Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Lubartów

27 stycznia 2009 r.
11:31
Edytuj ten wpis

Znamy przyczynę katastrofy śmigłowca pod Lubartowem

0 6 A A

Niesprawne łożysko doprowadziło do katastrofy wojskowego śmigłowca Mi-2, który pod koniec października rozbił się pod Lubartowem. Tak orzekła Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, która właśnie skończyła wyjaśniać sprawę.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować
Tak orzekła Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, która właśnie skończyła wyjaśniać sprawę.

- Zgodnie z przypuszczeniami, przyczyną katastrofy była awaria łożyska trzeciej podpory lewego silnika śmigłowca - informuje rzecznik komisji płk Ryszard Michałowski. - To doprowadziło do wyłączenia silnika.

Specjaliści z Instytutu Techniki Wojsk Lotniczych w Warszawie, którzy badali wrak śmigłowca, nie zdołali jednak ustalić, jak doszło do awarii samego łożyska.

- Wiemy, że pracowało w bardzo wysokiej temperaturze, sięgającej 1150 stopni. I że na pewno nie było tam właściwego smarowania - podkreśla Michałowski. - Ale nie wiadomo, czy źle działał wtryskiwacz, czy może olej był nieczysty. Tego ekspertyza nie jest w stanie stwierdzić.

Do katastrofy doszło 29 października w miejscowości Luszawa k. Lubartowa. Maszyna miała lot szkoleniowy na trasie Dęblin, Żyrzyn, Kamionka, Baranów. Według świadków wypadku, w pewnym momencie w powietrzu było słychać jakieś łupnięcie. A potem maszyna łagodnie opadła na ziemię, uderzając dziobem w pole. Śmigłowiec runął z wysokości 100 metrów.

Maszyna należała do 1. Ośrodka Szkolenia Lotniczego z Dęblina. W środku były dwie osoby: pilotował kpt Michał K., nawigatorem był kpt Tomasz S. Pierwszy z nich trafił do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Przez kilkanaście dni był utrzymywany był w śpiączce farmakologicznej. Teraz wyszedł już ze szpitala i przechodzi rehabilitację. Tomasz S. odniósł tylko lekkie obrażenia.

(MB)
Skomentuj i udostępnij na Facebooku

Komentarze 6

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
Roni / 23 lutego 2009 r. o 22:56
Dlaczego piszecie takie herezje.
Nie bierzecie pod uwagę faktu, że lot poziomy na jednym silniku jest możliwy - ale na silnikach w miarę nowych, a nie tych kilkunastoletnich, z kończącym się resursem. Latam na tym typie od 18 lat i niestety zdarzają się egzemplarze śmigłowców na których nie da się wykonać lotu poziomego nawet w przypadku kiedy drugi silnik jest tylko zdławiony a co dopiero mówić o sytuacji kiedy drugi jest wyłączony. Wtedy niestety śmigłowiec idzie na zniżanie i o kontynuowaniu lotu poziomego można zapomnieć. Jedyne co zostaje w sytuacji wyłączenia się silnika to natychmiastowe szukanie miejsca do lądowania. Niestety w większości tych wojskowych śmigłowców silniki są już "zarżnięte", dlatego nie piszcie bzdur, że śmigłowiec mógł lecieć do Świdnika około 30 km po to żeby tam bezpiecznie wylądować.
PS czas startowy drugiego silnika wynosi max 6 minut (a ten sprawny w takiej sytuacji zawsze wchodzi na ten zakres jeśli drugi wychodzi z pracy) więc 30 km w 6 minut????? powodzenia. Przelotowa prędkość Mi-2 to 2,7 km na minutę. Przy prędkości ekonomicznej 90-100km/h jaka musi być utrzymywana w takiej sytuacji spowoduje że 30 km zrobi w czasie 19 minut. W tym czasie temperatury gazów przed turbiną nabrałyby niezłych wartości, a to wiadomo czym grozi. Podsumowując, pamiętajcie że te maszyny mają niekiedy po 25-30 lat i tyle samo mają instrukcje mówiące że da się utrzymać lot poziomy, więc trochę dystanu do tego co mówią inni (bądź piszą). Poza tym poczekajmy na oficjalne orzeczenie komisji, bo może okazać się żemogły być jeszcze inne przyczyny- jak nierówny teren do lądowania awaryjnego czy inne usterki śmigłowca. Z resztą historia zna wiele przypadków w których śmigłowce ulegały kapotażowi przy lądowaniu ze względu na niekorzystne ukształtowanie terenu.
Pozdrowienia dla furumowiczów.
Dlaczego piszecie takie herezje.
Nie bierzecie pod uwagę faktu, że lot poziomy na jednym silniku jest możliwy - ale na silnikach w miarę nowych, a nie tych kilkunastoletnich, z kończącym się resursem. Latam na tym typie od 18 lat i niestety zdarzają się egzemplarze śmigłowców na których nie da się wykonać lotu poziomego nawet w przypadku kiedy drugi silnik jest tylko zdławiony a co dopiero mówić o sytuacji kiedy drugi jest wyłączony. Wtedy niestety śmigłowiec idzie na zniżanie i o kontynuowaniu lotu poziomego można za... rozwiń
Avatar
ITG 1 / 28 stycznia 2009 r. o 08:34
jow napisał:
oczywiście, że magli lecieć na jednym silniku. śmigłowiec w prawdzie był nieźle zatankowany, ale wiózł tylko dwu pilotów. do Świdnika mieli najwyżej 30 km w linii prostej, ale postawcie się w sytuacji pilotów: pada wam silnik podczas kosiaka. I co byście zrobili ? gdyby lecieli nad terytorium wroga podczas wojny albo nad jeziorem tudzież lasem z pewnością lecieli by dalej. A tym razem postanowili nie ryzykować. po awarii silnika drugi nie wchodzi momentalnie na wyższy zakres a piloci ponoć mówili że nie chciał wejść na powyższy zakres. Być może właśnie nie zdążył a oni mogli pomyśleć, że też będzie padał. Gdyby nie feralna miedza podczas dobiegu najprawdopodobniej skończyło by się na rozważaniach czy wymieniać łożysko w polu, cały silnik czy holować wiatrak do Dęblina. Zastanawiające są natomiast dwie inne sprawy, które dotąd nie zostały wyjaśnione.
1. Czy załoga lecącego obok SW-4 widziała moment rozbicia śmigłowca? Jeśli tak, to dlaczego nie wylądowali obok żeby zobaczyć czy ktoś przeżył (przypuszczam że gdy łamiący się wirnik kopał ziemię musiało to wyglądać paskudnie)?
2. Dlaczego największe obrażenia odniósł lewy pilot, mimo że śmigłowiec przewrócił się na prawą burtę? Kabina przecież wyglądała na nienaruszoną. Chyba że próbował wysiadać jeszcze przed zatrzymaniem się śmigłowca, albo nie miał zapiętych pasów.

Przy spadku obrotów jednego ś-ka drugi automatycznie zwiększa moc. Taka jest konstukcja. Jeśli sprawa miedzy jest prawdziwa to przyczyna skasowania ś-ca jest jasna. Mętne jest natomiast tłumaczenie o niemożliwości sprawdzenia czystości oleju i stanu przewodu olejowego trzeciego łożyska. To łożysko od początku eksploatacji GTD sprawiało kłopoty. A przewód olejowy trzeba czyścić. Dostęp nie jest trudny.

Przy spadku obrotów jednego ś-ka drugi automatycznie zwiększa moc. Taka jest konstukcja. Jeśli sprawa miedzy jest prawdziwa to przyczyna skasowania ś-ca jest jasna. Mętne jest natomiast tłumaczenie o niemożliwości sprawdzenia czystości oleju i stanu przewodu olejowego trzeciego łożyska. To łożysko od początku eksploatacji GTD sprawiało kłopoty. A przewód olejowy trzeba czyścić. Dostęp nie jest trudny. rozwiń
Avatar
jow / 27 stycznia 2009 r. o 21:54
oczywiście, że magli lecieć na jednym silniku. śmigłowiec w prawdzie był nieźle zatankowany, ale wiózł tylko dwu pilotów. do Świdnika mieli najwyżej 30 km w linii prostej, ale postawcie się w sytuacji pilotów: pada wam silnik podczas kosiaka. I co byście zrobili ? gdyby lecieli nad terytorium wroga podczas wojny albo nad jeziorem tudzież lasem z pewnością lecieli by dalej. A tym razem postanowili nie ryzykować. po awarii silnika drugi nie wchodzi momentalnie na wyższy zakres a piloci ponoć mówili że nie chciał wejść na powyższy zakres. Być może właśnie nie zdążył a oni mogli pomyśleć, że też będzie padał. Gdyby nie feralna miedza podczas dobiegu najprawdopodobniej skończyło by się na rozważaniach czy wymieniać łożysko w polu, cały silnik czy holować wiatrak do Dęblina. Zastanawiające są natomiast dwie inne sprawy, które dotąd nie zostały wyjaśnione.
1. Czy załoga lecącego obok SW-4 widziała moment rozbicia śmigłowca? Jeśli tak, to dlaczego nie wylądowali obok żeby zobaczyć czy ktoś przeżył (przypuszczam że gdy łamiący się wirnik kopał ziemię musiało to wyglądać paskudnie)?
2. Dlaczego największe obrażenia odniósł lewy pilot, mimo że śmigłowiec przewrócił się na prawą burtę? Kabina przecież wyglądała na nienaruszoną. Chyba że próbował wysiadać jeszcze przed zatrzymaniem się śmigłowca, albo nie miał zapiętych pasów.
oczywiście, że magli lecieć na jednym silniku. śmigłowiec w prawdzie był nieźle zatankowany, ale wiózł tylko dwu pilotów. do Świdnika mieli najwyżej 30 km w linii prostej, ale postawcie się w sytuacji pilotów: pada wam silnik podczas kosiaka. I co byście zrobili ? gdyby lecieli nad terytorium wroga podczas wojny albo nad jeziorem tudzież lasem z pewnością lecieli by dalej. A tym razem postanowili nie ryzykować. po awarii silnika drugi nie wchodzi momentalnie na wyższy zakres a piloci ponoć mówili że nie chciał wejść na powyższy zakres. Być m... rozwiń
Avatar
TOWW / 27 stycznia 2009 r. o 15:02
Jeśli nikt nie zginął, to nie była katastrofa, tylko wypadek.
Avatar
ITG 1 / 27 stycznia 2009 r. o 12:27
To żadne wyjaśnienie. Uszkodzeniu uległ TYLKO jeden silnik. Drugi, w tych warunka (dwuosobowa załoga, niska temperatura otoczenia) zapewniał bezpieczne posadzenie śmigłowaca na ziemi. Pytanie o prawidłowe postępowanie pilota jest w pełni uzasadnione. Moża by jeszcze podyskutować o 1150 stopniach ale to bez znaczenia.
Avatar
velvet / 27 stycznia 2009 r. o 12:15
Nie Instytut Techniki tylko TECHNICZNY.
Avatar
Roni / 23 lutego 2009 r. o 22:56
Dlaczego piszecie takie herezje.
Nie bierzecie pod uwagę faktu, że lot poziomy na jednym silniku jest możliwy - ale na silnikach w miarę nowych, a nie tych kilkunastoletnich, z kończącym się resursem. Latam na tym typie od 18 lat i niestety zdarzają się egzemplarze śmigłowców na których nie da się wykonać lotu poziomego nawet w przypadku kiedy drugi silnik jest tylko zdławiony a co dopiero mówić o sytuacji kiedy drugi jest wyłączony. Wtedy niestety śmigłowiec idzie na zniżanie i o kontynuowaniu lotu poziomego można zapomnieć. Jedyne co zostaje w sytuacji wyłączenia się silnika to natychmiastowe szukanie miejsca do lądowania. Niestety w większości tych wojskowych śmigłowców silniki są już "zarżnięte", dlatego nie piszcie bzdur, że śmigłowiec mógł lecieć do Świdnika około 30 km po to żeby tam bezpiecznie wylądować.
PS czas startowy drugiego silnika wynosi max 6 minut (a ten sprawny w takiej sytuacji zawsze wchodzi na ten zakres jeśli drugi wychodzi z pracy) więc 30 km w 6 minut????? powodzenia. Przelotowa prędkość Mi-2 to 2,7 km na minutę. Przy prędkości ekonomicznej 90-100km/h jaka musi być utrzymywana w takiej sytuacji spowoduje że 30 km zrobi w czasie 19 minut. W tym czasie temperatury gazów przed turbiną nabrałyby niezłych wartości, a to wiadomo czym grozi. Podsumowując, pamiętajcie że te maszyny mają niekiedy po 25-30 lat i tyle samo mają instrukcje mówiące że da się utrzymać lot poziomy, więc trochę dystanu do tego co mówią inni (bądź piszą). Poza tym poczekajmy na oficjalne orzeczenie komisji, bo może okazać się żemogły być jeszcze inne przyczyny- jak nierówny teren do lądowania awaryjnego czy inne usterki śmigłowca. Z resztą historia zna wiele przypadków w których śmigłowce ulegały kapotażowi przy lądowaniu ze względu na niekorzystne ukształtowanie terenu.
Pozdrowienia dla furumowiczów.
Dlaczego piszecie takie herezje.
Nie bierzecie pod uwagę faktu, że lot poziomy na jednym silniku jest możliwy - ale na silnikach w miarę nowych, a nie tych kilkunastoletnich, z kończącym się resursem. Latam na tym typie od 18 lat i niestety zdarzają się egzemplarze śmigłowców na których nie da się wykonać lotu poziomego nawet w przypadku kiedy drugi silnik jest tylko zdławiony a co dopiero mówić o sytuacji kiedy drugi jest wyłączony. Wtedy niestety śmigłowiec idzie na zniżanie i o kontynuowaniu lotu poziomego można za... rozwiń
Avatar
ITG 1 / 28 stycznia 2009 r. o 08:34
jow napisał:
oczywiście, że magli lecieć na jednym silniku. śmigłowiec w prawdzie był nieźle zatankowany, ale wiózł tylko dwu pilotów. do Świdnika mieli najwyżej 30 km w linii prostej, ale postawcie się w sytuacji pilotów: pada wam silnik podczas kosiaka. I co byście zrobili ? gdyby lecieli nad terytorium wroga podczas wojny albo nad jeziorem tudzież lasem z pewnością lecieli by dalej. A tym razem postanowili nie ryzykować. po awarii silnika drugi nie wchodzi momentalnie na wyższy zakres a piloci ponoć mówili że nie chciał wejść na powyższy zakres. Być może właśnie nie zdążył a oni mogli pomyśleć, że też będzie padał. Gdyby nie feralna miedza podczas dobiegu najprawdopodobniej skończyło by się na rozważaniach czy wymieniać łożysko w polu, cały silnik czy holować wiatrak do Dęblina. Zastanawiające są natomiast dwie inne sprawy, które dotąd nie zostały wyjaśnione.
1. Czy załoga lecącego obok SW-4 widziała moment rozbicia śmigłowca? Jeśli tak, to dlaczego nie wylądowali obok żeby zobaczyć czy ktoś przeżył (przypuszczam że gdy łamiący się wirnik kopał ziemię musiało to wyglądać paskudnie)?
2. Dlaczego największe obrażenia odniósł lewy pilot, mimo że śmigłowiec przewrócił się na prawą burtę? Kabina przecież wyglądała na nienaruszoną. Chyba że próbował wysiadać jeszcze przed zatrzymaniem się śmigłowca, albo nie miał zapiętych pasów.

Przy spadku obrotów jednego ś-ka drugi automatycznie zwiększa moc. Taka jest konstukcja. Jeśli sprawa miedzy jest prawdziwa to przyczyna skasowania ś-ca jest jasna. Mętne jest natomiast tłumaczenie o niemożliwości sprawdzenia czystości oleju i stanu przewodu olejowego trzeciego łożyska. To łożysko od początku eksploatacji GTD sprawiało kłopoty. A przewód olejowy trzeba czyścić. Dostęp nie jest trudny.

Przy spadku obrotów jednego ś-ka drugi automatycznie zwiększa moc. Taka jest konstukcja. Jeśli sprawa miedzy jest prawdziwa to przyczyna skasowania ś-ca jest jasna. Mętne jest natomiast tłumaczenie o niemożliwości sprawdzenia czystości oleju i stanu przewodu olejowego trzeciego łożyska. To łożysko od początku eksploatacji GTD sprawiało kłopoty. A przewód olejowy trzeba czyścić. Dostęp nie jest trudny. rozwiń
Avatar
jow / 27 stycznia 2009 r. o 21:54
oczywiście, że magli lecieć na jednym silniku. śmigłowiec w prawdzie był nieźle zatankowany, ale wiózł tylko dwu pilotów. do Świdnika mieli najwyżej 30 km w linii prostej, ale postawcie się w sytuacji pilotów: pada wam silnik podczas kosiaka. I co byście zrobili ? gdyby lecieli nad terytorium wroga podczas wojny albo nad jeziorem tudzież lasem z pewnością lecieli by dalej. A tym razem postanowili nie ryzykować. po awarii silnika drugi nie wchodzi momentalnie na wyższy zakres a piloci ponoć mówili że nie chciał wejść na powyższy zakres. Być może właśnie nie zdążył a oni mogli pomyśleć, że też będzie padał. Gdyby nie feralna miedza podczas dobiegu najprawdopodobniej skończyło by się na rozważaniach czy wymieniać łożysko w polu, cały silnik czy holować wiatrak do Dęblina. Zastanawiające są natomiast dwie inne sprawy, które dotąd nie zostały wyjaśnione.
1. Czy załoga lecącego obok SW-4 widziała moment rozbicia śmigłowca? Jeśli tak, to dlaczego nie wylądowali obok żeby zobaczyć czy ktoś przeżył (przypuszczam że gdy łamiący się wirnik kopał ziemię musiało to wyglądać paskudnie)?
2. Dlaczego największe obrażenia odniósł lewy pilot, mimo że śmigłowiec przewrócił się na prawą burtę? Kabina przecież wyglądała na nienaruszoną. Chyba że próbował wysiadać jeszcze przed zatrzymaniem się śmigłowca, albo nie miał zapiętych pasów.
oczywiście, że magli lecieć na jednym silniku. śmigłowiec w prawdzie był nieźle zatankowany, ale wiózł tylko dwu pilotów. do Świdnika mieli najwyżej 30 km w linii prostej, ale postawcie się w sytuacji pilotów: pada wam silnik podczas kosiaka. I co byście zrobili ? gdyby lecieli nad terytorium wroga podczas wojny albo nad jeziorem tudzież lasem z pewnością lecieli by dalej. A tym razem postanowili nie ryzykować. po awarii silnika drugi nie wchodzi momentalnie na wyższy zakres a piloci ponoć mówili że nie chciał wejść na powyższy zakres. Być m... rozwiń
Avatar
TOWW / 27 stycznia 2009 r. o 15:02
Jeśli nikt nie zginął, to nie była katastrofa, tylko wypadek.
Avatar
ITG 1 / 27 stycznia 2009 r. o 12:27
To żadne wyjaśnienie. Uszkodzeniu uległ TYLKO jeden silnik. Drugi, w tych warunka (dwuosobowa załoga, niska temperatura otoczenia) zapewniał bezpieczne posadzenie śmigłowaca na ziemi. Pytanie o prawidłowe postępowanie pilota jest w pełni uzasadnione. Moża by jeszcze podyskutować o 1150 stopniach ale to bez znaczenia.
Avatar
velvet / 27 stycznia 2009 r. o 12:15
Nie Instytut Techniki tylko TECHNICZNY.
Zobacz wszystkie komentarze 6

Skomentuj

Aby napisać komentarz, należy się zalogować:

Nie publikujemy nic na Twojej tablicy na Facebooku oraz nikomu nie udostępniamy Twoich danych osobistych.
Podczas pierwszego logowania zostaniesz poproszony o wybór swojej nazwy użytkownika.

Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Górnik Łęczna - Legionovia Legionowo 2:2. Dali szansę klubowej młodzieży

Górnik Łęczna - Legionovia Legionowo 2:2. Dali szansę klubowej młodzieży

Górnik Łęczna w piątek poza sparingiem z Motorem Lublin zmierzył się jeszcze z Legionovią Legionowo. Skład desygnowany do gry przeciwko ekipie z trzeciej ligi zagrał na remis 2:2, a jedną z bramek dla zielono-czarnych strzelił 15-letni Michał Wachowicz

Studniówka Międzynarodowego Liceum Ogólnokształcącego im. Paderewskiego w Lublinie. Zdjęcia
galeria

Studniówka Międzynarodowego Liceum Ogólnokształcącego im. Paderewskiego w Lublinie. Zdjęcia

Uczniowie kolejnej szkoły ponadpodstawowej w Lublinie zaczęli odliczanie do matury. To LO Paderewski.

Włodzimierz Czarzasty twardo. Liderzy Lewicy chcą dymisji Przemysława Czarnka

Włodzimierz Czarzasty twardo. Liderzy Lewicy chcą dymisji Przemysława Czarnka

Lider Nowej Lewicy zaapelował do całej opozycji o przedyskutowanie zgłoszenia wotum nieufności wobec ministra Przemysława Czarnka. Chodzi o aferę dotyczącą milionowych dotacji dla organizacji pozarządowych związanych z PiS na zakup nieruchomości. Jednocześnie Włodzimierz Czarzasty poinformował o porozumieniu z prezydentem Lublina.

Demolka w meczu na szczycie. MKS Funfloor rozbity w Lubinie 24:38

Demolka w meczu na szczycie. MKS Funfloor rozbity w Lubinie 24:38

Nie było niespodzianki w meczu na szczycie PGNiG Superligi kobiet. Zdecydowany lider tabeli nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem drugiej drużyny. Wyrównana walka toczyła się tak naprawdę przez 10 minut. Od stanu 5:5 Zagłębie Lubin zdobyło jednak sześć bramek z rzędu i już do przerwy prowadziło aż 19:9. Ostatecznie „Miedziowie” rozbiły MKS FunFloor 38:24.

Balony, wstęga i ksiądz. Tak otwarto pracownię komputerową w LO w Lublinie. Zdjęcia
galeria

Balony, wstęga i ksiądz. Tak otwarto pracownię komputerową w LO w Lublinie. Zdjęcia

W V Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie powstały dwie nowe pracownie informatyczne. Uczniowie mają do dyspozycji 36 stanowisk komputerowych.

Światowy Dzień Mokradeł czyli na UMCS nie tylko naukowo o bagnach. Zdjęcia
galeria

Światowy Dzień Mokradeł czyli na UMCS nie tylko naukowo o bagnach. Zdjęcia

Wydział Nauk o Ziemi i Gospodarki Przestrzennej UMCS w Lublinie już po raz szósty wiązł udział w Światowym Dniu Mokradeł. Święto było okazją do przedstawienia globalnej akcji edukacyjnej, która ukazuje problemy ochrony tych ważnych, a zarazem wyjątkowych dla ludzi i przyrody, ekosystemów.

Lublin będzie dopłacał do in vitro. Miasto szuka kliniki dla 150 par

Lublin będzie dopłacał do in vitro. Miasto szuka kliniki dla 150 par

150 par z Lublina do końca 2025 roku będzie mogło skorzystać z dopłat do zabiegów leczenia niepłodności metodą in vitro. Ratusz ogłosił właśnie konkurs na realizację programu polityki zdrowotnej w tym zakresie.

Kacper Wełniak (Motor Lublin): Zawsze było widać, że Kuba Kiwior ma wielki potencjał

Kacper Wełniak (Motor Lublin): Zawsze było widać, że Kuba Kiwior ma wielki potencjał

Rozmowa z Kacprem Wełniakiem, nowym napastnikiem Motoru Lublin

To może być hit. "Nowy wspaniały świat". W sobotę premiera w teatrze im. Osterwy
galeria

To może być hit. "Nowy wspaniały świat". W sobotę premiera w teatrze im. Osterwy

W sobotę, 4 lutego o godz. 19 na deskach Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie zadebiutuje spektakl „Nowy wspaniały świat” w reżyserii Piotra Ratajczaka. To adaptacja słynnej powieści Aldousa Huxleya.

Startuje nowy cykl spacerów po Lublinie. Gdzie i jak kupić bilety
4 lutego 2023, 0:00

Startuje nowy cykl spacerów po Lublinie. Gdzie i jak kupić bilety

Startuje kolejna edycja cyklu spacerów organizowanych przez Lokalną Organizację Turystyczną Metropolia Lublin. Mieszkańcy i turyści będą mogli odkrywać uroki Lublina z przewodnikami.

Padwa Zamość zaczyna domowy maraton

Padwa Zamość zaczyna domowy maraton

Po raz pierwszy w tym roku kibice w Zamościu będą mieli okazję zobaczyć swoich pupili w akcji. KPR Padwa podejmie w sobotę MKS Wieluń. Początek meczu zaplanowano na godz. 18.

Lublin wystąpi w dwóch produkcjach Netflixa. Jedna z nich to remake „Znachora”. Zdjęcia
galeria

Lublin wystąpi w dwóch produkcjach Netflixa. Jedna z nich to remake „Znachora”. Zdjęcia

Za dwa tygodnie premierę będzie miał „Dziewczyna i kosmonauta”. To serial Netflixa, do którego sceny powstawały w Lublinie. Trwają też prace nad nową wersją „Znachora”.

Takiego Lublina nie widzieliście. Najlepsze zdjęcia w konkursie turystycznym
galeria

Takiego Lublina nie widzieliście. Najlepsze zdjęcia w konkursie turystycznym

Lubelska Regionalna Organizacja Turystyczna po raz VI zorganizowała konkurs fotograficzny #LublinTravel. Znamy jego zwycięzców.

Rozgrywki Powiatowej Amatorskiej Ligi Futsalu mają za sobą przedostatnią serię spotkań

Rozgrywki Powiatowej Amatorskiej Ligi Futsalu mają za sobą przedostatnią serię spotkań

Nadal nie znamy mistrza w Olimp Lidze Oldbojów. Od kilku tygodni lider Progres Lublin prowadzi korespondencyjny pojedynek z obrońcami tytułu czyli Dywanami Łuszczów.

Ostrzeżenie IMGW dla lubelskiego. To będzie trudna noc

Ostrzeżenie IMGW dla lubelskiego. To będzie trudna noc

IMGW wydali alert pogodowy dla 14 powiatów województwa lubelskiego. Chodzi o sytuację w nocy.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium