Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Magazyn

26 listopada 2010 r.
14:34
Edytuj ten wpis

Polska dla początkujących, czyli obcokrajowcy nad Wisłą

0 8 A A

Polska ich bawi, smuci, złości. Trafiają tu, bo chcą, bo muszą, bo to dla nich najlepsze rozwiązanie. W codziennych sytuacjach czują się jak dzieci we mgle. Kraju nad Wisłą uczą się od podstaw.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować
MANOJ KUMAR
25 lat, II rok filologii polskie, pochodzi z New Delhi (Indie)

Za pierwszą taksówkę w Polsce zapłacił 45 zł. Dziś wie, że przepłacił i to sporo. Właściwie tylko naiwny taksiarz nie oszukałby ciemnoskórego obcokrajowca, który nie zna polskiego, przyjechał tu po raz pierwszy i nie ma pojęcia o stawkach. Manoj Kumar przeszedł pierwszą, cenną lekcję polskiego. Dzisiaj, po dwóch latach, za ten sam przejazd, płaci jak wszyscy: 12 zł.

Kumarem jestem

Do Polski trafił 28 września 2008 roku, ok. godz. 11. Doskonale pamięta tę datę. To wtedy Azjata zaczął zmieniać się w Europejczyka.

Początek jest trudny. Pierwszego dnia Manoj musi zameldować się w akademiku. Trafia do Działu Obsługi Studentów UMCS, do akademika Helios, pokój nr 5. W pokoju cztery panie. Każda z niepokojem patrzy na lekko PRZESTRASZONEGO MŁODEGO HINDUSA w okularach. Kompletnie nie rozumieją co mówi. Ich znajomość angielskiego jest na tym samym poziomie, co jego polskiego. Manoj nie wie czym jest to tajemniczo brzmiące polskie zdanie: "Jak ma pan na imię?”. Domyśla się, że może chodzić o nazwisko. Odpowiada: Kumar. Na ratunek rusza przypadkowy student. Dowiaduje się wszystkiego i pomaga dojść do akademika Amor.

Łzy pani Grażynki

Tu na portierni spotyka panią Grażynkę. Kobietę bardzo chce pomóc, ale nie potrafi go zrozumieć. Po kilku nieudanych próbach w jej oczach stają łzy. Poddaje się. Po prostu podaje klucz. Następnego dnia jest lepiej. Polsko-hinduska para DOGADUJE SIĘ NA MIGI: student wchodzi, klucz bierze i do kieszonki, student wraca, klucz wyjmuje i oddaje – tłumaczy za pomocą gestów. Czasami Kumar zapomina. Pani Grażynka nie gniewa się. Po wspólnych przejściach rozumie go doskonale. Nawet bardziej niż polskich studentów. Od tej pory Kumar staje się jej ulubieńcem. Płacze już tylko wtedy, gdy trzeba się żegnać na wakacje.

Szok kulturowy

Kumar o Polsce wiedział mało. Kraj jest podobny do innych europejskich: kobiety chodzą skąpo ubrane, zimą jest bardzo zimno, a jedzenie niesmaczne.

POLSKIE JEDZENIE jest dla Kumara mdłe i bez smaku. Pierwsze dni przeżył dzięki zapasom z Indii. Gdy poczuł głód, musiał iść do sklepu. Znajomy obcokrajowiec przez telefon wytłumaczył, jak dojść do hipermarketu. Trafia bez problemu i tylko się dziwi, że polskie supermarkety to kilka straganów pod gołym niebem. Po blisko dwóch miesiącach idzie do hipermarketu ze znajomymi obcokrajowcami. Ci wyprowadzają go z błędu. Przez kilka tygodni Kumar chodził na targ a nie do sklepu.

Polska woda

W Indiach zabroniono mu pić wodę z kranu. Jest zbyt chemiczna. Powinien kupować w butelkach. W sklepie bierze pierwszą z brzegu. Ma dziwny smak, niedobra. Dzwoni do domu. Skarży się, że NAWET WODY NIE MA TU NORMALNEJ. Myśli o powrocie. Wrócić czy zostać i spróbować się dostosować. Postanawia spróbować. Przekonać się do wody o dziwnym smaku. Po kilku nieudanych próbach przypadkowo trafia na smaczną. Na butelce napis: niegazowana. Jest szczęśliwy. Znalazł normalną wodę.

To co ty tu robisz?

Na koncert idzie z koleżanką. Stają obok podpitej pary. Facet mu się przygląda. Pyta skąd jest. Kumar grzecznie odpowiada: z Indii. "K***, to co ty tu robisz?” Kumar pierwszy raz się boi. Wie, że to popularne polskie przekleństwo nie wróży nic dobrego. Nie chce uciekać. Czeka. Po chwili lekko podpita para zaczyna mu zadawać kolejne pytania. Facet nie chce go bić. Chce się dowiedzieć, co Hindusa przyniosło do Polski. Kumar odpowiada na kilka pytań. Odchodzi, kiedy nadarza się okazja. NIE JEST PRZYZWYCZAJONY DO PRZEKLEŃSTW. W dodatku w zwyczajnej rozmowie.

POLISH JASIEK
20 lat, II rok medycyny, pochodzi z Chicago (USA)

Początkowo Polska go zawiodła. Kilkanaście lat wcześniej był na wycieczce we Włoszech. Spodziewał się, że cała Europa tak wygląda. Rozczarowanie minęło po dwóch tygodniach. Przywykł.

Polskie procenty

Przeprowadzki do Europy nie bał się. Zwiedził z rodziną wszystkie stany Ameryki Północnej. Podróżowali samochodem. Dużo widział i to go oswoiło ze światem. Nauczył się, że żyć można wszędzie, a do szczęście nie trzeba dużo: dach nad głową, ciepło i ilość pieniędzy, która wystarczy na jedzenie. Zanim trafił do Polski, Europę znał jedynie z filmu "Eurotrip”. SPODZIEWAŁ SIĘ JEDNEJ WIELKIEJ IMPREZY. Przy czym po Polsce imprezy z wielką ilością wódki. Doświadczył tego podczas pierwszego wolnego weekendu w Polsce. Nie wspomina najlepiej skutków dnia następnego.

Johny zna niewielu Polaków. Głównie z kościoła protestanckiego, gdzie chodzi na msze. Specjalnie dla obcokrajowców są one tłumaczone na angielski. To tam ochrzczono go polskim imieniem Jasiek. Lubi, gdy tak się do niego zwraca. Czuje się wtedy bardziej swój.

Ciemna skóra

Mimo że różni go odcień skóry, nie czuje się obcy. Nietolerancja? Czasami jakiś Polak krzyknie w jego stroną rasistowski tekst. Nie przejmuje się. Oni mają problem, nie on.
Przez pierwszy rok Johny przemieszcza się po Lublinie taksówką. Nie wie JAK KORZYSTAĆ Z KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ, nikt go nie poinformował. Nie kupi biletu, bo pani w kiosku nie zna angielskiego, Nie wyjaśni jak korzystać. Wiedzę o codziennych, prozaicznych czynnościach przekazali mu starsi koledzy-cudzoziemcy. To oni wytłumaczyli jak jeździć autobusami, gdzie sprawdzić rozkład, itd.

Polska mini

Początkowo w Polsce czuł się jak w kraju liliputów. Małe domki, małe samochodziki, małe miasteczka. Po kilku miesiącach oswoił się i polubił prawie wszystko. Pod prawie kryje się wielkość napojów w restauracjach. – Wytłumaczę ci to na przykładzie: kiedy w Polsce zamawiasz Pepsi dostajesz taką – wskazuje na małą szklankę, a w Ameryce taką – i wskazuje na półlitrowy kufel piwa.

Johny jest za to pod wrażeniem umiejętności polskich kierowców. Nasz typowy samochód za oceanem nie miałby racji bytu. Mały, chwiejny i powolny. W Ameryce czas płynie szybciej. Prędkość na drodze wzrasta. Jest więcej wypadków. W amerykański sposób prowadzą w Polsce jedynie kierowcy busów. Johny jechał trasą Lublin – Warszawa. CIESZY SIĘ, ŻE PRZEŻYŁ.

Jest pod wrażeniem Polaków. Pierwszego dnia, widząc ludzi na ulicach, zastanawiał się, czy nie jest to jakieś święto. Wszyscy wystrojeni. Bez względu na wiek. Kobiety w sukienkach, butach na obcasie, leginsach zupełnie nie przypominają tych amerykańskich w sportowych spodniach, wygodnych butach, bluzach z kapturem. Szybko orientuje się, że wkładając dresy odstaje. Zamienia je na mniej wygodne, za to bardziej eleganckie jeansy.

VADZIM SKARABAHATY
23 lata, IV rok prawa, pochodzi z Mińska (Białoruś)

Nie polubił Polaków. Na granicy z Białorusią zatrzymała go polska straż. Zapytany jak długo zostanie, nie potrafił jednoznacznie odpowiedzieć. Kilka dni, może kilka lat. Sam do ostatniej chwili nie wiedział. Ta odpowiedź nie spodobała się. Cofnęli go z granicy.

Przyjazd przymusowy

Nie garnął się na zachód. Gdyby mógł normalnie studiować w Mińsku, zostałby. Nie mógł. Ojciec znalazł polską Fundację im. Konstantego Kalinowskiego, przyznającą stypendia studentom, którzy ze względów politycznych nie mają możliwości uczyć się na Białorusi. To było najlepsze rozwiązanie. Sam się utrzyma, odciąży rodziców i zdobędzie wykształcenie. A potem wróci.

Przy drugim podejściu NA GRANICY SKŁAMAŁ. Ile zostajesz? Tydzień. Został przepuszczony bez problemów. Niechęć do Polaków jednak pozostała. Skoro tak go potraktowali pierwszego dnia, później będzie tylko gorzej. Co o nich myślał? Głupcy, negatywnie nastawieni do Białorusinów. Robią wszystko, żeby utrudnić mu normalne życie. Po jakimś czasie wytłumaczył sobie, że nie może nienawidzić wszystkich ze względu na jedną osobę. Ale Straży Granicznej zdania nie zmienił.

Mleko nie takie

Polskie jedzenie nie smakuje Vadzimowi. Chałwa nie taka jak na Białorusi. Mleko nie takie... – Tutaj kupujesz kurczaka i jak on wygląda? Kolor nie taki, smak nie taki, małe udko. A na Białorusi wielkie, smaczne udo – Widział jak drób jest przewożony w Polsce. Ledwie żywe ptaki w małych, ciasnych klatkach. Kiedy ma tego świadomość, odechciewa mu się jeść. A na Białorusi? TAM KURCZAKI SĄ LEPSZE. Nie widział czy są przewożone w takich warunkach. Ale wydaje mu się, że nie.
Sporo rzeczy w Polsce mu się nie podoba. – Demokracja? Co macie po tej swojej demokracji? Na Białorusi jej nie ma i jest dobrze. Wolę, żeby u mnie rządził jeden bandyta zamiast kilku. Normalny człowiek nie powinien pchać się do polityki – teraz dziwią go wybory samorządowe, postawa zwykłych obywateli. Ich chęć startowania i kandydowania do władz lokalnych. Na Białorusi to by się nie udało. Ludzie wolą żyć swoim życiem. Kraj żyje sam.

Polska nietolerancja

W Lublinie trafił na Wschodni Sambastion. Przyszedł, dostał instrument. Nauczył się na nim grać. Przyprowadził kilkoro znajomych z Białorusi. Czasami jeździ z Sambą po Polsce. Ostatnio był w Warszawie na demonstracji zorganizowanej z okazji 11 listopada. Z jednej strony oni – niezależni, pokojowi. Z drugiej nacjonaliści. Mimo że nad bezpieczeństwem czuwała policja, w ich stronę poleciało kilka wyrwanych z bruku kostek. Kilka osób dostało. Kilka zostało odwiezionych do szpitala. Vadim nie rozumie polskiej niechęci do innych nacji, Żydów, ciemnoskórych, anarchistów. NA JEGO BIAŁORUSI TEGO NIE MA.

Wadim staje na scenie w białej koszuli przewiązanej sznurem. Jego długie włosy opadają na twarz. Zaczyna wraz z zespołem śpiewać tradycyjne, ludowe, białoruskie pieśni. Wie skąd pochodzi i nie ukrywa tego. Na zespół Miatlica trafił przypadkiem. Na spotkaniu studentów z Białorusi, kiedy zaczęło się robić nudno, zaproponował wspólne śpiewanie. Zadziałało. Koleżanka zaproponowała, żeby dołączył do zespołu. Zgodził się. Kiedy śpiewa przenosi się do odległych czasów, do krainy oddalonej o kilkaset kilometrów. Wtedy jest szczęśliwy.
Skomentuj i udostępnij na Facebooku

Komentarze 8

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
kolka / 28 listopada 2010 r. o 16:49
0
[quote name='Andrzejka' timestamp='1290954189' post='392957']
Hmm, najczęściej niechęci ze strony Polaków doświadczają czarnoskórzy studenci, ci którzy się wyróżniają z tłumu. Ale z ich wypowiedzi nie przebija nienawiść! Za to Białorusin, choć dostał od Polski stypendium i dzięki temu nie musi żyć u siebie - tak tam dobrze, ale chciała uciec- i narzeka. Zauważyłam spotykając osoby z Białorusi, Ukrainy czy Kazachstanu, że oni nas nie tylko nie lubią, ale często nienawidzą, co zresztą skrzętnie ukrywają przed polskimi znajomymi. Tylu polskich studentów jest biednych, a my takim pomagamy!
[/quote]
Najgorsi właśnie są ci PO-LIN. Usiłują nas kształtować, mieszać się do wszystkiego....zapytajmy się co nam ci oferują kiedy znajdziemy się w ich ojczyznach ?...na Białorusi,Canadzie,Izraelu,USA . Jakiś adept na pismaka w Gazecie Wybiórczej szuka dla nas miejsca pod miotłą aby zdać egzamin przed swoimi guru.
Chłopcy z ONR-u jesteście wspaniali nieście dumnie sztandary z Rodłem i nie dajcie sie tym wypierdkom zmarginalizować bo to wasza Ojczyzna i komu się nie widzi no niech
.....tu słowa Wojewódzkiego użyte w "Mam Talent"
[quote name='Andrzejka' timestamp='1290954189' post='392957']
Hmm, najczęściej niechęci ze strony Polaków doświadczają czarnoskórzy studenci, ci którzy się wyróżniają z tłumu. Ale z ich wypowiedzi nie przebija nienawiść! Za to Białorusin, choć dostał od Polski stypendium i dzięki temu nie musi żyć u siebie - tak tam dobrze, ale chciała uciec- i narzeka. Zauważyłam spotykając osoby z Białorusi, Ukrainy czy Kazachstanu, że oni nas nie tylko nie lubią, ale często nienawidzą, co zresztą skrzętnie ukrywają przed ... rozwiń
Avatar
Andrzejka / 28 listopada 2010 r. o 15:23
0
Hmm, najczęściej niechęci ze strony Polaków doświadczają czarnoskórzy studenci, ci którzy się wyróżniają z tłumu. Ale z ich wypowiedzi nie przebija nienawiść! Za to Białorusin, choć dostał od Polski stypendium i dzięki temu nie musi żyć u siebie - tak tam dobrze, ale chciała uciec- i narzeka. Zauważyłam spotykając osoby z Białorusi, Ukrainy czy Kazachstanu, że oni nas nie tylko nie lubią, ale często nienawidzą, co zresztą skrzętnie ukrywają przed polskimi znajomymi. Tylu polskich studentów jest biednych, a my takim pomagamy!
Avatar
Normalny / 28 listopada 2010 r. o 13:36
0
Strasznie tendencyjny tekst sami robimy z siebie ksenofobów i innych złośliwców takimi dziennikarskimi wypocinami. Jak obcokrajowcom tu się nic nie podoba to po co tu przyjeżdzaja? "tolerancja lub jej brak" to najbardziej wyświechtane i nadużywane w języku polskim słowa, Jacy biedni ci obcokrajowcy nikt im w Polsce nie pomaga a wręcz przeciwnie Polacy im przeszkadzają. Nasłucha się taki od swoich kolegów hindusów czy innych przybyszów że w Polsce są łatwe kobiety i tania wódka i przyjeżdza mysląc ze mu tak dobrze będzie - a tu niespodzianka rozczarowanie! ale nie wezmie taki nawet słownika polsko -angielskiego do rąk i nie nauczy się tych podstawowych kilku zdan po polsku.Jak Polak jedzie za granice to musi znać język tego kraju , natomiast obcokrajowcom w Polsce za dobrze się robi , wyklady maja po angielsku a jakby wszystkiego nie zanotowali to dostają zapisany na płycie CD cały wyklad żenada........... p.s i jeszcze jedno rozwalil mnie ten Białorusin który udal sie na parade 11 listopada ze go zli nacjonalisci obrzucali kamieniami. A przecież wszystkim wiadomo jak to bylo legalny przemarsz ludzi patriotów został zaatakowanu przez tzw anarchistów lewicowców , pedałow i z tego co tu widze takze przez nacjonalistycznych Białorusinów broniących swojego panswowego ustroju Łukaszenki Brawo
Strasznie tendencyjny tekst sami robimy z siebie ksenofobów i innych złośliwców takimi dziennikarskimi wypocinami. Jak obcokrajowcom tu się nic nie podoba to po co tu przyjeżdzaja? "tolerancja lub jej brak" to najbardziej wyświechtane i nadużywane w języku polskim słowa, Jacy biedni ci obcokrajowcy nikt im w Polsce nie pomaga a wręcz przeciwnie Polacy im przeszkadzają. Nasłucha się taki od swoich kolegów hindusów czy innych przybyszów że w Polsce są łatwe kobiety i tania wódka i przyjeżdza mysląc ze mu tak dobrze będzie - a tu nies... rozwiń
Avatar
Romek / 28 listopada 2010 r. o 13:28
0
Cóż to za zakompleksiony dziennikarz pisał ten tendencyjny artykuł. Chyba świata nie zna, tzn. raz może był w Tunezji, raz w Chorwacji, i kilka razy z wycieczka w Paryzu i Rzymie gdzie przewodnik pokazał mu gdzie ma zdjęcia robić. Sam jak jedzie za granice to sie pewnie wstydzi zapytac o droge, a jak pytają go z jakiego kraju jest to pewnie sie nie przyznaje.
Wracając to tego chłopca z Białorusi.
Znam bardzo wiele osób zza wschodniej granicy, którzy studiują lub studiowali za darmo w Polsce nie płacą nic bo maja stypendia i znamienne jest to, że im nic się w Polsce nie podoba, ludzie źli, jedzenie złe, nauka słaba, stypendium nie przyszło na czas o jeden dzień, duża biurokracja wszystko złe, natomiast w ich rodzinnym Kazachstanie, Ukrainie, Białorusi, Mołdawii, Kirgistanie wszystko jest lepsze. Byłem w tych krajach i w głebi duszy śmiać mi się chciało jak słyszałem te ich brednie. Oczywiście nie mówiłem im tego wprost żeby jeszcze bardziej nie wpadli w kompleksy.
Kiedyś byłem na Białorusi, w supermakrecie w Mińsku, mięso wyglądało bardzo nieapetycznie, ale kupić coś musiałem. Wybrałem najlepsze z tego co było na kanapkę. Była sobota. Żołądku czułem to mięso do środy. Mogę mówić o wielu innych rzeczach ale po co. Ja osobiście proponowałbym temu chłopcu z Białorusi udanie się do psychologa w celu wyleczenia kompleksów, bo nikt nie twierdzi, że jest on gorszą osobą od nas Polaków. Jest taki sam, problem tkwi w nim samym.
Cóż to za zakompleksiony dziennikarz pisał ten tendencyjny artykuł. Chyba świata nie zna, tzn. raz może był w Tunezji, raz w Chorwacji, i kilka razy z wycieczka w Paryzu i Rzymie gdzie przewodnik pokazał mu gdzie ma zdjęcia robić. Sam jak jedzie za granice to sie pewnie wstydzi zapytac o droge, a jak pytają go z jakiego kraju jest to pewnie sie nie przyznaje.
Wracając to tego chłopca z Białorusi.
Znam bardzo wiele osób zza wschodniej granicy, którzy studiują lub studiowali za darmo w Polsce nie płacą nic bo maja stypendia i znami... rozwiń
Avatar
terror na Ponikwodzie / 28 listopada 2010 r. o 13:22
0
W nawiązaniu do tego artykułu mam pytanie o cudzoziemców aktualnie mieszkających w Lublinie:
W dzielnicach Ponikwoda i Bazylianówka co najmniej od półtora roku często widać, a zwłaszcza słychać na ulicach
osoby o śniadej karnacji. Nie wiem, w jakim mówią języku, bo nie można zrozumieć ani słowa.
Nie jest to żaden język słowiański.
Zachowują się niezwykle hałaśliwie, ich wzajemna komunikacja to jakby ciągła kłótnia.
Jest to dość uciążliwe, bo słychać ich co najmniej w odległości 100m, nawet jeśli idzie tylko dwie osoby.
Raczej tu mieszkają, bo kobiety nawet w zimie chodziły wprawdzie w kurtkach, ale na nogach klapki.
Zupełnie nie zwracają uwagi na otoczenie, oto przykłady:

1. Bosonoga kobieta z dzieckiem zatrzymała się na środku chodnika, ściągnęła dziecku majtki i pomogła się wysikać.
Nawet nie rozejrzała się, gdzie w okolicy jest jakiś krzaczek albo trawka. Nie przeszkadzało jej to, że obok przechodzą ludzie.

2. Młodzieńcy w starym samochodzie widocznie pokłócili się, bo samochód zatrzymał się na środku drogi, tak że otwarte drzwi jeszcze daleko miały do krawężnika. Wyskoczył jeden chłopak, pokrzyczał dłuższą chwilę dyskutując z kierowcą. Potem samochód odjechał, ale za niedługo wrócił i znowu sytuacja się powtórzyła. Dyskutowali - krzyczeli, a samochód stał niemalże na samym środku skrzyżowania. Kierowcy nie przeszkadzało to, że za nim były inne dwa samochody. które nadjechały w międzyczasie. Włączył światła awaryjne i kłócił się dalej.

Nie czuję się bezpiecznie w swojej okolicy. Czy ja jeszcze mieszkam w Polsce, czy to już jest jakiś dziki kraj?
Co to są za ludzie, z jakiego kraju pochodzą, jakim językiem mówią?
Czy przebywają w Lublinie legalnie? Z czego żyją? Czy nie mogliby zachowywać się kulturalniej?
Czy można coś z tym zrobić?
Kto wie?
W nawiązaniu do tego artykułu mam pytanie o cudzoziemców aktualnie mieszkających w Lublinie:
W dzielnicach Ponikwoda i Bazylianówka co najmniej od półtora roku często widać, a zwłaszcza słychać na ulicach
osoby o śniadej karnacji. Nie wiem, w jakim mówią języku, bo nie można zrozumieć ani słowa.
Nie jest to żaden język słowiański.
Zachowują się niezwykle hałaśliwie, ich wzajemna komunikacja to jakby ciągła kłótnia.
Jest to dość uciążliwe, bo słychać ich co najmniej w odległości 100m, nawet jeśli idzie tylko dwi... rozwiń
Avatar
Chłop Polski / 28 listopada 2010 r. o 12:48
0
Ten Wadim z Białorusi to przypadkiem nie wnuczek jakiegoś Szechtera bo coś mi tu Ickiem jedzie,tak samo jak w przypadku tego Caaanadyjczyka,którego w Polsce mimo tej "dzikości" nikt tak nie przywitał tak -jak oni przywitali w Kanadzie Dziekańskiego.
Autorku tego szmatławego tekstu przestań wpędzać Polaków w komleksy bo jeżeli są u nas jakieś niedoroby to jest to już wyrób obecnej edukacji.
Avatar
szara myszka8 / 28 listopada 2010 r. o 12:12
0
Ja nie rozumiem obcokrajowców dziwią się że my Polcy nie umiemy mówić po angielsku a sami jadąc do nas nawet nie starają nauczyć się podstawowych zdań po polsku. Z wszystkiego się naśmiewają, nic im się nie podoba a jedzenie im nie smakuje !!!! Nikt ich na siłę do polski nie wysyłał jak u nas jest im tak źle to niech wracają do siebie. A mówi się że to my Polacy ciągle marudzimy .
Avatar
Alapapa / 28 listopada 2010 r. o 12:06
0
Nietolerancja, jakie to wygodne słowo dla obcokrajowców, nie podoba się do nikt cie tu nie trzyma, zaakceptuj ten kraj jaki jest.
Byłem za granicą, wiem swoje, trzeba trzymać nasz kraj za ryj, bo jeśli arabusów będzie za dużo to będzie to samo co w USA, czyli zatrudnienie białej kobiety na miejsce pracy nie jest na miejscu, najlepiej jakby była kolorowa.
Avatar
kolka / 28 listopada 2010 r. o 16:49
0
[quote name='Andrzejka' timestamp='1290954189' post='392957']
Hmm, najczęściej niechęci ze strony Polaków doświadczają czarnoskórzy studenci, ci którzy się wyróżniają z tłumu. Ale z ich wypowiedzi nie przebija nienawiść! Za to Białorusin, choć dostał od Polski stypendium i dzięki temu nie musi żyć u siebie - tak tam dobrze, ale chciała uciec- i narzeka. Zauważyłam spotykając osoby z Białorusi, Ukrainy czy Kazachstanu, że oni nas nie tylko nie lubią, ale często nienawidzą, co zresztą skrzętnie ukrywają przed polskimi znajomymi. Tylu polskich studentów jest biednych, a my takim pomagamy!
[/quote]
Najgorsi właśnie są ci PO-LIN. Usiłują nas kształtować, mieszać się do wszystkiego....zapytajmy się co nam ci oferują kiedy znajdziemy się w ich ojczyznach ?...na Białorusi,Canadzie,Izraelu,USA . Jakiś adept na pismaka w Gazecie Wybiórczej szuka dla nas miejsca pod miotłą aby zdać egzamin przed swoimi guru.
Chłopcy z ONR-u jesteście wspaniali nieście dumnie sztandary z Rodłem i nie dajcie sie tym wypierdkom zmarginalizować bo to wasza Ojczyzna i komu się nie widzi no niech
.....tu słowa Wojewódzkiego użyte w "Mam Talent"
[quote name='Andrzejka' timestamp='1290954189' post='392957']
Hmm, najczęściej niechęci ze strony Polaków doświadczają czarnoskórzy studenci, ci którzy się wyróżniają z tłumu. Ale z ich wypowiedzi nie przebija nienawiść! Za to Białorusin, choć dostał od Polski stypendium i dzięki temu nie musi żyć u siebie - tak tam dobrze, ale chciała uciec- i narzeka. Zauważyłam spotykając osoby z Białorusi, Ukrainy czy Kazachstanu, że oni nas nie tylko nie lubią, ale często nienawidzą, co zresztą skrzętnie ukrywają przed ... rozwiń
Avatar
Andrzejka / 28 listopada 2010 r. o 15:23
0
Hmm, najczęściej niechęci ze strony Polaków doświadczają czarnoskórzy studenci, ci którzy się wyróżniają z tłumu. Ale z ich wypowiedzi nie przebija nienawiść! Za to Białorusin, choć dostał od Polski stypendium i dzięki temu nie musi żyć u siebie - tak tam dobrze, ale chciała uciec- i narzeka. Zauważyłam spotykając osoby z Białorusi, Ukrainy czy Kazachstanu, że oni nas nie tylko nie lubią, ale często nienawidzą, co zresztą skrzętnie ukrywają przed polskimi znajomymi. Tylu polskich studentów jest biednych, a my takim pomagamy!
Avatar
Normalny / 28 listopada 2010 r. o 13:36
0
Strasznie tendencyjny tekst sami robimy z siebie ksenofobów i innych złośliwców takimi dziennikarskimi wypocinami. Jak obcokrajowcom tu się nic nie podoba to po co tu przyjeżdzaja? "tolerancja lub jej brak" to najbardziej wyświechtane i nadużywane w języku polskim słowa, Jacy biedni ci obcokrajowcy nikt im w Polsce nie pomaga a wręcz przeciwnie Polacy im przeszkadzają. Nasłucha się taki od swoich kolegów hindusów czy innych przybyszów że w Polsce są łatwe kobiety i tania wódka i przyjeżdza mysląc ze mu tak dobrze będzie - a tu niespodzianka rozczarowanie! ale nie wezmie taki nawet słownika polsko -angielskiego do rąk i nie nauczy się tych podstawowych kilku zdan po polsku.Jak Polak jedzie za granice to musi znać język tego kraju , natomiast obcokrajowcom w Polsce za dobrze się robi , wyklady maja po angielsku a jakby wszystkiego nie zanotowali to dostają zapisany na płycie CD cały wyklad żenada........... p.s i jeszcze jedno rozwalil mnie ten Białorusin który udal sie na parade 11 listopada ze go zli nacjonalisci obrzucali kamieniami. A przecież wszystkim wiadomo jak to bylo legalny przemarsz ludzi patriotów został zaatakowanu przez tzw anarchistów lewicowców , pedałow i z tego co tu widze takze przez nacjonalistycznych Białorusinów broniących swojego panswowego ustroju Łukaszenki Brawo
Strasznie tendencyjny tekst sami robimy z siebie ksenofobów i innych złośliwców takimi dziennikarskimi wypocinami. Jak obcokrajowcom tu się nic nie podoba to po co tu przyjeżdzaja? "tolerancja lub jej brak" to najbardziej wyświechtane i nadużywane w języku polskim słowa, Jacy biedni ci obcokrajowcy nikt im w Polsce nie pomaga a wręcz przeciwnie Polacy im przeszkadzają. Nasłucha się taki od swoich kolegów hindusów czy innych przybyszów że w Polsce są łatwe kobiety i tania wódka i przyjeżdza mysląc ze mu tak dobrze będzie - a tu nies... rozwiń
Avatar
Romek / 28 listopada 2010 r. o 13:28
0
Cóż to za zakompleksiony dziennikarz pisał ten tendencyjny artykuł. Chyba świata nie zna, tzn. raz może był w Tunezji, raz w Chorwacji, i kilka razy z wycieczka w Paryzu i Rzymie gdzie przewodnik pokazał mu gdzie ma zdjęcia robić. Sam jak jedzie za granice to sie pewnie wstydzi zapytac o droge, a jak pytają go z jakiego kraju jest to pewnie sie nie przyznaje.
Wracając to tego chłopca z Białorusi.
Znam bardzo wiele osób zza wschodniej granicy, którzy studiują lub studiowali za darmo w Polsce nie płacą nic bo maja stypendia i znamienne jest to, że im nic się w Polsce nie podoba, ludzie źli, jedzenie złe, nauka słaba, stypendium nie przyszło na czas o jeden dzień, duża biurokracja wszystko złe, natomiast w ich rodzinnym Kazachstanie, Ukrainie, Białorusi, Mołdawii, Kirgistanie wszystko jest lepsze. Byłem w tych krajach i w głebi duszy śmiać mi się chciało jak słyszałem te ich brednie. Oczywiście nie mówiłem im tego wprost żeby jeszcze bardziej nie wpadli w kompleksy.
Kiedyś byłem na Białorusi, w supermakrecie w Mińsku, mięso wyglądało bardzo nieapetycznie, ale kupić coś musiałem. Wybrałem najlepsze z tego co było na kanapkę. Była sobota. Żołądku czułem to mięso do środy. Mogę mówić o wielu innych rzeczach ale po co. Ja osobiście proponowałbym temu chłopcu z Białorusi udanie się do psychologa w celu wyleczenia kompleksów, bo nikt nie twierdzi, że jest on gorszą osobą od nas Polaków. Jest taki sam, problem tkwi w nim samym.
Cóż to za zakompleksiony dziennikarz pisał ten tendencyjny artykuł. Chyba świata nie zna, tzn. raz może był w Tunezji, raz w Chorwacji, i kilka razy z wycieczka w Paryzu i Rzymie gdzie przewodnik pokazał mu gdzie ma zdjęcia robić. Sam jak jedzie za granice to sie pewnie wstydzi zapytac o droge, a jak pytają go z jakiego kraju jest to pewnie sie nie przyznaje.
Wracając to tego chłopca z Białorusi.
Znam bardzo wiele osób zza wschodniej granicy, którzy studiują lub studiowali za darmo w Polsce nie płacą nic bo maja stypendia i znami... rozwiń
Avatar
terror na Ponikwodzie / 28 listopada 2010 r. o 13:22
0
W nawiązaniu do tego artykułu mam pytanie o cudzoziemców aktualnie mieszkających w Lublinie:
W dzielnicach Ponikwoda i Bazylianówka co najmniej od półtora roku często widać, a zwłaszcza słychać na ulicach
osoby o śniadej karnacji. Nie wiem, w jakim mówią języku, bo nie można zrozumieć ani słowa.
Nie jest to żaden język słowiański.
Zachowują się niezwykle hałaśliwie, ich wzajemna komunikacja to jakby ciągła kłótnia.
Jest to dość uciążliwe, bo słychać ich co najmniej w odległości 100m, nawet jeśli idzie tylko dwie osoby.
Raczej tu mieszkają, bo kobiety nawet w zimie chodziły wprawdzie w kurtkach, ale na nogach klapki.
Zupełnie nie zwracają uwagi na otoczenie, oto przykłady:

1. Bosonoga kobieta z dzieckiem zatrzymała się na środku chodnika, ściągnęła dziecku majtki i pomogła się wysikać.
Nawet nie rozejrzała się, gdzie w okolicy jest jakiś krzaczek albo trawka. Nie przeszkadzało jej to, że obok przechodzą ludzie.

2. Młodzieńcy w starym samochodzie widocznie pokłócili się, bo samochód zatrzymał się na środku drogi, tak że otwarte drzwi jeszcze daleko miały do krawężnika. Wyskoczył jeden chłopak, pokrzyczał dłuższą chwilę dyskutując z kierowcą. Potem samochód odjechał, ale za niedługo wrócił i znowu sytuacja się powtórzyła. Dyskutowali - krzyczeli, a samochód stał niemalże na samym środku skrzyżowania. Kierowcy nie przeszkadzało to, że za nim były inne dwa samochody. które nadjechały w międzyczasie. Włączył światła awaryjne i kłócił się dalej.

Nie czuję się bezpiecznie w swojej okolicy. Czy ja jeszcze mieszkam w Polsce, czy to już jest jakiś dziki kraj?
Co to są za ludzie, z jakiego kraju pochodzą, jakim językiem mówią?
Czy przebywają w Lublinie legalnie? Z czego żyją? Czy nie mogliby zachowywać się kulturalniej?
Czy można coś z tym zrobić?
Kto wie?
W nawiązaniu do tego artykułu mam pytanie o cudzoziemców aktualnie mieszkających w Lublinie:
W dzielnicach Ponikwoda i Bazylianówka co najmniej od półtora roku często widać, a zwłaszcza słychać na ulicach
osoby o śniadej karnacji. Nie wiem, w jakim mówią języku, bo nie można zrozumieć ani słowa.
Nie jest to żaden język słowiański.
Zachowują się niezwykle hałaśliwie, ich wzajemna komunikacja to jakby ciągła kłótnia.
Jest to dość uciążliwe, bo słychać ich co najmniej w odległości 100m, nawet jeśli idzie tylko dwi... rozwiń
Avatar
Chłop Polski / 28 listopada 2010 r. o 12:48
0
Ten Wadim z Białorusi to przypadkiem nie wnuczek jakiegoś Szechtera bo coś mi tu Ickiem jedzie,tak samo jak w przypadku tego Caaanadyjczyka,którego w Polsce mimo tej "dzikości" nikt tak nie przywitał tak -jak oni przywitali w Kanadzie Dziekańskiego.
Autorku tego szmatławego tekstu przestań wpędzać Polaków w komleksy bo jeżeli są u nas jakieś niedoroby to jest to już wyrób obecnej edukacji.
Avatar
szara myszka8 / 28 listopada 2010 r. o 12:12
0
Ja nie rozumiem obcokrajowców dziwią się że my Polcy nie umiemy mówić po angielsku a sami jadąc do nas nawet nie starają nauczyć się podstawowych zdań po polsku. Z wszystkiego się naśmiewają, nic im się nie podoba a jedzenie im nie smakuje !!!! Nikt ich na siłę do polski nie wysyłał jak u nas jest im tak źle to niech wracają do siebie. A mówi się że to my Polacy ciągle marudzimy .
Avatar
Alapapa / 28 listopada 2010 r. o 12:06
0
Nietolerancja, jakie to wygodne słowo dla obcokrajowców, nie podoba się do nikt cie tu nie trzyma, zaakceptuj ten kraj jaki jest.
Byłem za granicą, wiem swoje, trzeba trzymać nasz kraj za ryj, bo jeśli arabusów będzie za dużo to będzie to samo co w USA, czyli zatrudnienie białej kobiety na miejsce pracy nie jest na miejscu, najlepiej jakby była kolorowa.
Zobacz wszystkie komentarze 8

Skomentuj

Aby napisać komentarz, należy się zalogować:

Nie publikujemy nic na Twojej tablicy na Facebooku oraz nikomu nie udostępniamy Twoich danych osobistych.
Podczas pierwszego logowania zostaniesz poproszony o wybór swojej nazwy użytkownika.

Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Pierwsza strona Dziennika Wschodniego z 21 października 2021 r.

Pierwsza strona Dziennika Wschodniego z 21 października 2021 r.

Developres Bella Dolina Rzeszów i Jastrzębski Węgiel wygrały mecze o Superpuchar Polski w Lublinie

Developres Bella Dolina Rzeszów i Jastrzębski Węgiel wygrały mecze o Superpuchar Polski w Lublinie

Developres Bella Dolina Rzeszów i Jastrzębski Węgiel wywalczyły w lubelskiej hali Globus Superpuchar kobiet i mężczyzn. Rzeszowianki w pięciu setach ograły mistrza Polski Grupę Azoty Chemika Police, zaś męscy mistrzowie kraju uporali ze zdobywcą Pucharu Polski i klubowym mistrzem Europy Grupą Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

Ostrygojad Kazik znów nadaje z Maroka

Ostrygojad Kazik znów nadaje z Maroka

Ostrygojad Kazik spod Kazimierza Dolnego w tym roku też wybrał Maroko i tam spędza zimę. Ornitolodzy śledzą losy 12 ostrygojadów, które mają urządzenia informujące o miejscu ich pobytu. Dzięki temu wiemy, że Kazik i jego dziewczyna Kazia spędzają czas poza Polską oddzielnie. Ona wyprawiła się dalej niż on.

Młoda kobieta zmarła w szpitalu w Lublinie. Co się działo na oddziale?
Relacje pacjentów

Młoda kobieta zmarła w szpitalu w Lublinie. Co się działo na oddziale?

Po naszym artykule, kolejna osoba opowiada o tragicznej nocy na jednym z oddziałów Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublinie. Pacjent, który był hospitalizowany w miniony weekend, gdy zmarła tam 21-letnia dziewczyna ma wątpliwości co do sposobu sprawowania nad nią opieki. Szpital już nie chce komentować sprawy i czeka na wyniki śledztwa prokuratury.

Lubelskie. Wnuczek nie miał litości dla własnej babci. Dusił, kopał, bił drewnem na opał

Lubelskie. Wnuczek nie miał litości dla własnej babci. Dusił, kopał, bił drewnem na opał

Już wkrótce ruszy proces Pawła P. W maju tego roku mężczyzna zabił swoją 90-letnią babcię.

"To już Świętokrzyska". Rysunkowe Puławy znów w metrze

"To już Świętokrzyska". Rysunkowe Puławy znów w metrze

Ponad 22 tys. zł z miejskiej kasy przeznaczono na kampanię reklamową promującą nowe obiekty zbudowane w mieście. Ich rysunki wyświetlane są na ekranach warszawskiej stacji metra „Świętokrzyska”.

,,do kwadratu”. Wernisaż prac Agnieszki Wójtowicz
21 października 2021, 18:00

,,do kwadratu”. Wernisaż prac Agnieszki Wójtowicz

W Centrum Spotkania Kultur w Lublinie Agnieszka Wójtowicz zaprezentuje kilka cyklów prac. Inspiracje czerpała z najbliższego otoczenia i nawiązuje do lokalnego Street artu pochodzącego z zaułków lubelskich dzielnic, przystanków, Starego Miasta

Tym misiem na Czubach otwierają oczy niedowiarkom

Tym misiem na Czubach otwierają oczy niedowiarkom

Filmowej urody Miś pozdrawia łapą przechodniów na Czubach Południowych.

Osłabiona Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin przegrywa w drugim meczu w EuroCup

Osłabiona Pszczółka Polski Cukier AZS UMCS Lublin przegrywa w drugim meczu w EuroCup

Niespodzianki nie było – osłabione koszykarki Pszczółki Polski Cukier AZS UMCS Lublin przegrały w środę na wyjeździe w swoim drugim meczu w EuroCup z tureckim CBK Mersin Yenisehir Bld 75:98

Komunikację miejską w Lublinie trzeba ułożyć na nowo. Można zgłosić pomysł
galeria

Komunikację miejską w Lublinie trzeba ułożyć na nowo. Można zgłosić pomysł

Ruszają prace nad nową siatką linii komunikacji miejskiej, która będzie uwzględniać przeniesienie dworca autobusowego z al. Tysiąclecia na ul. Młyńską. Na ułożenie nowej mapy połączeń władze miasta dają sobie nieco ponad rok.

Biała Podlaska: Zamknięty będzie przejazd na ulicy Lubelskiej

Biała Podlaska: Zamknięty będzie przejazd na ulicy Lubelskiej

Spore utrudnienia czekają kierowców w Białej Podlaskiej. Od czwartku do 26 października zamknięty będzie przejazd kolejowy na ulicy Lubelskiej. Mieszkańcy już przewidują drogowy paraliż.

W Lublinie są jedyne takie studia w Polsce, a może i na świecie
zdjęcia
galeria

W Lublinie są jedyne takie studia w Polsce, a może i na świecie

Nowy rok akademicki zainaugurowano w Areszcie Śledczym w Lublinie. To jedyna placówka penitencjarna w Polsce i prawdopodobnie na świecie, w której więźniowie mają możliwość studiowania. Wszystko dzięki współpracy z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim

Koronawirus szaleje w Lubelskiem. „Ostatni raz taką sytuację mieliśmy w maju-czerwcu”

Koronawirus szaleje w Lubelskiem. „Ostatni raz taką sytuację mieliśmy w maju-czerwcu”

W środę w szpitalach woj. lubelskiego zajętych było 768 z 1029 łóżek zakaźnych dla pacjentów z podejrzeniem i potwierdzeniem zakażenia SARS-CoV-2, co stanowi ponad 74 proc. W środę w regionie stwierdzono 1249 zakażeń, o 251 więcej niż dzień wcześniej.

W czwartek wielka akcja policji na drogach

W czwartek wielka akcja policji na drogach

Mundurowi ruszają na drogi i zapowiadają wzmożone działania w całym kraju.

Marsz Równości przejdzie ulicami Lublina. Ma być przerażająco

Marsz Równości przejdzie ulicami Lublina. Ma być przerażająco

W najbliższą sobotę po raz trzeci ulicami Lublina przejdzie Marsz Równości. Jego uczestnicy będą manifestować poparcie dla środowisk LGBT.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium