, na wspólnym płaskowyżu ulokowano dzielnicowe centrum usługowe. Przez środek dzielnicy, grzbietem płaskowyżu miała biec centralna ulica miejska (Zana). Od wzgórza śródmiejskiego oddziela dzielnicę Rury trasa o funkcji potencjalnie tranzytowej, biegnąca naturalną doliną, w szwie zielonym (Głęboka).

Podobnie dolinami między osiedlami przebiegają ulice poprzeczne do głównego układu (Filaretów i Wileńska). W dolinie oddzielającej z kolei dzielnicę Rury od rejonu Czuby (przewidywanego wówczas pod dzielnicę mieszkaniową w dalszej perspektywie) i na jej zboczach zlokalizowano duży park międzydzielnicowy (Park Rury), a w sąsiedniej, mniejszej dolinie – park sportowy (Globus). Teren wyznaczył więc wielkość i strukturę przestrzenną tej dzielnicy.

Pierwszym osiedlem, którego realizację podjęto, było Osiedle im. Adama Mickiewicza. Projekt architektoniczny tego osiedla Spółdzielnia zleciła arch. Feliksowi Haczewskiemu z Warszawy. Nadzór urbanistyczny nad wykonaniem projektu pełniła Miejska Pracownia Urbanistyczna. W trzy lata później wręczono klucze do mieszkań pierwszym mieszkańcom LSM (na ul. Grażyny).

Prezes Kukuryka przyjął zasadę, że dla zapobieżenia monotonii architektury zaprojektowanie każdego z osiedli będzie zlecane innemu autorowi. Tak więc następne w dzielnicy osiedle – im. Juliusza Słowackiego – powierzono do opracowania prof. Oskarowi Hansenowi – znanemu w świecie architektowi i urbaniście. W obu pierwszych osiedlach powstały w efekcie unikatowe rozwiązania architektoniczno-urbanistyczne.

Był to złoty okres nie tylko dzielnicy Rury w Lublinie, ale także całej urbanistyki polskiej. Jeszcze tylko Osiedle Piastowskie zbudowano w oparciu o indywidualnie opracowane w Warszawie, ale w Lublinie już tylko powtórzone projekty budynków.

W pozostałych osiedlach, choć powstawały na szczególnie atrakcyjnych, południowych stokach wzgórz, tuż przy parku, musiały być zastosowane wyłącznie ogólnokrajowe projekty typowe, produkowane fabrycznie. Skończy się próby walki z szablonem, próby poszukiwania własnego oblicza.

• Jak ocenia Pan realizację projektu miasta z 1959 r. i jak postrzega Pan to, co się dziś dzieje w urbanistyce Lublina?

– Główne założenia koncepcji planu miasta Lublina z 1959 r. są do dziś aktualne. Przetrwały nawet tak dramatyczne i destrukcyjne wydarzenie, jakim było w 2004 r. unieważnienie dotychczasowych planów miejscowych.

Istotnym elementem struktury planu z roku 1959, którego realizacja jest poważnie zagrożona, jest natomiast teren Górek Czechowskich, gdzie na miejscu opuszczanego przez wojsko poligonu, w pięknym krajobrazie suchych dolin i wąwozów miał powstać wielki, półnaturalny, ogólnomiejski park. O kontrastowym przyrodniczo i krajobrazowo w stosunku do rejonu zalewu w Zemborzycach charakterze.

Nabycie tego terenu od wojska przez prywatną firmę było zaskoczeniem i stało się realnym zagrożeniem planowanej perspektywy. Sprawa właśnie się toczy. W każdym razie do dziś zapis pierwotnego planu jest aktualny, a jego naruszenie byłoby nieodwracalną stratą dla warunków ekologicznych, krajobrazowych i kulturowych miasta. Obniżyłoby to stopień atrakcyjności Lublina, z wielką szkodą dla perspektyw jego rozwoju. Zwłaszcza przy zniszczeniu przez rozrost komunikacji walorów ekologicznych doliny Czechówki i braku w obszarze miasta porównywalnych do Górek Czechowskich alternatyw.

Zastrzeżenia, niestety, budzi też znaczna część tkanki, która coraz bardziej wypełnia ogólną strukturę miasta. W warunkach dominacji pieniądza i prywatnego interesu praktycznie bez kontroli urbanistycznej powstają też twory będące zaprzeczeniem racjonalności i troski o miasto, o człowieka. Obszary zabudowy niespełniającej odpowiednich potrzeb mieszkańców, zwłaszcza obsługi, wymuszające ruch samochodowy, ale przynoszące deweloperom, inwestorom zysk. Zabudowywane są przy tym tereny przeznaczone pod zieleń, parki, a nawet przestrzenie już pełniące funkcje parkowe.

Mówiąc o perspektywach w sensie społecznym, nadzieję budzi też coraz szersze i coraz głębsze włączanie się mieszkańców Lublina w dzieło budowy miasta (m.in. Forum i Rada Kultury Przestrzeni). Jest to wyrazem wzrostu świadomości obywatelskiej i dojrzewania kultury urbanizacyjnej, ale zarazem siły, z którą nie można się nie liczyć i można wiele od niej oczekiwać. Jest to też swoistym wyzwaniem dla obecnej Pracowni Urbanistycznej Miasta Lublina, aby ten potencjał społeczny w granicach możliwości wykorzystać dla podnoszenia szeroko rozumianej atrakcyjności środowiska przestrzennego Lublina.

Wywiad został opublikowany w Roczniku Lubelskim T. XLIV (Polskie Towarzystwo Historyczne, Oddział w Lublinie). Skróty pochodzą od redakcji

Skomentuj i udostępnij na Facebooku

Komentarze 14

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
Gość / 13 stycznia 2019 r. o 08:17
Ale macie ciągły ból dupy z tym budowaniem i deweloperami... Czy ktoś buduje dla samego faktu, żeby budynek sobie postawić? Mieszkania w Lublinie sprzedają się na pniu, jeszcze dziura pod fundamenty dobrze nie wykopana, a wszystkie lokale wyprzedane. To chyba normalne, że budują, tak? Popyt rodzi podaż, jest zapotrzebowanie, spełniane są potrzeby mieszkańców. Z Górkami to samo - ma zostać. No jasne, zostawmy ten syf i chaszcze tak jak jest, bo przecież to takie walory dla miasta, tak wspaniały teren! Nie twierdzę, że zrobienie tam terenów rekreacyjnych nie byłoby spoko. Tylko za co? A ten zły deweloper chce postawić kilka bloków a przy okazji zrobić za swoją kasę park - no tragedia normalnie!
Ale macie ciągły ból dupy z tym budowaniem i deweloperami... Czy ktoś buduje dla samego faktu, żeby budynek sobie postawić? Mieszkania w Lublinie sprzedają się na pniu, jeszcze dziura pod fundamenty dobrze nie wykopana, a wszystkie lokale wyprzedane. To chyba normalne, że budują, tak? Popyt rodzi podaż, jest zapotrzebowanie, spełniane są potrzeby mieszkańców. Z Górkami to samo - ma zostać. No jasne, zostawmy ten syf i chaszcze tak jak jest, bo przecież to takie walory dla miasta, tak wspaniały teren! Nie twierdzę, że zrobienie tam terenów r... rozwiń
Avatar
comfortable / 10 stycznia 2019 r. o 17:14
GENIALNY człowiek. Proponuję aby pan prezydent soie przeczytał tak z 10 razy, może zrozumie.....
Avatar
Hanka - architekt / 10 stycznia 2019 r. o 15:37
Dziękuję za piękny Lublin Panie Romualdzie! oby prezydent, na którego takze ja glosowałam nie zniweczył Pana wielkich planów i pozostawił to, co z gorek jeszcze pozostało w formie parku dla dobra Lublina!!
Avatar
Gość / 10 stycznia 2019 r. o 16:29
Warto zaznaczyć, że tak wybitny architekt jak Pan Dylewski również sprzeciwiał się zabudowie Górek Czechowskich.
Avatar
Gość / 10 stycznia 2019 r. o 16:39
To co robi ratusz i deweloperzy wola o pomstę do nieba. O ładzie urbanizacyjnym nawet nie ma co marzyć ale to ze na Botaniku dzieci grają na ulicy w piłkę to po prostu hańba jak przed wojną. Osobą która mogła by przrzeciwstawic równowagę sił jest prezydent i on powinien wykazać minimum inicjatywy. Niestety zajety jest betonowaniem i wycinaniem drzew no bo remont ulicy wymaga wyciecia. Wszak "rozwój" wymaga ofiar
Avatar
Sinecod / 10 stycznia 2019 r. o 15:20
Komuna jaka była taka była ale nie można odmówić jej faktu że do tej całej szarugi chciano wprowadzić trochę kolorów w postaci zróżnicowanej zabudowy osiedli a nie jak dzisiaj- wszystko budowane jakby na dziko, aby na zarobek. No i istotny jest też akapit: "Lublin należał wówczas do najszybciej rozrastających się wielkich miast polskich (bezpośrednio po wojnie liczył ok. 100 tys. mieszkańców, w roku 1959 – nieco ponad 150 tys., a prognozy na horyzont planu, tj. na rok 1980, zakładały wzrost do ok. 300 tys.). Jedną z dominujących obok przemysłu funkcji miastotwórczych miały być szkoły wyższe." Szkoda tylko że z tego wszystkiego tylko szkoły wyższe się ostały bo przemysł dzisiaj w Lublinie to pojęcie względne.
Komuna jaka była taka była ale nie można odmówić jej faktu że do tej całej szarugi chciano wprowadzić trochę kolorów w postaci zróżnicowanej zabudowy osiedli a nie jak dzisiaj- wszystko budowane jakby na dziko, aby na zarobek. No i istotny jest też akapit: "Lublin należał wówczas do najszybciej rozrastających się wielkich miast polskich (bezpośrednio po wojnie liczył ok. 100 tys. mieszkańców, w roku 1959 – nieco ponad 150 tys., a prognozy na horyzont planu, tj. na rok 1980, zakładały wzrost do ok. 300 tys.). Jedną z dominujących obok p... rozwiń
Avatar
Gość / 10 stycznia 2019 r. o 21:56
Prawdziwy wizjoner, który potrafił zaplanować Lublin na pokolenia. Dzisiejsi włodarze potrafią zaplanować tylko zyski dla znajomych deweloperów. Szkoda, że nikt nie myśli już o tym jakie miasto zostawi naszym dzieciom i wnukom.
Avatar
Gość / 10 stycznia 2019 r. o 15:00
i referendum ten pan nie doczekał, może to i lepiej.... Niech spoczywa w pokoju!
Avatar
Paweł / 11 stycznia 2019 r. o 12:24
Racja, ale dlaczego nie można budować nowych osiedli gdzie indziej? Jest mnóstwo nieużytków wokół Lublina o bardzo niskich czy wręcz zerowych walorach przyrodniczych a wszyscy uparli się na Górki..a uparli się, bo są bliżej centrum i cena za m2 jest dużo wyższa w przypadku sprzedaży mieszkań. Tylko kasa się liczy, a nie wygoda mieszkaćów. I zapomnij, że młodego człowieka z programu 500+ będzie stać na wypasione mieszkania za kilkaset tyś. PLN!
Avatar
ŻaŁoba / 14 stycznia 2019 r. o 13:18
Ale macie ciągły ból dupy z tym budowaniem i deweloperami... Czy ktoś buduje dla samego faktu, żeby budynek sobie postawić? Mieszkania w Lublinie sprzedają się na pniu, jeszcze dziura pod fundamenty dobrze nie wykopana, a wszystkie lokale wyprzedane. To chyba normalne, że budują, tak? Popyt rodzi podaż, jest zapotrzebowanie, spełniane są potrzeby mieszkańców. Z Górkami to samo - ma zostać. No jasne, zostawmy ten syf i chaszcze tak jak jest, bo przecież to takie walory dla miasta, tak wspaniały teren! Nie twierdzę, że zrobienie tam terenów rekreacyjnych nie byłoby spoko. Tylko za co? A ten zły deweloper chce postawić kilka bloków a przy okazji zrobić za swoją kasę park - no tragedia normalnie!
 Ciszej nad tą trumną! Kiedyś wrócimy do "odstępnego", które powoduje, że zanim uprawomocni się pozwolenie na budowę, to już całe listy są zajmowane przez "odstępniaczy".
 Ciszej nad tą trumną! Kiedyś wrócimy do "odstępnego", które powoduje, że zanim uprawomocni się pozwolenie na budowę, to już całe listy są zajmowane przez "odstępniaczy". rozwiń
Avatar
ŻaŁoba / 14 stycznia 2019 r. o 13:18
Ale macie ciągły ból dupy z tym budowaniem i deweloperami... Czy ktoś buduje dla samego faktu, żeby budynek sobie postawić? Mieszkania w Lublinie sprzedają się na pniu, jeszcze dziura pod fundamenty dobrze nie wykopana, a wszystkie lokale wyprzedane. To chyba normalne, że budują, tak? Popyt rodzi podaż, jest zapotrzebowanie, spełniane są potrzeby mieszkańców. Z Górkami to samo - ma zostać. No jasne, zostawmy ten syf i chaszcze tak jak jest, bo przecież to takie walory dla miasta, tak wspaniały teren! Nie twierdzę, że zrobienie tam terenów rekreacyjnych nie byłoby spoko. Tylko za co? A ten zły deweloper chce postawić kilka bloków a przy okazji zrobić za swoją kasę park - no tragedia normalnie!
 Ciszej nad tą trumną! Kiedyś wrócimy do "odstępnego", które powoduje, że zanim uprawomocni się pozwolenie na budowę, to już całe listy są zajmowane przez "odstępniaczy".
 Ciszej nad tą trumną! Kiedyś wrócimy do "odstępnego", które powoduje, że zanim uprawomocni się pozwolenie na budowę, to już całe listy są zajmowane przez "odstępniaczy". rozwiń
Avatar
ŻukOFF / 13 stycznia 2019 r. o 18:35
Zabetonuję was lubelaki!
Avatar
Gość / 13 stycznia 2019 r. o 08:17
Ale macie ciągły ból dupy z tym budowaniem i deweloperami... Czy ktoś buduje dla samego faktu, żeby budynek sobie postawić? Mieszkania w Lublinie sprzedają się na pniu, jeszcze dziura pod fundamenty dobrze nie wykopana, a wszystkie lokale wyprzedane. To chyba normalne, że budują, tak? Popyt rodzi podaż, jest zapotrzebowanie, spełniane są potrzeby mieszkańców. Z Górkami to samo - ma zostać. No jasne, zostawmy ten syf i chaszcze tak jak jest, bo przecież to takie walory dla miasta, tak wspaniały teren! Nie twierdzę, że zrobienie tam terenów rekreacyjnych nie byłoby spoko. Tylko za co? A ten zły deweloper chce postawić kilka bloków a przy okazji zrobić za swoją kasę park - no tragedia normalnie!
Ale macie ciągły ból dupy z tym budowaniem i deweloperami... Czy ktoś buduje dla samego faktu, żeby budynek sobie postawić? Mieszkania w Lublinie sprzedają się na pniu, jeszcze dziura pod fundamenty dobrze nie wykopana, a wszystkie lokale wyprzedane. To chyba normalne, że budują, tak? Popyt rodzi podaż, jest zapotrzebowanie, spełniane są potrzeby mieszkańców. Z Górkami to samo - ma zostać. No jasne, zostawmy ten syf i chaszcze tak jak jest, bo przecież to takie walory dla miasta, tak wspaniały teren! Nie twierdzę, że zrobienie tam terenów r... rozwiń
Avatar
gość / 11 stycznia 2019 r. o 19:30
Z 500+ mieszkania się nie kupi. Do tego to jest na drugie dziecko a jak ktoś ma jedno dziecko i pracuje za najniższą krajową u Janusza Biznesu to ciężko o mieszkanie nadal.
Avatar
DrInz / 11 stycznia 2019 r. o 13:50
Racja, ale dlaczego nie można budować nowych osiedli gdzie indziej? Jest mnóstwo nieużytków wokół Lublina o bardzo niskich czy wręcz zerowych walorach przyrodniczych a wszyscy uparli się na Górki..a uparli się, bo są bliżej centrum i cena za m2 jest dużo wyższa w przypadku sprzedaży mieszkań. Tylko kasa się liczy, a nie wygoda mieszkaćów. I zapomnij, że młodego człowieka z programu 500+ będzie stać na wypasione mieszkania za kilkaset tyś. PLN!
No faktycznie świetny pomysł, zamiast budować na zadupiach, budujmy na jeszcze dalszych zadupiach - poza granicami miasta...rozciągajmy jezcze bardziej obszar zabudowy, a potem całe miasto stoi w korku bo mieszkancy zadupi bez transportu publicznego codziennie chcą się dostać do centrum...to ci dopiero wygoda. Powinny być zabudowywane tereny w obrębie miasta, i to niekoniecznie górki, bo w samym środku Lublina jest mnóstwo terenów pod zabudowę, ale niestety urzędnicy albo nie potrafią albo nie chcą skłonić deweloperów do budowy np. w okolicach stadionu
No faktycznie świetny pomysł, zamiast budować na zadupiach, budujmy na jeszcze dalszych zadupiach - poza granicami miasta...rozciągajmy jezcze bardziej obszar zabudowy, a potem całe miasto stoi w korku bo mieszkancy zadupi bez transportu publicznego codziennie chcą się dostać do centrum...to ci dopiero wygoda. Powinny być zabudowywane tereny w obrębie miasta, i to niekoniecznie górki, bo w samym środku Lublina jest mnóstwo terenów pod zabudowę, ale niestety urzędnicy albo nie potrafią albo nie chcą skłonić deweloperów do budow... rozwiń
Avatar
Paweł / 11 stycznia 2019 r. o 12:24
Racja, ale dlaczego nie można budować nowych osiedli gdzie indziej? Jest mnóstwo nieużytków wokół Lublina o bardzo niskich czy wręcz zerowych walorach przyrodniczych a wszyscy uparli się na Górki..a uparli się, bo są bliżej centrum i cena za m2 jest dużo wyższa w przypadku sprzedaży mieszkań. Tylko kasa się liczy, a nie wygoda mieszkaćów. I zapomnij, że młodego człowieka z programu 500+ będzie stać na wypasione mieszkania za kilkaset tyś. PLN!
Avatar
mieszkanka 500+ / 11 stycznia 2019 r. o 11:39
A ja wsadzę kij w mrowisko - projekt z 1959 roku jest na pewno dalej świetny w zakresie jego realizacji w 2019 roku. Nie wiem czy Pan Romuald spodziewał się takiego rozwoju wszystkich miast. Bloki są potrzebne zwłaszcza przy obecnym 500+ młodzi musza miec gdzie mieszkać a będzie ich coraz więcej wieć zastanówmy się czy będzie dla nas dalej standardem mieszkanie w 1 pokoju przez 3 pokolenia.... Przepraszam, ale temat górek jest już po prostu nudny i nie wyobrażam sobie tego że dlaej będziemy wałkować że mamy je zostawić w stanie sprzed 50 lat... Lubelaki myślmy przyszłością...
A ja wsadzę kij w mrowisko - projekt z 1959 roku jest na pewno dalej świetny w zakresie jego realizacji w 2019 roku. Nie wiem czy Pan Romuald spodziewał się takiego rozwoju wszystkich miast. Bloki są potrzebne zwłaszcza przy obecnym 500+ młodzi musza miec gdzie mieszkać a będzie ich coraz więcej wieć zastanówmy się czy będzie dla nas dalej standardem mieszkanie w 1 pokoju przez 3 pokolenia.... Przepraszam, ale temat górek jest już po prostu nudny i nie wyobrażam sobie tego że dlaej będziemy wałkować że mamy je zostawić w stanie sprzed 50 lat... rozwiń
Avatar
Gość / 10 stycznia 2019 r. o 21:56
Prawdziwy wizjoner, który potrafił zaplanować Lublin na pokolenia. Dzisiejsi włodarze potrafią zaplanować tylko zyski dla znajomych deweloperów. Szkoda, że nikt nie myśli już o tym jakie miasto zostawi naszym dzieciom i wnukom.
Avatar
comfortable / 10 stycznia 2019 r. o 17:14
GENIALNY człowiek. Proponuję aby pan prezydent soie przeczytał tak z 10 razy, może zrozumie.....
Avatar
Gość / 10 stycznia 2019 r. o 16:39
To co robi ratusz i deweloperzy wola o pomstę do nieba. O ładzie urbanizacyjnym nawet nie ma co marzyć ale to ze na Botaniku dzieci grają na ulicy w piłkę to po prostu hańba jak przed wojną. Osobą która mogła by przrzeciwstawic równowagę sił jest prezydent i on powinien wykazać minimum inicjatywy. Niestety zajety jest betonowaniem i wycinaniem drzew no bo remont ulicy wymaga wyciecia. Wszak "rozwój" wymaga ofiar
Zobacz wszystkie komentarze 14

Skomentuj

Aby napisać komentarz, należy się zalogować:

Nie publikujemy nic na Twojej tablicy na Facebooku oraz nikomu nie udostępniamy Twoich danych osobistych.
Podczas pierwszego logowania zostaniesz poproszony o wybór swojej nazwy użytkownika.

Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Jechał pod prąd, staranował inny samochód i próbował uciekać. Wtedy pojawiła się ta kobieta

Jechał pod prąd, staranował inny samochód i próbował uciekać. Wtedy pojawiła się ta kobieta

Pijany 66-latek jechał pod prąd ulicą Stary Rynek w Rykach, uderzył z zaparkowane auto, a następnie próbował odjechać. Ucieczce zapobiegła piesza, która widząc co się stało, podeszła do auta, zabrała kluczyki i zawiadomiła policję. Mężczyzna został zatrzymany.

AZS AWF Biała Podlaska – KPR Padwa Zamość 24:23. Rozstrzygnięcie w ostatnich sekundach

AZS AWF Biała Podlaska – KPR Padwa Zamość 24:23. Rozstrzygnięcie w ostatnich sekundach

W spotkaniu derbowym AZS AWF Biała Podlaska pokonał KPR Padwę Zamość 24:23

Policyjny pościg ulicami Lublina. Dobrze się nie skończył

Policyjny pościg ulicami Lublina. Dobrze się nie skończył

Policjanci zauważyli na drodze kradziony samochód. A jego kierowca spostrzegł we wstecznym lusterku funkcjonariuszy. Tak zaczęła się ucieczka i pogoń ulicami Lublina.

Andrzej Maciejewski (prezes Polskiego Związku Karate Tradycyjnego): Wychowanie mistrza to proces

Andrzej Maciejewski (prezes Polskiego Związku Karate Tradycyjnego): Wychowanie mistrza to proces

Rozmowa z Andrzejem Maciejewskim, prezesem Polskiego Związku Karate Tradycyjnego

W poniedziałek wpadł po kradzieżach w DPS. Wyszedł, a w piątek znowu kradł

W poniedziałek wpadł po kradzieżach w DPS. Wyszedł, a w piątek znowu kradł

Policyjni wywiadowcy zatrzymali na gorącym uczynku włamywacza. Mężczyzna został przyłapany podczas plądrowania kiosku przy ul. Ruskiej w Lublinie.

Ogrzewasz dom prądem? Przysługują ci pieniądze

Ogrzewasz dom prądem? Przysługują ci pieniądze

Można już składać wnioski o wypłatę dodatku elektrycznego dla gospodarstw domowych ogrzewanych prądem. Jedno gospodarstwo może dostać 1000 lub 1500 zł. Ze złożeniem dokumentów trzeba się wyrobić przed 1 lutego.

Zgłoszenie nabycia pojazdu. Na czym polega?

Zgłoszenie nabycia pojazdu. Na czym polega?

Sprzedaż i kupno auta to wiele formalności, których niedopełnienie może mieć przykre konsekwencje. Jedną z takich formalności jest zgłoszenie nabycia pojazdu. Brak takiego aktu może się skończyć dosyć wysokim mandatem. O czym warto pamiętać w tym przypadku? Oto porcja przydatnych informacji.

MKS Avia Świdnik – Exact Systems Norwid Częstochowa 2:3. Niepotrzebna strata punktów
galeria

MKS Avia Świdnik – Exact Systems Norwid Częstochowa 2:3. Niepotrzebna strata punktów

MKS Avia Świnik przegrała z Exact Systems Norwid Częstochowa 2:3

Wypadek na skrzyżowaniu w centrum Lublina. Są objazdy

Wypadek na skrzyżowaniu w centrum Lublina. Są objazdy

Do poważnego wypadku doszło u zbiegu ul. Narutowicza z Głęboką, Nadbystrzycką i Muzyczną. Skrzyżowanie jest częściowo nieprzejezdne, komunikacja miejska w stronę Czubów trafiła na objazdy.

Pociągi mają przyspieszyć. Ale na razie często brakuje lokomotyw i pasażerowie jeżdżą... autobusami

Pociągi mają przyspieszyć. Ale na razie często brakuje lokomotyw i pasażerowie jeżdżą... autobusami

Od grudnia o 10 minut ma się skrócić czas przejazdu pociągów między Hrubieszowem a Zamościem. Na razie problemem okazuje się zapewnienie sprawnych lokomotyw spalinowych pociągom kursującym po niezelektryfikowanej trasie.

Kapitalny występ Moniki Skinder podczas zawodów Pucharu Świata w norweskim Lillehammer

Kapitalny występ Moniki Skinder podczas zawodów Pucharu Świata w norweskim Lillehammer

Zawodniczka MULKS Grupa Oscar Tomaszów Lubelskim w jednym z najważniejszych dla sportów zimowych miejsc w Norwegii wystartowała w sprincie techniką dowolną

Dlaczego warto kupić torebki Michael Kors?

Dlaczego warto kupić torebki Michael Kors?

Kobiety kochają torebki. Jednak kupienie modelu, który będzie stylowy, wytrzymały, a przy tym prestiżowy, wcale nie jest takie łatwe. Odpowiedzią na wszystkie te potrzeby mogą być torebki Michael Kors. Już teraz sprawdź, na czym polega fenomen torebek tej marki i dlaczego tak wiele kobiet pokochało te produkty.

Mieszkańcy przeciwko fermie dla miliona kur. Wójt pyta, kto tak naprawdę jest inwestorem

Mieszkańcy przeciwko fermie dla miliona kur. Wójt pyta, kto tak naprawdę jest inwestorem

Sosnówka Konsultacje w sprawie budowy kurników na ponad milion kur miały się zakończyć w listopadzie, ale wójt wydłużył termin do końca roku. Na razie wszystkie głosy są przeciwko inwestycji. Tymczasem wójt pyta rolnika, na którego działce ma powstać ferma, kto tak naprawdę jest inwestorem.

Matka zaniedbywała ją przez całe życie. Teraz córka ma płacić za jej pobyt w DPS-ie
film

Matka zaniedbywała ją przez całe życie. Teraz córka ma płacić za jej pobyt w DPS-ie

Pani Sylwia niemal od urodzenia była wychowywana przez babcię. Matka pojawiła się w jej życiu dopiero, gdy trzeba opłacać jej pobyt w DPS-ie. – Zawsze mówiłam o niej z szacunkiem, ale nie było między nami więzi. To babka była dla mnie matką – podkreśla pani Sylwia.

Kilka ekip lubelskiej klasy okręgowej będzie wiosną rozgrywać swoje mecze w roli gospodarza na obcych obiektach

Kilka ekip lubelskiej klasy okręgowej będzie wiosną rozgrywać swoje mecze w roli gospodarza na obcych obiektach

Powody takiego stanu rzeczy są bardzo różne. Jedni cierpią z powodów dyscyplinarnych, inni natomiast budują nowe obiekty.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium