Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Magazyn

28 marca 2016 r.
17:53

Radzyń przypomina mi moją podlaską młodość! Rozmowa z Elżbietą Dzikowską

0 0 A A
Robert Mazurek i Elżbieta Dzikowska
Robert Mazurek i Elżbieta Dzikowska

Wywiad Roberta Mazurka z podróżniczką Elżbietą Dzikowską, która niedawno odwiedziła Radzyń Podlaski.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty
AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

• Urodziła się Pani w Międzyrzecu Podlaskim. To niedaleko Radzynia, w którym zapewne nie raz Pani przebywała. Jak zapamiętała Pani nasze miasto?

Dla mnie symbolem Radzynia jest przede wszystkim pałac ze wspaniałymi rzeźbami, oranżerią i parkiem, ale także kościół Trójcy Świętej. Opisałam to wszystko w jednym z rozdziałów mojej książki pt. „Groch i kapusta, czyli podróżuj po Polsce”. Zawsze, jak byłam w Radzyniu, to zazdrościłam wam tego kompleksu. Międzyrzecki pałac Potockich jest o wiele, wiele skromniejszy. Poza tym Radzyń był moim miastem powiatowym, z czym my, międzyrzeczanie nie mogliśmy się pogodzić. Byliśmy większym ośrodkiem miejskim, ale jednak bez tej rangi administracyjnej. Radzyń przypomina mi moją podlaską młodość!

• Ma Pani też przykre wspomnienia z Radzynia. Po II wojnie światowej za swoją działalność patriotyczną na krótko trafiła Pani tutaj do więzienia…

Było to następstwo działalności w antykomunistycznej organizacji młodzieżowej o nazwie Związek Ewolucjonistów Wolności (ZEW). Zostałam zwerbowana do niej przez starszego kolegę w trzeciej klasie liceum. Rozrzucaliśmy ulotki, pisaliśmy na ścianach patriotyczne hasła i odezwy, rozbijaliśmy jajka na portretach Stalina i innych komunistycznych przywódców. W 1952 r. zostałam aresztowana. Siedziałam właśnie wtedy dwa dni w radzyńskim areszcie, dwa czy trzy dni w Białej Podlaskiej, chyba dzień w Międzyrzecu Podlaskim, a potem pół roku na zamku w Lublinie. Nie myślę jednak często o tym, jestem optymistką i najważniejsze jest dla mnie to, co będzie, a nie to, co było. Przyszłość. Uważam też, że jak się nie zazna złego, to się nie doceni dobrego, chociaż lepiej tego złego jednak nie zaznawać.

• Po raz ostatni była Pani w Radzyniu dokładnie 10 lat temu (8 czerwca 2006 r.). Z tego spotkania zapamiętałem bardzo dobrze pierścienie-olbrzymy na Pani palcach. Ma Pani chyba słabość do biżuterii…

Tak, stanowi ona jakby mój atrybut. Interesuje mnie głównie biżuteria etniczna, ale zdarza się też, że ze swoich podróży przywożę same kamienie. Nie te drogie, tylko bursztyny, turkusy, lapis lazuli, koral… W Polsce oprawia mi je mój przyjaciel Andrzej Kupniewski. Biżuterię lubię też dlatego, że traktuję ją tak jak kobiety w pozaeuropejskich krajach: stanowi dla mnie nie tylko ozdobę – chociaż przede wszystkim – ale także jest rodzajem amuletu. Ostatnio wydawnictwo Bernardinum opublikowało mój album pt. „Biżuteria świata”, gdzie piszę o właściwościach różnych kamieni. Biżuterię przywożę głównie po to, żeby ofiarować ją Muzeum Podróżników im. Tony'ego Halika. Znajduje się ono w Toruniu (ul. Franciszkańska 9-11), bo właśnie tam na ul. Prostej 8 urodził się mój mąż. 

• Skoro wspomniała Pani o Muzeum Podróżników im. Tony'ego Halika, to oprócz bogatej kolekcji biżuterii i pamiątek z podróży znajduje się tam też pokaźna kolekcja kluczy…

Ach, tak. Są to klucze z hoteli, w których razem z Tonym spędziliśmy przynajmniej jedną noc. Później, podróżując już sama, też starałam się zdobywać te bardziej oryginalne klucze. Obecnie jest to trudne, gdyż w większości hoteli używa się już kart. Jednak dzięki temu naszemu wariactwu powstała oryginalna mapa sygnowana naszymi kluczami. Jest ich tam kilkadziesiąt. U siebie w domu też mam trochę ciekawych kluczy, m.in. klucz mojej prababki, który wygląda jak pistolet. Gdy moja mama prowadziła po wojnie herbaciarnię, została kilka razy napadnięta. Bała się sama wracać do domu, więc ja jako mała dziewczynka chodziłam wieczorami, żeby jej towarzyszyć - z tym właśnie kluczem, który wyglądał jak pistolet. Razem z mamą czułyśmy się wtedy bezpieczniej.

• Jako dziecko chciała Pani zostać podróżniczką?

W tamtych czasach nie można było nawet o tym marzyć. Podróżować można było sobie do lasu na grzyby albo rowerem do sąsiedniej wioski - jak się oczywiście miało rower. Bakcylem podróżowania na dobre zaraziłam się dopiero po studiach, gdy zaczęłam pracować w redakcji „Kontynentów”. Wysłano mnie wtedy do Meksyku, gdzie sama musiałam rozwiązywać różne problemy, jeździć po całym kraju lokalnymi środkami transportu, spać w najgorszych hotelach, jeść byle co… Ale byłam szczęśliwa.

• To była Pani pierwsza prawdziwa podróż?

Nie. Pierwszą prawdziwą podróż odbyłam do Chin po czwartym roku studiów. Trwała ona 6 tygodni, z czego dwa dni leciałam samolotem. Podróż tę, z noclegiem w Nowosybirsku, zniosłam bardzo źle i marzyłam, żeby już nigdy nie wsiąść do żadnego samolotu. Ale się nie udało.

• Co dla Pani jest ważniejsze: cel podróży czy droga do niego prowadząca?

Zdecydowanie cel podróży. Kręci mnie cel, a droga jest tylko środkiem. Nie stanowi ona dla mnie żadnej przyjemności. Podróżuję, żeby dotrzeć do celu, i  jestem w stanie dużo pokonać, żeby go osiągnąć. Jadę nie po to, żeby się sprawdzić – ja siebie bardzo dobrze znam – tylko po to, żeby się czegoś nauczyć, coś poznać i żeby później móc się podzielić tym z innymi.

• Jak poznała pani Tony'ego Halika?

Pierwszy raz zobaczyłam go w telewizji. Pomyślałam sobie wtedy: Jaki to śmieszny facet! – i wyłączyłam telewizor.

• To czym później urzekł Panią Tony Halik?

Miał fantazję i wyobraźnię. Tak jak ja chciał poznawać świat i dzielić się tym z innymi. Tony Halik był człowiekiem wielkiej pasji i pragnął, żebym tę pasję z nim dzieliła. Z tego powodu zapewniał mi różne atrakcje: chciał, żebym jeździła na nartach wodnych, to wynajął mi instruktora; chciał, żebym jeździła na bojerach, to kupił mi bojer. Jednak nie wszystkie pomysły kończyły się po jego myśli. Gdy wsiadłam do tego bojera, to od razu rozwinęłam prędkość 120 km/h. Swoim biustem złamałam ster i powiedziałam, że już nigdy mnie na to nie namówi. Musiał sprzedać bojer.

• Bywały w Waszym życiu wyjazdy wyłącznie dla przyjemności, takie bez kamery i aparatu?

Dwa lata temu po raz pierwszy byłam na urlopie wypoczynkowym. Nigdy w życiu się tak nie wynudziłam. Ja nie umiem leżeć na plaży, opalać się i popijać drinki. Dlatego też nie byłam na przykład na Bora-Bora, bo tam nic nie ma do roboty. Tam nic się nie dzieje, nie ma plemion, nie ma zabytków. Razem z Tonym zawsze jeździliśmy po coś, a nie po to, żeby leżeć na plaży i odpoczywać. To wszystko jest jeszcze przede mną – na stare lata, bo ja przecież jestem jeszcze młodą kobietą.

• Wyprawa archeologiczna do Peru, którą odbyła Pani w 1976 r. wraz z mężem Tonym Halikiem i prof. Edmundo Guillenem, dostarczyła dowodów, że Vilcabamba była ostatnią stolicą Inków. Jakie to uczucie być odkrywcą i mieć wkład w rozwój nauki?

Wcale nie czuję się odkrywcą. Byliśmy faktycznie pierwszymi Polakami, którzy tam dotarli. To było bardzo ważne dla Peruwiańczyków, ponieważ Hiszpanie twierdzili, że państwo Inków skończyło się w 1532 r. Miejscowi uważali jednak, że stało się to 40 lat później, kiedy upadła Vilcabamba - w 1572 r. Należało znaleźć ją i to udowodnić. Profesor Edmundo Guillen odnalazł w archiwum indiańskim w Sewilli listy żołnierzy hiszpańskich, którzy brali udział w tych działaniach. Opisali w nich drogę do Vilcabamby. Myśmy dotarli tam tropem tych listów i znaleźliśmy wiele dowodów, które potwierdziły, że to właśnie Vilcabamba była ostatnią stolicą Inków. Nasze odkrycie opublikowaliśmy i zrobiliśmy film, który został wyemitowany w cyklu „Pieprz i wanilia”.

• No właśnie, kto wpadł na pomysł programu „Pieprz i wanilia”?

Oczywiście Tony. Zaproponował mi, żebyśmy robili filmy na potrzeby cyklicznego programu podróżniczego. Najpierw nadaliśmy mu tytuł „Tam, gdzie pieprz rośnie”, potem - „Tam, gdzie rośnie wanilia”, „Tam, gdzie kwitną migdały”, „Tam, gdzie pachnie eukaliptus”… W końcu zabrakło konceptu i zostało samo „Pieprz i wanilia”.

• To niewiarygodne, że jeden z najpopularniejszych polskich programów telewizyjnych nagrywany był nie w profesjonalnym studio przy ul. Woronicza, ale w Państwa domu…

Tak, powstawał on u nas w domu, a konkretnie w piwnicy. Podczas podróży sami robiliśmy półgodzinne filmy, a te 10 minut programu dokręcały 22 osoby. Dzięki temu, że „Pieprz i wanilię” robiliśmy u siebie, mieliśmy poczucie, że widzowie zasiadający przed telewizorami byli naszymi gośćmi. Filmy puszczane w naszym programie technicznie były robione przez profesjonalną firmę, której sami płaciliśmy koszty produkcji. Podróżowaliśmy też za własne pieniądze. To była nasza pasja. Dowiedziałam się z telewizji, że „Pieprz i wanilię” oglądało w porywach 18 milionów widzów. Obecnie wszystkie polskie tego typu programy nie mogą pochwalić się taką widownią. Kiedyś to był jedyny program o podróżach. To było takie okienko na świat w czasach, gdy był on dla Polaków zamknięty.

• Po „Pieprzu i wanilii” przekierowała Pani swoją uwagę na Polskę. Powstało kilkanaście odcinków programu, który zapewne stanowił inspirację do czterotomowego już przewodnika „Groch i kapusta, czyli podróżuj po Polsce”. Także już  dwa tomy „Polski znanej i mniej znanej”. Czy podróże po Polsce mogą być równie fascynujące jak te odbywane po innych kontynentach?

Dla mnie w tym momencie podróże po Polsce są jeszcze bardziej fascynujące niż po świecie. Świat znam już dobrze, a w Polsce jest jeszcze dla mnie dużo do odkrycia. Chciałabym, aby Polacy najpierw poznawali swój kraj. A oni jak mają trochę wolnego czasu, to jadą w świat, tam gdzie ciepło. Zanim na dobre wyruszyłam w świat, byłam zarażona tylko Polską. Z moim pierwszym mężem Andrzejem Dzikowskim, jeszcze jako studenci jeździliśmy na brygady żniwne. Zarabialiśmy na tym grosze, ale wszystko przeznaczaliśmy na podróże po kraju. Przeszliśmy pieszo wszystkie góry, mam nawet złotą odznakę PTTK. Dużo pływaliśmy kajakami, śpiąc przy tym w namiotach. Mój mąż łowił ryby, a ja zbierałam jagody i grzyby. Wtedy udało nam się poznać Polskę. Ponadto, studiując historię sztuki, brałam udział w naukowych obozach wakacyjnych. Polegały one na tym, że mieliśmy objazdy po różnych zabytkach w Polsce. Wtedy odkryłam wiele ciekawych miejsc, do których wróciłam później podczas pisania „Grochu i kapusty”. Będę to robić zawsze, bo Polska to piękny i ciekawy kraj. 

• Z Pani inicjatywy w 1999 r. powstał pomnik Ernesta Malinowskiego, projektanta i budowniczego Centralnej Kolei Transandyjskiej. Dlaczego tak Pani na tym zależało?

Podczas jednego z moich pobytów w Peru, na przełęczy Ticlio, usłyszałam, że Centralna Kolej Transandyjska jest dziełem Amerykanina Henry'ego Meiggsa. Nie mogłam się z tym zgodzić, dlatego postanowiłam odpowiednio uhonorować prawdziwego twórcę tego arcydzieła sztuki inżynieryjnej, czyli Malinowskiego. Nie było to łatwe, gdyż o ile spotykałam się z pozytywnym odzewem na mój pomysł, to nie szły za tym żadne pieniądze. Rozmawiałam w tej sprawie m.in. z wicepremierem i ministrem finansów Grzegorzem Kołodko, ówczesnym dyrektorem TVP Ryszardem Miazkiem czy biznesmenem Aleksandrem Gudzowatym. Ostatecznie udało się, choć dzięki zaangażowaniu Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji, ale tylko ja wiem, ile pracy kosztowało zebranie wszystkich funduszy. Autorem pomnika był znakomity rzeźbiarz, mój przyjaciel prof. Gustaw Zemła. Dzieło ma siedem metrów wysokości i nawiązuje do indiańskich totemów i polskich kolei. Pomnik stanął w lipcu 1999 r. - w setną rocznicę śmierci Ernesta Malinowskiego - właśnie na przełęczy Ticlio, najwyższym punkcie szlaku (4818 m n.p.m.). Zorganizowaliśmy wtedy też Rok Malinowskiego w Peru i w Polsce, a jego imieniem nazwano pociąg Warszawa-Krynica.

• Jest Pani już na emeryturze, a wciąż dużo podróżuje, pisze i fotografuje. Skąd czerpie Pani na to wszystko energię?

Lubię to, co robię. Uważam, że praca jest - obok miłości - jedną z największych wartości. To ona przedłuża mi młodość i aktywność. Nie wyobrażam sobie życia bez pracy.

• Mówi się, że najbardziej płodnym podróżnikiem był Arkady Fiedler, który napisał aż 32 książki. Jednak Pani na swoim koncie ma ich też bardzo dużo – tylko w ostatnich trzech latach ukazały się albumy „Biżuteria świata” i „Moje Ponidzie”, książka „Polska znana i mniej znana” oraz dwie części Pani biografii podróżniczej pt. „Tam, gdzie byłam”. Ma Pani jeszcze jakieś plany wydawnicze?

Pełno. Właśnie pracuję nad drugim tomem „Polski znanej i mniej znanej” oraz nad albumem „Drzwi i okna świata”. W zapasie mam też albumy „Fryzury i nakrycia głowy” i „Świat, który odchodzi”. Jak będę miała czas, to chcę jeszcze zrobić album o Chinach, może i o Etiopii. Jeśli chodzi o kolejne tomy mojej biografii podróżniczej pt. „Tam, gdzie byłam” postanowiłam zrobić sobie przerwę. Teraz interesuje mnie bardziej to, co będzie, a nie to co było. A poza tym jestem młodą artystką i mam ciągle wystawy fotograficzne.

• A czy zostały Pani jeszcze jakieś białe plamy na mapie świata? Miejsca, gdzie nie postawiła Pani dotąd stopy, a chciałaby?

Tak. Chociażby w tym roku wybieram się do Papui Nowej Gwinei, gdzie jeszcze nigdy nie byłam. Odbywa się tam ciekawy festiwal Sing-sing, który bardzo chcę zobaczyć. Zostało mi też jeszcze trochę Etiopii do uzupełnienia, bo to fascynujący kraj. A tak w ogóle jest wiele miejsc, które chciałabym jeszcze zobaczyć. Jednak chyba nie zdążę, bo muszę oszczędnie już gospodarować swoim czasem. 

• Bardzo dziękuję za rozmowę.

Ja również dziękuję. Przy okazji pozdrawiam wszystkich mieszkańców Radzynia Podlaskiego. Jesteście wspaniali!

Komentarze 0

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.
Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Skomentuj

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Premier w Zakopanem: Niektóre osoby są w bardzo ciężkim stanie. W sumie jest ich ponad 100
film

Premier w Zakopanem: Niektóre osoby są w bardzo ciężkim stanie. W sumie jest ich ponad 100 0 1

- Chciałem wyrazić najgłębsze wyrazy współczucia dla rodzin zmarłych osób. Z tego co wiemy, cztery osoby nie przeżyły tych bardzo gwałtownych, nietypowych i rzadkich wyładowań burzowych – powiedział premier Mateusz Morawiecki po spotkaniu sztabu kryzysowego w Zakopanem.

Nawet 900 złotych za podręczniki. "Po używane książki ustawiają się kolejki"

Nawet 900 złotych za podręczniki. "Po używane książki ustawiają się kolejki" 19 7

Połowa uczniów, którzy za niespełna 10 dni rozpoczną naukę w klasach pierwszych liceów i techników, zapłaci za podręczniki jedynie 300 zł. Reszta nawet 900 zł. Nieprzyjemne zaskoczenie przy kasie czeka absolwentów podstawówek

Speed Car Motor Lublin w piątek jedzie w Grudziądzu. Zapewnią sobie utrzymanie?

Speed Car Motor Lublin w piątek jedzie w Grudziądzu. Zapewnią sobie utrzymanie? 1 3

Niecałe pięć miesięcy minęło od premierowego zwycięstwa Speed Car Motoru w najlepszej lidze świata. Lublinianie pokonali wtedy MRGARDEN GKM Grudziądz. Dzisiaj (godz. 20.30) oba zespoły spotkają się ponownie. Ten mecz ma kolosalne znaczenie dla „Koziołków”

Lublin: Chcą zbudować przetwórnię mięsa. Będą konsultacje z mieszkańcami

Lublin: Chcą zbudować przetwórnię mięsa. Będą konsultacje z mieszkańcami 4 33

Urząd Miasta zażądał dokładnego raportu o możliwym wpływie na środowisko nowej przetwórni mięsa, którą chce zbudować na Felinie świdnicka firma Polski Drób. Ratusz zapowiada też przeprowadzenie w tej sprawie konsultacji z mieszkańcami

Legia Warszawa - Glasgow Rangers 0:0. Znowu zero z tyłu (wideo)
film

Legia Warszawa - Glasgow Rangers 0:0. Znowu zero z tyłu (wideo) 0 1

Legia Warszawa zremisowała bezbramkowo z Glasgow Rangers w pierwszy spotkaniu IV rundy eliminacji Ligi Europy.

Pierwsza strona Dziennika Wschodniego 23.08.2019

Pierwsza strona Dziennika Wschodniego 23.08.2019 0 1

Lublin: Stancja czy akademik? W tych trzech dzielnicach studenci szukają najrzadziej

Lublin: Stancja czy akademik? W tych trzech dzielnicach studenci szukają najrzadziej 2 12

"Cześć, troje studentów szuka mieszkania, najlepiej blisko uczelni, z dobrym dojazdem do centrum". Takie ogłoszenia zasypują w wakacje internet

Zakaz wyrzucania jedzenia. Sklepy nie będą już marnować żywności

Zakaz wyrzucania jedzenia. Sklepy nie będą już marnować żywności 326 8

Od września sklepy powierzchni powyżej 400 mkw. będą miały obowiązek bezpłatnego przekazywania niesprzedanych, ale dobrych jakościowo artykułów spożywczych, organizacjom charytatywnym. Z czasem będą musiały to robić także mniejsze sklepy

Milionowe długi szpitala przy al. Kraśnickiej. Zlikwidują onkologię

Milionowe długi szpitala przy al. Kraśnickiej. Zlikwidują onkologię 368 44

30 września ma zostać zamknięta onkologia w szpitalu wojewódzkim przy al. Kraśnickiej w Lublinie. To jeden z efektów programu naprawczego, który ma pomóc lecznicy w wyjściu z wielomilionowych długów.

Były radny Piotr Dreher w spółce Motor Lublin

Były radny Piotr Dreher w spółce Motor Lublin 0 17

Piotr Dreher, były miejski radny PO, a obecnie dyrektor szpitala neuropsychiatrycznego przy ul. Abramowickiej został nowym członkiem rady nadzorczej spółki Motor Lublin, której większościowym udziałowcem (ponad 93 proc. głosów) jest miasto

Biała Podlaska: Prace w parku Radziwiłłowskim na finiszu

Biała Podlaska: Prace w parku Radziwiłłowskim na finiszu 8 1

Na terenie parku Radziwiłłowskiego większość prac jest już na finiszu. Amfiteatr z zadaszeniem zobaczymy jesienią.

Vintage w Wirydarzu Centrum Kultury w Lublinie
24 sierpnia 2019, 11:00

Vintage w Wirydarzu Centrum Kultury w Lublinie 0 0

Lubisz modę i sztukę? Czujesz, że czas odświeżyć garderobę? Już w sobotę o godz. 11 w Wirydarzu Centrum Kultury w Lublinie zacznie się pierwsza edycja targów Artmodes, na których nie zabraknie ciekawych i wyszukanych ubrań oraz dodatków

Afera w urzędzie miasta. Sprawa trafiła do prokuratury

Afera w urzędzie miasta. Sprawa trafiła do prokuratury 0 15

Niewykluczone, że prokurator będzie musiał przesłuchać m.in. wiceprezydenta, dyrektora departamentu, przewodniczącego związków i wizytatorów kuratorium. Wszystko przez wyciek z komisji konkursowej na dyrektorów szkół

"Czas zakończyć wojnę polsko–polską". Koalicja Obywatelska wystartowała z kampanią w Białej Podlaskiej

"Czas zakończyć wojnę polsko–polską". Koalicja Obywatelska wystartowała z kampanią w Białej Podlaskiej 14 24

– Czas zakończyć polsko –polską wojnę – tymi słowa poseł Stanisław Żmijan (PO) zainaugurował wraz innymi kandydatami z listy Koalicji Obywatelskiej kampanię wyborczą w Białej Podlaskiej.

Maciej Kołodziejczyk (LUK Politechnika Lublin): Nie będziemy kłaniać się w pas

Maciej Kołodziejczyk (LUK Politechnika Lublin): Nie będziemy kłaniać się w pas 0 1

Rozmowa z Maciejem Kołodziejczykiem, trenerem siatkarzy LUK Politechnika Lublin, beniaminka I ligi

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium

Uwaga czytelniku!

Informujemy, że w dniu 25 maja 2018 r. na terenie całej Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, wejdzie w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. W związku z tym chcielibyśmy Ci przekazać kilka informacji na temat zasad przetwarzania Twoich danych osobowych przez administratora portalu www.dziennikwschodni.pl – spółkę Corner Media sp. z o.o. z siedzibą w Lublinie.

Bardzo prosimy, zapoznaj się z tymi informacjami uważnie, są to bowiem sprawy bardzo istotne. Jeśli jesteś osobą małoletnią poniżej 16. roku życia, koniecznie przekaż tą wiadomość swoim opiekunom, którzy następnie powinni wytłumaczyć Ci, o co w niej chodzi i dlaczego się do Ciebie zwracamy.

Czym jest RODO?

RODO to potoczna nazwa Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE. W Polsce będzie ono obowiązywało od 25 maja 2018 r. Akt ten wprowadza nowy standard ochrony danych osobowych, nakładając na podmioty przetwarzające te dane (administratorów danych) szereg obowiązków, w tym obowiązek poinformowania Ciebie o sposobie przetwarzania Twoich danych, celach w jakich Twoje dane są przetwarzane oraz o uprawnieniach przysługujących Ci w związku z przetwarzaniem danych osobowych przez administratora danych.

Administrator danych

Administratorem Twoich danych osobowych jest Corner Media Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Lublinie, ul. Krakowskie Przedmieście 54, 20-002 Lublin, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego przez Sąd Rejonowy Lublin – Wschód z siedzibą w Świdniku, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000507517, NIP 7123286919, kapitał zakładowy – 50.000,00. PLN

Możesz się z nami skontaktować zarówno pod adresem:
Corner Media Spółka z o.o.
ul. Krakowskie Przedmieście 54
20-002 Lublinie

jak i mailowo: online@dziennikwschodni.pl

oraz telefonicznie: 81 46-26-800

Rodzaj przetwarzanych danych osobowych

Przetwarzamy dane osobowe podane przez Ciebie podczas procesu rejestracji konta na portalu www.dziennikwschodni.pl, a także dane, które są zbierane podczas korzystania przez Ciebie z tego portalu. Chodzi o dane zbierane i zapisywane w plikach cookies. Więcej na temat plików cookies przeczytasz w naszej polityce prywatności.

Pamiętaj, rejestracja konta na portalu www.dziennikwschodni.pl nie jest obowiązkowa. Nie masz także obowiązku podawania nam swoich prawdziwych danych podczas procesu rejestracji, jak również nie musisz podawać nam wszystkich danych, o które pytamy. Może się jednak zdarzyć tak, że nie posiadając Twoich wszystkich danych albo nie posiadając Twoich prawdziwych danych, nie będziemy w stanie świadczyć Ci wszystkich usług, które oferujemy oraz wywiązać się z wszystkich obowiązków określonych w regulaminie portalu dziennikwschodni.pl (np. zapewnić Ci odpowiedniego bezpieczeństwa w zakresie odzyskania danych dostępowych do konta).

Cel przetwarzania danych osobowych

Głównym celem przetwarzania przez nas Twoich danych jest zapewnienie Ci pełnej funkcjonalności działania serwisu dziennikwschodni.pl, dostępu do usług świadczonych przez nas w ramach tego serwisu, zapewniania Ci bezpieczeństwa podczas korzystania z serwisu (np. w przypadku prób nadużyć) oraz wywiązanie się przez nas z obowiązków umownych wynikających z regulaminu portalu Dziennikwschodni.pl.

Dodatkowy cel przetwarzania danych osobowych to tzw. marketing własny, tj. przetwarzanie danych wyłącznie na nasze wewnętrzne potrzeby w celach analitycznych, badawczych, statystycznych, w szczególności poprzez dążenie do jak najpełniejszego dostosowania treści wyświetlanych na naszych stronach do Twoich preferencji i zainteresowań.

Ponadto, o ile wyrazisz na to zgodę, będziemy mogli przetwarzać Twoje dane osobowe w celach marketingowych (marketing zewnętrzny), w tym przekazywać Twoje dane podmiotom z nami współpracującym – agencjom reklamowym i naszym partnerom handlowym. Pamiętaj, że zgoda na przetwarzanie Twoich danych w celach marketingowych jest całkowicie dobrowolna i możesz ją w każdej chwili wycofać.

Pamiętaj także, że jeżeli jesteś osobą małoletnią, która nie ukończyła 16. roku życia, przesyłanie informacji w celach marketingowych może nastąpić wyłącznie po wyrażeniu zgody przez Twojego rodzica lub opiekuna.

Podstawy prawne przetwarzania danych

Twoje dane osobowe mogą być przetwarzane wyłącznie zgodnie z określonymi w obecnie obowiązujących przepisach podstawami prawnymi. W zależności od celu przetwarzania danych możemy wyróżnić trzy główne podstawy prawne przetwarzania danych.

Pierwszą podstawą przetwarzania danych jest niezbędność do wykonania umów o świadczenie usług. Mamy z nią do czynienia wtedy, gdy przetwarzanie danych jest niezbędne w celu zapewnienia Ci sprawnego, bezpiecznego korzystania z naszego serwisu wraz z jego wszystkimi funkcjonalnościami. Umowy o świadczenie usług to regulaminy, w tym regulamin portalu dziennikwschodni.pl, który akceptujesz decydując się na korzystanie z naszego serwisu.

Drugą podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora danych. Mamy z nim do czynienia w przypadku prowadzenia pomiarów statystycznych oraz działań z zakresu marketingu własnego przez administratora danych.

Wreszcie, trzecią przesłanką przetwarzania danych jest Twoja dobrowolna i świadoma zgoda. Na jej podstawie Twoje dane mogą być wykorzystywane w celach marketingowych, a także w celu profilowania.

Pamiętaj, zgody udzielasz w pełni dobrowolnie. Masz także prawo do cofnięcia udzielonej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych w dowolnym momencie. Wycofanie zgody nie będzie miało jednak wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej cofnięciem.

Podmioty, którym możemy przekazywać dane

Co do zasady Twoje dane osobowe będą przez nas wykorzystywane wyłącznie na nasz własny użytek.

W pewnych sytuacjach możemy jednak przekazać Twoje dane podmiotom z nami współpracującym: – naszym partnerom handlowym, podwykonawcom oferowanych przez nas usług, agencjom marketingowym.

Dodatkowo, w przypadkach ściśle określonych w przepisach prawa, będziemy zobligowani przekazać Twoje dane podmiotom uprawnionym do ich uzyskania na podstawie obecnie obowiązujących przepisów prawa (np. policji czy prokuraturze), pod warunkiem oczywiście, iż wystąpią do nas z takim żądaniem, powołując się na określoną podstawę prawną.

Okres przechowywania danych

Twoje dane osobowe będą przechowywane tak długo, jak będzie to niezbędne do zapewnienia Ci dostępu do usług oferowanych przez serwis www.dziennikwchodni.pl Oczywiście, możesz w każdym czasie złożyć wniosek o zaprzestanie przetwarzania swoich danych osobowych, ich zmianę lub usunięcie.

Informacje o prawach przysługujących osobie, której dane dotyczą

Musisz wiedzieć, że niezależnie od tego, na jakiej podstawie przetwarzamy Twoje dane, masz zawsze prawo dostępu do nich oraz ich poprawiania. Możesz również w każdym momencie żądać ich usunięcia lub cofnąć albo ograniczyć wcześniej udzieloną zgodę na przetwarzanie danych osobowych, przy czym wycofanie danej zgody nie wpływa na administratora danych do przetwarzania danych w celu określonym w danej zgodzie do chwili jej wycofania.

Masz również prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.

Możesz też zażądać od administratora danych osobowych przeniesienia Twoich danych lub uzyskania kopii Twoich danych, z tym jednak zastrzeżeniem, że prawo to nie może wpływać niekorzystnie na prawa i wolności innych osób. Administrator danych będzie realizował Twoje żądania w zakresie posiadanych możliwości technicznych.

Informacje o prawie do wniesienia skargi

Organem nadzorczym nad administratorem danych osobowych jest Generalny Inspektor Danych Osobowych, do którego masz prawo wnieść skargę za każdym razem, gdy Twoje dane będą przetwarzane w sposób w Twojej ocenie nieprawidłowy.

Informacje o tym, czy podanie danych jest wymogiem ustawowym lub umownym, czy jesteś zobowiązany do ich podania

Nie jesteś zobowiązany do podawania nam swoich danych osobowych ani wyrażania zgody na ich przetwarzanie, z tym jednak zastrzeżeniem, że ich podanie może okazać się niezbędne dla korzystania z określonych funkcjonalności serwisu.

Jest także możliwe, że jeśli nie wyrazisz zgody na przetwarzanie danych osobowych lub cofniesz wcześniej udzieloną zgodę, nie będziemy mogli zapewnić Ci dostępu do niektórych oferowanych przez nas usług, przy czym zawsze w takim wypadku zostaniesz o tym poinformowany.

Informacje o profilowaniu

Czym jest profilowanie? To zbieranie wszelkich informacji, które pozwalają bezpośrednio lub pośrednio zidentyfikować osobę, która jest poddawana profilowaniu. Profilowanie odbywa się najczęściej przy użyciu systemów informatycznych, w sposób zautomatyzowany, za pomocą specjalnych algorytmów uwzględniających określone wcześniej kryteria. Wyniki profilowania mogą być wykorzystywane m.in. do celów marketingowych, np. w celu spersonalizowania reklamy kierowanej do danego użytkownika lub przygotowania oferty uwzględniającej jego potrzeby lub preferencje.

Oświadczamy, że na chwilę obecną nie profilujemy Twoich danych. Jeśli jednak zaczniemy, zostaniesz o tym uprzednio poinformowany i będziesz miał prawo nie wyrazić na to zgody.

Bardzo prosimy o uważne zapoznanie się z powyższymi informacjami. Gdy już to zrobisz, kliknij przycisk Zapoznałem się z informacją. Przejdź do serwisu.

Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.