Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

koronawirus

25 października 2021 r.
7:35

Minister zdrowia: Naszą intencją nie jest wprowadzanie lockdownu. Szkoły będą zamknięte?

98 3 A A
(fot. Maciej Kaczanowski/archiwum)

Naszą intencją nie jest wprowadzanie kolejnego lockdownu, na który Polska nie bardzo może sobie pozwolić. Decyzje będą zapadać na początku listopada. Musimy mieć jasność, co do przebiegu rozwoju pandemii w ostatnim tygodniu października, ale szkół nie zamkniemy – mówi w rozmowie z PAP Adam Niedzielski, szef MZ

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować
  • Szpitale na wschodzie Polski już się zapychają. Co zamierzacie z tym zrobić?

– Podczas poprzedniej fali przetestowaliśmy międzyregionalny system zarządzania leczeniem – jeśli w jakimś miejscu brakowało łóżek dla chorych na COVID-19, to pacjenci – transportem kołowym bądź lotniczym – przewożeni byli do innych województw. To, że w jednym regionie jest rzeczywiście duże obłożenie szpitali nie oznacza, że chorzy pozostaną bez pomocy. Dziś Lubelszczyzna w tym obłożenie przoduje – mamy tam 1000 hospitalizacji - nie ma drugiego takiego województwa, w którym byłoby ich aż tyle. W kolejnym, znacznie liczniejszym, województwie mazowieckim mamy w granicach 750 hospitalizacji. Ale zwracam tu też uwagę na fakt, że łóżek dla pacjentów z COVID-19 non stop przybywa. Każdy wojewoda ma plan uzupełniania bazy łóżkowej, w tym również wojewoda lubelski. Dostępnych łóżek na Lubelszczyźnie mamy ponad 1,3 tys. i będą nowe.

  • Czy bierzecie państwo pod uwagę to, że ze wschodu kraju – jak np. ta Lubelszczyzna, gdzie mieszkańcy nabędą odporność po przechorowaniu, albo przeniosą się do lepszego świata, więc wirus nie będzie miał się na kogo rozprzestrzeniać - fala pójdzie dalej, na zachód? Taką sytuację przesuwania się epicentrum pandemii do innych regionów obserwowano choćby w Niemczech.

– Bardzo uważnie patrzymy na to, co się dzieje dookoła Polski, jestem po rozmowie z ministrem zdrowia Rumunii, gdzie jest bardzo niski poziom wyszczepienia – ok. 30 proc. – i skrajnie trudna sytuacja epidemiczna. Dzieją się tam rzeczy dramatyczne. Jest tam dobowo 20 tys. zakażeń, a przypomnę, że Rumunia ma niemal o połowę mniej mieszkańców niż Polska. My tutaj snujemy rozważania o wprowadzaniu obostrzeń na poziomie wskaźnika wynoszącego maksymalnie 40 na 100 tys. mieszkańców na Lubelszczyźnie, a w Polsce w granicach 10. W Rumunii zakażenia idą w setki na 100 tys. To z jednej strony pokazuje, że szczepienia nas jednak zabezpieczają, ale z drugiej strony to, co się dzieje u naszych przyjaciół, powinno być ostrzeżeniem, że i u nas sytuacja może się szybko zmienić na gorsze, bo potencjał mutacji delta koronawirusa jest tak wysoki, że potrafi siać spustoszenie.

  • No i jeszcze na świecie pojawił się nowy wariant delty - AY4.2, o którym nie wiemy jeszcze zbyt wiele. Co rusz światowe agencje donoszą o kolejnych osobach zakażonych tą odmianą, ale brak jeszcze danych, czy jest bardziej zakaźna i złośliwa, niż poprzednie.

– To tzw. delta plus, także zaczynamy ją u siebie rejestrować. Pierwszy przypadek pojawił się we wrześniu. Teraz mamy już odnotowanych ponad 120 przypadków, ale to standardowa delta stanowi w Polsce 99 proc. przypadków.

Wracając do tego, co się dzieje wokół naszego kraju – na poniedziałek mam umówioną rozmowę z ministrem zdrowia Litwy – oni też mają ogromny problem. Rumunia i Litwa zwróciły się do nas z prośbą o bezpośrednią pomoc medyczną. Będziemy chcieli tam wysłać kilka zespołów medycznych do pomocy. W czwartek przywieziono do Polski drogą powietrzną ciężko chorych na COVID-19 z Rumunii, w piątek kolejnych. Wszyscy zostali umieszczeni w szpitalu w Łodzi. Niestety, transport chorym w ciężkim stanie transport nie służy, ale Rumuni nie maja wyboru. Polscy lekarze robią wszystko, żeby uratować tych chorych.

  • Polscy lekarze na samym początku pandemii, zanim zresztą wybuchła ona w Polsce, świadczyli pomoc chociażby we włoskim Bergamo, uczyli się także, jak reagować na ten zdrowotny kryzys, podglądając pracę amerykańskich służb ochrony zdrowia. Co my dziś możemy zaproponować naszym sąsiadom?

– Właśnie z tamtego doświadczenia, jak i z kolejnych, pochodzących ze wszystkich fal zakażeń, a szczególnie z trzeciej, korzystamy wysyłając naszych medyków. Polskie służby medyczne są jednymi z lepiej przygotowanych. Nasz system choćby przez chwilę nie przestał być wydolny – w przeciwieństw do systemów wielu innych państw. Mamy duże doświadczenie w zarządzaniu logistyką pandemii.

  • I jeszcze jedno pytanie – kim byli pacjenci rumuńscy, których zakwalifikowano do leczenia w Polsce, według jakich zasad się to odbywało?

– Decydują tu lekarze z Rumunii – w konsultacji z naszym szpitalem, do którego pacjenci trafiają. Niestety, oni nie mają wiele możliwości w zakresie leczenia respiratorowego. Ale pacjent musi się kwalifikować do transportu, bo nie każdego pod respiratorem można przewieźć

  • Zostańmy jeszcze na chwilę przy najbardziej dotkniętych pandemią regionach Polski – czyli Lubelszczyźnie i Podlasiu. Jak pan sądzi, skąd się bierze ta wielka nieufność ludzi mieszkających na tamtych terenach wobec szczepień, zdobyczy współczesnej medycyny i, w ogóle, nauki? Zapytany o to dr hab. Robert Szwed, socjolog z KUL, po przeanalizowaniu wszystkich możliwych opcji rozłożył ręce. Bo nie ma to przełożenia ani na poglądy polityczne, ani na wykształcenie, ani na wyznanie. Nie przydałyby się jakieś porządne badania, które – być może – pomogłyby w przekonywaniu Polaków do szczepień?

– Przez cały czas prowadzimy badania w zakresie stosunku do szczepień. Wynika z nich niezbicie, że skłonność naszego społeczeństwa do szczepień wzrosła – w grudniu ub.r. oscylowała wokół 37 proc., a obecnie wynosi ok. 70 proc. Myślę więc, że te wszystkie akcje promujące szczepienia dały dobry skutek. Zwłaszcza, że – porównując nas z innymi krajami UE – sceptycyzm wobec wszystkich szczepień, w tym szczególnie tych dobrowolnych, jak grypa, jest większy, niż w innych państwach Europy.

Odsetek zaszczepienia dorosłych obywateli Polski przeciw COVID-19 wynosi dziś ponad 60 proc. Została więc wykonana wielka praca. Oczywiście, bardzo bym chciał, żeby ta wartość osiągnęła sto proc., ale to niemożliwe. Jest, oczywiście, pewien margines osób, które, jeśli rozwieje się ich obawy – mniej, bądź bardziej uzasadnione – zaszczepi się. Macie panie rację, że przydałoby się duże badanie na ten temat, natomiast mnie dziś, jako ministra zdrowia, bardziej interesuje to, na ile jesteśmy skuteczni w zapobieganiu rozprzestrzeniania się pandemii.

  • Ze środowisk medycznych słyszymy głosy, że za bardzo osoby zarządzające pandemicznym kryzysem zafiksowały się na liczbach osób zakażonych. A za mało myślą o tym, jak chorych skutecznie leczyć. Kilka ośrodków w Polsce ma świetne wyniki dzięki temu, że unikają podłączania pacjentów do respiratorów – co powoduje koinfekcję i bakteryjne zapalenie płuc, oprócz tego wirusowego. A nawet tych, którzy wymagają wspomagania oddechowego, zamiast wprowadzać w stan śpiączki farmakologicznej, poddają tzw. wczesnej mobilizacji. To polega na ćwiczeniach, działaniu rehabilitantów. Zamiast śmiertelności w granicach 80-90-paru proc., jaka jest na covidowych OIOM-ach, mają wynik nieprzekraczający czterdziestu.

– Cenię wszystkie pojawiające się teorie. Tylko one są teoriami. Po pierwsze, pacjentami opiekują się lekarze, a nie minister zdrowia. Nie śmiałbym nikogo oskarżać, że źle leczy. Po drugie, pacjent pacjentowi nierówny. Rzeczywistość wygląda tak, że z punktu widzenia klinicystów obecna delta ma nieco inny przebieg, niż poprzednie warianty koronawirusa. W jej przypadku szybciej dochodzi do tzw. załamania.

Jeśli w poprzednich falach od zakażenia do wystąpienia objawów mijało niejednokrotnie ok. 7-10 dni., to obecnie ten czas kurczy się do 4-7 dni. Wcześniej – po wystąpieniu pierwszych objawów – był więc margines czasowy, żeby wykonać test, a po stwierdzeniu zakażenia zareagować – stosując choćby środki farmakologiczne. Dziś tego czasu już nie ma. Pacjenci zjawiają się w szpitalach – po kilku dniach od zakażenia – w stanie już bardzo złym. A najgorsze jest to, że oni po raz pierwszy mają wykonywany test na COVID dopiero w karetce, którą wezwali, bo się bardzo źle poczuli.

Przebieg choroby jest na tyle szybki, że tego marginesu – od pierwszych objawów, złego samopoczucia, które skłoni nas do wykonania testu – już nie ma. I kiedy taka osoba, z dużą niewydolnością oddechową, trafia do szpitala, to respirator nie jest widzimisię lekarza. On robi, co może, żeby uratować pacjenta. Ale faktycznie, ryzyko zgonu takiego człowieka z zaawansowaną wiremią i obłożeniem płuc jest wysokie. Oceniamy, że wynosi ok. 50 proc. a nawet więcej.

  • Sytuacja się zagęszcza, w sobotę pana resort podał, że odnotowano 6274 nowe zakażenia koronawirusem, zmarło 75 osób z COVID-19. W miarę postępu czasu będzie coraz gorzej, nie lepiej. Jaki jest na to plan?

– Jeżeli następny tydzień będzie przebiegał w podobny sposób, jak ten, który mamy za sobą, będzie to oznaczało, że maksymalny pułap zakażeń, który prognozowaliśmy na koniec listopada, pojawi się już w październiku. Jeśli już teraz zbliżamy się średnio do 5 tys. zachorowań dziennie, to pod koniec miesiąca może to być już 7 tys. w ciągu doby – jeżeli nie więcej.

Nasze działania będą zależeć od tego, jak się będzie rozwijała sytuacja, a przesądzi o tym najbliższych siedem dni. Jeśli będziemy na koniec października na średnim poziomie powyżej 7 tys. zachorowań w ciągu doby, to trzeba będzie zastanowić się, czy nie podjąć jakichś bardziej restrykcyjnych kroków.

Ani ja, ani premier, nie planowaliśmy wprowadzania obostrzeń w sytuacji, gdyby realizował się założony wcześniej scenariusz przebiegu IV fali pandemii, czyli 5 tys. zakażeń dziennie na koniec miesiąca. Nie było takiego założenia.

Decyzje będą zapadać na początku listopada. Musimy mieć jasność, co do przebiegu rozwoju pandemii w ostatnim tygodniu października. Chcę jednak podkreślić, że dla rządu restrykcje są ostatecznością ze względu na to, jakie pociągają za sobą koszty społeczne i gospodarcze. Wiemy, co się dzieje, kiedy dzieci nie chodzą do szkoły. Wiemy, co oznacza zamykanie gospodarki dla firm i PKB. Ale oczywiście bierzemy pod uwagę, że trzeba będzie wprowadzić jakieś zdecydowane działania, jeśli będzie ryzyko, że system ochrony zdrowia będzie zagrożony paraliżem. Dla mnie, jako ministra zdrowia, największym wyzwaniem jest utrzymanie jego drożności i płynności w przyjmowaniu pacjentów.

  • Bierzecie więc pod uwagę konieczność ponownego zamknięcia szkół?

– To akurat jest wykluczone. Nie ma takiego planu, szkoły pozostaną otwarte. Oczywiście, w razie konieczności, pojedyncze placówki będą czasowo przechodziły na nauczanie zdalne, inne na hybrydowe, ale co do zasady – dzieci będą uczyły się stacjonarnie.

  • To w takim razie musimy zapytać, czego będą dotyczyły te „restrykcyjne kroki”. I jeszcze – czy bierzecie pod uwagę regionalizację w ich wprowadzaniu?

– Jest wiele argumentów za regionalizacją. Zwłaszcza, że widać duże rozwarstwienie. W tej chwili – jak już mówiliśmy – wschód Polski, a zwłaszcza dwa województwa – podlaskie i lubelskie – bardzo odstają pod kątem zakażeń. Dlatego też to one znajdą się pod lupą, ale proszę nie pytać o konkretne rozwiązania, bo jeszcze na to za wcześnie.

Kwalifikując dany region do konkretnej strefy bezpieczeństwa epidemicznego będziemy się kierować nie tylko liczbą zakażeń na 100 tys. mieszkańców, ale także poziomem wyszczepienia, no i oczywiście obłożeniem szpitali oraz możliwością dalszego budowania buforu łóżek.

Przy czym ów współczynnik zakażeń na 100 tys. mieszkańców zostanie zwiększony w stosunku do poprzednich fal. Obecnie plan jest taki, że przekroczenie progu 48 zakażeń na 100 tys. (średnia zakażeń z 7 dni – PAP) będzie decydowało o tym, by region stał się strefą czerwoną, a 24 zakażeń na 100 tys., by przekształcony został w strefę żółtą. Byłoby to zatem czterokrotne zwiększenie obowiązujących w zeszłym roku limitów. Ale nie jest to jeszcze przesądzone.

Tak naprawdę chciałbym, żebyśmy nie musieli wprowadzać żadnych dodatkowych obostrzeń, ale żeby ludzie stosowali się do przepisów, które już obowiązują – nosili maseczki w miejscach publicznych, stosowali dystans, myli ręce. To naprawdę nas chroni i pomaga zatrzymać transmisję. Niestety, dyscyplina społeczna bardzo się rozluźniła, stąd dzisiejsze problemy.

  • Sami do tego państwo doprowadziliście, nie egzekwując przepisów, trzeba było reagować wcześniej, zanim mleko się rozlało. Ale rozumiemy, że latem, kiedy zakażeń było mało, chcieliście dać ludziom odetchnąć.

– Prawda jest taka, że w czasie, kiedy było po sto zakażeń dziennie, nie było sytuacji kryzysowej, nie było też większego sensu działać nadreaktywnie. Ale po powrocie do pracy, do szkół, sytuacja się zmieniła. Niestety, ludzie przenieśli swoje wakacyjne zachowania do całkiem nowych realiów, co staje się coraz bardziej niebezpieczne. Częściowo wynika to również z wymęczenia psychicznego. Duża część osób wypiera istnienie epidemii.

  • Jechał pan ostatnio metrem albo autobusem?

– Nie dane mi jeździć komunikacją miejską, gdyż, niestety, muszę korzystać z ochrony SOP. Jednak żona i syn, oraz moi współpracownicy, przemieszczają się środkami komunikacji miejskiej i zdają mi relację, co się tam dzieje.

Dlatego wspólnie z komendantem głównym policji uzgodniliśmy, że patrole będą się częściej tam pojawiały. Mówię o całym kraju, nie tylko woj. lubelskim i podlaskim, choć w tych dwóch województwach ta kontrola jest jeszcze ściślejsza i wspólna z Sanepidem.

Niemniej jednak jeszcze raz chcę podkreślić, uspokoić – naszą intencją nie jest wprowadzanie kolejnego lockdownu, na który Polska, tak samo, jak inne kraje, nie bardzo może sobie pozwolić. Apeluję do wszystkich, żeby jeszcze trochę się zmobilizowali, zachowali dyscyplinę. To naprawdę wystarczy.

Jesteśmy w dużo lepszej sytuacji, niż rok temu. Teraz ryzyko utraty wydolności systemu ochrony zdrowia jest o wiele mniejsze. To widać, jeśli zestawi się aktualne dane z tymi z ubiegłego roku. W zeszłym roku, o tej porze, mieliśmy do czynienia już z ponad dwunastoma tysiącami nowych przypadków dziennie – obecnie jest ich o połowę mniej. Wtedy ponad 10 tys. pacjentów przebywało w szpitalach – dziś o połowę mniej. Ja wiem, że już wszyscy mają dość, ale jeśli się zmobilizujemy, damy radę.

  • Co jednak, jeśli – mimo wszelkich starań, nawoływań – fala pandemii będzie wzbierać?

– No cóż, przygotowujemy infrastrukturę na niekorzystny scenariusz. W tej chwili mamy 8700 łóżek w gotowości, ale w 48 godzin możemy ją zwiększyć o 10 tys., tzn. o ponad 8 tys. w standardowych szpitalach, a 1,6 tys. w szpitalach tymczasowych.

  • Ciągle czekamy na ustawę, która da możliwość pracodawcom sprawdzać, czy ludzie, których zatrudniają, są zaszczepieni. Ale wciąż jej nie ma. Brak woli politycznej, jak to się mówi w państwa świecie?

– Oceniliśmy, że w tej chwili, przy obecnej liczbie zakażeń, ten projekt ma na tyle duże koszty społeczne, wiązałby się z taką negatywną reakcją, że na razie nie dojdzie do jego wprowadzenia. Sytuacja epidemiczna mimo wszystko jeszcze tego nie wymaga. Ale zastrzegam, że to się może zmienić... bardzo szybko.

Skomentuj i udostępnij na Facebooku
e-Wydanie

Komentarze 3

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
TECZOWY_ZSL / 25 października 2021 r. o 09:17
+5
... na Antypodach zagnieździł się nazizm który już się nie ukrywa. Naziści też się cieszyli z tego że należą do lepszej, wyższej klasy i też uważali segregację za coś normalnego co się im należy. Podobnie nadawali segregacji intelektualny a nawet moralny wymiar.
Avatar
_XD_ / 25 października 2021 r. o 15:32
+1
... na Antypodach zagnieździł się nazizm który już się nie ukrywa. Naziści też się cieszyli z tego że należą do lepszej, wyższej klasy i też uważali segregację za coś normalnego co się im należy. Podobnie nadawali segregacji intelektualny a nawet moralny wymiar.
 " Ten najgorszy sort Polaków jest niesłychanie aktywny, bo czuje się zagrożony. Wojna, komunizm, transformacja temu typowi ludzi dawała szanse", „Jesteśmy ludzkimi panami, bo jesteśmy panami, w przeciwieństwie do niektórych”,  „świnie, które trzeba oderwać od koryta”, "ludzie specjalnej troski”, "Tęczowa zaraza", "Zdrajcy narodu", Przypomnij nam wszystkim, czyje to słowa? XD
 " Ten najgorszy sort Polaków jest niesłychanie aktywny, bo czuje się zagrożony. Wojna, komunizm, transformacja temu typowi ludzi dawała szanse", „Jesteśmy ludzkimi panami, bo jesteśmy panami, w przeciwieństwie do niektórych”,  „świnie, które trzeba oderwać od koryta”, "ludzie specjalnej troski”, "Tęczowa zaraza", "Zdrajcy narodu", Przypomnij nam wszystkim, czyje to słowa? XD rozwiń
Avatar
Janusz_Paliwas / 25 października 2021 r. o 07:46
-1
Ale szczepić się nie damy. Zaraz przyleci ,,tenczowy'', bo wrócił już z marszu, i będzie nam mówił że jego sąsiadka po ,,szprycy'' łączy się przez wi-fi z jego komputerem...
Avatar
_XD_ / 25 października 2021 r. o 15:32
+1
... na Antypodach zagnieździł się nazizm który już się nie ukrywa. Naziści też się cieszyli z tego że należą do lepszej, wyższej klasy i też uważali segregację za coś normalnego co się im należy. Podobnie nadawali segregacji intelektualny a nawet moralny wymiar.
 " Ten najgorszy sort Polaków jest niesłychanie aktywny, bo czuje się zagrożony. Wojna, komunizm, transformacja temu typowi ludzi dawała szanse", „Jesteśmy ludzkimi panami, bo jesteśmy panami, w przeciwieństwie do niektórych”,  „świnie, które trzeba oderwać od koryta”, "ludzie specjalnej troski”, "Tęczowa zaraza", "Zdrajcy narodu", Przypomnij nam wszystkim, czyje to słowa? XD
 " Ten najgorszy sort Polaków jest niesłychanie aktywny, bo czuje się zagrożony. Wojna, komunizm, transformacja temu typowi ludzi dawała szanse", „Jesteśmy ludzkimi panami, bo jesteśmy panami, w przeciwieństwie do niektórych”,  „świnie, które trzeba oderwać od koryta”, "ludzie specjalnej troski”, "Tęczowa zaraza", "Zdrajcy narodu", Przypomnij nam wszystkim, czyje to słowa? XD rozwiń
Avatar
TECZOWY_ZSL / 25 października 2021 r. o 09:17
+5
... na Antypodach zagnieździł się nazizm który już się nie ukrywa. Naziści też się cieszyli z tego że należą do lepszej, wyższej klasy i też uważali segregację za coś normalnego co się im należy. Podobnie nadawali segregacji intelektualny a nawet moralny wymiar.
Avatar
Janusz_Paliwas / 25 października 2021 r. o 07:46
-1
Ale szczepić się nie damy. Zaraz przyleci ,,tenczowy'', bo wrócił już z marszu, i będzie nam mówił że jego sąsiadka po ,,szprycy'' łączy się przez wi-fi z jego komputerem...
Zobacz wszystkie komentarze 3

Skomentuj

Aby napisać komentarz, należy się zalogować:

Nie publikujemy nic na Twojej tablicy na Facebooku oraz nikomu nie udostępniamy Twoich danych osobistych.
Podczas pierwszego logowania zostaniesz poproszony o wybór swojej nazwy użytkownika.

Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Radni pokłócili się o imię dębu na cmentarzu wojennym. Węgier przegrał z Polakiem, a jeszcze wspominano Niemca

Radni pokłócili się o imię dębu na cmentarzu wojennym. Węgier przegrał z Polakiem, a jeszcze wspominano Niemca

Gabor przegrał z Mieczysławem. To nazwa dla dębu, jednego z pomników przyrody, które właśnie ustanowiono w Łukowie. – Zagłosowalibyście nad nazwaniem dębu imieniem Hans? Nie sądzę – stwierdził na sesji jeden z radnych.

Koncert „Trzech Tenorów Show” pierwszy raz w Lublinie

Koncert „Trzech Tenorów Show” pierwszy raz w Lublinie

Czarują głosem publiczność w całej Polsce, prezentują największe partie operowe i operetkowe, a także muzykę popularną i rozrywkową. Mowa o Trzech Tenorach w składzie: Bartosz Kuczyk, Mirosław Niewiadomski i Mariusz Adam Ruta. Już 15 grudnia 2021 r. wystąpią po raz pierwszy w Lublinie w Studio Polskiego Radia im. Budki Suflera przy ul. Obrońców Pokoju 2.

Gutek zaśpiewa w Domu Kultury
4 grudnia 2021, 20:00

Gutek zaśpiewa w Domu Kultury

Wieloletni wokalista Indios Bravos, Piotr Gutkowski, wystąpi z solowym projektem w Domu Kultury (Krakowskie Przedmieście 19). Koncert odbędzie się 4 grudnia o godz. 20.

Szukasz mieszkania? Przyjdź na DNI OTWARTE i zyskaj rabat!
galeria

Szukasz mieszkania? Przyjdź na DNI OTWARTE i zyskaj rabat!

Już w pierwszy weekend grudnia zapraszamy wszystkie osoby poszukujące mieszkania na Dni Otwarte, które odbędą się na terenie inwestycji OSIEDLE 4 PORY ROKU w Świdniku. Będą mieli Państwo okazję obejrzeć wolne lokale, pospacerować po niemal gotowym osiedlu i otrzymać zniżkę na zakup własnego M.

Koronawirus 29 listopada. Ponad 13 tys. przypadków w Polsce. Ile w woj. lubelskim?

Koronawirus 29 listopada. Ponad 13 tys. przypadków w Polsce. Ile w woj. lubelskim?

13 115 nowych przypadków zakażenia koronawirusem i 18 ofiar śmiertelnych - Ministerstwo Zdrowia podało dzisiaj o godz. 10.30 najnowszy raport na temat sytuacji epidemiologicznej w Polsce. W woj. lubelskim są 383 zakażenia

Monika Skinder bez punktów w Finlandii

Monika Skinder bez punktów w Finlandii

Monika Skinder nie zdobyła punktów Pucharu Świata w swoim pierwszym w tym sezonie występie.

Trzy ciekawe atrakcje weselne, w które warto zainwestować

Trzy ciekawe atrakcje weselne, w które warto zainwestować

Zabawa weselna to nie tylko tańce, dobre jedzenie, starannie wybrana oprawa muzyczna oraz tradycyjne gry. Na udaną imprezę składają się także liczne atrakcje, dzięki którym możemy urozmaicić jej przebieg, dostarczyć gościom dodatkowych emocji oraz nie pozwolić im się nudzić nawet przez chwilę. Warto poświęcić nieco czasu na wyszukanie ciekawych atrakcji weselnych, których dodatek z pewnością pozytywnie wpłynie na przebieg całej zabawy oraz zadowolenie jej uczestników. Oto trzy sprawdzone propozycje, które warto wziąć pod uwagę!

Mikołajki hip-hopowe w DK LSM
3 grudnia 2021, 17:00

Mikołajki hip-hopowe w DK LSM

Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną "CAMINO" zaprasza do Domu Kultury LSM (ul. Wallenroda 4a) na kolejną edycję festiwalu Mikołajki hip-hopowe. Wydarzenie odbędzie się 3 grudnia o godz. 17.

Miejsce już jest, tylko windy brak. Można pomóc osobom niepełnosprawnym

Miejsce już jest, tylko windy brak. Można pomóc osobom niepełnosprawnym

Sześciu dorosłych niepełnosprawnych już wkrótce będzie się mogło wprowadzić do domu prowadzonego przez Społeczne Stowarzyszenie „My Razem”. Przed przeprowadzką konieczne jest tylko zbudowanie szybu windowego i zamontowanie windy. Na to nie ma jednak pieniędzy.

Kto chce pracować w Straży Miejskiej w Świdniku? Kandydat poszukiwany

Kto chce pracować w Straży Miejskiej w Świdniku? Kandydat poszukiwany

Strażnik miejski w Świdniku wciąż poszukiwany. Osoby zainteresowane tą pracą mogą składać dokumenty do 3 grudnia.

Znamy pary 1/16 finału Tauron Pucharu Polski siatkarzy. Avia u siebie, LUK na wyjeździe

Znamy pary 1/16 finału Tauron Pucharu Polski siatkarzy. Avia u siebie, LUK na wyjeździe

Beniaminek PlusLigi LUK Lublin zagra na wyjeździe z Chemeko-System Gwardią Wrocław z Tauron 1. Ligi. Natomiast występująca na tym szczeblu rozgrywkowym Polski Cukier Avia Świdnik zmierzy się u siebie ze Ślepskiem Malow Suwałki.

Lublin: Nowe drzewa w parku dopiero na wiosnę. Stare uschły nie po raz pierwszy

Lublin: Nowe drzewa w parku dopiero na wiosnę. Stare uschły nie po raz pierwszy

Dopiero wiosną można się spodziewać wymiany na nowe uschniętych drzew w parku przy Zawilcowej. Urząd Miasta liczy jeszcze na to, że część drzewek, które latem szeleściły uschniętymi liśćmi, po zimie jeszcze zdoła się zazielenić.

Ekspert: Szczepmy się trzecią dawką i nie popadajmy w histerię związaną z wariantem Omicron
Rozmowa

Ekspert: Szczepmy się trzecią dawką i nie popadajmy w histerię związaną z wariantem Omicron

Szczepmy się trzecią dawką i nie popadajmy w histerię związaną z wariantem Omicron — powiedział w rozmowie z PAP prof. Piotr Kuna, kierownik II Katedry Chorób Wewnętrznych UM w Łodzi. Dodał, że ostatnią rzeczą, którą trzeba robić, to wywoływać w ludziach - mający katastrofalne skutki - strach.

Do czego wykorzystają rejestr ciąż?

Do czego wykorzystają rejestr ciąż?

Dane o pacjentkach w ciąży mają być raportowane w elektronicznym Systemie Informacji Medycznej. Minister zdrowia tłumaczy to digitalizacją. Nie brakuje głosów krytycznych.

Pierwsza strona Dziennika Wschodniego 29 listopada 2021 r.

Pierwsza strona Dziennika Wschodniego 29 listopada 2021 r.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium