Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Magazyn

7 listopada 2009 r.
12:51
Edytuj ten wpis

Wojciech Sumliński: Marzę o spokoju. Więcej marzeń dziś nie mam

0 9 A A

Półtora roku temu został zatrzymany przez ABW pod zarzutem oferowania oficerowi WSI pozytywnej weryfikacji. Gdy dowiedział się, że zostanie aresztowany próbował popełnić samobójstwo. Murem stanęli za nim koledzy dziennikarze, którzy stali się mimowolnymi bohaterami "afery podsłuchowej”.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować
Dziś Wojciech Sumliński czeka na proces, a o tym, co przeżył po 13 maja 2008 roku opowiada w swojej najnowszej książce "Życie na podsłuchu”, która lada dzień trafi do księgarń.

• Kiedy zaproponowałam panu tę rozmowę odpowiedział pan: Dobrze, pod warunkiem, że na moim zdjęciu nie będzie paska na oczach i podpiszecie mnie pełnym imieniem i nazwiskiem. Potrafi pan żartować z sytuacji, w jakiej się pan znalazł?

– To był bardzo gorzki żart. Nikomu nie życzę, by zobaczył kiedyś swoje zdjęcie w gazecie z czarnym paskiem na oczach. By jego rodzina je zobaczyła. To, że jestem podejrzany o płatną protekcję wobec oficera WSI, to najgorsze doświadczenie mojego życia. Nieporównywalne z niczym. Jestem psychologiem, więc próbowałem sobie to wszystko racjonalnie wytłumaczyć: że to nie jest sytuacja ostateczna, że są gorsze nieszczęścia. I nie potrafiłem. Może dlatego, że spośród wszystkich wartości, uczciwość zawsze miała dla mnie priorytetowe znaczenie, a znalazłem się w sytuacji, w której próbowano tę wartość zanegować. Były chwile, gdy myślałem: wolałbym stanąć w obliczu śmiertelnej choroby, nieodwracalnego kalectwa, niż być w sytuacji człowieka podejrzanego o popełnienie przestępstwa.

• Przypomnijmy, jak doszło do tego, że postawiono panu zarzut płatnej protekcji wobec oficera WSI.

– Był 13 maja 2008 roku. Pracowałem w swoim warszawskim mieszkaniu nad drugą książką o ks. Jerzym Popiełuszce. Położyłem się po 3 i zasnąłem. Punktualnie o 6 nad ranem usłyszałem dzwonek do drzwi. Tylko jeden dzwonek. Natychmiast się obudziłem i poczułem, że coś wisi w powietrzu. Było w tym dzwonku coś takiego... jak bicie kościelnego dzwonu. Otworzyłem drzwi. Jacyś panowie, jakieś panie. Przedstawili się, że są z ABW. Weszli do mieszkania w liczbie dziewięciu, potem dołączyło do nich jeszcze czterech. W sumie 13 funkcjonariuszy.

• Powiedzieli panu o co chodzi?

– Tak, od razu. Chodziło o rzekome przekazanie Agorze, wydawcy Gazety Wyborczej, tajnego aneksu do raportu WSI. Dziś wiem, że był to jedynie pretekst do przeszukania mojego mieszkania i zabrania mi wszystkich dziennikarskich dokumentów. Początkowo wydał mi się on tak absurdalny, że ogarnął mnie pusty śmiech. Bo jeśli jest w tym kraju takie medium, z którego oceną rzeczywistości się wybitnie nie zgadzam, z którym wielokrotnie ostro polemizowałem, to jest to właśnie Gazeta Wyborcza. Kilka tygodni wcześniej był ze mną zresztą wywiad w Wyborczej o wojskowych służbach informacyjnych, który ukazywał mnie w mocno krytycznym świetle. Poza tym – patrząc już cynicznie na tę sytuację – tylko skończony idiota mógłby wchodzić w jakieś dziwne układy z gazetą, która ujawniła aferę Rywina. Więc pomyślałem, że to jakiś kabaret; wariactwo. Nawet dziennikarze Gazety Wyborczej np. Wojciech Czuchnowski, podkreślali potem, że to jakiś totalny absurd. Zdaje się, że tragikomiczną śmieszność tej sytuacji, a mówiąc wprost kuriozalność takiego pretekstu do przeszukania mojego mieszkania widzieli wszyscy, nawet prokuratura, która szybko wycofała się z tego zarzutu. Wszyscy, z wyjątkiem panów z ABW.

• Kiedy pan zdał sobie sprawę, że to jednak nie jest komedia?

– Kiedy zaczęło się przeszukanie już mi nie było do śmiechu. Jeden z funkcjonariuszy sprawdzał kasety wideo, których mam ponad 100. Drugi włączał i przewijał klatka po klatce filmy DVD. Trzeci opukiwał ściany. Inni wertowali dokumenty, sprawdzali książki, laptopa, kolejni mnie pilnowali. Zapytali o tajne dokumenty. Wskazałem im gdzie są, zaznaczając, że są to wyłącznie dokumenty, które zdobyłem jako dziennikarz, potrzebne do mojej pracy. Zabrano mi dokumenty dotyczące zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki, tajne akta świadka koronnego Jarosława Sokołowskiego pseudonim "Masa” i wiele innych. Podobne dokumenty ma przecież każdy dziennikarz śledczy, który zajmuje się poważnymi sprawami. Pytali, czy mam gdzieś schowane pieniądze, albo broń. Nie miałem ani jednego, ani drugiego. Sprawdzili mieszkanie centymetr po centymetrze. Trwało to w sumie kilkanaście godzin. Funkcjonariusze zachowywali się wobec mnie naprawdę przyzwoicie. Byli sympatyczni, kulturalni.

• Mimo wszystko nie przyszło panu do głowy, żeby w tym czasie z kimś się skontaktować, z adwokatem chociażby?

– Podczas przeszukania mieszkania nie jadłem, nie piłem, trudno mi było myśleć racjonalnie. Dopiero koło godz. 13 mówię: "Panowie, nigdy nie byłem w takiej sytuacji, to wszystko wygląda jak na filmie. Czy ja przypadkiem nie powinienem mieć adwokata?”. Odpowiedzieli, że mam prawo do jednego telefonu. Chciałem zadzwonić do żony, a oni na to: "Do żony, ani do ojca proszę nie dzwonić, bo u nich też jesteśmy”.

• To chyba już nie miał pan wątpliwości, że sprawa jest poważna?

– Tym bardziej że chwilę potem jeden z funkcjonariuszy włączył przypadkowo TVN24. Usłyszałem, że u Piotra Bączka i Leszka Pietrzaka, moich znajomych członków komisji weryfikacyjnej WSI, też odbywa się przeszukanie. Uzmysłowiłem sobie, że to śmiertelnie poważna sprawa. Szyta bardzo grubymi nićmi.

• Pojawił się strach?

– Powiem tak: Jestem dziennikarzem śledczym i na początku ta sytuacja nawet mnie jakoś tam intrygowała z czysto zawodowego punktu widzenia. Był szok; bo przeszukanie, bo ABW, ale też zaciekawienie, co z tego wyniknie. Ale kiedy zobaczyłem na jaką skalę zakrojona jest ta akcja, z ciekawości nie zostało nic. Zostało wyłącznie przerażenie. Tak, już wtedy zacząłem się bać.

• Do której trwało przeszukanie?

– Do godziny 21. Wyprowadzili mnie z mieszkania w kajdankach, na dole czekał już tłum dziennikarzy. Usłyszałem: "Wojtek, trzymaj się!”. Ten okrzyk długo mi potem dźwięczał w uszach. Zawieźli mnie na Rakowiecką; tam badania, rewizja osobista i do izby zatrzymań. Jest ze mną jeszcze jeden człowiek. On śpi, ja nie mogę spać, to już druga doba bez snu. Siedzę na łóżku i myślę. Rano przyjeżdżają po mnie panowie z ABW. Jeszcze milsi od tamtych. "Panie Wojtku, to wszystko się wyjaśni” – pociesza mnie jeden. W prokuraturze zza weneckiego lustra ma mnie rozpoznać Leszek Tobiasz, oficer WSI, którego zeznania mnie obciążyły. Słyszę zarzut: oferowanie oficerowi WSI pozytywnej weryfikacji w zamian za to, że miałem żądać od niego pieniędzy. Oficer miał wykazać się obywatelską postawą i zdecydował się nie zapłacić ani złotówki, a zamiast tego złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Tyle dowiaduję się od prokuratora. Po chwili słyszę, że będzie wnioskował o 3-miesięczny areszt. Wracam do izby zatrzymań.

• O czym pan wtedy myśli?

– O dzieciach, o rodzinie. Mam 3 córki, żona nie pracuje. Jak sobie beze mnie poradzą, co z nimi będzie? Ból psychiczny nie do wytrzymania. Jedno pragnienie: przestać czuć. Mija trzecia doba bez snu i jedzenia. Chodzę po celi w tę i z powrotem, nie mogę znaleźć sobie miejsca. Przychodzi do mnie policjant, mówi: "Niech się pan nie załamuje”. A ja myślę o słowach Władysława Szczeklika, o którym 2 miesiące wcześniej robiłem materiał: gdy prokurator żąda aresztu, to masz go jak w banku.

• Pojawiły się informacje, że tej nocy, gdy oczekiwał pan na decyzję sądu w sprawie aresztu, podjął pan pierwszą próbę samobójczą.

– To była sytuacja, która mnie pod każdym względem przerosła. Jako dziennikarz śledczy, który poruszał trudne tematy, liczyłem się z różnymi konsekwencjami: procesem sądowym, kontrolą skarbową. Ale przez myśl mi nigdy nie przeszło, że mogę zostać skuty w kajdanki i aresztowany. Tej nocy, gdy dotarło do mnie, w środku jakiej gigantycznej afery się znalazłem, przeżyłem po raz pierwszy załamanie.

• Myślał pan o śmierci?

– Przychodziły mi do głowy takie myśli.

• Następnego dnia jedzie pan do sądu...

– ...w eskorcie 8 funkcjonariuszy. Dwa samochody, obstawa, jakby mnie zaraz mieli odbijać koledzy dziennikarze. Dziennikarskie komando jednak na nas nie napada i docieramy na miejsce. Sąd decyduje, że nie idę do aresztu, wystarczy kaucja 70 tys. zł. Gdyby pani widziała minę prokuratora: jak można było mnie wypuścić, przecież znaleźli u mnie tyle tajnych dokumentów!

• Czuje pan ulgę po decyzji sądu?

– Ulga jest, ale adrenalina trzyma. Wychodzę. Czeka na mnie żona, są dziennikarze. Jeszcze tego samego dnia jadę do programu Janka Pospieszalskiego, rozmawiamy do północy. W domu nie mogę się odnaleźć. To czwarta noc bez snu.

• Jak na to wszystko reaguje rodzina?

– Żona jest załamana, ciężko to wszystko odchorowuje, jest na lekach. Córka po 13 maja nie poszła już do szkoły. Młodsza pyta: "Tato, czy ty kogoś zabiłeś?”. Nie wiem, jak im to wszystko wytłumaczyć, jak pomóc przez to przejść. Nasze życie nie wygląda normalnie. Jesteśmy nieustannie inwigilowani. Gdziekolwiek się ruszymy, zawsze ktoś jest obok, w telefonach trzaski, nie można rozmawiać. Chodziło o to, żeby nas osaczyć, to była demonstracja za demonstracją.

• Jak zachowują się pana znajomi, środowisko dziennikarskie?

– Większość znakomicie. Bogdan Rymanowski, Janek Pospieszalski, Paweł Nowacki, Czarek Gmyz, Leszek Misiak, Grzesiek Górny, Tomek Rakowski, Staszek Janecki, koledzy z TVP w Warszawie i Lublinie, a także wielu, wielu innych wykazali solidarność, której nie sposób oddać słowami. Prawdziwi przyjaciele. Kilku z nich stało się przez to mimowolnymi bohaterami afery podsłuchowej, która niedawno wyszła na jaw. Podkreślam: otrzymałem ogromne wsparcie od wielu dziennikarzy. Nawet tych, z którymi zawodowo wiele mnie wcześniej dzieliło.

• Wszyscy tak wzorowo zdali ten egzamin z solidarności?

– Nie wszyscy, to był świetny moment do weryfikacji przyjaciół. Kilka bliskich mi osób zamilkło na wiele miesięcy. Być może musieli się jakoś oswoić z tą sytuacją.

• Tymczasem prokurator odwołuje się od decyzji sądu i żąda dla pana aresztu.

– Sylwester Latkowski mówi mi: "Szykują cię do aresztu wydobywczego. Zrobili twój portret psychologiczny, z którego wynika, że wystarczy cię zamknąć, żeby ulepić jak plastelinę. Powiesz im, co będą chcieli usłyszeć, albo posiedzisz długo. Bardzo długo”. Jestem przerażony. Wiem, że taki areszt z 3 miesięcy może się przeciągnąć do 3 lat, albo więcej. Przecież rekord aresztu wydobywczego w Polsce, to prawie 7 lat! I wiem, że już teraz wszystko jest możliwe.

• W noc poprzedzającą decyzję sądu o aresztowaniu pisze pan list, który przekazuje pan kolegom dziennikarzom. To pożegnalny list?

– Ten list miał nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Stało się jednak inaczej. Myślę, że pewne decyzje dojrzewały we mnie, to był długotrwały proces, a nie impuls. Świadomość, że zostanę zamknięty w areszcie wydobywczym to była dla mnie jakaś czarna otchłań, w której się pogrążałem. Wiedziałem, że tego nie przeżyję. Albo ja, albo moja żona.

• O decyzji sądu o aresztowaniu dowiaduje się pan w kościele św. Stanisława Kostki.

– Jest 29 lipca 2008 roku. W kościele modlę się od kilku godzin. O 16 dostaję SMS-a od mojego obrońcy Romana Giertycha: "Zła wiadomość, jest areszt”. Tysiące myśli w głowie, napięcie nie do wytrzymania. Rozpacz. Ale nie jestem sam. Przyjeżdżają do mnie dziennikarze, koledzy ze studiów, księża, posłowie nawet. Cezary Gmyz mówi: "Niech cię aresztują tu, przy grobie ks. Jerzego, niech to ma wymiar symbolu”. Czekam, żeby przyszli mnie aresztować. Do północy jest ze mną wiele osób. Potem jedziemy z żoną do siostry.

• Kilka godzin później próbuje pan odebrać sobie życie. To był impuls, czy myślał pan o tym już wcześniej?

– Władysław Szczeklik opowiadał mi, że kiedy siedział w areszcie, dwukrotnie myślał o śmierci. To jest dramat człowieka, który nie wie, przed czym i jak się bronić. Kiedy ktoś popełnia przestępstwo, to może racjonalnie przygotować się do obrony. Jeśli stajesz się bohaterem gigantycznej prowokacji, misternie zaplanowanej i przeprowadzonej, to nic nie zależy od ciebie. Robiłem kiedyś program o fali samobójstw wśród młodych ludzi na Lubelszczyźnie. I wygłosiłem taką pointę: nie ma sytuacji bez wyjścia. A jednak są. Myślisz wtedy: niech to się wreszcie skończy.

• 30 lipca nie znalazł się pan jednak w areszcie. Pojechał pan do kościoła św. Stanisława.

– Ukląkłem przy grobie ks. Jerzego i tkwiłem tam, jak człowiek stojący nad grobem. Modliłem się, ale z tej modlitwy dziś niewiele pamiętam. Potem wyjąłem żyletkę i przeciąłem nadgarstki. Zapadłem w jakiś letarg. Ocknąłem się w kałuży krwi, jakaś kobieta krzyczała, ktoś do mnie podbiegł. Potem szpital, znów niewiele pamiętam. Nafaszerowany środkami uspokajającymi spałem kilka dni. Kolejne miesiące to okres załamania, na krawędzi życia i śmierci, który przetrwałem dzięki żonie. Bez niej by mnie nie było.

• Miał pan sporo czasu, żeby zastanowić się nad zarzutem, który panu postawiono.

– Początkowo byłem jak dziecko we mgle. Nic nie wiedziałem i nie rozumiałem. Olbrzymią pracę wykonali jednak dziennikarze śledczy, którzy dotarli do kulisów tej prowokacji. Dwóch byłych pułkowników WSI, specjalistów od kombinacji operacyjnych, miało na celu zdyskredytowanie znienawidzonej przez wielu oficerów wojskowych służb specjalnych komisji weryfikacyjnej WSI. Ja, zbierając materiały do książki o WSI, miałem dostęp do członków komisji i miałem też informatorów wśród oficerów WSI. Dlatego w tej rozgrywce próbowano mi przypisać rolę pośrednika, który ma – nieświadomie i bez swojej wiedzy – doprowadzić do zniszczenia komisji. Więcej powiedzieć nie mogę, ponieważ obowiązuje mnie tajemnica śledztwa. Czas pokaże, gdzie leży prawda. Szkoda tylko, że jej wykazanie odbywa się tak wielkim kosztem moich bliskich. Nie myślałem, że po dwudziestu latach od odzyskania, podobno, pełnej niepodległości, mogą w naszym kraju dziać się takie rzeczy.

• "Popełniałem błędy, ale nigdy nie popełniłem przestępstwa” – napisał pan w liście. Jakie błędy?

– Nawet pisząc o świecie przestępczym, jak choćby o sprawie świadka koronnego "Masy” nie miałem poczucia, że może mi coś lub ktoś zagrażać. Okazuje się jednak, że służby specjalne to przeciwnik znacznie bardziej niebezpieczny od mafii. Nigdy – podkreślam – nigdy nie spodziewałem się, że mogę paść ofiarą tak misternej kombinacji operacyjnej służb specjalnych. Choć sam niejednokrotnie o takich operacjach pisałem. To był mój błąd.

• Zgubiła pana brawura czy naiwność?

– Nie jestem zawodowcem, specjalistą od gier operacyjnych, więc ktoś może powiedzieć, że wyszedłem na amatora. Być może i na naiwniaka, któremu się wydawało, że coś może. Zbierając materiały do książki o WSI, którą miało mi wydać wydawnictwo "Fronda”, popełniłem proste błędy. Za bardzo ufałem swoim informatorom, wśród których znaleźli się prowokatorzy. Dziś nigdy nie wszedłbym w środowisko WSI bez osłony co najmniej drugiego dziennikarza, a najlepiej kilku. Nie doceniłem skali zagrożenia.

• Czy człowiekiem, którego pan nie docenił był Aleksander L., emerytowany pułkownik wojskowych służb PRL? To właśnie z nim miał pan współdziałać przy składaniu propozycji płatnej protekcji.

– To był człowiek, który dla każdego dziennikarza w tym kraju byłby niezwykle pożądanym źródłem informacji. Moi koledzy mówili: To bezcenny skarb dla dziennikarza. Prawda jest taka, że dostawałem od niego informacje o WSI, jakich nie zdobyłbym nigdy i od nikogo. Był wiarygodny. "Nasz człowiek po stronie zła” – tak o nim mówiliśmy. Po którymś spotkaniu był już dla mnie "Olkiem”. Polubiłem go, ufałem mu, bo przez dłuższy czas przekazywał informacje naprawdę wiarygodne, pomagałem mu zorganizować pomoc psychologiczną dla chorej żony. Teraz za tę znajomość płacę bardzo wysoką cenę. Cenę również za to, że wkładałem głowę tam, gdzie nikt inny nie włożyłby nawet ręki.

• Wciąż ufa pan ludziom?

– Ja rzeczywiście ufałem i ufam ludziom. I to się chyba nie zmieniło. Moja żona nabrała wielkiego dystansu do ludzi, ja nie. Ale mam świadomość, że to jest przyczyną moich problemów, dramatu mojego i moich bliskich. Miałem sporo czasu, żeby o tym myśleć. Ostatnie półtora roku rozebrałem na kawałki i przeanalizowałam tak dokładnie, jak tylko się dało. Piszę o tym w książce " Życie na podsłuchu”. Jej pisanie było rodzajem terapii dla całej naszej rodziny. I rozrachunkiem z tą całą sytuacją.

• Co teraz dzieje się w pana życiu?

– Wróciłem do pracy dziennikarskiej, wydałem drugą książkę o ks. Jerzym Popiełuszce. Czekam, żeby pójść do sądu i zacząć się bronić. Wiem, że miną lata zanim ta sprawa się wyjaśni, ale wierzę, że się wyjaśni. Mimo wszystko nie straciłem wiary w sprawiedliwość. Marzę o tym, by wyjaśnić całą tę nieszczęsną historię. Do samego końca, bez żadnych znaków zapytania, niedomówień i wątpliwości. To warunek niezbędny do normalnego funkcjonowania mojego i mojej rodziny. Tak naprawdę jednak marzę o spokoju. Więcej marzeń dziś nie mam.

• A jeśli zostanie pan skazany?

– Nie dopuszczam do siebie takiej myśli.

Komentarze 9

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
Opornik / 13 grudnia 2009 o 08:32
0
Beduin napisał:
Szanowny panie -Sławku W.-Powiem krótko jak mało człowieku wiesz co mogą i do czego są zdolne służby o takich czy innych specjalnościach pociesza tylko fakt że trudno Ci uwierzyć co świadczy o bardzo znikomej wiedzy odnośnie w/w spec służb .Więc proponuje zamiast bezpłciowych komentarzy poczekać na wyrok sądowy a i ten nie koniecznie musi być sprawiedliwy ot taki kraj ,tacy ludzie i taka sprawiedliwość ! czyli czyjaś potrzeba .


Alez on doskonale wie!!! Sluzby pokroju WSI czy SB maja jeszcze wielu uspionych "dyzurnych"...


Alez on doskonale wie!!! Sluzby pokroju WSI czy SB maja jeszcze wielu uspionych "dyzurnych"... rozwiń
Avatar
przemexdrawsko / 13 grudnia 2009 o 00:20
0
Kornblumenblau napisał:
Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 nie skończył się w Polsce komunizm.

wlasnie swiete slowa!!! bo jak cos ale wybuduja niby autostrade to chca juz kase za przejazd a nasz edrogi do niczego wiadomo ze duzo z nas lamie ograniczenia bo tak normalnie nie da sie w polsce jezdzic a jak dostosowac sie jak stoi 70za kilka metrow 50 lub 40!!!!! a tam juz czychaja ze strazy miejskiej z fotoradarem na kase!!! ciekawe czy w niemczech placimy za ekstra drogi!!! tam buduja jakosciowo i na wiele lat!!! a u nas przetarg kto tanszy ten wygrywa dane miasto zadowolone ze kasy zaoszczedzili gdzie eksperci zalozyli kosztorys o wiele drozszy a jakosc mamy i podziwiamy po namet jednej zimie precz z wami i z ta polityka !!!! na drogach nie mozna zaoszczedzac lepiej drozej ale raz na kilkanascie llat!!!!

wlasnie swiete slowa!!! bo jak cos ale wybuduja niby autostrade to chca juz kase za przejazd a nasz edrogi do niczego wiadomo ze duzo z nas lamie ograniczenia bo tak normalnie nie da sie w polsce jezdzic a jak dostosowac sie jak stoi 70za kilka metrow 50 lub 40!!!!! a tam juz czychaja ze strazy miejskiej z fotoradarem na kase!!! ciekawe czy w niemczech placimy za ekstra drogi!!! tam buduja jakosciowo i na wiele lat!!! a u nas przetarg kto tanszy ten wygr... rozwiń
Avatar
Kornblumenblau / 13 grudnia 2009 o 00:10
0
Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 nie skończył się w Polsce komunizm.
Avatar
Beduin / 12 grudnia 2009 o 15:37
0
Slawek W. napisał:
Jan Pospieszalski, Paweł Nowacki, Cezary Gmyz, Leszek Misiak.......,jesli wymienieni osobnicy naleza do kregu przyjaciol opisanego "bohatera" wlaki o sprawiedliwosc a´la PiS, to nawet najniesympatyczniejszy funkcjonariusz bylego ORMO ma prawo byc zaliczony do aniolow!
Dyspozycyjne piora Kaczynskich sa gotowe do popelnienia najohydniejszej nawet przeklaman celem zaistnienia.
Trudno mi uwierzyc, aby ABW "szylo" falszywe oskarzenia pod adresem dziennikarza, bo takie prowokacje maja krotkie nogi.
Ale poczekajmy do procesu i wszystko sie wyjasni.

Szanowny panie -Sławku W.-Powiem krótko jak mało człowieku wiesz co mogą i do czego są zdolne służby o takich czy innych specjalnościach pociesza tylko fakt że trudno Ci uwierzyć co świadczy o bardzo znikomej wiedzy odnośnie w/w spec służb .Więc proponuje zamiast bezpłciowych komentarzy poczekać na wyrok sądowy a i ten nie koniecznie musi być sprawiedliwy ot taki kraj ,tacy ludzie i taka sprawiedliwość ! czyli czyjaś potrzeba .

Szanowny panie -Sławku W.-Powiem krótko jak mało człowieku wiesz co mogą i do czego są zdolne służby o takich czy innych specjalnościach pociesza tylko fakt że trudno Ci uwierzyć co świadczy o bardzo znikomej wiedzy odnośnie w/w spec służb .Więc proponuje zamiast bezpłciowych komentarzy poczekać na wyrok sądowy a i ten nie koniecznie musi być sprawiedliwy ot taki kraj ,tacy ludzie i taka sprawiedliwość ! czyli czyjaś potrzeba . rozwiń
Avatar
proszący / 8 listopada 2009 o 12:30
0
Slawek W. napisał:
Jan Pospieszalski, Paweł Nowacki, Cezary Gmyz, Leszek Misiak.......,jesli wymienieni osobnicy naleza do kregu przyjaciol opisanego "bohatera" wlaki o sprawiedliwosc a´la PiS, to nawet najniesympatyczniejszy funkcjonariusz bylego ORMO ma prawo byc zaliczony do aniolow!
Dyspozycyjne piora Kaczynskich sa gotowe do popelnienia najohydniejszej nawet przeklaman celem zaistnienia.
Trudno mi uwierzyc, aby ABW "szylo" falszywe oskarzenia pod adresem dziennikarza, bo takie prowokacje maja krotkie nogi.
Ale poczekajmy do procesu i wszystko sie wyjasni.

Człowieku! Co jeszcze musi się stać, abyś uwierzył w jakim kraju obecnie żyjemy? Skąd bierze się twoja krótkowzroczność? Czy nie masz własnego pkt widzenia na to wszystko, co dzieje się wokół ciebie? Człowieku, przejrzyj w końcu, bo nie tylko dla ciebie może okazać się , że jest za późno, lecz dla całego narodu?

Człowieku! Co jeszcze musi się stać, abyś uwierzył w jakim kraju obecnie żyjemy? Skąd bierze się twoja krótkowzroczność? Czy nie masz własnego pkt widzenia na to wszystko, co dzieje się wokół ciebie? Człowieku, przejrzyj w końcu, bo nie tylko dla ciebie może okazać się , że jest za późno, lecz dla całego narodu? rozwiń
Avatar
obiektywny / 7 listopada 2009 o 20:39
0
Slawek W. napisał:
Jan Pospieszalski, Paweł Nowacki, Cezary Gmyz, Leszek Misiak.......,jesli wymienieni osobnicy naleza do kregu przyjaciol opisanego "bohatera" wlaki o sprawiedliwosc a´la PiS, to nawet najniesympatyczniejszy funkcjonariusz bylego ORMO ma prawo byc zaliczony do aniolow!
Dyspozycyjne piora Kaczynskich sa gotowe do popelnienia najohydniejszej nawet przeklaman celem zaistnienia.
Trudno mi uwierzyc, aby ABW "szylo" falszywe oskarzenia pod adresem dziennikarza, bo takie prowokacje maja krotkie nogi.
Ale poczekajmy do procesu i wszystko sie wyjasni.

Że też takie śmiecie jak Sławek W. mają czelność ujawniać się na publicznym forum - bez żenady, bez wstydu.Wszystko, cokolwiek powie i zrobi obecna władza, każde draństwo i świństwo staje się dla takich śmieci cnotą i powodem do chwały. Rzadko używam mocnych słów, ale teraz nie zdzierżyłem. Trzeba być idiotą, żeby nie dostrzec intrygi szytej grubymi nićmi, która zniszczyć chce nie tylko pana Wojtka, ale wszystkich tych, którzy łakną prawdy i sprawiedliwości. SB działała jak mafia, a mafia nigdy nie wybacza tym, którzy wchodzą jej w drogę. Za niszczonym dziennikarzem ujęło się niewielu. Niestety, w jego obronie nie stanęła m.in. Gazeta "Wybiórcza", która w swej witrynie umieściła motto "Nam nie jest wszystko jedno". Brzmi to jak ironia, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że ten dziennik nie protestował przeciwko atakom na Sumlińskiego, uwierzywszy w spreparowane zarzuty, bez żadnego dowodu. I jakoś p. Michnik nie rozdzierał szat, nie grzmiał na upadek obyczajów, nie wytaczał armat przeciw szulerom i intrygantom. To przyzwolenie na draństwo (bo draństwem jest zrobienie z Blidy niemal świętej a z Sumlińskiego drania) daje "owoce", czego dowodem są "wynurzenia" takich zer jak "Sławek W.". Powiem temu zeru krótko: Na szczęście są jeszcze tacy dziennikarze, jak Sumliński, Gmyz, Wildstein. Niestety, istnieją i takie dziennikarskie "autorytety", jak Lis, Sekielski, Morozowski, Olejnik, Kublik.

Że też takie śmiecie jak Sławek W. mają czelność ujawniać się na publicznym forum - bez żenady, bez wstydu.Wszystko, cokolwiek powie i zrobi obecna władza, każde draństwo i świństwo staje się dla takich śmieci cnotą i powodem do chwały. Rzadko używam mocnych słów, ale teraz nie zdzierżyłem. Trzeba być idiotą, żeby nie dostrzec intrygi szytej grubymi nićmi, która zniszczyć chce nie tylko pana Wojtka, ale wszystkich tych, którzy łakną prawdy i sprawiedliwości. SB działała jak mafia, a mafia nigdy nie wybacza tym, którzy wch... rozwiń
Avatar
Kapuś Boni M / 7 listopada 2009 o 19:58
0
Widzisz jakich masz przyjaciół w Lublinie - made in PZPR.
Avatar
iloraz / 7 listopada 2009 o 17:15
0
Slawek W. napisał:
Jan Pospieszalski, Paweł Nowacki, Cezary Gmyz, Leszek Misiak.......,jesli wymienieni osobnicy naleza do kregu przyjaciol opisanego "bohatera" wlaki o sprawiedliwosc a´la PiS, to nawet najniesympatyczniejszy funkcjonariusz bylego ORMO ma prawo byc zaliczony do aniolow!
Dyspozycyjne piora Kaczynskich sa gotowe do popelnienia najohydniejszej nawet przeklaman celem zaistnienia.
Trudno mi uwierzyc, aby ABW "szylo" falszywe oskarzenia pod adresem dziennikarza, bo takie prowokacje maja krotkie nogi.
Ale poczekajmy do procesu i wszystko sie wyjasni.

Sławek W. w zasadzie brzmi podobnie do T.W. np. "Prowokator". zwykła, ubecka świnia.

Sławek W. w zasadzie brzmi podobnie do T.W. np. "Prowokator". zwykła, ubecka świnia. rozwiń
Avatar
Slawek W. / 7 listopada 2009 o 15:42
0
Jan Pospieszalski, Paweł Nowacki, Cezary Gmyz, Leszek Misiak.......,jesli wymienieni osobnicy naleza do kregu przyjaciol opisanego "bohatera" wlaki o sprawiedliwosc a´la PiS, to nawet najniesympatyczniejszy funkcjonariusz bylego ORMO ma prawo byc zaliczony do aniolow!
Dyspozycyjne piora Kaczynskich sa gotowe do popelnienia najohydniejszej nawet przeklaman celem zaistnienia.
Trudno mi uwierzyc, aby ABW "szylo" falszywe oskarzenia pod adresem dziennikarza, bo takie prowokacje maja krotkie nogi.
Ale poczekajmy do procesu i wszystko sie wyjasni.
Avatar
Opornik / 13 grudnia 2009 o 08:32
0
Beduin napisał:
Szanowny panie -Sławku W.-Powiem krótko jak mało człowieku wiesz co mogą i do czego są zdolne służby o takich czy innych specjalnościach pociesza tylko fakt że trudno Ci uwierzyć co świadczy o bardzo znikomej wiedzy odnośnie w/w spec służb .Więc proponuje zamiast bezpłciowych komentarzy poczekać na wyrok sądowy a i ten nie koniecznie musi być sprawiedliwy ot taki kraj ,tacy ludzie i taka sprawiedliwość ! czyli czyjaś potrzeba .


Alez on doskonale wie!!! Sluzby pokroju WSI czy SB maja jeszcze wielu uspionych "dyzurnych"...


Alez on doskonale wie!!! Sluzby pokroju WSI czy SB maja jeszcze wielu uspionych "dyzurnych"... rozwiń
Avatar
przemexdrawsko / 13 grudnia 2009 o 00:20
0
Kornblumenblau napisał:
Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 nie skończył się w Polsce komunizm.

wlasnie swiete slowa!!! bo jak cos ale wybuduja niby autostrade to chca juz kase za przejazd a nasz edrogi do niczego wiadomo ze duzo z nas lamie ograniczenia bo tak normalnie nie da sie w polsce jezdzic a jak dostosowac sie jak stoi 70za kilka metrow 50 lub 40!!!!! a tam juz czychaja ze strazy miejskiej z fotoradarem na kase!!! ciekawe czy w niemczech placimy za ekstra drogi!!! tam buduja jakosciowo i na wiele lat!!! a u nas przetarg kto tanszy ten wygrywa dane miasto zadowolone ze kasy zaoszczedzili gdzie eksperci zalozyli kosztorys o wiele drozszy a jakosc mamy i podziwiamy po namet jednej zimie precz z wami i z ta polityka !!!! na drogach nie mozna zaoszczedzac lepiej drozej ale raz na kilkanascie llat!!!!

wlasnie swiete slowa!!! bo jak cos ale wybuduja niby autostrade to chca juz kase za przejazd a nasz edrogi do niczego wiadomo ze duzo z nas lamie ograniczenia bo tak normalnie nie da sie w polsce jezdzic a jak dostosowac sie jak stoi 70za kilka metrow 50 lub 40!!!!! a tam juz czychaja ze strazy miejskiej z fotoradarem na kase!!! ciekawe czy w niemczech placimy za ekstra drogi!!! tam buduja jakosciowo i na wiele lat!!! a u nas przetarg kto tanszy ten wygr... rozwiń
Avatar
Kornblumenblau / 13 grudnia 2009 o 00:10
0
Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 nie skończył się w Polsce komunizm.
Avatar
Beduin / 12 grudnia 2009 o 15:37
0
Slawek W. napisał:
Jan Pospieszalski, Paweł Nowacki, Cezary Gmyz, Leszek Misiak.......,jesli wymienieni osobnicy naleza do kregu przyjaciol opisanego "bohatera" wlaki o sprawiedliwosc a´la PiS, to nawet najniesympatyczniejszy funkcjonariusz bylego ORMO ma prawo byc zaliczony do aniolow!
Dyspozycyjne piora Kaczynskich sa gotowe do popelnienia najohydniejszej nawet przeklaman celem zaistnienia.
Trudno mi uwierzyc, aby ABW "szylo" falszywe oskarzenia pod adresem dziennikarza, bo takie prowokacje maja krotkie nogi.
Ale poczekajmy do procesu i wszystko sie wyjasni.

Szanowny panie -Sławku W.-Powiem krótko jak mało człowieku wiesz co mogą i do czego są zdolne służby o takich czy innych specjalnościach pociesza tylko fakt że trudno Ci uwierzyć co świadczy o bardzo znikomej wiedzy odnośnie w/w spec służb .Więc proponuje zamiast bezpłciowych komentarzy poczekać na wyrok sądowy a i ten nie koniecznie musi być sprawiedliwy ot taki kraj ,tacy ludzie i taka sprawiedliwość ! czyli czyjaś potrzeba .

Szanowny panie -Sławku W.-Powiem krótko jak mało człowieku wiesz co mogą i do czego są zdolne służby o takich czy innych specjalnościach pociesza tylko fakt że trudno Ci uwierzyć co świadczy o bardzo znikomej wiedzy odnośnie w/w spec służb .Więc proponuje zamiast bezpłciowych komentarzy poczekać na wyrok sądowy a i ten nie koniecznie musi być sprawiedliwy ot taki kraj ,tacy ludzie i taka sprawiedliwość ! czyli czyjaś potrzeba . rozwiń
Avatar
proszący / 8 listopada 2009 o 12:30
0
Slawek W. napisał:
Jan Pospieszalski, Paweł Nowacki, Cezary Gmyz, Leszek Misiak.......,jesli wymienieni osobnicy naleza do kregu przyjaciol opisanego "bohatera" wlaki o sprawiedliwosc a´la PiS, to nawet najniesympatyczniejszy funkcjonariusz bylego ORMO ma prawo byc zaliczony do aniolow!
Dyspozycyjne piora Kaczynskich sa gotowe do popelnienia najohydniejszej nawet przeklaman celem zaistnienia.
Trudno mi uwierzyc, aby ABW "szylo" falszywe oskarzenia pod adresem dziennikarza, bo takie prowokacje maja krotkie nogi.
Ale poczekajmy do procesu i wszystko sie wyjasni.

Człowieku! Co jeszcze musi się stać, abyś uwierzył w jakim kraju obecnie żyjemy? Skąd bierze się twoja krótkowzroczność? Czy nie masz własnego pkt widzenia na to wszystko, co dzieje się wokół ciebie? Człowieku, przejrzyj w końcu, bo nie tylko dla ciebie może okazać się , że jest za późno, lecz dla całego narodu?

Człowieku! Co jeszcze musi się stać, abyś uwierzył w jakim kraju obecnie żyjemy? Skąd bierze się twoja krótkowzroczność? Czy nie masz własnego pkt widzenia na to wszystko, co dzieje się wokół ciebie? Człowieku, przejrzyj w końcu, bo nie tylko dla ciebie może okazać się , że jest za późno, lecz dla całego narodu? rozwiń
Avatar
obiektywny / 7 listopada 2009 o 20:39
0
Slawek W. napisał:
Jan Pospieszalski, Paweł Nowacki, Cezary Gmyz, Leszek Misiak.......,jesli wymienieni osobnicy naleza do kregu przyjaciol opisanego "bohatera" wlaki o sprawiedliwosc a´la PiS, to nawet najniesympatyczniejszy funkcjonariusz bylego ORMO ma prawo byc zaliczony do aniolow!
Dyspozycyjne piora Kaczynskich sa gotowe do popelnienia najohydniejszej nawet przeklaman celem zaistnienia.
Trudno mi uwierzyc, aby ABW "szylo" falszywe oskarzenia pod adresem dziennikarza, bo takie prowokacje maja krotkie nogi.
Ale poczekajmy do procesu i wszystko sie wyjasni.

Że też takie śmiecie jak Sławek W. mają czelność ujawniać się na publicznym forum - bez żenady, bez wstydu.Wszystko, cokolwiek powie i zrobi obecna władza, każde draństwo i świństwo staje się dla takich śmieci cnotą i powodem do chwały. Rzadko używam mocnych słów, ale teraz nie zdzierżyłem. Trzeba być idiotą, żeby nie dostrzec intrygi szytej grubymi nićmi, która zniszczyć chce nie tylko pana Wojtka, ale wszystkich tych, którzy łakną prawdy i sprawiedliwości. SB działała jak mafia, a mafia nigdy nie wybacza tym, którzy wchodzą jej w drogę. Za niszczonym dziennikarzem ujęło się niewielu. Niestety, w jego obronie nie stanęła m.in. Gazeta "Wybiórcza", która w swej witrynie umieściła motto "Nam nie jest wszystko jedno". Brzmi to jak ironia, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że ten dziennik nie protestował przeciwko atakom na Sumlińskiego, uwierzywszy w spreparowane zarzuty, bez żadnego dowodu. I jakoś p. Michnik nie rozdzierał szat, nie grzmiał na upadek obyczajów, nie wytaczał armat przeciw szulerom i intrygantom. To przyzwolenie na draństwo (bo draństwem jest zrobienie z Blidy niemal świętej a z Sumlińskiego drania) daje "owoce", czego dowodem są "wynurzenia" takich zer jak "Sławek W.". Powiem temu zeru krótko: Na szczęście są jeszcze tacy dziennikarze, jak Sumliński, Gmyz, Wildstein. Niestety, istnieją i takie dziennikarskie "autorytety", jak Lis, Sekielski, Morozowski, Olejnik, Kublik.

Że też takie śmiecie jak Sławek W. mają czelność ujawniać się na publicznym forum - bez żenady, bez wstydu.Wszystko, cokolwiek powie i zrobi obecna władza, każde draństwo i świństwo staje się dla takich śmieci cnotą i powodem do chwały. Rzadko używam mocnych słów, ale teraz nie zdzierżyłem. Trzeba być idiotą, żeby nie dostrzec intrygi szytej grubymi nićmi, która zniszczyć chce nie tylko pana Wojtka, ale wszystkich tych, którzy łakną prawdy i sprawiedliwości. SB działała jak mafia, a mafia nigdy nie wybacza tym, którzy wch... rozwiń
Avatar
Kapuś Boni M / 7 listopada 2009 o 19:58
0
Widzisz jakich masz przyjaciół w Lublinie - made in PZPR.
Avatar
iloraz / 7 listopada 2009 o 17:15
0
Slawek W. napisał:
Jan Pospieszalski, Paweł Nowacki, Cezary Gmyz, Leszek Misiak.......,jesli wymienieni osobnicy naleza do kregu przyjaciol opisanego "bohatera" wlaki o sprawiedliwosc a´la PiS, to nawet najniesympatyczniejszy funkcjonariusz bylego ORMO ma prawo byc zaliczony do aniolow!
Dyspozycyjne piora Kaczynskich sa gotowe do popelnienia najohydniejszej nawet przeklaman celem zaistnienia.
Trudno mi uwierzyc, aby ABW "szylo" falszywe oskarzenia pod adresem dziennikarza, bo takie prowokacje maja krotkie nogi.
Ale poczekajmy do procesu i wszystko sie wyjasni.

Sławek W. w zasadzie brzmi podobnie do T.W. np. "Prowokator". zwykła, ubecka świnia.

Sławek W. w zasadzie brzmi podobnie do T.W. np. "Prowokator". zwykła, ubecka świnia. rozwiń
Avatar
Slawek W. / 7 listopada 2009 o 15:42
0
Jan Pospieszalski, Paweł Nowacki, Cezary Gmyz, Leszek Misiak.......,jesli wymienieni osobnicy naleza do kregu przyjaciol opisanego "bohatera" wlaki o sprawiedliwosc a´la PiS, to nawet najniesympatyczniejszy funkcjonariusz bylego ORMO ma prawo byc zaliczony do aniolow!
Dyspozycyjne piora Kaczynskich sa gotowe do popelnienia najohydniejszej nawet przeklaman celem zaistnienia.
Trudno mi uwierzyc, aby ABW "szylo" falszywe oskarzenia pod adresem dziennikarza, bo takie prowokacje maja krotkie nogi.
Ale poczekajmy do procesu i wszystko sie wyjasni.
Zobacz wszystkie komentarze 9

Skomentuj

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Lubelskie: Autokar wiozący dzieci wypadł z drogi. Wypadek na drodze krajowej nr 17
galeria

Lubelskie: Autokar wiozący dzieci wypadł z drogi. Wypadek na drodze krajowej nr 17 0 0

Do groźnego wypadku doszło dziś około godz. 9 miejscowości Zakręcie na drodze krajowej nr 17.

Tyszowce: Kierowca ciężarówki nie zdążył wyhamować
galeria

Tyszowce: Kierowca ciężarówki nie zdążył wyhamować 0 0

Trzy samochody zderzyły się w miejscowości Tyszowce.

Gynostemma Pentaphyllum – co o niej warto wiedzieć?

Gynostemma Pentaphyllum – co o niej warto wiedzieć? 0 0

Gynostemma to pnącze o zielonych, rozłożystych liściach uprawiane głównie ze względu na jego liczne właściwości zdrowotne.

Jechał z dzieckiem "po kilku piwach". Rozbił się na ogrodzeniu boiska
galeria

Jechał z dzieckiem "po kilku piwach". Rozbił się na ogrodzeniu boiska 0 2

Blisko 1,5 promila alkoholu w organizmie miał 37-latek, który kierując alfa romeo uderzył w ogrodzenie boiska sportowego w Adamowie.

Orlęta Spomlek, czyli drużyna z charakterem

Orlęta Spomlek, czyli drużyna z charakterem 0 0

Kibice z Radzynia Podlaskiego muszą być dumni ze swojej drużyny. Po tym co działo się w kadrze Orląt Spomlek w tym sezonie zakończenie rundy na szóstym miejscu w tabeli trzeba uznać za duży sukces

Lubelscy radni-podróżnicy. Kto jeździł do Kanady, a kto na Ukrainę

Lubelscy radni-podróżnicy. Kto jeździł do Kanady, a kto na Ukrainę 5 3

Od Rosji po Kanadę i od Francji po Bułgarię jeździli w zagraniczne podróże służbowe miejscy radni minionej kadencji – dowiadujemy się z wykazu przygotowanego przez Ratusz na prośbę byłej już radnej Ewy Stadnik (PO), która na takim wyjeździe nie była ani razu.

Fatalne skutki gaszenia ognia benzyną. Spłonął dom

Fatalne skutki gaszenia ognia benzyną. Spłonął dom 2 0

W środę przed godziną 18 dyżurny krasnostawskiej komendy otrzymał zgłoszenie o pożarze domu w miejscowości Chorupnik (gm. Gorzków).

Podrożeje prąd, wzrosną ceny gazu. Jak dużo zapłacimy?

Podrożeje prąd, wzrosną ceny gazu. Jak dużo zapłacimy? 20 13

Sprzedawcy gazu, w tym największy z nich PGNiG Obrót Detaliczny, chcą od nowego roku podnieść ceny. Czy będą mogli to zrobić oraz jak dużo ostatecznie zapłacimy? Zdecyduje o tym Urząd Regulacji Energetyki.

W Łęcznej chcą stopniowo powrócić do korzeni

W Łęcznej chcą stopniowo powrócić do korzeni 2 0

Górnik coraz intensywniej stawia na rozwój klubowej młodzieży. Widać już pierwsze sukcesy – drużyna trenera Daniela Ruska awansowała do Centralnej Ligi juniorów. Czy w zielono-czarnych niebawem zobaczymy graczy pokroju Grzegorza Bronowickiego?

Muzyka J.S. Bacha w Kościele Pobrygidkowskim
24 listopada 2018, 19:00

Muzyka J.S. Bacha w Kościele Pobrygidkowskim 0 0

W sobotę, 24 listopada o godz. 19 w Kościele Pobrygidkowskim (ul. Narutowicza 6) odbędzie się koncert kompozycji J.S. Bacha.

Nowa elektrownia powstanie w woj. lubelskim. Ma być największą tego typu na świecie

Nowa elektrownia powstanie w woj. lubelskim. Ma być największą tego typu na świecie 97 10

W 2020 roku przy kopalni Bogdanka ruszy budowa elektrowni na paliwo pochodzące z procesu gazyfikacji węgla – zapowiedział minister energii Krzysztof Tchórzewski. Nowa siłownia ma mieć moc 500 MW. W Europie będzie to projekt pilotażowy.

Divadlo Kontra wystawi „Księżyc i magnolie”. Spektakl w Bramie Grodzkiej
24 listopada 2018, 19:00

Divadlo Kontra wystawi „Księżyc i magnolie”. Spektakl w Bramie Grodzkiej 2 1

Jak powstawało „Przeminęło z wiatrem”? W Lublinie opowie o tym spektakl Klaudyny Rozhin i Divadlo Kontra „Księżyc i magnolie”.

Zakaz handlu w niedziele, będzie kolejna zmiana. Sklepy już nie będą mogły udawać
film

Zakaz handlu w niedziele, będzie kolejna zmiana. Sklepy już nie będą mogły udawać 0 8

Posłowie PiS wnieśli projekt nowelizacji ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta.

Lublin: Uwaga na pieszych na ul. Zana

Lublin: Uwaga na pieszych na ul. Zana 1 1

Przez około dwie godziny nieczynna będzie dziś rano sygnalizacja świetlna na przejściu przez ul. Zana w pobliżu skrzyżowania z ul. Jana Sawy.

Praca w Straży Miejskiej w Lublinie. 3,5 chętnego na jeden etat

Praca w Straży Miejskiej w Lublinie. 3,5 chętnego na jeden etat 0 1

Co najmniej 59 osób stara się o wolne etaty strażników miejskich.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium

Uwaga czytelniku!

Informujemy, że w dniu 25 maja 2018 r. na terenie całej Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, wejdzie w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. W związku z tym chcielibyśmy Ci przekazać kilka informacji na temat zasad przetwarzania Twoich danych osobowych przez administratora portalu www.dziennikwschodni.pl – spółkę Corner Media sp. z o.o. z siedzibą w Lublinie.

Bardzo prosimy, zapoznaj się z tymi informacjami uważnie, są to bowiem sprawy bardzo istotne. Jeśli jesteś osobą małoletnią poniżej 16. roku życia, koniecznie przekaż tą wiadomość swoim opiekunom, którzy następnie powinni wytłumaczyć Ci, o co w niej chodzi i dlaczego się do Ciebie zwracamy.

Czym jest RODO?

RODO to potoczna nazwa Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE. W Polsce będzie ono obowiązywało od 25 maja 2018 r. Akt ten wprowadza nowy standard ochrony danych osobowych, nakładając na podmioty przetwarzające te dane (administratorów danych) szereg obowiązków, w tym obowiązek poinformowania Ciebie o sposobie przetwarzania Twoich danych, celach w jakich Twoje dane są przetwarzane oraz o uprawnieniach przysługujących Ci w związku z przetwarzaniem danych osobowych przez administratora danych.

Administrator danych

Administratorem Twoich danych osobowych jest Corner Media Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Lublinie, ul. Krakowskie Przedmieście 54, 20-002 Lublin, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego przez Sąd Rejonowy Lublin – Wschód z siedzibą w Świdniku, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000507517, NIP 7123286919, kapitał zakładowy – 50.000,00. PLN

Możesz się z nami skontaktować zarówno pod adresem:
Corner Media Spółka z o.o.
ul. Krakowskie Przedmieście 54
20-002 Lublinie

jak i mailowo: online@dziennikwschodni.pl

oraz telefonicznie: 81 46-26-800

Rodzaj przetwarzanych danych osobowych

Przetwarzamy dane osobowe podane przez Ciebie podczas procesu rejestracji konta na portalu www.dziennikwschodni.pl, a także dane, które są zbierane podczas korzystania przez Ciebie z tego portalu. Chodzi o dane zbierane i zapisywane w plikach cookies. Więcej na temat plików cookies przeczytasz w naszej polityce prywatności.

Pamiętaj, rejestracja konta na portalu www.dziennikwschodni.pl nie jest obowiązkowa. Nie masz także obowiązku podawania nam swoich prawdziwych danych podczas procesu rejestracji, jak również nie musisz podawać nam wszystkich danych, o które pytamy. Może się jednak zdarzyć tak, że nie posiadając Twoich wszystkich danych albo nie posiadając Twoich prawdziwych danych, nie będziemy w stanie świadczyć Ci wszystkich usług, które oferujemy oraz wywiązać się z wszystkich obowiązków określonych w regulaminie portalu dziennikwschodni.pl (np. zapewnić Ci odpowiedniego bezpieczeństwa w zakresie odzyskania danych dostępowych do konta).

Cel przetwarzania danych osobowych

Głównym celem przetwarzania przez nas Twoich danych jest zapewnienie Ci pełnej funkcjonalności działania serwisu dziennikwschodni.pl, dostępu do usług świadczonych przez nas w ramach tego serwisu, zapewniania Ci bezpieczeństwa podczas korzystania z serwisu (np. w przypadku prób nadużyć) oraz wywiązanie się przez nas z obowiązków umownych wynikających z regulaminu portalu Dziennikwschodni.pl.

Dodatkowy cel przetwarzania danych osobowych to tzw. marketing własny, tj. przetwarzanie danych wyłącznie na nasze wewnętrzne potrzeby w celach analitycznych, badawczych, statystycznych, w szczególności poprzez dążenie do jak najpełniejszego dostosowania treści wyświetlanych na naszych stronach do Twoich preferencji i zainteresowań.

Ponadto, o ile wyrazisz na to zgodę, będziemy mogli przetwarzać Twoje dane osobowe w celach marketingowych (marketing zewnętrzny), w tym przekazywać Twoje dane podmiotom z nami współpracującym – agencjom reklamowym i naszym partnerom handlowym. Pamiętaj, że zgoda na przetwarzanie Twoich danych w celach marketingowych jest całkowicie dobrowolna i możesz ją w każdej chwili wycofać.

Pamiętaj także, że jeżeli jesteś osobą małoletnią, która nie ukończyła 16. roku życia, przesyłanie informacji w celach marketingowych może nastąpić wyłącznie po wyrażeniu zgody przez Twojego rodzica lub opiekuna.

Podstawy prawne przetwarzania danych

Twoje dane osobowe mogą być przetwarzane wyłącznie zgodnie z określonymi w obecnie obowiązujących przepisach podstawami prawnymi. W zależności od celu przetwarzania danych możemy wyróżnić trzy główne podstawy prawne przetwarzania danych.

Pierwszą podstawą przetwarzania danych jest niezbędność do wykonania umów o świadczenie usług. Mamy z nią do czynienia wtedy, gdy przetwarzanie danych jest niezbędne w celu zapewnienia Ci sprawnego, bezpiecznego korzystania z naszego serwisu wraz z jego wszystkimi funkcjonalnościami. Umowy o świadczenie usług to regulaminy, w tym regulamin portalu dziennikwschodni.pl, który akceptujesz decydując się na korzystanie z naszego serwisu.

Drugą podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora danych. Mamy z nim do czynienia w przypadku prowadzenia pomiarów statystycznych oraz działań z zakresu marketingu własnego przez administratora danych.

Wreszcie, trzecią przesłanką przetwarzania danych jest Twoja dobrowolna i świadoma zgoda. Na jej podstawie Twoje dane mogą być wykorzystywane w celach marketingowych, a także w celu profilowania.

Pamiętaj, zgody udzielasz w pełni dobrowolnie. Masz także prawo do cofnięcia udzielonej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych w dowolnym momencie. Wycofanie zgody nie będzie miało jednak wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej cofnięciem.

Podmioty, którym możemy przekazywać dane

Co do zasady Twoje dane osobowe będą przez nas wykorzystywane wyłącznie na nasz własny użytek.

W pewnych sytuacjach możemy jednak przekazać Twoje dane podmiotom z nami współpracującym: – naszym partnerom handlowym, podwykonawcom oferowanych przez nas usług, agencjom marketingowym.

Dodatkowo, w przypadkach ściśle określonych w przepisach prawa, będziemy zobligowani przekazać Twoje dane podmiotom uprawnionym do ich uzyskania na podstawie obecnie obowiązujących przepisów prawa (np. policji czy prokuraturze), pod warunkiem oczywiście, iż wystąpią do nas z takim żądaniem, powołując się na określoną podstawę prawną.

Okres przechowywania danych

Twoje dane osobowe będą przechowywane tak długo, jak będzie to niezbędne do zapewnienia Ci dostępu do usług oferowanych przez serwis www.dziennikwchodni.pl Oczywiście, możesz w każdym czasie złożyć wniosek o zaprzestanie przetwarzania swoich danych osobowych, ich zmianę lub usunięcie.

Informacje o prawach przysługujących osobie, której dane dotyczą

Musisz wiedzieć, że niezależnie od tego, na jakiej podstawie przetwarzamy Twoje dane, masz zawsze prawo dostępu do nich oraz ich poprawiania. Możesz również w każdym momencie żądać ich usunięcia lub cofnąć albo ograniczyć wcześniej udzieloną zgodę na przetwarzanie danych osobowych, przy czym wycofanie danej zgody nie wpływa na administratora danych do przetwarzania danych w celu określonym w danej zgodzie do chwili jej wycofania.

Masz również prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.

Możesz też zażądać od administratora danych osobowych przeniesienia Twoich danych lub uzyskania kopii Twoich danych, z tym jednak zastrzeżeniem, że prawo to nie może wpływać niekorzystnie na prawa i wolności innych osób. Administrator danych będzie realizował Twoje żądania w zakresie posiadanych możliwości technicznych.

Informacje o prawie do wniesienia skargi

Organem nadzorczym nad administratorem danych osobowych jest Generalny Inspektor Danych Osobowych, do którego masz prawo wnieść skargę za każdym razem, gdy Twoje dane będą przetwarzane w sposób w Twojej ocenie nieprawidłowy.

Informacje o tym, czy podanie danych jest wymogiem ustawowym lub umownym, czy jesteś zobowiązany do ich podania

Nie jesteś zobowiązany do podawania nam swoich danych osobowych ani wyrażania zgody na ich przetwarzanie, z tym jednak zastrzeżeniem, że ich podanie może okazać się niezbędne dla korzystania z określonych funkcjonalności serwisu.

Jest także możliwe, że jeśli nie wyrazisz zgody na przetwarzanie danych osobowych lub cofniesz wcześniej udzieloną zgodę, nie będziemy mogli zapewnić Ci dostępu do niektórych oferowanych przez nas usług, przy czym zawsze w takim wypadku zostaniesz o tym poinformowany.

Informacje o profilowaniu

Czym jest profilowanie? To zbieranie wszelkich informacji, które pozwalają bezpośrednio lub pośrednio zidentyfikować osobę, która jest poddawana profilowaniu. Profilowanie odbywa się najczęściej przy użyciu systemów informatycznych, w sposób zautomatyzowany, za pomocą specjalnych algorytmów uwzględniających określone wcześniej kryteria. Wyniki profilowania mogą być wykorzystywane m.in. do celów marketingowych, np. w celu spersonalizowania reklamy kierowanej do danego użytkownika lub przygotowania oferty uwzględniającej jego potrzeby lub preferencje.

Oświadczamy, że na chwilę obecną nie profilujemy Twoich danych. Jeśli jednak zaczniemy, zostaniesz o tym uprzednio poinformowany i będziesz miał prawo nie wyrazić na to zgody.

Bardzo prosimy o uważne zapoznanie się z powyższymi informacjami. Gdy już to zrobisz, kliknij przycisk Zapoznałem się z informacją. Przejdź do serwisu.

Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.