Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Lublin

28 lipca 2015 r.
14:05

Szpital przy ul. Staszica: Do wcześniaków tylko pojedynczo. "Ograniczają dostęp ojców!"

0 29 A A

Nasze dzieci przebywają na intensywnej terapii nawet kilka miesięcy. Każdy wie, jak ważny dla wcześniaków jest kontakt z rodzicami. Tymczasem w szpitalu przy ul. Staszica w Lublinie jest on ciągle ograniczany – oburza się jedna z matek, która poinformowała nas o sprawie.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

Chodzi o Klinikę Położnictwa i Patologii Ciąży w SPSK1 w Lublinie. – Wciąż robi się nam ogromne problemy, żeby móc w normalny sposób przebywać z naszymi dziećmi, które szczególnie potrzebują naszej uwagi. Ostatnio szefowa kliniki postarała się, aby ograniczyć widywanie dzieci przez ojców – żali się kobieta. – My, jako matki, nie możemy zgodzić się z tym zarządzeniem.

Jakim prawem można ograniczyć prawa ojców tylko ze względu na ich płeć? Rozumiem ograniczenie liczby osób, które odwiedzają dzieci, do jednego rodzica na dziecko. Ale jak zarząd szpitala może decydować o tym, który kontakt – z ojcem czy matką – jest dla dziecka lepszy.

Kobieta podkreśla, że matka nie jest w stanie cały czas być przy dziecku. – To fizycznie niemożliwe, aby przez miesiące przy dziecku była tylko matka, to po prostu ponad siły. Do tej pory zamienialiśmy się z mężem, połowę dnia szłam ja, połowę mąż, żeby chociaż trochę móc odpocząć. Teraz wygląda na to, że matka musi od rana do nocy przebywać na oddziale, bez możliwości odpoczynku, bo ktoś miał kaprys, aby ograniczyć dzieciom kontakt z ojcami!

Szpital tłumaczy ograniczanie kontaktu względami bezpieczeństwa. Zaprzecza jednocześnie, że ojcowie nie mogą odwiedzać dzieci. – Nie możemy dopuścić do tego, żeby na intensywnej terapii, gdzie przebywają dzieci, które wymagają szczególnej opieki, przychodziło tak dużo osób. Zwłaszcza kiedy są upały przekraczające 35 stopni Celsjusza – tłumaczy prof. Anna Kwaśniewska, kierownik Kliniki Położnictwa i Patologii Ciąży SPSK1 w Lublinie. – Przy takich temperaturach jeszcze łatwiej o zakażenia.

Prof. Kwaśniewska dementuje jednocześnie informacje, że szpital ogranicza kontakt z ojcami. – Rodzice mogą się zmieniać. Chodzi o to, żeby przy dziecku była tylko jedna osoba – mówi kierownik kliniki.

Podobnego zdania jest tata dwutygodniowej Mai, która urodziła się w szpitalu przy ul. Staszica. – Jeśli do każdego dziecka przychodziłoby kilka osób, albo nawet dwie, to za chwilę zrobiłby się tam tłum – mówi pan Łukasz. – Nic dziwnego, że szpital chce tego uniknąć, bo dla dzieci na pewno to nie jest korzystne. To zwiększone ryzyko przeniesienia infekcji, co w przypadku dzieci leżących na intensywnej terapii jest szczególnie niebezpieczne.

Skomentuj i udostępnij na Facebooku

Komentarze 29

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
Gość / 30 lipca 2015 r. o 16:59

Dlaczego matka ma cały czas siedzieć przy dziecku? Czyżby na oddziale nie było pielęgniarek? Czy matka albo ojciec dziecka czy tam inny członek rodziny ma lepsze kompetencje niż wykwalifikowany personel? Bo jeśli tak, to po co w ogóle szpital - opieka w domu powinna wystarczyć. Z ciekawości - jak ten ojciec na wymianę przychodzi, to faktycznie matka sobie idzie, czy siedzą przy maluchu we dwoje?

A Ty wiesz co piszesz?? Rodzice nie są tam po to, żeby leczyć dzieci, tylko żeby być przy nich, zapewniać bliskość, czułość i miłośC. Ja chciałabym być przy moim chorym dziecku, a nie zostawić w szpitalu i jechać do domu, a potem przyjechać po nie za kilka tygodni, a czasem nawet miesięcy. Ale rodzice są różni, nie mnie oceniać Twoją miłość do dziecka.

A Ty wiesz co piszesz?? Rodzice nie są tam po to, żeby leczyć dzieci, tylko żeby być przy nich, zapewniać bliskość, czułość i miłośC. Ja chciałabym być przy moim chorym dziecku, a nie zostawić w szpitalu i jechać do domu, a potem przyjechać po nie za kilka tygodni, a czasem nawet miesięcy. Ale rodzice są różni, nie mnie oceniać Twoją miłość do dziecka.

rozwiń
Avatar
matka / 30 lipca 2015 r. o 16:55

Najlepiej niech taki ojciec jeden z drugim naniesie zarazkow i niech sie wszyscy meczą i znowu wina szpitala,nikomu nie dogodzí.

Rozumiem, że matek zarazki się nie czepiają??

Avatar
magda / 30 lipca 2015 r. o 16:44

Moje dzieciaczki też tam leżały - wyobraźcie sobie "superkomfortową" sytuację - mama z laktatorem przy piersi, bo maluszkowi trzeba zostawić mleko w butelce a tu stado innych odwiedzających. Nie wiem jak teraz, ale dwa lata temu to były 3 malutkie pokoiki z mnóstwem urządzeń +dyżurka pielęgniarki. My z mężem świetnie ten zakaz rozumieliśmy chociaż mężowi było przykro , że musiał zostawać koło windy - w lutym 2013 cały oddział położniczy był zamknięty z powodu niebezpieczeństwa zarażenia ptasią grypą.

Też tam byłam w lutym 2013r., spędziłam tam ponad miesiąc i rzeczywiście było dużo ograniczeń. Ja jako matka mogłam przychodzic do dziecka między 8 a 22, ale ojca nie wpuszczono nawet na chwilę na wymianę, zamiast mnie. Z jednej strony to ważne, żeby matki miały komfort, trochę przestrzeni (bo rzeczywiscie było tam bardzo ciasno), ale mój mąż przez pierszy miesiąc nie widział swojego dziecka. No cóż, coś za coś, zdrowie dzieci ważniejsze, ale ojcowie też nie mieli lekko.

Też tam byłam w lutym 2013r., spędziłam tam ponad miesiąc i rzeczywiście było dużo ograniczeń. Ja jako matka mogłam przychodzic do dziecka między 8 a 22, ale ojca nie wpuszczono nawet na chwilę na wymianę, zamiast mnie. Z jednej strony to ważne, żeby matki miały komfort, trochę przestrzeni (bo rzeczywiscie było tam bardzo ciasno), ale mój mąż przez pierszy miesiąc nie widział swojego dziecka. No cóż, coś za coś, zdrowie dzieci ważniejsze, ale ojcowie też nie mieli lekko.

rozwiń
Avatar
heh / 30 lipca 2015 r. o 08:54

Dlaczego matka ma cały czas siedzieć przy dziecku? Czyżby na oddziale nie było pielęgniarek? Czy matka albo ojciec dziecka czy tam inny członek rodziny ma lepsze kompetencje niż wykwalifikowany personel? Bo jeśli tak, to po co w ogóle szpital - opieka w domu powinna wystarczyć. Z ciekawości - jak ten ojciec na wymianę przychodzi, to faktycznie matka sobie idzie, czy siedzą przy maluchu we dwoje?

Zgadzam się. O ile na normalnych oddziałach noworodkowych, jak np. na Chodźki nie wyobrażam sobie zostawienia maluszka samego, to na Staszica, na tej sali dla wcześniaków cały czas są panie pielęgniarki i zapewniają świetną opiekę. Jeśli jest jakiś maluszek, którego mama mieszka daleko i nie może przyjeżdżać codziennie, to sama widziałam, że biorą i przytulają, żeby maluch czuł bliskość drugiego człowieka. Spędziłam tam masę czasu jako mama, to wiem co mówię. A i jeszcze jedna uwaga. Jeśli wam zależy na wzroku swoich dzieci, to nie róbcie im zdjęć z lampą błyskową i nie mówię tu nawet o wcześniakach zagrożonych retinopatią, ale ogólnie o niemowlętach. Nie raz widziałam, jak rodzice robią takie zdjęcia, nawet w szpitalu. przerażający jest brak świadomości wśród ludzi...

Zgadzam się. O ile na normalnych oddziałach noworodkowych, jak np. na Chodźki nie wyobrażam sobie zostawienia maluszka samego, to na Staszica, na tej sali dla wcześniaków cały czas są panie pielęgniarki i zapewniają świetną opiekę. Jeśli jest jakiś maluszek, którego mama mieszka daleko i nie może przyjeżdżać codziennie, to sama widziałam, że biorą i przytulają, żeby maluch czuł bliskość drugiego człowieka. Spędziłam tam masę czasu jako mama, to wiem co mówię. A i jeszcze jedna uwaga. Jeśli wam zależy na wzroku swoich dzieci,... rozwiń

Avatar
Gość / 30 lipca 2015 r. o 07:52
Dlaczego matka ma cały czas siedzieć przy dziecku? Czyżby na oddziale nie było pielęgniarek? Czy matka albo ojciec dziecka czy tam inny członek rodziny ma lepsze kompetencje niż wykwalifikowany personel? Bo jeśli tak, to po co w ogóle szpital - opieka w domu powinna wystarczyć. Z ciekawości - jak ten ojciec na wymianę przychodzi, to faktycznie matka sobie idzie, czy siedzą przy maluchu we dwoje?
Avatar
Gość / 29 lipca 2015 r. o 20:08
Łatwo mówić komuś o poczekalni i wymianie jeśli sam nie jest w takiej sytuacji... Bo siedzieć samej matce cały dzień przy dziecku jest czymś strasznie męczącym i fizycznie i psychicznie. A jeśli mamy już zabraniać to zabraniają wszystkim a nie po znajomości wszystko można i juz nie dwie tylko 4 osoby nawet mogą stać :/
Avatar
Gość / 29 lipca 2015 r. o 14:35
A ksiądz to już zarazków nie roznosi? A cały czas wchodzi miedzy inkubatorami chodzi, nawet rąk nie umyje..To takiemu już można między obcymi dziećmi chodzić a ojciec do dziecka nie może?
Avatar
Gość / 29 lipca 2015 r. o 13:07
Najlepiej niech taki ojciec jeden z drugim naniesie zarazkow i niech sie wszyscy meczą i znowu wina szpitala,nikomu nie dogodzí.
Avatar
Gość / 29 lipca 2015 r. o 12:41
Nie jest prawdą co mówi Pani Kwaśniewska. Własnie o to walczymy aby można było się zmieniać przy dziecku-raz matka raz ojciec. Tymczasem ojcowie są wyganiani jesli zjawiają się na sali! I taka jest prawda. Co innego mówią a co innego robią!
Avatar
Gość / 29 lipca 2015 r. o 08:55
Dziwię się położnicom, że nie przeszkadzają im tabuny odwiedzających. W szpitalu człowiek powinien mieć możliwość odpocząć i zregenerować się po trudach porodu, a nie przypominać dworcową poczekalnię - jeden wyszedł, drugi przyszedł. Ale widocznie ja jestem inna.
Avatar
Gość / 30 lipca 2015 r. o 16:59

Dlaczego matka ma cały czas siedzieć przy dziecku? Czyżby na oddziale nie było pielęgniarek? Czy matka albo ojciec dziecka czy tam inny członek rodziny ma lepsze kompetencje niż wykwalifikowany personel? Bo jeśli tak, to po co w ogóle szpital - opieka w domu powinna wystarczyć. Z ciekawości - jak ten ojciec na wymianę przychodzi, to faktycznie matka sobie idzie, czy siedzą przy maluchu we dwoje?

A Ty wiesz co piszesz?? Rodzice nie są tam po to, żeby leczyć dzieci, tylko żeby być przy nich, zapewniać bliskość, czułość i miłośC. Ja chciałabym być przy moim chorym dziecku, a nie zostawić w szpitalu i jechać do domu, a potem przyjechać po nie za kilka tygodni, a czasem nawet miesięcy. Ale rodzice są różni, nie mnie oceniać Twoją miłość do dziecka.

A Ty wiesz co piszesz?? Rodzice nie są tam po to, żeby leczyć dzieci, tylko żeby być przy nich, zapewniać bliskość, czułość i miłośC. Ja chciałabym być przy moim chorym dziecku, a nie zostawić w szpitalu i jechać do domu, a potem przyjechać po nie za kilka tygodni, a czasem nawet miesięcy. Ale rodzice są różni, nie mnie oceniać Twoją miłość do dziecka.

rozwiń
Avatar
matka / 30 lipca 2015 r. o 16:55

Najlepiej niech taki ojciec jeden z drugim naniesie zarazkow i niech sie wszyscy meczą i znowu wina szpitala,nikomu nie dogodzí.

Rozumiem, że matek zarazki się nie czepiają??

Avatar
magda / 30 lipca 2015 r. o 16:44

Moje dzieciaczki też tam leżały - wyobraźcie sobie "superkomfortową" sytuację - mama z laktatorem przy piersi, bo maluszkowi trzeba zostawić mleko w butelce a tu stado innych odwiedzających. Nie wiem jak teraz, ale dwa lata temu to były 3 malutkie pokoiki z mnóstwem urządzeń +dyżurka pielęgniarki. My z mężem świetnie ten zakaz rozumieliśmy chociaż mężowi było przykro , że musiał zostawać koło windy - w lutym 2013 cały oddział położniczy był zamknięty z powodu niebezpieczeństwa zarażenia ptasią grypą.

Też tam byłam w lutym 2013r., spędziłam tam ponad miesiąc i rzeczywiście było dużo ograniczeń. Ja jako matka mogłam przychodzic do dziecka między 8 a 22, ale ojca nie wpuszczono nawet na chwilę na wymianę, zamiast mnie. Z jednej strony to ważne, żeby matki miały komfort, trochę przestrzeni (bo rzeczywiscie było tam bardzo ciasno), ale mój mąż przez pierszy miesiąc nie widział swojego dziecka. No cóż, coś za coś, zdrowie dzieci ważniejsze, ale ojcowie też nie mieli lekko.

Też tam byłam w lutym 2013r., spędziłam tam ponad miesiąc i rzeczywiście było dużo ograniczeń. Ja jako matka mogłam przychodzic do dziecka między 8 a 22, ale ojca nie wpuszczono nawet na chwilę na wymianę, zamiast mnie. Z jednej strony to ważne, żeby matki miały komfort, trochę przestrzeni (bo rzeczywiscie było tam bardzo ciasno), ale mój mąż przez pierszy miesiąc nie widział swojego dziecka. No cóż, coś za coś, zdrowie dzieci ważniejsze, ale ojcowie też nie mieli lekko.

rozwiń
Avatar
heh / 30 lipca 2015 r. o 08:54

Dlaczego matka ma cały czas siedzieć przy dziecku? Czyżby na oddziale nie było pielęgniarek? Czy matka albo ojciec dziecka czy tam inny członek rodziny ma lepsze kompetencje niż wykwalifikowany personel? Bo jeśli tak, to po co w ogóle szpital - opieka w domu powinna wystarczyć. Z ciekawości - jak ten ojciec na wymianę przychodzi, to faktycznie matka sobie idzie, czy siedzą przy maluchu we dwoje?

Zgadzam się. O ile na normalnych oddziałach noworodkowych, jak np. na Chodźki nie wyobrażam sobie zostawienia maluszka samego, to na Staszica, na tej sali dla wcześniaków cały czas są panie pielęgniarki i zapewniają świetną opiekę. Jeśli jest jakiś maluszek, którego mama mieszka daleko i nie może przyjeżdżać codziennie, to sama widziałam, że biorą i przytulają, żeby maluch czuł bliskość drugiego człowieka. Spędziłam tam masę czasu jako mama, to wiem co mówię. A i jeszcze jedna uwaga. Jeśli wam zależy na wzroku swoich dzieci, to nie róbcie im zdjęć z lampą błyskową i nie mówię tu nawet o wcześniakach zagrożonych retinopatią, ale ogólnie o niemowlętach. Nie raz widziałam, jak rodzice robią takie zdjęcia, nawet w szpitalu. przerażający jest brak świadomości wśród ludzi...

Zgadzam się. O ile na normalnych oddziałach noworodkowych, jak np. na Chodźki nie wyobrażam sobie zostawienia maluszka samego, to na Staszica, na tej sali dla wcześniaków cały czas są panie pielęgniarki i zapewniają świetną opiekę. Jeśli jest jakiś maluszek, którego mama mieszka daleko i nie może przyjeżdżać codziennie, to sama widziałam, że biorą i przytulają, żeby maluch czuł bliskość drugiego człowieka. Spędziłam tam masę czasu jako mama, to wiem co mówię. A i jeszcze jedna uwaga. Jeśli wam zależy na wzroku swoich dzieci,... rozwiń

Avatar
Gość / 30 lipca 2015 r. o 07:52
Dlaczego matka ma cały czas siedzieć przy dziecku? Czyżby na oddziale nie było pielęgniarek? Czy matka albo ojciec dziecka czy tam inny członek rodziny ma lepsze kompetencje niż wykwalifikowany personel? Bo jeśli tak, to po co w ogóle szpital - opieka w domu powinna wystarczyć. Z ciekawości - jak ten ojciec na wymianę przychodzi, to faktycznie matka sobie idzie, czy siedzą przy maluchu we dwoje?
Avatar
Gość / 29 lipca 2015 r. o 20:08
Łatwo mówić komuś o poczekalni i wymianie jeśli sam nie jest w takiej sytuacji... Bo siedzieć samej matce cały dzień przy dziecku jest czymś strasznie męczącym i fizycznie i psychicznie. A jeśli mamy już zabraniać to zabraniają wszystkim a nie po znajomości wszystko można i juz nie dwie tylko 4 osoby nawet mogą stać :/
Avatar
Gość / 29 lipca 2015 r. o 14:35
A ksiądz to już zarazków nie roznosi? A cały czas wchodzi miedzy inkubatorami chodzi, nawet rąk nie umyje..To takiemu już można między obcymi dziećmi chodzić a ojciec do dziecka nie może?
Avatar
Gość / 29 lipca 2015 r. o 13:07
Najlepiej niech taki ojciec jeden z drugim naniesie zarazkow i niech sie wszyscy meczą i znowu wina szpitala,nikomu nie dogodzí.
Avatar
Gość / 29 lipca 2015 r. o 12:41
Nie jest prawdą co mówi Pani Kwaśniewska. Własnie o to walczymy aby można było się zmieniać przy dziecku-raz matka raz ojciec. Tymczasem ojcowie są wyganiani jesli zjawiają się na sali! I taka jest prawda. Co innego mówią a co innego robią!
Avatar
Gość / 29 lipca 2015 r. o 08:55
Dziwię się położnicom, że nie przeszkadzają im tabuny odwiedzających. W szpitalu człowiek powinien mieć możliwość odpocząć i zregenerować się po trudach porodu, a nie przypominać dworcową poczekalnię - jeden wyszedł, drugi przyszedł. Ale widocznie ja jestem inna.
Zobacz wszystkie komentarze 29

Skomentuj

Aby napisać komentarz, należy się zalogować:

Nie publikujemy nic na Twojej tablicy na Facebooku oraz nikomu nie udostępniamy Twoich danych osobistych.
Podczas pierwszego logowania zostaniesz poproszony o wybór swojej nazwy użytkownika.

Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Lublin. Nie podoba Ci się ścisk w autobusie? Może byc gorzej

Lublin. Nie podoba Ci się ścisk w autobusie? Może byc gorzej

Z końcem roku z ulic Lublina zniknie 16 przegubowych autobusów firmy, której kończy się umowa na wożenie pasażerów. Miasto szuka jej następcy, ale – wbrew wcześniejszym zapewnieniom – trudno liczyć na płynne przejęcie kursów od 1 stycznia

Gdzie posadzić drzewo, gdzie wymienić ławkę? Startuje zielony budżet Lublina

Gdzie posadzić drzewo, gdzie wymienić ławkę? Startuje zielony budżet Lublina

Ruszył już nabór pomysłów do nowej edycji Zielonego Budżetu. Do 14 grudnia można zgłaszać władzom miasta tereny zielone, które wymagają „remontu i odświeżenia”. Spośród tych propozycji wybrane mają być tereny, które w rok lub dwa przejdą renowację.

Pani Katarzyna ma 34 lata, ale jej organizm 9 lat mniej. Ten gabinet w Lublinie może będzie dla każdego

Pani Katarzyna ma 34 lata, ale jej organizm 9 lat mniej. Ten gabinet w Lublinie może będzie dla każdego

Poziom tkanki tłuszczowej i mięśniowej w organizmie, a także zalecenia jak się odżywiać żeby być zdrowym i szczupłym. Studenci i pracownicy Uniwersytetu Medycznego wsparcie w nowym gabinecie dostaną bezpłatnie. W planach jest otwarcie usług komercyjnych dla każdego chętnego.

Puławscy artyści obsypani nagrodami. Dom Chemika może się cieszyć

Puławscy artyści obsypani nagrodami. Dom Chemika może się cieszyć

Listopad obfitował w nagrody dla młodych artystów z Puławskiego Ośrodka Kultury. Laury z ogólnopolskich konkursów od Katowic po Malbork przywiozły tancerki, recytatorki i wokaliści z Domu Chemika.

Szpital w Lubelskiem musi zadłużać się w parabanku. Banki już nie chcą dać pieniędzy

Szpital w Lubelskiem musi zadłużać się w parabanku. Banki już nie chcą dać pieniędzy

Kraśnicki szpital jest w tak dramatycznej sytuacji finansowej, że chce zaciągnąć 18 mln zł pożyczkę w parabanku. Zwykłe banki nie chcą już dawać mu kredytu.

Organy w Filharmonii mają 25 lat. Znów zagra na nich Robert Brodacki
4 grudnia 2022, 17:00

Organy w Filharmonii mają 25 lat. Znów zagra na nich Robert Brodacki

To właśnie pochodzący z Lublina artysta był jedną z osób odpowiedzialnych za kształt brzmieniowy organów Filharmonii Lubelskiej. Ćwierć wieku później zagra na nich recital. Koncert odbędzie się 4 grudnia o godz. 17.

Brudne zboże idzie na mąkę? Rusza wielka kontrola

Brudne zboże idzie na mąkę? Rusza wielka kontrola

Rolnicy podejrzewają, że polskie młyny produkują mąkę ze zbóż technicznych. Wojewoda lubelski mówi, że to przestępstwo i zarządza kontrolę.

Mundial 2022: Maroko – Kanada 2:1, Belgia jedzie do domu!

Mundial 2022: Maroko – Kanada 2:1, Belgia jedzie do domu!

Duża niespodzianka w grupie F. Maroko po wygranej z Kanadą awansowało do 1/8 finału mundialu z pierwszego miejsca. A do domu jedzie Belgia, która w czwartek bezbramkowo zremisowała z Chorwacją.

Wieczór z Molierem w DDK Węglin
7 grudnia 2022, 18:30

Wieczór z Molierem w DDK Węglin

Dzielnicowy Dom Kultury Węglin (ul. Judyma 2a) zaprasza "Wieczór z Molierem" z okazji 400. rocznicy urodzin autora. Wydarzenie odbędzie się 7 grudnia o godz. 18.30.

Alojzy ma sto lat i namieszał w planach budowy autostrady A2

Alojzy ma sto lat i namieszał w planach budowy autostrady A2

100-letni dąb Alojzy w gminie Międzyrzec Podlaski mógł wstrzymać budowę autostrady A2. Sprawę drzewa musiał rozstrzygać sąd.

Nowy cyrk w Pubie u Szewca: premiera spektaklu "The Trick"
1 grudnia 2022, 19:00

Nowy cyrk w Pubie u Szewca: premiera spektaklu "The Trick"

Wojciech Rotowski & Roman Słomka to duet, który przed kilkoma miesiącami wygrał konkurs "Incydent polski" na autorski spektakl cyrkowy realizowany pod patronatem festiwalu Carnaval Sztukmistrzów. Teraz przedstawienie będzie można zobaczyć w Pubie u Szewca. Premierowe pokazy 1 grudnia o godz. 19 i 2 grudnia o godz. 19.30.

Co z dopłatami do żłobków w Zamościu? Nie będzie dotacji

Co z dopłatami do żłobków w Zamościu? Nie będzie dotacji

Koniec z miejskimi dotacjami dla prywatnych żłobków i klubów dziecięcych w Zamościu. Od 1 stycznia miasto nie będzie im już przekazywać pieniędzy. Ale rodzice maluchów nie pozostaną bez wsparcia. Ci, którzy mieszkają, pracują i odprowadzają podatki w Zamościu, otrzymają świadczenie pod nazwą Zamojski Bon Żłobkowy.

Prace Stasysa Eidrigeviciusa na ogrodzeniu Ogrodu Saskiego
3 grudnia 2022, 16:00

Prace Stasysa Eidrigeviciusa na ogrodzeniu Ogrodu Saskiego

Od 3 grudnia na ogrodzeniu Ogrodu Saskiego będzie można podziwiać wyjątkowe prace litewskiego artysty Stasysa Eidrigeviciusa. Wernisaż i spotkanie z autorem zaplanowano na sobotę o godz. 16 w Centrum Spotkania Kultur (plac Teatralny 1).

Policja wyniosła rolników z AGROunii z urzędu lubelskiego wojewody. Kilkanaście osób zatrzymanych
zdjęcia
galeria

Policja wyniosła rolników z AGROunii z urzędu lubelskiego wojewody. Kilkanaście osób zatrzymanych

Michała Kołodziejczaka policja wyniosła trzymając go za nogi i ręce. AGROunia chciała okupować urząd wojewódzki.

Policjanci wynoszą działaczy AGROunii z Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego
galeria
film

Policjanci wynoszą działaczy AGROunii z Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego

Nie wyjdą, jeżeli nie otrzymają zapewnienia, że problem zostanie natychmiast rozwiązany. AGROunia Michała Kołodziejczaka okupuje Lubelski Urząd Wojewódzki.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium

Komunikaty