Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Lublin

5 listopada 2015 r.
21:09

Likwidacja gimnazjów podzieliła nauczycieli. "Mieliśmy się spotkać, a wychodzimy z niczym"

0 50 A A
Czwartkowe spotkanie
Czwartkowe spotkanie

– Jesteśmy rozczarowane – przyznały w czwartek po spotkaniu w lubelskim oddziale Związku Nauczycielstwa Polskiego pracownice Gimnazjum nr 16.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

– Mieliśmy się spotkać, żeby ustalić wspólne stanowisko w sprawie likwidacji gimnazjów, a wychodzimy z niczym. Okazuje się, że chyba niewiele osób jest zainteresowana tym tematem. Nawet nauczyciele zdają się go bagatelizować.

Lubelskie gimnazjum nr 16 to pierwsza lubelska szkoła, która otwarcie zaprotestowała przeciwko projektowi PiS likwidacji tego typu szkół. Pod oświadczeniem w tej sprawie podpisali się niemal wszyscy nauczyciele i inni pracownicy „16” . Trzyosobowa reprezentacja szkoły przyszła na wczorajsze spotkanie w tej sprawie zorganizowane przez regionalny oddział ZNP. Wbrew zapowiedziom wzięła w nim udział tylko garstka pedagogów (na zdjęciu).

– Liczyłyśmy na to, że będzie tłok – mówią pracownice Gimnazjum nr 16. – Nie wiemy, co o tym myśleć. Czyżby niektórzy pracownicy gimnazjów nie widzieli zagrożenia?

– Nasi nauczyciele są przerażeni – mówi Sylwia Wieczorek z Gimnazjum nr 9. – Musimy zacząć jak najszybciej działać w obronie naszych szkół. Nie będzie jednak łatwo, bo zdecydowana większość społeczeństwa opowiada się za likwidacją gimnazjów. Gdyby zorganizowano referendum w tej sprawie na pewno byśmy je przegrali.

Szkół bronią sami uczniowie. Ci z Gimnazjum nr 19 zapowiedzieli, że chcą wypowiedzieć się w tej sprawie i… stanąć przeciwko własnym rodzicom.

– Ich rodzice kończyli ośmioklasowe podstawówki i wydaje im się, że to był najlepszy system. O gimnazjach nie mają pojęcia – tłumaczy Wieczorek. – Bazują tylko na przekazach w mediach, a te stawiają nasze szkoły w złym świetle. Sugerują, że gimnazja są siedliskiem przemocy.

- A to nieprawda – podkreśla Dariusz Rodzoch, polonista z gimnazjum nr 10. – Z badań wynika jednoznacznie, że znacznie większy poziom przemocy panuje w podstawówkach. Owszem, uczymy młodzież znajdującą się w tzw. trudnym wieku, ale mamy w tym 16-letnie doświadczenie i wiemy, jak mądrze nią kierować.

– Warto zadać sobie pytanie, czy jeśli 14-16 latkowie źle zachowują się w gimnazjach to zaczną się lepiej zachowywać w przepełnionych podstawówkach, które po przyjęciu dodatkowych klas będą pracowały na dwie zmiany? – pyta Jerzy Wiejak z Gimnazjum nr 1. 

Nauczyciele gimnazjów przyznają, że propozycja wygaszania gimnazjów podzieliła nawet środowisko samych nauczycieli. Wielu pedagogów z podstawówek chwali pomysł licząc na to, że w krajobrazie bez gimnazjów będzie miała zapewnioną pracę i cały etat (wielu nauczycieli pracuje na umowach cząstkowych). Planów PiS głośno nie krytykują też nauczyciele sprzyjający tej partii (to głównie członkowie oświatowej Solidarności). Protestuje za to większość skupiona wokół ZNP

– To trudny temat. Do niedawna wielu nauczycieli nie zdawało sobie nawet sprawy, że PiS naprawdę będzie chciało zamknąć gimnazja. Myśleli, że to element kampanii wyborczej – mówi Celina Stasiak z lubelskiej ZNP. – Teraz przeżywają szok. Musimy ich bronić.

Sonda: Czy gimnazja powinny zostać zlikwidowane?

Liczba głosów: 1061
52.12%
Nie
44.96%
Tak
2.92%
Nie wiem

Komentarze 50

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
Papaja / 23 listopada 2015 o 23:13
0

Dajcie spokój z ta likwidacją! Tyle innych rzeczy można zrobić, by było dobrze, a wy zlikwidować i zlikwidować! A przychodzi wam do głowy, że to kuuuuupa kasy pójdzie, a nie wiadomo, jaki będzie efekt? Dzieciaki już nie sa takie same jak w 1999!

Co z tego, że dzieciaki nie te same, nie wiadomo, jaki będzie efekt i kupa kasy pójdzie, skoro jest państwowy przymus nauki, szkołami rządzą jak w prywatnym folwarku gminne szlachciury i kasta nauczycielska wyrobiła sobie przywileje niespotykane w żadnym kraju na świecie? Nic nie zmieni się na lepsze, czy gimnazja zostaną zlikwidowane, czy nie. Czy nie rozumiecie prostej zależności jak konstrukcja cepa? Im więcej dzieci w klasie, tym gorsze wyniki i coraz gorsza sytuacja w ogóle w szkolnictwie publicznym. Podstawą sukcesu edukacyjnego w każdej szkole, czy państwowej, czy nie państwowej, jest maksimum 12 dzieci w klasie. Powyżej tej cyfry żaden nauczyciel na świecie, choćby najlepszy, nie da rady zrealizować programu. Tymczasem co się dzieje w naszych szkołach? Zagęszczenie w dużych placówkach przekracza wszelkie normy. Normalną rzeczą jest liczba uczniów 30 i więcej. I co chcemy reformować, jeśli nie da się niczego zreformować w takim ścisku?  

Co z tego, że dzieciaki nie te same, nie wiadomo, jaki będzie efekt i kupa kasy pójdzie, skoro jest państwowy przymus nauki, szkołami rządzą jak w prywatnym folwarku gminne szlachciury i kasta nauczycielska wyrobiła sobie przywileje niespotykane w żadnym kraju na świecie? Nic nie zmieni się na lepsze, czy gimnazja zostaną zlikwidowane, czy nie. Czy nie rozumiecie prostej zależności jak konstrukcja cepa? Im więcej dzieci w klasie, tym gorsze wyniki i coraz gorsza sytuacja w ogóle w szkolnictwie publicznym. Podstawą sukcesu ed... rozwiń

Avatar
Gość / 23 listopada 2015 o 01:00
0
Dajcie spokój z ta likwidacją! Tyle innych rzeczy można zrobić, by było dobrze, a wy zlikwidować i zlikwidować! A przychodzi wam do głowy, że to kuuuuupa kasy pójdzie, a nie wiadomo, jaki będzie efekt? Dzieciaki już nie sa takie same jak w 1999!
Avatar
Gość / 17 listopada 2015 o 12:09
0
Dziwię się nauczycielom gimnazjum, za opowiadaniem się za pozostawieniem tego tworu. Szczególnie zasadne są egzaminy gimnazjalne? obliczanie EWD z 6 zadań zamkniętych z fizyki i określanie na tej podstawie całego dorobku pracy nauczyciela. Przygotowanie do egzaminu przez trzy lata wyłączając potrzebne kompetencje miękkie-to problem „współczesnej” szkoły. Uczymy pod i dla egzaminów. Celem edukacji nie jest egzamin gimnazjalny. Celem szkoły jest nauczać tak, aby uczeń mógł uczyć się przez całe życie. Jestem za likwidacją gimnazjum i przywróceniem szkole jej funkcji. Koniec z egzaminami po pierwszej, po trzeciej, po czwartej,po szóstej klasie SP. Do czego to doprowadziło oświatę? Czy naprawdę jesteście zadowoleni z tego, że egzamin gimnazjalny nie ma żadnej wartości i nie wiadomo co tak naprawdę bada, czemu służy? Co to za egzamin, którego nie można nie zdać? Zastanówcie się nad szkołą lat 90. Czy nie było zasadne aby zdawały egzamin tylko osoby, które chciały iść do szkoły średniej. Dlaczego mamy się zgodzić z założeniem wadliwej reformy, że wszyscy w muszą być wykształceni. Brakuje popularnych zawodów, które są również konieczne. Zlikwidujmy gimnazja i zlikwidujmy tak bezsensowne egzaminy.
Dziwię się nauczycielom gimnazjum, za opowiadaniem się za pozostawieniem tego tworu. Szczególnie zasadne są egzaminy gimnazjalne? obliczanie EWD z 6 zadań zamkniętych z fizyki i określanie na tej podstawie całego dorobku pracy nauczyciela. Przygotowanie do egzaminu przez trzy lata wyłączając potrzebne kompetencje miękkie-to problem „współczesnej” szkoły. Uczymy pod i dla egzaminów. Celem edukacji nie jest egzamin gimnazjalny. Celem szkoły jest nauczać tak, aby uczeń mógł uczyć się przez całe życie. Jestem za likwidacją gimnazjum i przywrócen... rozwiń
Avatar
Papaj / 10 listopada 2015 o 14:41
0

PIS tylko ten problem utrwali, bo danie wyboru rodzicom oznacza dalszy ciąg tego samego bałaganu.

Prawdopodobnie Pani/Pan, która/y to powiedziała/ł, jest z grona nauczycielskiego postulującego utrzymanie status quo. Właśnie to wy nie dajecie wyboru rodzicom poprzez swoją "kartę nauczyciela" i wymuszanie uczęszczania do szkoły publicznej. Te dwa korzystne jedynie dla was rozwiązania wykorzystujecie w ten sposób, że każdy przejaw prywatyzacji niszczycie, a jakikolwiek odruch usamodzielnienia traktujecie jak zamach na wasze przywileje. 

Przykład mogę podać z własnego podwórka, tak samo jak może podać wiele setek i tysięcy rodziców, a także podmiotów społecznych jak fundacje i stowarzyszenia. W miejscowości Lubczyna k/Szczecina w Zachodniopomorskiem burmistrz najpierw chciał szkołę zlikwidować (2010 rok). Po czym, gdy ludzie zagrozili wywiezieniem go na taczkach, wykonał sprytny manewr, przekazując placówkę fundacji non profit. Jednak w umowie dzierżawy tak ustawił sprawę, że zachował pełne prawa właścicielskie i mógł przejąć budynek w każdej chwili. Fundacja prowadziła szkołę przez 4 lata, po czym nagle burmistrz odebrał ją z powrotem do gminy dosłownie w przeddzień 2-giej tury wyborów (2014 rok).

Zgadnijcie, kto mu w tym pomógł i w jaki sposób doprowadził do odebrania placówki z rąk fundacji? Nie byli to rodzice, ponieważ przez 4 lata przekonali się, że fundacja wyprowadziła szkołę z zapaści i wydźwignęła do czołówki w wynikach nauczania w gminie, powiecie, a także w całym regionie. Byli to właśnie nauczyciele tacy jak wy, którzy tylko narzekali, że z powodu jakichś reform wypuszczali "kolejne pokolenie źle wykształconej młodzieży". Pytanie brzmi, kto wam zabraniał tę młodzież dobrze kształcić? Dla nauczycielek w Lubczynie zabraniała kształcić dyrektorka. Donosiły na nią właśnie do burmistrza i lokalnych gazet, że (cytuję): "dzieci zamiast się uczyć, skaczą jak małpy". Był to całkowicie odwrócony zarzut, że dyrektorka nakazała im (zgodnie zresztą z zaleceniem MEN), wykorzystywać metody manualne. Nazywa się to "uczenie przez działanie". Skakanie zaś miało miejsce na lekcji języka polskiego, gdzie uczniowie gimnastykowali się na specjalnej macie dźwiękowej, dającej znajomość poprawnej pisowni, gramatyki i składni. 

Innymi metodami określanymi jako "chore" były zabawy dyrektorki z dziećmi na przerwach. Mianowicie, bawiła się z uczniami w w skakankę, brała czynny udział w różnych innych grach i zabawach. Miało to na celu odciągnięcie dzieciaków od patologicznych zachowań, jak przepychanki, bijatyki, wymuszania, dokuczanie innym, itd. Pomysł ten znakomicie się sprawdził, gdyż odtąd nie było żadnych tego typu problemów, jakie spotyka się na co dzień w niemal wszystkich placówkach publicznych. Wszak uczniów pozostawia się kompletnie bez nadzoru, a sprawę ponoć ma załatwić monitoring i ochrona (?)

Panie nauczycielki w Lubczynie były bardzo oburzone takim postępowaniem dyrektorki i zaczęły pilnie donosić do swojego pupilka, czyli burmistrza. On chował wszystkie te papiery do sejfu i czekał do momentu, gdy mogły mu się przydać. Trwało to przez 4 lata, tj. zawsze na wiosnę szalały panie nauczycielki, którym nic się nie podobało, z wyjątkiem usunięcia dyrektorki i fundacji. I doprowadziły do tego, a raczej, jak wspomniałem, burmistrz wykorzystał te donosy, które nazwał "sprawdzonymi", "wiarygodnymi" i "słusznymi". Było ich podobno 7, jednak do dziś nie ujawnił ich publicznie, mimo że miał obowiązek, ponieważ jest organem publicznym.

W przeddzień 2-giej tury wyborów (przegrywał na półmetku z inną kandydatką) w zamian za głosy wyborców (tu: nauczycieli, pracowników oświaty, lokalnego aparatu władzy, sołtysa, księdza wraz z nakłonionymi przez niego parafianami - łącznie ponad 4 tysiące głosów) - obiecał zabrać szkołę "dla siebie" (tak się dokładnie wyraził). Krótko mówiąc, rzucając w ostatniej chwili wiejską placówkę na szalę, wygrał wybory. 

To jest właśnie patologia, która stała się codziennością i normalnością. Nigdy władza i grono nauczycielskie w takim składzie i z takimi zamiarami, tj. likwidacja małych placówek w imię pseudooszczędności oraz zachowania własnych przywilejów, nie będzie sprzyjać rodzicom i dzieciom. Cele jednej i drugiej strony są sprzeczne same w sobie. Nauczyciele i aparat władzy chcą zabezpieczenia swoich potrzeb materialnych. Rodzice natomiast pragną dobrej szkoły dla swoich latorośli, ich bezpieczeństwa i  pomocy w wychowywaniu. Żaden z trzech postulatów rodziców nie jest spełniany w większości szkół publicznych. Natomiast wszystkie zachcianki z nawiązką realizuje władza i nauczycielstwo. Skądś się bierze przecież ta wielka fala krytyki społecznej. I nie tylko społecznej. Naukowcy, uczeni, znawcy problematyki oświatowej biją na alarm.  W jednym z raportów z kontroli NIK stwierdzono: "Szkoła publiczna jest jednym z najbardziej podejrzanych miejsc, w jakim przebywają dzieci i młodzież szkolna"... 

Apeluję więc o przytomność umysłu całe społeczeństwo. Nie wierzcie obiecankom, że ministerstwo oświaty i nauczyciele zreformują się samoistnie pod wpływem krytyki społecznej. Oni nie pozwolą sobie oderwać koryt od ryjów, dopóki ktoś z zewnątrz tego nie zrobi. Tym kimś lub czymś z zewnątrz jest ogólnonarodowe referendum, o którym pisałem poprzednio. Tak robi Szwajcaria, Finlandia i wiele krajów na świecie. Dzięki temu oświata tam kwitnie, a nie reanimują trupa. Te wszystkie manipulacje, racje, sracje na temat istnienia lub nie gimnazjów, przypominają szukanie pulsu w protezie. Wszystko jedynie będzie pochłaniało ogromne pieniądze, niczego nie uzdrowi, nie przyniesie poprawy ogólnej sytuacji placówek publicznych i nie będzie z korzyścią dla uczniów, ponoć najważniejszych w całym układzie.

Prawdopodobnie Pani/Pan, która/y to powiedziała/ł, jest z grona nauczycielskiego postulującego utrzymanie status quo. Właśnie to wy nie dajecie wyboru rodzicom poprzez swoją "kartę nauczyciela" i wymuszanie uczęszczania do szkoły publicznej. Te dwa korzystne jedynie dla was rozwiązania wykorzystujecie w ten sposób, że każdy przejaw prywatyzacji niszczycie, a jakikolwiek odruch usamodzielnienia traktujecie jak zamach na wasze przywileje. 

Przykład mogę podać z własnego podwórka, tak samo jak może podać wiele sete... rozwiń

Avatar
Gość / 10 listopada 2015 o 10:00
0
Jeżeli chodzi o gimnazja to największym problemem związanym z ich utworzeniem był kikunastoleni bałagan w szkolnictwie. Teraz kiedy zaczyna to jakoś działać chcą to rozwalić - kompletnie bez sensu. Znowu będziemy mieli wiele lat rewolucji i kolejne pokolenie źle wykształconej młodzieży. Fajny tekst na ten temat jest na zadania.info: zadania.info/n/1183603 To samo z sześciolatkami, największy problem z tą zmianą, to fakt, że do jednej klasy chodzą 6 i 7 latki - to niestety wina PO, która kilka razy ustąpiła rodzicom i to się mści. PIS tylko ten problem utrwali, bo danie wyboru rodzicom oznacza dalszy ciąg tego samego bałaganu.
Jeżeli chodzi o gimnazja to największym problemem związanym z ich utworzeniem był kikunastoleni bałagan w szkolnictwie. Teraz kiedy zaczyna to jakoś działać chcą to rozwalić - kompletnie bez sensu. Znowu będziemy mieli wiele lat rewolucji i kolejne pokolenie źle wykształconej młodzieży. Fajny tekst na ten temat jest na zadania.info: zadania.info/n/1183603 To samo z sześciolatkami, największy problem z tą zmianą, to fakt, że do jednej klasy chodzą 6 i 7 latki - to niestety wina PO, która kilka razy ustąpiła rodzicom i to się mści. PIS tylko ... rozwiń
Avatar
Papaja / 8 listopada 2015 o 19:23
0

Podobno nauczyciele są "wykończeni ciężką pracą" i od tej ciężkości zwalają swoje zadania na barki rodziców. Trzeba jednak sięgnąć głębiej i odpowiedzieć na pytanie, kto do tego doprowadził? Otóż głównym winowajcą jest naczelna władza państwowa. Niewielu dostrzega, że problem zaczyna się już w Konstytucji z roku 1997. Jeden z pierwszych punktów artykułu 70 stanowi: "Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa. Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa". Od razu mamy kilka sprzeczności w samych sformułowaniach  ustawy zasadniczej. Najpierw mówi się, że "każdy ma prawo do nauki". Jednak już w następnym zdaniu odbiera się niejako to prawo, nakazując "obowiązek" nauki do 18 roku życia. Albo jest prawo, albo obowiązek, to po pierwsze. Górna granica czasu nauki sięga wprawdzie 18 lat, ale nie precyzuje się, KIEDY TEN OBOWIĄZEK POWINIEN SIĘ ZACZĄĆ, to po drugie. Jest to pretekst do manipulacji w przesuwaniu początku nauki, co mamy nieszczęście jako obywatele przeżywać dosłownie z roku na rok (zaczynać naukę już od przedszkola, 5-tego, 6-tego, czy 7-mego roku życia?). Ponadto istnieje podejrzenie dalszych kombinacji, co znów doświadczamy na przykładzie gimnazjów, gdy się zastanowić nad graniczną datą "obowiązku szkolnego do 18 lat". Nie dopowiedziano bowiem, kiedy ma się kończyć podstawówka, a zaczynać coś innego, np. gimnazjum czy liceum, albo inna szkoła średnia. Trudno bowiem wyobrazić sobie, aby uczniowie przeskoczyli okres od dzieciństwa do dorosłości, uczęszczając tylko do szkoły podstawowej. Czyli wymieszano dosłownie edukację podstawową z edukacją na poziomie szkoły średniej.

Również w drugim zdaniu stwierdza się, że obowiązkowa jest "nauka". Jednak w trzecim następuje dziwny zwrot w akcji, a mianowicie to "szkoła" ("obowiązek szkolny") jest obowiązkowa, a nie "nauka".

W moim odczuciu władza naczelna porobiła sobie furtki w najważniejszym, fundamentalnym dokumencie prawnym, aby w następstwie tego układać, modyfikować i manipulować edukacją podług własnego widzimisię.

Są dalsze konsekwencje "niekonsekwencji" konstytucyjnej, jak np. przymus chodzenia do szkoły. Wszyscy musimy więc uczęszczać, czy chcemy tego, czy nie, do jakiegoś budynku lub miejsca, określanego mianem "szkoły". Z góry więc zakłada się, że dziecko nie ma prawa pobierać nauki, jeżeli nie wędruje do konkretnego budynku. Mało tego, aż do początków lat 90-tych XX w. przymus ten wykluczał współuczestnictwo jakiegokolwiek innego podmiotu. Mam na myśli  rodziców, którzy chcieliby się podjąć nauczania swoich latorośli na własną rękę. Taką odchyłkę od normy traktowano jak groźne przestępstwo na równi z kidnapingiem lub czymś podobnym. Dopiero po sławnym "uzyskaniu niepodległości" 4 czerwca 1989 roku, trochę popuszczono cugli, choć nie tak szybko i nie we wszystkim. Nie dalej jak jakiś miesiąc temu pani minister edukacji określiła próby samodzielnego uczenia własnych dzieci (tzw. edukacja domowa) lub przekazywania szkół w ręce fundacji oraz stowarzyszeń – mianem "pełzająca prywatyzacja".

Najgorszym jednak posunięciem naczelnej władzy państwowej było oddanie placówek oświatowych we władanie wójtom i burmistrzom. Ktoś kiedyś porównał ten krok do wpuszczenia wilków do stada owiec, sądząc, że w ten sposób jedne i drugie zwierzęta zintegrują się. Jak się okazało, ani wójt,  ani burmistrz nie są w stanie zintegrować się z miejscowym społeczeństwem w tym zakresie. Skoro włodarzom o mentalności chłopskiej dano władzę i pieniądze na oświatę, a tylko w części państwo wyasygnowało subwencje na ten cel, przewidując, że resztę dopłaci gmina, to oni nigdy nie zaczną grabić od siebie, tylko do siebie. 

Skutki nie dały na siebie długo czekać.  Lokalni włodarze w okresie swojego panowania od samego początku zlikwidowali tysiące małych placówek oświatowych i kulturalnych, często jedynych we wsiach. W ostatnim roku (2014) np. obliczono, że zamknięto na terenie całego kraju ponad 500 szkół. Ten zatrważający proceder wydaje się nie mieć końca, mimo żałosnych apeli o opamiętanie się samej minister Kluzik-Rostowskiej.

Burmistrzowie i wójtowie robią wszystko, żeby zmniejszyć obciążenie budżetu gminy. Koszty utrzymania i prowadzenia szkół często sięgają ponad 30% całego budżetu. Likwidują więc małe placówki, przenosząc dzieci do wielkich. Liczba uczniów nie zmienia się, tj. nadal jest ich 500, czy 1000. Jednak zmniejsza się drastycznie liczba zatrudnionych nauczycieli. Zamiast kilkuset w rozproszonych szkółkach, pozostaje zaledwie 50-100. I tu tkwi oszczędność gminy. Jeśli w przykładowej gminie subwencje na oświatę wynoszą 40 mln zł, to płace nauczycielskie pochłaniają ponad 50% tej sumy, tj. 20 mln zł. Trzeba zauważyć, że wójtowie i burmistrzowie szybko nauczyli się liczyć. Jest oczywistym, że tym sposobem robią olbrzymie oszczędności kosztem uczniów oraz nauczycieli.

Najgorsze restrykcje dotykają dzieci, które zostały zmuszone do ogromnej, paraliżującej, przeprowadzki do nowych szkół. Przemilcza się ten fakt szczególnie w gronie sprawców całego nieszczęścia, w najlepszym razie współczuje ofiarom (ale nie za głośno). Jednak to, jaką traumę przeżywają dzieci wiejskie i ich rodzice, pozostanie ich tajemnicą.  Innym, ledwie dostrzeganym przez niektórych zjawiskiem, jest niesłychane zagęszczenie szkół, spowodowane owym fatalnym exodusem.  Burmistrzowie i wójtowie, tym bardziej szefowie wydziałów oświaty, chyba cieszą się, a nie martwią, że doprowadza to do zupełnie kalekiej sytuacji. Dla nich nie jest istotnym utrudnieniem

Podobno nauczyciele są "wykończeni ciężką pracą" i od tej ciężkości zwalają swoje zadania na barki rodziców. Trzeba jednak sięgnąć głębiej i odpowiedzieć na pytanie, kto do tego doprowadził? Otóż głównym winowajcą jest naczelna władza państwowa. Niewielu dostrzega, że problem zaczyna się już w Konstytucji z roku 1997. Jeden z pierwszych punktów artykułu 70 stanowi: "Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa.... rozwiń

Avatar
Gość / 8 listopada 2015 o 17:33
0
Gminy zaoszczędzą na dowożeniu dzieci a powiaty dostaną większą dotacje na licea i technika. A zwolnienia i tak będą w szkolnictwie. Bo dzieci mało i a na emeryturę już wszyscy chyba odeszli, co mieli.
Avatar
Gość / 8 listopada 2015 o 13:11
0
no tak każdy ma głos http://www.rysuneksatyryczny.com/2015/11/gimnazja-to-nie-wszystko.html
Avatar
coś takiego... / 7 listopada 2015 o 19:41
0

W moim gimnazjum wszyscy trzęsą portkami, ale protestować nikomu się nie chce, wolą gadać o przepisach na ciasto i nie dociera do nich to, że niedługo mogą nie mieć za co upiec tych ciast. A prawda jest taka, że powinniśmy odejść od egzaminów i już. ZNP nie może nas zostawić bo w przeciwnym razie straci bardzo wielu członków, a tym samym wiele etatów opłacanych ze składek. Pozdrawiam odważne grono z 16 - stki.

Bardzo wątpię czy uczysz w gimnazjum. Tam nie ma czasu na plotki, do ubikacji nie mam kiedy iść, bo albo dyzur, albo dzieciaki coś poprawiać chcą, o coś zapytać, bo konkursy, projekty, gazetki, wystepy...

Bardzo wątpię czy uczysz w gimnazjum. Tam nie ma czasu na plotki, do ubikacji nie mam kiedy iść, bo albo dyzur, albo dzieciaki coś poprawiać chcą, o coś zapytać, bo konkursy, projekty, gazetki, wystepy...

rozwiń
Avatar
iks / 7 listopada 2015 o 19:38
0

Nauczyciele zapominają, że szkoły są od uczenia, nie zapewniania im pracy - nie podoba się, to można iść na etat do zwykłej roboty, 26 dni urlopu rocznie zamiast 3 miesięcy (licząc wakacje, ferie, dzień nauczyciela itp) i ciekawe czy będą tacy wygadani.

Zaczynam rozumieć, czemu tak wielu chce likwidacji gimnazjum... Z zazdrości z zawiści, z nienawiści... A co wam ci nauczyciele zawinili? Że wakacje mają???Pouczyłbyś z miesiąc i już na urlop byś chciał!!! Chłopie, to naprawdę ciężki kawałek chleba.

Zaczynam rozumieć, czemu tak wielu chce likwidacji gimnazjum... Z zazdrości z zawiści, z nienawiści... A co wam ci nauczyciele zawinili? Że wakacje mają???Pouczyłbyś z miesiąc i już na urlop byś chciał!!! Chłopie, to naprawdę ciężki kawałek chleba.

rozwiń
Avatar
Papaja / 23 listopada 2015 o 23:13
0

Dajcie spokój z ta likwidacją! Tyle innych rzeczy można zrobić, by było dobrze, a wy zlikwidować i zlikwidować! A przychodzi wam do głowy, że to kuuuuupa kasy pójdzie, a nie wiadomo, jaki będzie efekt? Dzieciaki już nie sa takie same jak w 1999!

Co z tego, że dzieciaki nie te same, nie wiadomo, jaki będzie efekt i kupa kasy pójdzie, skoro jest państwowy przymus nauki, szkołami rządzą jak w prywatnym folwarku gminne szlachciury i kasta nauczycielska wyrobiła sobie przywileje niespotykane w żadnym kraju na świecie? Nic nie zmieni się na lepsze, czy gimnazja zostaną zlikwidowane, czy nie. Czy nie rozumiecie prostej zależności jak konstrukcja cepa? Im więcej dzieci w klasie, tym gorsze wyniki i coraz gorsza sytuacja w ogóle w szkolnictwie publicznym. Podstawą sukcesu edukacyjnego w każdej szkole, czy państwowej, czy nie państwowej, jest maksimum 12 dzieci w klasie. Powyżej tej cyfry żaden nauczyciel na świecie, choćby najlepszy, nie da rady zrealizować programu. Tymczasem co się dzieje w naszych szkołach? Zagęszczenie w dużych placówkach przekracza wszelkie normy. Normalną rzeczą jest liczba uczniów 30 i więcej. I co chcemy reformować, jeśli nie da się niczego zreformować w takim ścisku?  

Co z tego, że dzieciaki nie te same, nie wiadomo, jaki będzie efekt i kupa kasy pójdzie, skoro jest państwowy przymus nauki, szkołami rządzą jak w prywatnym folwarku gminne szlachciury i kasta nauczycielska wyrobiła sobie przywileje niespotykane w żadnym kraju na świecie? Nic nie zmieni się na lepsze, czy gimnazja zostaną zlikwidowane, czy nie. Czy nie rozumiecie prostej zależności jak konstrukcja cepa? Im więcej dzieci w klasie, tym gorsze wyniki i coraz gorsza sytuacja w ogóle w szkolnictwie publicznym. Podstawą sukcesu ed... rozwiń

Avatar
Gość / 23 listopada 2015 o 01:00
0
Dajcie spokój z ta likwidacją! Tyle innych rzeczy można zrobić, by było dobrze, a wy zlikwidować i zlikwidować! A przychodzi wam do głowy, że to kuuuuupa kasy pójdzie, a nie wiadomo, jaki będzie efekt? Dzieciaki już nie sa takie same jak w 1999!
Avatar
Gość / 17 listopada 2015 o 12:09
0
Dziwię się nauczycielom gimnazjum, za opowiadaniem się za pozostawieniem tego tworu. Szczególnie zasadne są egzaminy gimnazjalne? obliczanie EWD z 6 zadań zamkniętych z fizyki i określanie na tej podstawie całego dorobku pracy nauczyciela. Przygotowanie do egzaminu przez trzy lata wyłączając potrzebne kompetencje miękkie-to problem „współczesnej” szkoły. Uczymy pod i dla egzaminów. Celem edukacji nie jest egzamin gimnazjalny. Celem szkoły jest nauczać tak, aby uczeń mógł uczyć się przez całe życie. Jestem za likwidacją gimnazjum i przywróceniem szkole jej funkcji. Koniec z egzaminami po pierwszej, po trzeciej, po czwartej,po szóstej klasie SP. Do czego to doprowadziło oświatę? Czy naprawdę jesteście zadowoleni z tego, że egzamin gimnazjalny nie ma żadnej wartości i nie wiadomo co tak naprawdę bada, czemu służy? Co to za egzamin, którego nie można nie zdać? Zastanówcie się nad szkołą lat 90. Czy nie było zasadne aby zdawały egzamin tylko osoby, które chciały iść do szkoły średniej. Dlaczego mamy się zgodzić z założeniem wadliwej reformy, że wszyscy w muszą być wykształceni. Brakuje popularnych zawodów, które są również konieczne. Zlikwidujmy gimnazja i zlikwidujmy tak bezsensowne egzaminy.
Dziwię się nauczycielom gimnazjum, za opowiadaniem się za pozostawieniem tego tworu. Szczególnie zasadne są egzaminy gimnazjalne? obliczanie EWD z 6 zadań zamkniętych z fizyki i określanie na tej podstawie całego dorobku pracy nauczyciela. Przygotowanie do egzaminu przez trzy lata wyłączając potrzebne kompetencje miękkie-to problem „współczesnej” szkoły. Uczymy pod i dla egzaminów. Celem edukacji nie jest egzamin gimnazjalny. Celem szkoły jest nauczać tak, aby uczeń mógł uczyć się przez całe życie. Jestem za likwidacją gimnazjum i przywrócen... rozwiń
Avatar
Papaj / 10 listopada 2015 o 14:41
0

PIS tylko ten problem utrwali, bo danie wyboru rodzicom oznacza dalszy ciąg tego samego bałaganu.

Prawdopodobnie Pani/Pan, która/y to powiedziała/ł, jest z grona nauczycielskiego postulującego utrzymanie status quo. Właśnie to wy nie dajecie wyboru rodzicom poprzez swoją "kartę nauczyciela" i wymuszanie uczęszczania do szkoły publicznej. Te dwa korzystne jedynie dla was rozwiązania wykorzystujecie w ten sposób, że każdy przejaw prywatyzacji niszczycie, a jakikolwiek odruch usamodzielnienia traktujecie jak zamach na wasze przywileje. 

Przykład mogę podać z własnego podwórka, tak samo jak może podać wiele setek i tysięcy rodziców, a także podmiotów społecznych jak fundacje i stowarzyszenia. W miejscowości Lubczyna k/Szczecina w Zachodniopomorskiem burmistrz najpierw chciał szkołę zlikwidować (2010 rok). Po czym, gdy ludzie zagrozili wywiezieniem go na taczkach, wykonał sprytny manewr, przekazując placówkę fundacji non profit. Jednak w umowie dzierżawy tak ustawił sprawę, że zachował pełne prawa właścicielskie i mógł przejąć budynek w każdej chwili. Fundacja prowadziła szkołę przez 4 lata, po czym nagle burmistrz odebrał ją z powrotem do gminy dosłownie w przeddzień 2-giej tury wyborów (2014 rok).

Zgadnijcie, kto mu w tym pomógł i w jaki sposób doprowadził do odebrania placówki z rąk fundacji? Nie byli to rodzice, ponieważ przez 4 lata przekonali się, że fundacja wyprowadziła szkołę z zapaści i wydźwignęła do czołówki w wynikach nauczania w gminie, powiecie, a także w całym regionie. Byli to właśnie nauczyciele tacy jak wy, którzy tylko narzekali, że z powodu jakichś reform wypuszczali "kolejne pokolenie źle wykształconej młodzieży". Pytanie brzmi, kto wam zabraniał tę młodzież dobrze kształcić? Dla nauczycielek w Lubczynie zabraniała kształcić dyrektorka. Donosiły na nią właśnie do burmistrza i lokalnych gazet, że (cytuję): "dzieci zamiast się uczyć, skaczą jak małpy". Był to całkowicie odwrócony zarzut, że dyrektorka nakazała im (zgodnie zresztą z zaleceniem MEN), wykorzystywać metody manualne. Nazywa się to "uczenie przez działanie". Skakanie zaś miało miejsce na lekcji języka polskiego, gdzie uczniowie gimnastykowali się na specjalnej macie dźwiękowej, dającej znajomość poprawnej pisowni, gramatyki i składni. 

Innymi metodami określanymi jako "chore" były zabawy dyrektorki z dziećmi na przerwach. Mianowicie, bawiła się z uczniami w w skakankę, brała czynny udział w różnych innych grach i zabawach. Miało to na celu odciągnięcie dzieciaków od patologicznych zachowań, jak przepychanki, bijatyki, wymuszania, dokuczanie innym, itd. Pomysł ten znakomicie się sprawdził, gdyż odtąd nie było żadnych tego typu problemów, jakie spotyka się na co dzień w niemal wszystkich placówkach publicznych. Wszak uczniów pozostawia się kompletnie bez nadzoru, a sprawę ponoć ma załatwić monitoring i ochrona (?)

Panie nauczycielki w Lubczynie były bardzo oburzone takim postępowaniem dyrektorki i zaczęły pilnie donosić do swojego pupilka, czyli burmistrza. On chował wszystkie te papiery do sejfu i czekał do momentu, gdy mogły mu się przydać. Trwało to przez 4 lata, tj. zawsze na wiosnę szalały panie nauczycielki, którym nic się nie podobało, z wyjątkiem usunięcia dyrektorki i fundacji. I doprowadziły do tego, a raczej, jak wspomniałem, burmistrz wykorzystał te donosy, które nazwał "sprawdzonymi", "wiarygodnymi" i "słusznymi". Było ich podobno 7, jednak do dziś nie ujawnił ich publicznie, mimo że miał obowiązek, ponieważ jest organem publicznym.

W przeddzień 2-giej tury wyborów (przegrywał na półmetku z inną kandydatką) w zamian za głosy wyborców (tu: nauczycieli, pracowników oświaty, lokalnego aparatu władzy, sołtysa, księdza wraz z nakłonionymi przez niego parafianami - łącznie ponad 4 tysiące głosów) - obiecał zabrać szkołę "dla siebie" (tak się dokładnie wyraził). Krótko mówiąc, rzucając w ostatniej chwili wiejską placówkę na szalę, wygrał wybory. 

To jest właśnie patologia, która stała się codziennością i normalnością. Nigdy władza i grono nauczycielskie w takim składzie i z takimi zamiarami, tj. likwidacja małych placówek w imię pseudooszczędności oraz zachowania własnych przywilejów, nie będzie sprzyjać rodzicom i dzieciom. Cele jednej i drugiej strony są sprzeczne same w sobie. Nauczyciele i aparat władzy chcą zabezpieczenia swoich potrzeb materialnych. Rodzice natomiast pragną dobrej szkoły dla swoich latorośli, ich bezpieczeństwa i  pomocy w wychowywaniu. Żaden z trzech postulatów rodziców nie jest spełniany w większości szkół publicznych. Natomiast wszystkie zachcianki z nawiązką realizuje władza i nauczycielstwo. Skądś się bierze przecież ta wielka fala krytyki społecznej. I nie tylko społecznej. Naukowcy, uczeni, znawcy problematyki oświatowej biją na alarm.  W jednym z raportów z kontroli NIK stwierdzono: "Szkoła publiczna jest jednym z najbardziej podejrzanych miejsc, w jakim przebywają dzieci i młodzież szkolna"... 

Apeluję więc o przytomność umysłu całe społeczeństwo. Nie wierzcie obiecankom, że ministerstwo oświaty i nauczyciele zreformują się samoistnie pod wpływem krytyki społecznej. Oni nie pozwolą sobie oderwać koryt od ryjów, dopóki ktoś z zewnątrz tego nie zrobi. Tym kimś lub czymś z zewnątrz jest ogólnonarodowe referendum, o którym pisałem poprzednio. Tak robi Szwajcaria, Finlandia i wiele krajów na świecie. Dzięki temu oświata tam kwitnie, a nie reanimują trupa. Te wszystkie manipulacje, racje, sracje na temat istnienia lub nie gimnazjów, przypominają szukanie pulsu w protezie. Wszystko jedynie będzie pochłaniało ogromne pieniądze, niczego nie uzdrowi, nie przyniesie poprawy ogólnej sytuacji placówek publicznych i nie będzie z korzyścią dla uczniów, ponoć najważniejszych w całym układzie.

Prawdopodobnie Pani/Pan, która/y to powiedziała/ł, jest z grona nauczycielskiego postulującego utrzymanie status quo. Właśnie to wy nie dajecie wyboru rodzicom poprzez swoją "kartę nauczyciela" i wymuszanie uczęszczania do szkoły publicznej. Te dwa korzystne jedynie dla was rozwiązania wykorzystujecie w ten sposób, że każdy przejaw prywatyzacji niszczycie, a jakikolwiek odruch usamodzielnienia traktujecie jak zamach na wasze przywileje. 

Przykład mogę podać z własnego podwórka, tak samo jak może podać wiele sete... rozwiń

Avatar
Gość / 10 listopada 2015 o 10:00
0
Jeżeli chodzi o gimnazja to największym problemem związanym z ich utworzeniem był kikunastoleni bałagan w szkolnictwie. Teraz kiedy zaczyna to jakoś działać chcą to rozwalić - kompletnie bez sensu. Znowu będziemy mieli wiele lat rewolucji i kolejne pokolenie źle wykształconej młodzieży. Fajny tekst na ten temat jest na zadania.info: zadania.info/n/1183603 To samo z sześciolatkami, największy problem z tą zmianą, to fakt, że do jednej klasy chodzą 6 i 7 latki - to niestety wina PO, która kilka razy ustąpiła rodzicom i to się mści. PIS tylko ten problem utrwali, bo danie wyboru rodzicom oznacza dalszy ciąg tego samego bałaganu.
Jeżeli chodzi o gimnazja to największym problemem związanym z ich utworzeniem był kikunastoleni bałagan w szkolnictwie. Teraz kiedy zaczyna to jakoś działać chcą to rozwalić - kompletnie bez sensu. Znowu będziemy mieli wiele lat rewolucji i kolejne pokolenie źle wykształconej młodzieży. Fajny tekst na ten temat jest na zadania.info: zadania.info/n/1183603 To samo z sześciolatkami, największy problem z tą zmianą, to fakt, że do jednej klasy chodzą 6 i 7 latki - to niestety wina PO, która kilka razy ustąpiła rodzicom i to się mści. PIS tylko ... rozwiń
Avatar
Papaja / 8 listopada 2015 o 19:23
0

Podobno nauczyciele są "wykończeni ciężką pracą" i od tej ciężkości zwalają swoje zadania na barki rodziców. Trzeba jednak sięgnąć głębiej i odpowiedzieć na pytanie, kto do tego doprowadził? Otóż głównym winowajcą jest naczelna władza państwowa. Niewielu dostrzega, że problem zaczyna się już w Konstytucji z roku 1997. Jeden z pierwszych punktów artykułu 70 stanowi: "Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa. Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa". Od razu mamy kilka sprzeczności w samych sformułowaniach  ustawy zasadniczej. Najpierw mówi się, że "każdy ma prawo do nauki". Jednak już w następnym zdaniu odbiera się niejako to prawo, nakazując "obowiązek" nauki do 18 roku życia. Albo jest prawo, albo obowiązek, to po pierwsze. Górna granica czasu nauki sięga wprawdzie 18 lat, ale nie precyzuje się, KIEDY TEN OBOWIĄZEK POWINIEN SIĘ ZACZĄĆ, to po drugie. Jest to pretekst do manipulacji w przesuwaniu początku nauki, co mamy nieszczęście jako obywatele przeżywać dosłownie z roku na rok (zaczynać naukę już od przedszkola, 5-tego, 6-tego, czy 7-mego roku życia?). Ponadto istnieje podejrzenie dalszych kombinacji, co znów doświadczamy na przykładzie gimnazjów, gdy się zastanowić nad graniczną datą "obowiązku szkolnego do 18 lat". Nie dopowiedziano bowiem, kiedy ma się kończyć podstawówka, a zaczynać coś innego, np. gimnazjum czy liceum, albo inna szkoła średnia. Trudno bowiem wyobrazić sobie, aby uczniowie przeskoczyli okres od dzieciństwa do dorosłości, uczęszczając tylko do szkoły podstawowej. Czyli wymieszano dosłownie edukację podstawową z edukacją na poziomie szkoły średniej.

Również w drugim zdaniu stwierdza się, że obowiązkowa jest "nauka". Jednak w trzecim następuje dziwny zwrot w akcji, a mianowicie to "szkoła" ("obowiązek szkolny") jest obowiązkowa, a nie "nauka".

W moim odczuciu władza naczelna porobiła sobie furtki w najważniejszym, fundamentalnym dokumencie prawnym, aby w następstwie tego układać, modyfikować i manipulować edukacją podług własnego widzimisię.

Są dalsze konsekwencje "niekonsekwencji" konstytucyjnej, jak np. przymus chodzenia do szkoły. Wszyscy musimy więc uczęszczać, czy chcemy tego, czy nie, do jakiegoś budynku lub miejsca, określanego mianem "szkoły". Z góry więc zakłada się, że dziecko nie ma prawa pobierać nauki, jeżeli nie wędruje do konkretnego budynku. Mało tego, aż do początków lat 90-tych XX w. przymus ten wykluczał współuczestnictwo jakiegokolwiek innego podmiotu. Mam na myśli  rodziców, którzy chcieliby się podjąć nauczania swoich latorośli na własną rękę. Taką odchyłkę od normy traktowano jak groźne przestępstwo na równi z kidnapingiem lub czymś podobnym. Dopiero po sławnym "uzyskaniu niepodległości" 4 czerwca 1989 roku, trochę popuszczono cugli, choć nie tak szybko i nie we wszystkim. Nie dalej jak jakiś miesiąc temu pani minister edukacji określiła próby samodzielnego uczenia własnych dzieci (tzw. edukacja domowa) lub przekazywania szkół w ręce fundacji oraz stowarzyszeń – mianem "pełzająca prywatyzacja".

Najgorszym jednak posunięciem naczelnej władzy państwowej było oddanie placówek oświatowych we władanie wójtom i burmistrzom. Ktoś kiedyś porównał ten krok do wpuszczenia wilków do stada owiec, sądząc, że w ten sposób jedne i drugie zwierzęta zintegrują się. Jak się okazało, ani wójt,  ani burmistrz nie są w stanie zintegrować się z miejscowym społeczeństwem w tym zakresie. Skoro włodarzom o mentalności chłopskiej dano władzę i pieniądze na oświatę, a tylko w części państwo wyasygnowało subwencje na ten cel, przewidując, że resztę dopłaci gmina, to oni nigdy nie zaczną grabić od siebie, tylko do siebie. 

Skutki nie dały na siebie długo czekać.  Lokalni włodarze w okresie swojego panowania od samego początku zlikwidowali tysiące małych placówek oświatowych i kulturalnych, często jedynych we wsiach. W ostatnim roku (2014) np. obliczono, że zamknięto na terenie całego kraju ponad 500 szkół. Ten zatrważający proceder wydaje się nie mieć końca, mimo żałosnych apeli o opamiętanie się samej minister Kluzik-Rostowskiej.

Burmistrzowie i wójtowie robią wszystko, żeby zmniejszyć obciążenie budżetu gminy. Koszty utrzymania i prowadzenia szkół często sięgają ponad 30% całego budżetu. Likwidują więc małe placówki, przenosząc dzieci do wielkich. Liczba uczniów nie zmienia się, tj. nadal jest ich 500, czy 1000. Jednak zmniejsza się drastycznie liczba zatrudnionych nauczycieli. Zamiast kilkuset w rozproszonych szkółkach, pozostaje zaledwie 50-100. I tu tkwi oszczędność gminy. Jeśli w przykładowej gminie subwencje na oświatę wynoszą 40 mln zł, to płace nauczycielskie pochłaniają ponad 50% tej sumy, tj. 20 mln zł. Trzeba zauważyć, że wójtowie i burmistrzowie szybko nauczyli się liczyć. Jest oczywistym, że tym sposobem robią olbrzymie oszczędności kosztem uczniów oraz nauczycieli.

Najgorsze restrykcje dotykają dzieci, które zostały zmuszone do ogromnej, paraliżującej, przeprowadzki do nowych szkół. Przemilcza się ten fakt szczególnie w gronie sprawców całego nieszczęścia, w najlepszym razie współczuje ofiarom (ale nie za głośno). Jednak to, jaką traumę przeżywają dzieci wiejskie i ich rodzice, pozostanie ich tajemnicą.  Innym, ledwie dostrzeganym przez niektórych zjawiskiem, jest niesłychane zagęszczenie szkół, spowodowane owym fatalnym exodusem.  Burmistrzowie i wójtowie, tym bardziej szefowie wydziałów oświaty, chyba cieszą się, a nie martwią, że doprowadza to do zupełnie kalekiej sytuacji. Dla nich nie jest istotnym utrudnieniem

Podobno nauczyciele są "wykończeni ciężką pracą" i od tej ciężkości zwalają swoje zadania na barki rodziców. Trzeba jednak sięgnąć głębiej i odpowiedzieć na pytanie, kto do tego doprowadził? Otóż głównym winowajcą jest naczelna władza państwowa. Niewielu dostrzega, że problem zaczyna się już w Konstytucji z roku 1997. Jeden z pierwszych punktów artykułu 70 stanowi: "Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa.... rozwiń

Avatar
Gość / 8 listopada 2015 o 17:33
0
Gminy zaoszczędzą na dowożeniu dzieci a powiaty dostaną większą dotacje na licea i technika. A zwolnienia i tak będą w szkolnictwie. Bo dzieci mało i a na emeryturę już wszyscy chyba odeszli, co mieli.
Avatar
Gość / 8 listopada 2015 o 13:11
0
no tak każdy ma głos http://www.rysuneksatyryczny.com/2015/11/gimnazja-to-nie-wszystko.html
Avatar
coś takiego... / 7 listopada 2015 o 19:41
0

W moim gimnazjum wszyscy trzęsą portkami, ale protestować nikomu się nie chce, wolą gadać o przepisach na ciasto i nie dociera do nich to, że niedługo mogą nie mieć za co upiec tych ciast. A prawda jest taka, że powinniśmy odejść od egzaminów i już. ZNP nie może nas zostawić bo w przeciwnym razie straci bardzo wielu członków, a tym samym wiele etatów opłacanych ze składek. Pozdrawiam odważne grono z 16 - stki.

Bardzo wątpię czy uczysz w gimnazjum. Tam nie ma czasu na plotki, do ubikacji nie mam kiedy iść, bo albo dyzur, albo dzieciaki coś poprawiać chcą, o coś zapytać, bo konkursy, projekty, gazetki, wystepy...

Bardzo wątpię czy uczysz w gimnazjum. Tam nie ma czasu na plotki, do ubikacji nie mam kiedy iść, bo albo dyzur, albo dzieciaki coś poprawiać chcą, o coś zapytać, bo konkursy, projekty, gazetki, wystepy...

rozwiń
Avatar
iks / 7 listopada 2015 o 19:38
0

Nauczyciele zapominają, że szkoły są od uczenia, nie zapewniania im pracy - nie podoba się, to można iść na etat do zwykłej roboty, 26 dni urlopu rocznie zamiast 3 miesięcy (licząc wakacje, ferie, dzień nauczyciela itp) i ciekawe czy będą tacy wygadani.

Zaczynam rozumieć, czemu tak wielu chce likwidacji gimnazjum... Z zazdrości z zawiści, z nienawiści... A co wam ci nauczyciele zawinili? Że wakacje mają???Pouczyłbyś z miesiąc i już na urlop byś chciał!!! Chłopie, to naprawdę ciężki kawałek chleba.

Zaczynam rozumieć, czemu tak wielu chce likwidacji gimnazjum... Z zazdrości z zawiści, z nienawiści... A co wam ci nauczyciele zawinili? Że wakacje mają???Pouczyłbyś z miesiąc i już na urlop byś chciał!!! Chłopie, to naprawdę ciężki kawałek chleba.

rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze 50

Skomentuj

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Granit Bychawa mocno rozpoczął przedsezonowe granie

Granit Bychawa mocno rozpoczął przedsezonowe granie 0 1

Podopieczni Łukasza Gieresza w pierwszym swoim sparingu w tym okresie przygotowawczym rozbili aż 7:1 beniaminka IV ligi Start Krasnystaw.

Zderzyły się czołowo i wypadły z drogi. Wśród poszkodowanych 5-letnie dziecko [zdjęcia]
galeria

Zderzyły się czołowo i wypadły z drogi. Wśród poszkodowanych 5-letnie dziecko [zdjęcia] 4 2

Groźny wypadek w miejscowości Krupe. Na prostym odcinku drogi zderzyły się czołowo dwa volkswageny.

Nie przyjęli go do szpitala, zmarł kilka dni później. Prokuratura zajmie się sprawą
Po naszej publikacji

Nie przyjęli go do szpitala, zmarł kilka dni później. Prokuratura zajmie się sprawą 10 5

Prokuratura zajmie się sprawą śmierci 26-latka z okolic Poniatowej. Kamil Gnaś mimo silnego bólu, gorączki i wymiotów nie został przyjęty do miejscowego szpitala. Zmarł po kilku dniach.

Traper przed Roztoczem i Tomasovią w turnieju oldbojów „Parkowa Cup”

Traper przed Roztoczem i Tomasovią w turnieju oldbojów „Parkowa Cup” 1 0

W Narolu został rozegrany IV Turniej Oldbojów 35+ „Parkowa Cup”. W zawodach triumfował zespół Traper Lubaczów, który pokonał w finale ekipę gospodarzy dopiero po rzutach karnych (3:2)

Prace zdobywczyni Oscara w Kazimierzu Dolnym. Wystawa Ewy Braun
28 lipca 2018, 15:00

Prace zdobywczyni Oscara w Kazimierzu Dolnym. Wystawa Ewy Braun 2 0

Co Gdzie Kiedy.Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym (Rynek 19) i Centrum Spotkania Kultur w Lublinie zapraszają na wernisaż wystawy Ewy Braun Odtwarzanie minionych światów... Otwarcie ekspozycji odbędzie się 28 lipca o godz. 15 i towarzyszyć będzie Festiwalowi Dwa Brzegi.

Terytorialsi będą strzelać na dawnym poligonie na Majdanku. Mieszkańcy mają obawy

Terytorialsi będą strzelać na dawnym poligonie na Majdanku. Mieszkańcy mają obawy 55 12

Wojsko zapowiada powrót na dawny poligon na Majdanku. Będą tu ćwiczyć „terytorialsi”. Mieszkańcy bloków na pobliskim Felinie są zaniepokojeni. Obawiają się hałasu i sądzą, że może tutaj powstać strzelnica. Mundurowi uspokajają: nie będzie ani strzelnicy, ani czołgów.

Historyczny awans Bad Boys Zastawie

Historyczny awans Bad Boys Zastawie 0 0

BIALSKA KLASA OKRĘGOWA Bad Boys Zastawie po raz pierwszy w historii będą beniaminkiem w V lidze

Zaniedbana i zagłodzona. Chodziła z kubkiem i prosiła o wodę
Kraj
film

Zaniedbana i zagłodzona. Chodziła z kubkiem i prosiła o wodę 17 2

Zamykana w domu, głodna i zaniedbana. - Kiedyś chodziła z kubkiem po klatce schodowej i prosiła o wodę – opowiadają sąsiedzi. 61-letnia pani Halina ze Słupska potrzebowała natychmiastowej pomocy

Most Kultury: PARA, Standard Brass Band i Lubelskie Babie Lato
20 lipca 2018, 0:00

Most Kultury: PARA, Standard Brass Band i Lubelskie Babie Lato 2 0

Co Gdzie Kiedy. W dniach 20-22 lipca na Moście imienia Mariana Lutosławskiego wystąpią zespoły: PARA, Standard Brass Band oraz Lubelskie Babie Lato. Nie zabraknie również ciekawych warsztatów i zajęć dla dzieci.

Kayah, Nosowska, Brodka, Przybysz. Darmowy koncert w Lublinie
21 lipca 2018, 19:00

Kayah, Nosowska, Brodka, Przybysz. Darmowy koncert w Lublinie 4 6

W sobotę Kayah, Katarzyna Nosowska, Monika Brodka i Paulina Przybysz zaśpiewają swoje największe przeboje na pl. Zamkowym podczas bezpłatnego koncertu „Siła Kobiet”. Przy okazji o wyjątkowych kobietach przypomni też Ośrodek Brama Grodzka – Teatr NN w swoim specjalnym wydawnictwie

Koniec z czarnymi plombami. Parlament Europejski zakazał

Koniec z czarnymi plombami. Parlament Europejski zakazał 0 2

Dentyści nie mogą już zakładać amalgamatowych plomb dzieciom oraz kobietom w ciąży i karmiącym. Zakaz wprowadziło rozporządzenie Parlamentu Europejskiego. – To bardzo dobry kierunek – komentują lubelscy stomatolodzy

Powiększą swoją siedzibę w Lublinie i ruszają na podbój Indii

Powiększą swoją siedzibę w Lublinie i ruszają na podbój Indii 11 8

Billennium, lider branży IT, który rozbudowuje swoją lubelską siedzibę rozpoczął ekspansję na rynek indyjski.

Pierwsza strona Dziennika Wschodniego z 19 lipca 2018 r.

Pierwsza strona Dziennika Wschodniego z 19 lipca 2018 r. 0 0

Lekkoatletyczni Mistrzowie Lublina w Centrum Historii Sportu [zdjęcia]
galeria

Lekkoatletyczni Mistrzowie Lublina w Centrum Historii Sportu [zdjęcia] 1 3

Wernisaż wystawy "Lekkoatletyczni Mistrzowie Lublina" odbył się w środę w Centrum Historii Sportu w Lublinie.

Lubelskie wojsko sprzedaje stary sprzęt. Co można kupić? [zdjęcia]
galeria

Lubelskie wojsko sprzedaje stary sprzęt. Co można kupić? [zdjęcia] 28 4

Tarpany, ciężarówki star z chłodniami i inne wojskowe skarby czekają na chętnych w ostatnim w te wakacje przetargu Agencji Mienia Wojskowego, która zarabia w ten sposób na modernizację polskiej armii.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium

Uwaga czytelniku!

Informujemy, że w dniu 25 maja 2018 r. na terenie całej Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, wejdzie w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. W związku z tym chcielibyśmy Ci przekazać kilka informacji na temat zasad przetwarzania Twoich danych osobowych przez administratora portalu www.dziennikwschodni.pl – spółkę Corner Media sp. z o.o. z siedzibą w Lublinie.

Bardzo prosimy, zapoznaj się z tymi informacjami uważnie, są to bowiem sprawy bardzo istotne. Jeśli jesteś osobą małoletnią poniżej 16. roku życia, koniecznie przekaż tą wiadomość swoim opiekunom, którzy następnie powinni wytłumaczyć Ci, o co w niej chodzi i dlaczego się do Ciebie zwracamy.

Czym jest RODO?

RODO to potoczna nazwa Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE. W Polsce będzie ono obowiązywało od 25 maja 2018 r. Akt ten wprowadza nowy standard ochrony danych osobowych, nakładając na podmioty przetwarzające te dane (administratorów danych) szereg obowiązków, w tym obowiązek poinformowania Ciebie o sposobie przetwarzania Twoich danych, celach w jakich Twoje dane są przetwarzane oraz o uprawnieniach przysługujących Ci w związku z przetwarzaniem danych osobowych przez administratora danych.

Administrator danych

Administratorem Twoich danych osobowych jest Corner Media Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Lublinie, ul. Krakowskie Przedmieście 54, 20-002 Lublin, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego przez Sąd Rejonowy Lublin – Wschód z siedzibą w Świdniku, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000507517, NIP 7123286919, kapitał zakładowy – 50.000,00. PLN

Możesz się z nami skontaktować zarówno pod adresem:
Corner Media Spółka z o.o.
ul. Krakowskie Przedmieście 54
20-002 Lublinie

jak i mailowo: online@dziennikwschodni.pl

oraz telefonicznie: 81 46-26-800

Rodzaj przetwarzanych danych osobowych

Przetwarzamy dane osobowe podane przez Ciebie podczas procesu rejestracji konta na portalu www.dziennikwschodni.pl, a także dane, które są zbierane podczas korzystania przez Ciebie z tego portalu. Chodzi o dane zbierane i zapisywane w plikach cookies. Więcej na temat plików cookies przeczytasz w naszej polityce prywatności.

Pamiętaj, rejestracja konta na portalu www.dziennikwschodni.pl nie jest obowiązkowa. Nie masz także obowiązku podawania nam swoich prawdziwych danych podczas procesu rejestracji, jak również nie musisz podawać nam wszystkich danych, o które pytamy. Może się jednak zdarzyć tak, że nie posiadając Twoich wszystkich danych albo nie posiadając Twoich prawdziwych danych, nie będziemy w stanie świadczyć Ci wszystkich usług, które oferujemy oraz wywiązać się z wszystkich obowiązków określonych w regulaminie portalu dziennikwschodni.pl (np. zapewnić Ci odpowiedniego bezpieczeństwa w zakresie odzyskania danych dostępowych do konta).

Cel przetwarzania danych osobowych

Głównym celem przetwarzania przez nas Twoich danych jest zapewnienie Ci pełnej funkcjonalności działania serwisu dziennikwschodni.pl, dostępu do usług świadczonych przez nas w ramach tego serwisu, zapewniania Ci bezpieczeństwa podczas korzystania z serwisu (np. w przypadku prób nadużyć) oraz wywiązanie się przez nas z obowiązków umownych wynikających z regulaminu portalu Dziennikwschodni.pl.

Dodatkowy cel przetwarzania danych osobowych to tzw. marketing własny, tj. przetwarzanie danych wyłącznie na nasze wewnętrzne potrzeby w celach analitycznych, badawczych, statystycznych, w szczególności poprzez dążenie do jak najpełniejszego dostosowania treści wyświetlanych na naszych stronach do Twoich preferencji i zainteresowań.

Ponadto, o ile wyrazisz na to zgodę, będziemy mogli przetwarzać Twoje dane osobowe w celach marketingowych (marketing zewnętrzny), w tym przekazywać Twoje dane podmiotom z nami współpracującym – agencjom reklamowym i naszym partnerom handlowym. Pamiętaj, że zgoda na przetwarzanie Twoich danych w celach marketingowych jest całkowicie dobrowolna i możesz ją w każdej chwili wycofać.

Pamiętaj także, że jeżeli jesteś osobą małoletnią, która nie ukończyła 16. roku życia, przesyłanie informacji w celach marketingowych może nastąpić wyłącznie po wyrażeniu zgody przez Twojego rodzica lub opiekuna.

Podstawy prawne przetwarzania danych

Twoje dane osobowe mogą być przetwarzane wyłącznie zgodnie z określonymi w obecnie obowiązujących przepisach podstawami prawnymi. W zależności od celu przetwarzania danych możemy wyróżnić trzy główne podstawy prawne przetwarzania danych.

Pierwszą podstawą przetwarzania danych jest niezbędność do wykonania umów o świadczenie usług. Mamy z nią do czynienia wtedy, gdy przetwarzanie danych jest niezbędne w celu zapewnienia Ci sprawnego, bezpiecznego korzystania z naszego serwisu wraz z jego wszystkimi funkcjonalnościami. Umowy o świadczenie usług to regulaminy, w tym regulamin portalu dziennikwschodni.pl, który akceptujesz decydując się na korzystanie z naszego serwisu.

Drugą podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora danych. Mamy z nim do czynienia w przypadku prowadzenia pomiarów statystycznych oraz działań z zakresu marketingu własnego przez administratora danych.

Wreszcie, trzecią przesłanką przetwarzania danych jest Twoja dobrowolna i świadoma zgoda. Na jej podstawie Twoje dane mogą być wykorzystywane w celach marketingowych, a także w celu profilowania.

Pamiętaj, zgody udzielasz w pełni dobrowolnie. Masz także prawo do cofnięcia udzielonej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych w dowolnym momencie. Wycofanie zgody nie będzie miało jednak wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej cofnięciem.

Podmioty, którym możemy przekazywać dane

Co do zasady Twoje dane osobowe będą przez nas wykorzystywane wyłącznie na nasz własny użytek.

W pewnych sytuacjach możemy jednak przekazać Twoje dane podmiotom z nami współpracującym: – naszym partnerom handlowym, podwykonawcom oferowanych przez nas usług, agencjom marketingowym.

Dodatkowo, w przypadkach ściśle określonych w przepisach prawa, będziemy zobligowani przekazać Twoje dane podmiotom uprawnionym do ich uzyskania na podstawie obecnie obowiązujących przepisów prawa (np. policji czy prokuraturze), pod warunkiem oczywiście, iż wystąpią do nas z takim żądaniem, powołując się na określoną podstawę prawną.

Okres przechowywania danych

Twoje dane osobowe będą przechowywane tak długo, jak będzie to niezbędne do zapewnienia Ci dostępu do usług oferowanych przez serwis www.dziennikwchodni.pl Oczywiście, możesz w każdym czasie złożyć wniosek o zaprzestanie przetwarzania swoich danych osobowych, ich zmianę lub usunięcie.

Informacje o prawach przysługujących osobie, której dane dotyczą

Musisz wiedzieć, że niezależnie od tego, na jakiej podstawie przetwarzamy Twoje dane, masz zawsze prawo dostępu do nich oraz ich poprawiania. Możesz również w każdym momencie żądać ich usunięcia lub cofnąć albo ograniczyć wcześniej udzieloną zgodę na przetwarzanie danych osobowych, przy czym wycofanie danej zgody nie wpływa na administratora danych do przetwarzania danych w celu określonym w danej zgodzie do chwili jej wycofania.

Masz również prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.

Możesz też zażądać od administratora danych osobowych przeniesienia Twoich danych lub uzyskania kopii Twoich danych, z tym jednak zastrzeżeniem, że prawo to nie może wpływać niekorzystnie na prawa i wolności innych osób. Administrator danych będzie realizował Twoje żądania w zakresie posiadanych możliwości technicznych.

Informacje o prawie do wniesienia skargi

Organem nadzorczym nad administratorem danych osobowych jest Generalny Inspektor Danych Osobowych, do którego masz prawo wnieść skargę za każdym razem, gdy Twoje dane będą przetwarzane w sposób w Twojej ocenie nieprawidłowy.

Informacje o tym, czy podanie danych jest wymogiem ustawowym lub umownym, czy jesteś zobowiązany do ich podania

Nie jesteś zobowiązany do podawania nam swoich danych osobowych ani wyrażania zgody na ich przetwarzanie, z tym jednak zastrzeżeniem, że ich podanie może okazać się niezbędne dla korzystania z określonych funkcjonalności serwisu.

Jest także możliwe, że jeśli nie wyrazisz zgody na przetwarzanie danych osobowych lub cofniesz wcześniej udzieloną zgodę, nie będziemy mogli zapewnić Ci dostępu do niektórych oferowanych przez nas usług, przy czym zawsze w takim wypadku zostaniesz o tym poinformowany.

Informacje o profilowaniu

Czym jest profilowanie? To zbieranie wszelkich informacji, które pozwalają bezpośrednio lub pośrednio zidentyfikować osobę, która jest poddawana profilowaniu. Profilowanie odbywa się najczęściej przy użyciu systemów informatycznych, w sposób zautomatyzowany, za pomocą specjalnych algorytmów uwzględniających określone wcześniej kryteria. Wyniki profilowania mogą być wykorzystywane m.in. do celów marketingowych, np. w celu spersonalizowania reklamy kierowanej do danego użytkownika lub przygotowania oferty uwzględniającej jego potrzeby lub preferencje.

Oświadczamy, że na chwilę obecną nie profilujemy Twoich danych. Jeśli jednak zaczniemy, zostaniesz o tym uprzednio poinformowany i będziesz miał prawo nie wyrazić na to zgody.

Bardzo prosimy o uważne zapoznanie się z powyższymi informacjami. Gdy już to zrobisz, kliknij przycisk Zapoznałem się z informacją. Przejdź do serwisu.

Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.