Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Kraj Świat

12 września 2016 r.
20:10

Wojciech Białasiewicz. Pożegnanie mistrza

0 4 A A
Wojciech Białasiewicz ze swym ukochanym „dzieckiem” – chicagowskim „Dziennikiem związkowym”, fot. Waldemar Piasecki
Wojciech Białasiewicz ze swym ukochanym „dzieckiem” – chicagowskim „Dziennikiem związkowym”, fot. Waldemar Piasecki

W rodzinnym Zwierzyńcu na Roztoczu zmarł parę dni temu znakomity dziennikarz Wojciech Białasiewicz. Mistrz w swoim zawodzie. Spoczął na miejscowym cmentarzu.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

Dokonał wiele. Najbardziej spektakularnym okresem drogi zawodowej był okres kierowania najstarszą gazetą polską nieprzerwanie ukazującą się na świecie – chicagowskim „Dziennikiem Związkowym”. Z okazji jej stulecia udzielił on wywiadu Waldemarowi Piaseckiemu.

Obszerne fragmenty publikujemy niżej.

 

  • Co czujesz, kiedy widzisz rodaków w Chicago czytających na Jackowie „Dziennik Związkowy”?

 

– To niewątpliwie obraz bardzo krzepiący, dający satysfakcję i utwierdzający redakcyjny zespół w przekonaniu, że praca nasza jest polonijnej społeczności bardzo potrzebna. Nieskromnie dodam, że od stu lat bez przerwy.

 

  • Cały wiek... Jakim najważniejszym wydarzeniem „Dziennik Związkowy” towarzyszył?

 

– Proszę mi wskazać drugą polską gazetę, która relacjonowałaby: a) Odrodzenie Polski w 1918 roku wraz przybyciem Ignacego Paderewskiego i Józefa Piłsudskiego; b) Wojnę z bolszewikami 1920-21; c) Przewrót majowy; d) Napaść Niemiec na Polskę 1 września 1939 roku; e) Zdobycie Berlina i kapitulację Niemiec w maju 1945 roku; f) Zrzucenie bomby atomowej ma Hiroszimę i kapitulację Japonii w sierpniu tegoż roku; g) Proces norymberski; h) Zamach na Kennedy’ego; i) Tysiąclecie Państwa Polskiego; j) Pierwszy lot na Księzyc; k) Wojnę wietnamską; l) Wybór Karola Wojtyły na papieża; ł) Powstanie Solidarności; m) Nobla dla Wałęsy; n) Powstanie III RP; o) Akcesję Polski do NATO, UE i strefy Schengen... – pewnie mógłbym tak do końca alfabetu. Prestiżowo też całkiem w porządku. „Dziennik” bywał bowiem u wszystkich kolejnych prezydentów od Roosevelta po Busha juniora, a większość „interviewował”. Podobnie od Mościckiego po Kaczyńskiego, ale także jego rywala, Tuska.

[…]

 

  • Nie ma jakiejkolwiek wątpliwości co do Waszych zasług w lobbingu na rzecz uznania przez Billa Clintona i Kongres USA konieczności przyjęcia Polski do NATO. Gazeta zmobilizowała całą Polonię do zalania Waszyngtonu lawiną listów w tej sprawie.

 

– Przez kilka długich lat uczestniczyliśmy aktywnie w akcji na rzecz wprowadzenia Polski do NATO. Wejście Polski do NATO było zbiorowym sukcesem polskiej dyplomacji i amerykańskiej Polonii, a swój udział w tym procesie miała również związkowa gazeta. Z satysfakcją chciałbym odnotować bardzo sympatyczny list ówczesnego ambasadora RP w Waszyngtonie Jerzego Koźmińskiego, w którym podkreślał i eksponował zasługi „Dziennika Związkowego” w torowaniu drogi do NATO. Dziś, w dniach 100-lecia, podobne w tonie listy skierowali do nas także prezydent Lech Kaczyński, premier Donald Tusk, marszałek Senatu Bogdan Borusewicz i minister spraw zagranicznych Radek Sikorski.

 

  • Mieliście też swój udział we wspieraniu „Solidarności”.

 

– To prawda. Przez nasze łamy, w wywiadach, przewinęło się wielu działaczy demokratycznej opozycji. Gazeta mobilizowała opinię we wszystkich przełomowych momentach związku – tak było wokół pierwszego sporu o rejestrację i faktyczne uznanie „Solidarności”. Tak było w stanie wojennym...

 

  • Rządzisz gazetą 20 lat. W powszechnej opinii, „Dziennik” pod twoim kierownictwem stał się nowoczesną, wolną od anachronizmów nierzadkich w pismach polonijnych gazetą.

 

– W redagowaniu gazety hołdowałem zawsze zasadzie otwartości na różne poglądy oraz polityczne opcje, pozostawiając czytelnikom swobodę wyboru. Nie oznacza to oczywiście rezygnacji z pryncypiów, a były nimi i są nadal głębokie zaangażowanie patriotyczne i narodowe oraz respektowanie hierarchii wartości chrześcijańskich i nauki społecznej Kościoła. Wierzę, że tym wartościom służyć będzie „Dziennik Związkowy” i przez następne 100 lat.

 

  • W jaki sposób pomogła legenda redaktora Józefa Białasiewicza, ojca i wybitnego dziennikarza?

 

– W kręgach polonijnego dziennikarstwa ojciec mój był postacią bardzo znaną i to niewątpliwie było dla mnie ogromną pomocą. Jak rzadko komu udało mi się połączyć na łamach redagowanej przeze mnie gazety aspiracje i oczekiwania wielu polonijnych pokoleń. Znałem emigrację żołniersko-dipisowską i co nie jest przecież bez znaczenia, rozumiałem emigrację postsolidarnościową, z którą miałem bliski kontakt w sensie mentalnym. To były moje atuty.

 

  • Jakie chwile ze swej dziennikarskiej przygody z „Dziennikiem” zapamiętałeś najlepiej?

 

– Niewątpliwie te związane z bezpośrednim uczestniczeniu w ważnych wydarzeniach historycznych, takich jak zaprzysiężenie Lecha Wałęsy czy jego wcześniejsza wizyta w USA, ze słynnym wystąpieniem na Kapitolu. Polskie i amerykańskie pielgrzymki papieskie. Wizyty w Ameryce najwyższych przedstawicieli RP. Spotkania z prezydentami amerykańskimi. Przyjęcie Polski do NATO. I wiele innych...

 

  • A wszystko to w wykonaniu naszego zwierzyniecko-lubelskiego krajana. Powtórzmy: szefującego najstarszej na świecie polskiej gazecie wychodzącej bez przerwy od stu lat, czego nikt inny nie może tego o sobie powiedzieć

               

– Rozumiem, że pora umierać? Zanim jednak to nastąpi, chcę wyraźnie powiedzieć, że tak jak wiem skąd mi nogi wyrosły, tak wiem, po jakich stronach one biegały. Lubelszczyzna jest moją ojczyzną. Dotyczy to zarówno mego rodzinnego Zwierzyńca, gdzie mam dom i gdzie co roku wracam z radością. Dotyczy to Lublina, gdzie na KUL-u zostałem uformowany, nie tylko historycznie. Dotyczy to lubelskich redakcji, w których pisałem, a także lubelskich kolegów-dziennikarzy, bez których sam dziennikarzem bym nie był.

 

Tu strumień świadomości kieruję do kultowego Klubu Środowisk Twórczych „Nora” przy Krakowskim Przedmieściu, gdzie działy się rzeczy, o jakich filozofom się nie śniło, o czym i Ty dobrze w końcu wiesz, bo stamtąd się jeszcze znamy. Była to także znakomita szkoła... dziennikarstwa. Lublin opuszczałem w 1985 roku udając się do Ameryki, aby przejąć pałeczkę redaktorską od mego ojca Józefa. Myślałem, że to będzie na krótko. Okazało się inaczej. Nie żałuję.

 

  • Planujesz powrót w rodzinne strony?

 

– Po przejściu na emeryturę pierwsze, co zrobię, to powrót do Zwierzyńca.

 

  • I co będzie tu robił po wielkomiejskim blichtrze Chicago, Waszyngtonu i Nowego Jorku?

 

– To samo, co przez całe życie – pisał. Mam jeszcze parę rzeczy do napisania.

 

  • Od lat pasjonował cię generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski. Ostatnio Jan Nowak-Jeziorański. O nich będziesz pisał?

 

– Wieniawa to postać fascynująca i tragiczna zarazem. Warta odbrązowienia i nadania jej właściwych proporcji. Podobnie z Nowakiem-Jeziorańskim, wokół którego powstało wiele legend, mitologii i propagandy. Tworzonej zresztą przez niego samego. Tak, jak Wieniawa zupełnie nie dbał o to, jak przejdzie do historii licząc jedynie na dobrą pamięć i przyzwoitość rodaków, o tyle Nowak wiele spraw brał w swoje ręce…

 

  • Czyli jeden nie był aż tak bardzo wart karykaturalnej ironii, a drugi hołdownictwa na klęczkach?

 

– Trafna konkluzja.

 

  • Co powiesz na zakończenie?

 

– Tych, co mnie jeszcze w Lublinie, Zamościu, Zwierzyńcu pamiętają – pozdrawiam!

 

Wojciech Białasiewicz

Urodził się w 1940 roku w Warszawie. Dzieciństwo spędził w Zwierzyńcu. Matki prawie nie pamiętał. Po powstaniu warszawskim znalazła się w Argentynie i tam zmarła. Nigdy jej już nie spotkał. Ojca, znanego przedwojennego działacza Obozu Zjednoczenia Narodowego i polonijnego dziennikarza, poznał dopiero jako człowiek dorosły.

Historyk i dziennikarz. Absolwent KUL, doktorat uzyskał na Uniwersytecie Warszawskim w 1973 r. Pracował jako dziennikarz i publicysta lubelskiego oddziału „Słowa Powszechnego” oraz reporter „Tygodnika Zamojskiego”; na łamach tygodnika „WTK” i „Kuriera Lubelskiego” ogłosił wiele materiałów z historii najnowszej Polski.

Od końca 1985 r. przebywał w Stanach Zjednoczonych, pracując w polonijnej prasie, najpierw w tygodniku „Panorama”, następnie w „Nowym Dzienniku Chicagowskim” i w tygodniku „Relax”.

W latach 1988-1989 redaktor naczelny „Dziennika Polskiego” w Detroit, zaś od 1989 r. do przejścia na emeryturę w 2009 r. redaktor naczelny „Dziennika Związkowego” – najstarszej wydawanej bez przerwy od 1908 roku gazety polskiej na świecie. Przez wiele lat zaangażowany w działalność Kongresu Polonii Amerykańskiej. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim i Oficerskim Orderu Zasługi RP. Także wieloma nagrodami i wyróżnieniami.

Autor książek: Afera „Wismana”. Z dziejów zamojskich grup szturmowych ZWZ–AK (1985), Pomiędzy lojalnością a serc porywem. Polonia amerykańska we wrześniu 1939 roku (1989, 2006), W kręgu chicagowskiej Polonii. Szkice o czasach minionych i ludziach, których przeważnie już nie ma (2001). Wrzesień 1939 roku na Zamojszczyźnie (2011). Współautor książki Bronili Lublina 1939 (1994).

W przygotowaniu do druku znajduje się monografia Serdeczny pomost nad Atlantykiem. O wzajemnych relacjach pomiędzy krajem a Polonią amerykańską. Ponadto – biografia generała Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego.

Był Honorowym Obywatelem Zwierzyńca.

 

Jedna z książek Wojciecha Białasiewicza. Był historykiem-pasjonatem. Doktorat z tej dziedziny miał napisany na KUL już w wieku 29 lat. Ze względu na problemy z cenzurowaniem historii, obronić mógł go dopiero trzy i pół roku później
Jedna z książek Wojciecha Białasiewicza. Był historykiem-pasjonatem. Doktorat z tej dziedziny miał napisany na KUL już w wieku 29 lat. Ze względu na problemy z cenzurowaniem historii, obronić mógł go dopiero trzy i pół roku później
Ostatnia droga...
Ostatnia droga...
Czytaj więcej o:

Komentarze 4

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
Nowa Encyklopedia / 13 września 2016 o 17:57
0
Jak można przypuszczać Wojciech Białasiewicz mógł badać kwestie poruszane w "Nowej Encyklopedii": (...) W 1970 Johann Kassner z Monachium złożył oświadczenie przed niem. sądem z mocą przysięgi, że bracia Henryk Jeziorański i Jan Jeziorański byli zatrudnieni 1940-42 jako urzędowo zatwierdzeni nadkomisarze w Komisarycznym Zarządzie Zabezpieczonych Nieruchomości w Warszawie (oficjalnym urzędzie władzy okupacyjnej, nadzorującym nieruchomości przejęte od żyd. właścicieli); w ten sposób N. został oskarżony o kolaborację z hitlerowcami (por.; K. Zamorski, Pod anteną Radia Wolna Europa, Poznań 1995, s. 203-204); natomiast 20 IX 1974 wydawany w Kolonii tygodnik „Rheinischer Merkur” opublikował artykuł Joachima G. Gorlickiego Polskie napaści. Zastanawiające wpadki w Radiu Wolna Europa, w którym autor, powołując się na wspomnienia Andrzeja Czechowicza (—> Czechowicza afera), postawił N. zarzut kolaboracji z nazistami; po tym wystąpieniu N. domagał się przed niem. sądem odwołania opublikowanych twierdzeń oraz wypłacenia odszkodowania (w wysokości 20 tys. marek); w odpowiedzi pozwani wnieśli o odrzucenie skargi, a ponadto przedstawili argumenty wskazujące, iż N. był współpracownikiem wywiadu hitler.; sąd krajowy w Kolonii, uznając autentyczność przedstawionych dowodów, wyrokiem z 2 VII 1964 oddalił skargę N. (por.; K. Zamorski, Pod anteną Radia Wolna Europa, Poznań 1995, s. 234-241); nast. N. poddał się samokrytyce, przyznając, że żałował wszczęcia rozprawy i oznajmił; „Wytoczyłem ten proces, bo mi Pan Bóg rozum odebrał” (S. Kisielewski, Abecadło Kisiela, Warszawa 1997, s. 103). W związku z tąsprawą w okupacyjnym życiorysie N. pojawiło się wiele niejasności, które N. starał się nast. wyjaśniać, m.in. twierdził, że na rzecz administracji hitler. pracował z polecenia poi, podziemia, do pracy w Komisarycznym Zarządzie Zabezpieczonych Nieruchomości miał zostać skierowany III 1941 z polecenia przedstawiciela Związku Walki Zbrojnej (nast. AK); nie wyjaśniało to jednak, czym zajmował się N. do poł. 1941; jedna z wersji głosiła, że jeździł wówczas po Polsce zajmując się handlem; natomiast Stefan Wysocki, były pracownik RWE, w broszurze Polska z oddali - prawda z bliska napisał, że N. pracował w niem. zarządzie komisarycznym już od 1940 (zob. J.R. Nowak, Życiorysy bez retuszu. „Kurier z Waszyngtonu Jan Nowak Jeziorański”, Warszawa 2003, s. 57-58), zaś Edward Mariusz Skopp stwierdzał, że „uporczywe kłamstwa” N. w tej kwestii pogorszyły tylko jego obraz (E.M. Skopp, Pisane na kolanie. Pamiętnik bez patosu. Warszawa 1997, s. 312-313). Do ważnych wątków z życia N., jakie nie doczekały się przekonującego wyjaśnienia, należy także kwestia jego danych personalnych; w okupacyjnej karcie pracy, wystawionej 1942, znajduje się adnotacja, że urodził się on 2 X 1914 w Berlinie, zaś inne dokumenty podają jako miejsce jego urodzenia Warszawę (niekiedy wskazywany jest także Sopot) oraz datę 15V 1913; N. rozbieżność tę tłumaczył warunkami konspiracji. Kolejna kontrowersja dotyczy znajomości języka niem.; jak wspominali pracownicy Sekcji Pol. RWE, N. wręcz afiszował się swoją nieznajomością języka niem.; dziwiło to niektóre osoby pamiętające o jego zatrudnieniu w kierowniczym personelu niem. instytucji powierniczych i komisarycznych, podlegających administracji hitler., w których wymagano dobrej znajomości tego języka, m.in. N. jako administrator nadzorował wynajem mieszkań, a także miał przejąć cegielnię uważaną przez hitlerowców za jeden z kluczowych elementów lokalnej gospodarki (znany jest niem. dokument wydany 8 VIII 1940 przez szefa SS w dystrykcie warsz., popierający N., jako Zdzisława Jeziorańskiego, na stanowisko „Treuhandera” cegielni w Radzyminie, stanowiącej dotąd własność Żyda Aria Hardera); później N. miał pracować na kolei (twierdził, że wyjeżdżał z Generalnego Gubernatorstwa na tereny poi. przyłączone do III Rzeszy, jak i do „starej Rzeszy”); dziwić więc może fakt, że pracujący dla podziemia poi. kolejarz bez znajomości języka niem. kursował do Szwecji i Londynu, posługując się przy tym kartą pracy, w której jako miejsce urodzenia figurował Berlin. Po ukazaniu się książki A. Czechowicza i ujawnieniu sprawy kolaboracji z Niemcami, N. skierował sprawę do sądu niem. w Kolonii, który wyrokiem z 2 VII 1975 oddalił jego pozew, pisząc w uzasadnieniu m.in., że powód 1940-42 był zatrudniony w Komisarycznym Zarządzie Zabezpieczonych Nieruchomości w Warszawie, a ponadto stwierdził, że tym samym zajmował oficjalny urząd władzy okupacyjnej; tymczasem N. pisał w swoich wspomnieniach, że pierwszy kontakt z podziemiem nawiązał dopiero 1941, co przedstawił następująco: „W dwa tygodnie później objąłem administrację dwóch spoiych kamienic na Królewskiej i otrzymałem Arbeitskartę [...] późną wiosną 1941 roku składałem przysięgę organizacyjną ZWZ na ręce »Adama« [pseud. Eugeniusza Czarnowskiego - przyp. M.R.G.] i przybrałem pseudonim »Janek« (Kurier z Warszawy, Kraków 1997, s. 46); zestawienie tych faktów wskazuje więc, iż nie mógł podjąć pracy w Zarządzie w uzgodnieniu z przedstawicielem poi. organów konspiracyjnych. Po wojnie, gdy już działał w RWE, po ujawnieniu faktu jego pracy w urzędzie rekwinijącym mienie żyd., N. próbował tłumaczyć, że powyższy dokument jest „fałszywką”; kwestię tę dokładnie przeanalizował Kazimierz Zamorski w książce Pod anteną Radia Wolna Europa, który stwierdził: „Wbrew temu, co Jan Nowak twierdzi, dokument jest autentyczny. Potwierdzają ten fakt osoby występujące w tekście, ich oryginalne podpisy (pismo Kreishauptmanna Rupprechta, podpis dr. Zahna), jak również informacje zawarte w treści pisma, układ pisma, nadruki, czcionka i pieczęcie. A także charakterystyczny dla kancelarii niemieckiej sposób formowania i spinania akt metalowymi wąsami, który pozostawił ślady rdzy i uszkodzenia papieru” (zob. K. Zamorski, Pod anteną Radia Wolna Europa, Poznań 1995, s. 210-211); Zamorski zauważył też, że: „W sądzie kolońskim Jan Nowak powołał się na »około 300 Polaków, którzy tak samo, jak i on byli w podziemiu« i pracowali w owym nieszczęsnym Komisarycznym Zarządzie Zabezpieczonych Nieruchomości. W 1974 roku, gdy Czechowicz opublikował oświadczenie Kassnera, chyba stu z tych trzystu żyło i bodaj kilku na Zachodzie. Więc dlaczego nie odszukano dwóch czy trzech, ostatecznie jednego, który by obalił wszelkie oszczerstwa” (K. Zamorski, Pod anteną Radia Wolna Europa, Poznań 1995, s. 222). Po ujawnieniu „sprawy N.” przez prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej, E. Moskala, N. szybko wycofał się z wszelkich polemik i ustąpił z działalności w tej organizacji, uznając zapewne, że
Jak można przypuszczać Wojciech Białasiewicz mógł badać kwestie poruszane w "Nowej Encyklopedii": (...) W 1970 Johann Kassner z Monachium złożył oświadczenie przed niem. sądem z mocą przysięgi, że bracia Henryk Jeziorański i Jan Jeziorański byli zatrudnieni 1940-42 jako urzędowo zatwierdzeni nadkomisarze w Komisarycznym Zarządzie Zabezpieczonych Nieruchomości w Warszawie (oficjalnym urzędzie władzy okupacyjnej, nadzorującym nieruchomości przejęte od żyd. właścicieli); w ten sposób N. został oskarżony o kolaborację z hitlerowcam... rozwiń
Avatar
Andrzej z Chicago / 13 września 2016 o 17:24
0
Miał zgromadzone sensacyjne archiwalia na temat wojennej działalności Nowaka-Jeziorańskiego.
Avatar
Gość / 13 września 2016 o 17:21
0
Prawdziwie dziennikarstwo odchodzi wraz z takimi ludźmi.
Avatar
Gość / 13 września 2016 o 17:19
0
Pamiętamy Cię Wojtku! Koledzy z Lublina
Avatar
Nowa Encyklopedia / 13 września 2016 o 17:57
0
Jak można przypuszczać Wojciech Białasiewicz mógł badać kwestie poruszane w "Nowej Encyklopedii": (...) W 1970 Johann Kassner z Monachium złożył oświadczenie przed niem. sądem z mocą przysięgi, że bracia Henryk Jeziorański i Jan Jeziorański byli zatrudnieni 1940-42 jako urzędowo zatwierdzeni nadkomisarze w Komisarycznym Zarządzie Zabezpieczonych Nieruchomości w Warszawie (oficjalnym urzędzie władzy okupacyjnej, nadzorującym nieruchomości przejęte od żyd. właścicieli); w ten sposób N. został oskarżony o kolaborację z hitlerowcami (por.; K. Zamorski, Pod anteną Radia Wolna Europa, Poznań 1995, s. 203-204); natomiast 20 IX 1974 wydawany w Kolonii tygodnik „Rheinischer Merkur” opublikował artykuł Joachima G. Gorlickiego Polskie napaści. Zastanawiające wpadki w Radiu Wolna Europa, w którym autor, powołując się na wspomnienia Andrzeja Czechowicza (—> Czechowicza afera), postawił N. zarzut kolaboracji z nazistami; po tym wystąpieniu N. domagał się przed niem. sądem odwołania opublikowanych twierdzeń oraz wypłacenia odszkodowania (w wysokości 20 tys. marek); w odpowiedzi pozwani wnieśli o odrzucenie skargi, a ponadto przedstawili argumenty wskazujące, iż N. był współpracownikiem wywiadu hitler.; sąd krajowy w Kolonii, uznając autentyczność przedstawionych dowodów, wyrokiem z 2 VII 1964 oddalił skargę N. (por.; K. Zamorski, Pod anteną Radia Wolna Europa, Poznań 1995, s. 234-241); nast. N. poddał się samokrytyce, przyznając, że żałował wszczęcia rozprawy i oznajmił; „Wytoczyłem ten proces, bo mi Pan Bóg rozum odebrał” (S. Kisielewski, Abecadło Kisiela, Warszawa 1997, s. 103). W związku z tąsprawą w okupacyjnym życiorysie N. pojawiło się wiele niejasności, które N. starał się nast. wyjaśniać, m.in. twierdził, że na rzecz administracji hitler. pracował z polecenia poi, podziemia, do pracy w Komisarycznym Zarządzie Zabezpieczonych Nieruchomości miał zostać skierowany III 1941 z polecenia przedstawiciela Związku Walki Zbrojnej (nast. AK); nie wyjaśniało to jednak, czym zajmował się N. do poł. 1941; jedna z wersji głosiła, że jeździł wówczas po Polsce zajmując się handlem; natomiast Stefan Wysocki, były pracownik RWE, w broszurze Polska z oddali - prawda z bliska napisał, że N. pracował w niem. zarządzie komisarycznym już od 1940 (zob. J.R. Nowak, Życiorysy bez retuszu. „Kurier z Waszyngtonu Jan Nowak Jeziorański”, Warszawa 2003, s. 57-58), zaś Edward Mariusz Skopp stwierdzał, że „uporczywe kłamstwa” N. w tej kwestii pogorszyły tylko jego obraz (E.M. Skopp, Pisane na kolanie. Pamiętnik bez patosu. Warszawa 1997, s. 312-313). Do ważnych wątków z życia N., jakie nie doczekały się przekonującego wyjaśnienia, należy także kwestia jego danych personalnych; w okupacyjnej karcie pracy, wystawionej 1942, znajduje się adnotacja, że urodził się on 2 X 1914 w Berlinie, zaś inne dokumenty podają jako miejsce jego urodzenia Warszawę (niekiedy wskazywany jest także Sopot) oraz datę 15V 1913; N. rozbieżność tę tłumaczył warunkami konspiracji. Kolejna kontrowersja dotyczy znajomości języka niem.; jak wspominali pracownicy Sekcji Pol. RWE, N. wręcz afiszował się swoją nieznajomością języka niem.; dziwiło to niektóre osoby pamiętające o jego zatrudnieniu w kierowniczym personelu niem. instytucji powierniczych i komisarycznych, podlegających administracji hitler., w których wymagano dobrej znajomości tego języka, m.in. N. jako administrator nadzorował wynajem mieszkań, a także miał przejąć cegielnię uważaną przez hitlerowców za jeden z kluczowych elementów lokalnej gospodarki (znany jest niem. dokument wydany 8 VIII 1940 przez szefa SS w dystrykcie warsz., popierający N., jako Zdzisława Jeziorańskiego, na stanowisko „Treuhandera” cegielni w Radzyminie, stanowiącej dotąd własność Żyda Aria Hardera); później N. miał pracować na kolei (twierdził, że wyjeżdżał z Generalnego Gubernatorstwa na tereny poi. przyłączone do III Rzeszy, jak i do „starej Rzeszy”); dziwić więc może fakt, że pracujący dla podziemia poi. kolejarz bez znajomości języka niem. kursował do Szwecji i Londynu, posługując się przy tym kartą pracy, w której jako miejsce urodzenia figurował Berlin. Po ukazaniu się książki A. Czechowicza i ujawnieniu sprawy kolaboracji z Niemcami, N. skierował sprawę do sądu niem. w Kolonii, który wyrokiem z 2 VII 1975 oddalił jego pozew, pisząc w uzasadnieniu m.in., że powód 1940-42 był zatrudniony w Komisarycznym Zarządzie Zabezpieczonych Nieruchomości w Warszawie, a ponadto stwierdził, że tym samym zajmował oficjalny urząd władzy okupacyjnej; tymczasem N. pisał w swoich wspomnieniach, że pierwszy kontakt z podziemiem nawiązał dopiero 1941, co przedstawił następująco: „W dwa tygodnie później objąłem administrację dwóch spoiych kamienic na Królewskiej i otrzymałem Arbeitskartę [...] późną wiosną 1941 roku składałem przysięgę organizacyjną ZWZ na ręce »Adama« [pseud. Eugeniusza Czarnowskiego - przyp. M.R.G.] i przybrałem pseudonim »Janek« (Kurier z Warszawy, Kraków 1997, s. 46); zestawienie tych faktów wskazuje więc, iż nie mógł podjąć pracy w Zarządzie w uzgodnieniu z przedstawicielem poi. organów konspiracyjnych. Po wojnie, gdy już działał w RWE, po ujawnieniu faktu jego pracy w urzędzie rekwinijącym mienie żyd., N. próbował tłumaczyć, że powyższy dokument jest „fałszywką”; kwestię tę dokładnie przeanalizował Kazimierz Zamorski w książce Pod anteną Radia Wolna Europa, który stwierdził: „Wbrew temu, co Jan Nowak twierdzi, dokument jest autentyczny. Potwierdzają ten fakt osoby występujące w tekście, ich oryginalne podpisy (pismo Kreishauptmanna Rupprechta, podpis dr. Zahna), jak również informacje zawarte w treści pisma, układ pisma, nadruki, czcionka i pieczęcie. A także charakterystyczny dla kancelarii niemieckiej sposób formowania i spinania akt metalowymi wąsami, który pozostawił ślady rdzy i uszkodzenia papieru” (zob. K. Zamorski, Pod anteną Radia Wolna Europa, Poznań 1995, s. 210-211); Zamorski zauważył też, że: „W sądzie kolońskim Jan Nowak powołał się na »około 300 Polaków, którzy tak samo, jak i on byli w podziemiu« i pracowali w owym nieszczęsnym Komisarycznym Zarządzie Zabezpieczonych Nieruchomości. W 1974 roku, gdy Czechowicz opublikował oświadczenie Kassnera, chyba stu z tych trzystu żyło i bodaj kilku na Zachodzie. Więc dlaczego nie odszukano dwóch czy trzech, ostatecznie jednego, który by obalił wszelkie oszczerstwa” (K. Zamorski, Pod anteną Radia Wolna Europa, Poznań 1995, s. 222). Po ujawnieniu „sprawy N.” przez prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej, E. Moskala, N. szybko wycofał się z wszelkich polemik i ustąpił z działalności w tej organizacji, uznając zapewne, że
Jak można przypuszczać Wojciech Białasiewicz mógł badać kwestie poruszane w "Nowej Encyklopedii": (...) W 1970 Johann Kassner z Monachium złożył oświadczenie przed niem. sądem z mocą przysięgi, że bracia Henryk Jeziorański i Jan Jeziorański byli zatrudnieni 1940-42 jako urzędowo zatwierdzeni nadkomisarze w Komisarycznym Zarządzie Zabezpieczonych Nieruchomości w Warszawie (oficjalnym urzędzie władzy okupacyjnej, nadzorującym nieruchomości przejęte od żyd. właścicieli); w ten sposób N. został oskarżony o kolaborację z hitlerowcam... rozwiń
Avatar
Andrzej z Chicago / 13 września 2016 o 17:24
0
Miał zgromadzone sensacyjne archiwalia na temat wojennej działalności Nowaka-Jeziorańskiego.
Avatar
Gość / 13 września 2016 o 17:21
0
Prawdziwie dziennikarstwo odchodzi wraz z takimi ludźmi.
Avatar
Gość / 13 września 2016 o 17:19
0
Pamiętamy Cię Wojtku! Koledzy z Lublina
Zobacz wszystkie komentarze 4

Skomentuj

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Legia – Cork City 3:0. Pewny awans mistrzów Polski

Legia – Cork City 3:0. Pewny awans mistrzów Polski 3 0

W rewanżowym meczu I rundy eliminacji do Ligi Mistrzów zespół z Warszawy pokonał na swoim stadionie niżej notowanego rywala z Irlandii i awansował do dalszej fazy rozgrywek

Ponad miesiąc temu zmienili ruch na rondzie. Kolejna stłuczka

Ponad miesiąc temu zmienili ruch na rondzie. Kolejna stłuczka 3 1

Kolejna stłuczka na rondzie Wyszyńskiego w Zamościu. Od 6 czerwca obowiązuje tu ruch okrężny a kierowcy nadal mają problemy

Miasto poszło na rękę dłużnikom z mieszkań komunalnych. Odzyskało ponad 900 tys. zł

Miasto poszło na rękę dłużnikom z mieszkań komunalnych. Odzyskało ponad 900 tys. zł 6 4

Ponad 900 tys. zł udało się odzyskać miastu od zadłużonych najemców mieszkań komunalnych, którzy zgłosili się do programu dającego im szansę na umorzenie do 70 proc. zaległości. Z takiej możliwości skorzystała prawie co siódma z uprawnionych osób. Jak dużych długów mogą się pozbyć?

"Burmistrzu przestrzegaj prawa!". Pani Maria będzie pikietować codziennie

"Burmistrzu przestrzegaj prawa!". Pani Maria będzie pikietować codziennie 2 2

Maria Kosidło z Radzynia Podlaskiego zaczęła we wtorek pikietę pod Urzędem Miasta. W toczącym się od dwóch lat sporze chodzi o mieszkanie komunalne. Kobieta zarzuca urzędnikom, że bezprawnie rozwiązali z nią umowę i zajęli lokum

Rolnicy protestowali, zablokowali weterynarzy. "Chcemy pokazać, że polski rolnik to jest siła!"
film

Rolnicy protestowali, zablokowali weterynarzy. "Chcemy pokazać, że polski rolnik to jest siła!" 23 20

Hodowcy świń z okolic Parczewa zablokowali samochód lekarzy weterynarii, którzy zamierzali przeprowadzić ubój zwierząt zagrożonych afrykańskim pomorem świń. – Chcemy pokazać, że polski rolnik to jest siła – nie ukrywa przewodniczący rolniczego stowarzyszenia, który przyjechał wesprzeć okolicznych mieszkańców

A jednak do poprawki. Zmiana na pomniku smoleńskim w Kraśniku
galeria

A jednak do poprawki. Zmiana na pomniku smoleńskim w Kraśniku 7 15

Poprawiono napis na odsłoniętym w niedzielę kraśnickim pomniku. Figura Lecha Kaczyńskiego została podpisana jako „Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej”. Pojawiły się jednak wątpliwości, czy drugiego z tych słów nie należałoby odmienić.

Nowe korty tenisowe utonęły w deszczu

Nowe korty tenisowe utonęły w deszczu 2 10

Woda na kortach tenisowych w Świdniku. Urząd Miasta przyznaje, że po poniedziałkowych ulewnych deszczach był problem z odprowadzaniem wody

PiS: Środki publiczne były wyprowadzane z Centrum Kultury. Miasto odpowiada

PiS: Środki publiczne były wyprowadzane z Centrum Kultury. Miasto odpowiada 6 11

Radni opozycji ocenili wyniki kontroli w Centrum Kultury jako skandal i zażądali wyjaśnień od prezydenta miasta

Nowa dyrektor Teatru Muzycznego. Kogo wybrała komisja?

Nowa dyrektor Teatru Muzycznego. Kogo wybrała komisja? 3 15

Kamila Lendzion została rekomendowana na stanowisko dyrektora Teatru Muzycznego w Lublinie. Teraz tę kandydaturę musi zaakceptować Zarząd Województwa Lubelskiego, któremu podlega instytucja.

Transfery w Motorze Lublin: dzisiaj Meskhia, jutro Bonin?

Transfery w Motorze Lublin: dzisiaj Meskhia, jutro Bonin? 26 15

Motor Lublin potwierdził piąty transfer podczas letniego okienka. Kontrakt podpisał były, młodzieżowy reprezentant Ukrainy, a ostatnio zawodnik Wisły Puławy – Irakli Meskhia. Wkrótce kolejnym wzmocnieniem powinien być za to... Grzegorz Bonin

Olimp "przeniesie się" na Ponikwodę? Rada dzielnicy: Byłby naszym ośrodkiem kulturalnym

Olimp "przeniesie się" na Ponikwodę? Rada dzielnicy: Byłby naszym ośrodkiem kulturalnym 60 9

Rada Dzielnicy Ponikwoda chce, żeby galeria handlowa Olimp znalazła się w jej granicach, a nie – jak teraz – na Czechowie Południowym. Tłumaczy, że dzięki temu mieszkańcy Ponikwody… będą mieć nowy ośrodek kulturalny

Połączenie Włodawianki i Eko Rożanka coraz bliżej

Połączenie Włodawianki i Eko Rożanka coraz bliżej 0 2

Od wielu tygodni nie brakowało plotek, że dojdzie do połączenia Włodawianki z Eko Różanka. I wygląda na to, że kluby doszły już do porozumienia. Teraz swoją zgodę musi jeszcze wydać Lubelski Związek Piłki Nożnej

Nowy napastnik Górnika Łęczna

Nowy napastnik Górnika Łęczna 7 0

Sporo działo się we wtorek w obozie Górnika. Zielono-czarni mają nowego zawodnika – Jakuba Chrzanowskiego. Zmiany zaszły także w sztabie szkoleniowym i medycznym klubu z Łęcznej

Mieli o 56 zł za dużo żeby dostać mieszkanie komunalne. Teraz zbierają na własne

Mieli o 56 zł za dużo żeby dostać mieszkanie komunalne. Teraz zbierają na własne 1 8

Niewiele ponad 34 tys. zł brakuje Ewelinie i Łukaszowi Czerwińskim do zrealizowania marzenia ich życia – kupna małego, ale własnego mieszkania. Para nie może dostać mieszkania komunalnego, bo przekracza próg dochodowy o 56 zł. Niepełnosprawny mężczyzna i jego żona wciąż mają jednak nadzieję, że dzięki pomocy internautów wszystko jest możliwe.

Kuba Karaś wystąpi w Plenerze
21 lipca 2018, 20:00

Kuba Karaś wystąpi w Plenerze 1 1

Co Gdzie Kiedy. Gwiazda duetu The Dumplings, Kuba Karaś, wystąpi 21 lipca w Plenerze. Zamiast własnych kawałków artysta sprawdzi się w roli DJ'a i rozkręci gorącą imprezę. Start o godz. 20.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium

Uwaga czytelniku!

Informujemy, że w dniu 25 maja 2018 r. na terenie całej Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, wejdzie w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. W związku z tym chcielibyśmy Ci przekazać kilka informacji na temat zasad przetwarzania Twoich danych osobowych przez administratora portalu www.dziennikwschodni.pl – spółkę Corner Media sp. z o.o. z siedzibą w Lublinie.

Bardzo prosimy, zapoznaj się z tymi informacjami uważnie, są to bowiem sprawy bardzo istotne. Jeśli jesteś osobą małoletnią poniżej 16. roku życia, koniecznie przekaż tą wiadomość swoim opiekunom, którzy następnie powinni wytłumaczyć Ci, o co w niej chodzi i dlaczego się do Ciebie zwracamy.

Czym jest RODO?

RODO to potoczna nazwa Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE. W Polsce będzie ono obowiązywało od 25 maja 2018 r. Akt ten wprowadza nowy standard ochrony danych osobowych, nakładając na podmioty przetwarzające te dane (administratorów danych) szereg obowiązków, w tym obowiązek poinformowania Ciebie o sposobie przetwarzania Twoich danych, celach w jakich Twoje dane są przetwarzane oraz o uprawnieniach przysługujących Ci w związku z przetwarzaniem danych osobowych przez administratora danych.

Administrator danych

Administratorem Twoich danych osobowych jest Corner Media Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Lublinie, ul. Krakowskie Przedmieście 54, 20-002 Lublin, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego przez Sąd Rejonowy Lublin – Wschód z siedzibą w Świdniku, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000507517, NIP 7123286919, kapitał zakładowy – 50.000,00. PLN

Możesz się z nami skontaktować zarówno pod adresem:
Corner Media Spółka z o.o.
ul. Krakowskie Przedmieście 54
20-002 Lublinie

jak i mailowo: online@dziennikwschodni.pl

oraz telefonicznie: 81 46-26-800

Rodzaj przetwarzanych danych osobowych

Przetwarzamy dane osobowe podane przez Ciebie podczas procesu rejestracji konta na portalu www.dziennikwschodni.pl, a także dane, które są zbierane podczas korzystania przez Ciebie z tego portalu. Chodzi o dane zbierane i zapisywane w plikach cookies. Więcej na temat plików cookies przeczytasz w naszej polityce prywatności.

Pamiętaj, rejestracja konta na portalu www.dziennikwschodni.pl nie jest obowiązkowa. Nie masz także obowiązku podawania nam swoich prawdziwych danych podczas procesu rejestracji, jak również nie musisz podawać nam wszystkich danych, o które pytamy. Może się jednak zdarzyć tak, że nie posiadając Twoich wszystkich danych albo nie posiadając Twoich prawdziwych danych, nie będziemy w stanie świadczyć Ci wszystkich usług, które oferujemy oraz wywiązać się z wszystkich obowiązków określonych w regulaminie portalu dziennikwschodni.pl (np. zapewnić Ci odpowiedniego bezpieczeństwa w zakresie odzyskania danych dostępowych do konta).

Cel przetwarzania danych osobowych

Głównym celem przetwarzania przez nas Twoich danych jest zapewnienie Ci pełnej funkcjonalności działania serwisu dziennikwschodni.pl, dostępu do usług świadczonych przez nas w ramach tego serwisu, zapewniania Ci bezpieczeństwa podczas korzystania z serwisu (np. w przypadku prób nadużyć) oraz wywiązanie się przez nas z obowiązków umownych wynikających z regulaminu portalu Dziennikwschodni.pl.

Dodatkowy cel przetwarzania danych osobowych to tzw. marketing własny, tj. przetwarzanie danych wyłącznie na nasze wewnętrzne potrzeby w celach analitycznych, badawczych, statystycznych, w szczególności poprzez dążenie do jak najpełniejszego dostosowania treści wyświetlanych na naszych stronach do Twoich preferencji i zainteresowań.

Ponadto, o ile wyrazisz na to zgodę, będziemy mogli przetwarzać Twoje dane osobowe w celach marketingowych (marketing zewnętrzny), w tym przekazywać Twoje dane podmiotom z nami współpracującym – agencjom reklamowym i naszym partnerom handlowym. Pamiętaj, że zgoda na przetwarzanie Twoich danych w celach marketingowych jest całkowicie dobrowolna i możesz ją w każdej chwili wycofać.

Pamiętaj także, że jeżeli jesteś osobą małoletnią, która nie ukończyła 16. roku życia, przesyłanie informacji w celach marketingowych może nastąpić wyłącznie po wyrażeniu zgody przez Twojego rodzica lub opiekuna.

Podstawy prawne przetwarzania danych

Twoje dane osobowe mogą być przetwarzane wyłącznie zgodnie z określonymi w obecnie obowiązujących przepisach podstawami prawnymi. W zależności od celu przetwarzania danych możemy wyróżnić trzy główne podstawy prawne przetwarzania danych.

Pierwszą podstawą przetwarzania danych jest niezbędność do wykonania umów o świadczenie usług. Mamy z nią do czynienia wtedy, gdy przetwarzanie danych jest niezbędne w celu zapewnienia Ci sprawnego, bezpiecznego korzystania z naszego serwisu wraz z jego wszystkimi funkcjonalnościami. Umowy o świadczenie usług to regulaminy, w tym regulamin portalu dziennikwschodni.pl, który akceptujesz decydując się na korzystanie z naszego serwisu.

Drugą podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora danych. Mamy z nim do czynienia w przypadku prowadzenia pomiarów statystycznych oraz działań z zakresu marketingu własnego przez administratora danych.

Wreszcie, trzecią przesłanką przetwarzania danych jest Twoja dobrowolna i świadoma zgoda. Na jej podstawie Twoje dane mogą być wykorzystywane w celach marketingowych, a także w celu profilowania.

Pamiętaj, zgody udzielasz w pełni dobrowolnie. Masz także prawo do cofnięcia udzielonej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych w dowolnym momencie. Wycofanie zgody nie będzie miało jednak wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej cofnięciem.

Podmioty, którym możemy przekazywać dane

Co do zasady Twoje dane osobowe będą przez nas wykorzystywane wyłącznie na nasz własny użytek.

W pewnych sytuacjach możemy jednak przekazać Twoje dane podmiotom z nami współpracującym: – naszym partnerom handlowym, podwykonawcom oferowanych przez nas usług, agencjom marketingowym.

Dodatkowo, w przypadkach ściśle określonych w przepisach prawa, będziemy zobligowani przekazać Twoje dane podmiotom uprawnionym do ich uzyskania na podstawie obecnie obowiązujących przepisów prawa (np. policji czy prokuraturze), pod warunkiem oczywiście, iż wystąpią do nas z takim żądaniem, powołując się na określoną podstawę prawną.

Okres przechowywania danych

Twoje dane osobowe będą przechowywane tak długo, jak będzie to niezbędne do zapewnienia Ci dostępu do usług oferowanych przez serwis www.dziennikwchodni.pl Oczywiście, możesz w każdym czasie złożyć wniosek o zaprzestanie przetwarzania swoich danych osobowych, ich zmianę lub usunięcie.

Informacje o prawach przysługujących osobie, której dane dotyczą

Musisz wiedzieć, że niezależnie od tego, na jakiej podstawie przetwarzamy Twoje dane, masz zawsze prawo dostępu do nich oraz ich poprawiania. Możesz również w każdym momencie żądać ich usunięcia lub cofnąć albo ograniczyć wcześniej udzieloną zgodę na przetwarzanie danych osobowych, przy czym wycofanie danej zgody nie wpływa na administratora danych do przetwarzania danych w celu określonym w danej zgodzie do chwili jej wycofania.

Masz również prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.

Możesz też zażądać od administratora danych osobowych przeniesienia Twoich danych lub uzyskania kopii Twoich danych, z tym jednak zastrzeżeniem, że prawo to nie może wpływać niekorzystnie na prawa i wolności innych osób. Administrator danych będzie realizował Twoje żądania w zakresie posiadanych możliwości technicznych.

Informacje o prawie do wniesienia skargi

Organem nadzorczym nad administratorem danych osobowych jest Generalny Inspektor Danych Osobowych, do którego masz prawo wnieść skargę za każdym razem, gdy Twoje dane będą przetwarzane w sposób w Twojej ocenie nieprawidłowy.

Informacje o tym, czy podanie danych jest wymogiem ustawowym lub umownym, czy jesteś zobowiązany do ich podania

Nie jesteś zobowiązany do podawania nam swoich danych osobowych ani wyrażania zgody na ich przetwarzanie, z tym jednak zastrzeżeniem, że ich podanie może okazać się niezbędne dla korzystania z określonych funkcjonalności serwisu.

Jest także możliwe, że jeśli nie wyrazisz zgody na przetwarzanie danych osobowych lub cofniesz wcześniej udzieloną zgodę, nie będziemy mogli zapewnić Ci dostępu do niektórych oferowanych przez nas usług, przy czym zawsze w takim wypadku zostaniesz o tym poinformowany.

Informacje o profilowaniu

Czym jest profilowanie? To zbieranie wszelkich informacji, które pozwalają bezpośrednio lub pośrednio zidentyfikować osobę, która jest poddawana profilowaniu. Profilowanie odbywa się najczęściej przy użyciu systemów informatycznych, w sposób zautomatyzowany, za pomocą specjalnych algorytmów uwzględniających określone wcześniej kryteria. Wyniki profilowania mogą być wykorzystywane m.in. do celów marketingowych, np. w celu spersonalizowania reklamy kierowanej do danego użytkownika lub przygotowania oferty uwzględniającej jego potrzeby lub preferencje.

Oświadczamy, że na chwilę obecną nie profilujemy Twoich danych. Jeśli jednak zaczniemy, zostaniesz o tym uprzednio poinformowany i będziesz miał prawo nie wyrazić na to zgody.

Bardzo prosimy o uważne zapoznanie się z powyższymi informacjami. Gdy już to zrobisz, kliknij przycisk Zapoznałem się z informacją. Przejdź do serwisu.

Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.