Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Magazyn

24 lipca 2016 r.
13:00

„Za Bugiem”: Film o tragicznych dziejach polsko-ukraińskich

47 3 A A
Na zdjęciu z lewej bracia Tadeusz i Stach Buczko. Z prawej Aleksandra Rydzkowska
Na zdjęciu z lewej bracia Tadeusz i Stach Buczko. Z prawej Aleksandra Rydzkowska

„Współżycie na co dzień z Ukraińcami dawało poczucie, że Polacy to jakby lepszy gatunek. Ale to tylko takie odczucie, bez żadnego znaczenia, bo i tak na co dzień bawiliśmy się wspólnie i wspólnie przedrzeźnialiśmy Żydów” - pisze w swoich pamiętnikach Aldona Rybarska, z domu Buszko, która dzieciństwo spędziła w Siedliskach na terenach dzisiejszej Zachodniej Ukrainy. Relacje rodziny, która w 1944 roku ratowała się ucieczką i osiadła w Hrubieszowie oraz na Ziemiach Odzyskanych zostaną wykorzystane w filmie dokumentalnym „Za Bugiem”. Zdjęcia rozpoczynają się w sierpniu.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować


Film dokumentalny o tragicznych relacjach polsko-ukraińskich w czasie wojny nakręci Aleksandra Rydzkowska, studentka kierunku filmowego na Akademii Sztuki w Mediolanie. Pracować będzie z międzynarodową grupą, w skład której oprócz Polaków wchodzą także Ukrainiec, Hindus i Włoch.

- Historię rodziny poznałam z opowieści krewnych i pamiętników babci Aldony. Byłam poruszona tym, że mimo wielu okropieństw, których była świadkiem, nigdy nie opowiedziała się po żadnej stronie i nigdy nie krytykowała Ukraińców jako narodu. Nie obarczała ich winą za swoje nieszczęścia - podkreśla Aleksandra Rydzkowska. - Według mnie tak tragicznych wydarzeń nie można oceniać w perspektywie „dobry” lub „zły”. O tym będzie ten film.

Wieś z dala od wojny
„Nasza wieś leżała daleko od głównej drogi, daleko od miasta, nawet do gminy nie było blisko, więc wojnę tylko poznawaliśmy głównie ze słyszenia. Gdzieś tam strzelano, gdzieś tam wybuchały bomby, przeleciały samoloty...” - pisze w swoich pamiętnikach Aldona Rybarska. „Przyszła nowa władza, zaczęły się nowe porządki. (…) Z naszej wioski tylko jedna rodzina została wywieziona na Sybir, ale kilku właścicieli bogatszych gospodarstw, ładniejszych domów „rozkułaczono”. Kazano im się wynosić, bo inni „mają prawo” do ich majątku. Tak się stało z jednym naszym sąsiadem, kuzynem taty. W jego domu zorganizowano świetlicę wiejską, zwołano młodzież i zaczęto organizować jakieś imprezy, żeby przekonać mieszkańców, jaka wspaniała jest ta nowa władza, jaki wyrozumiały i kochany jest nasz wódz Józef Stalin. Tata swoje tablice „Sołtys” schował pod podłogę...”

Wszyscy mieszkańcy wioski byli dwujęzyczni. Rozmawiali po polsku i ukraińsku. Przed 1939 rokiem w szkole i przedszkolu wszystkich obowiązywała nauka języka polskiego, ale od roku szkolnego 40/41 w szkole można było rozmawiać tylko po ukraińsku. Dodatkowym językiem był rosyjski.

„Nauczyciel, starszy wiekiem, był bardzo surowy i wymagający. Wygrażał się polskim dzieciom, że za mówienie w swoim języku będą surowe kary. Nie tylko w szkole nie wolno mówić po polsku, w domu też. Mówił, że jak się dowiedzą, że rozmawiamy w polskim języku, to grozi nam wywózka na Sybir” - czytamy w relacji.

Sąsiedzi
We wsi na stałe mieszkały dwie rodziny żydowskie. Stanowiły bardziej odizolowane, hermetyczne środowisko. Na lato przyjeżdżali też inni Żydzi. Jedni się „wczasowali”, a inni, biedniejsi zrywali jabłka, gruszki, śliwki, które suszyli potem w zbudowanej w sadzie małej suszarni i sprzedawali zimą w mieście.

„Żydzi byli trochę dla nas, dzieci, odrębną kategorią ludzi. (...) Sposób zachowania się Żydów, sposób mówienia był inny od naszego i śmieszył nas. W sobotę odbywali swoje modły, a my pod oknami hałasowaliśmy i przedrzeźnialiśmy ich” - wspomina Aldona Rybarska. „Mój tata tłumaczył, że tak nie wolno robić, „oni modlą się po swojemu, a my po swojemu”

Wioska była raczej bogata. Chociaż na Ukrainie jakoś tak było, że to Polacy byli na ogół bogatsi i zatrudniali Ukraińców. Nie była to jednak reguła.

„W rezultacie takich różnic wielu biednych Ukraińców szczerze popierało jednak władze komunistyczne i pomagało prześladować, rozkułaczać i wysyłać na Sybir co bogatszych Polaków. Naszej rodziny początkowo prześladowanie nie objęło, bo tak naprawdę nie byliśmy bogaci” - przyznaje.

Polacy w niedziele i święta szli do Bielina, gdzie stał kościół katolicki. Ukraińcy zaś szli do Puzowa, gdzie była cerkiew prawosławna. Mieszane małżeństwa nie należały do rzadkości. Do ustalenia była kwestia, w której świątyni odbędzie się ślub. W zależności od tego wychowywano i chrzczono potem dzieci.

Widmo Sybiru
Ojciec Aldony, Bazyli Buszko, był w 1941 roku brygadzistą polowym w kołchozie. Kiedy jednak zaczęło dziać się źle, bo okazało się, że do podziału nie było wiele, a chętnych do pracy jeszcze mniej, zaczęto szukać winnych.

„Przypomniano sobie, że ojciec jest kułakiem, a jego matka wywodzi się z jeszcze bogatszych obszarników. (…) W ten sposób zawisło nad nami widmo Sybiru. Nawet został już wyznaczony termin. Kilka dni żyliśmy w potwornym strachu. Nagle jednak rozległy się huki, nadleciały samoloty, z daleka słychać było strzały i okazało się, że jesteśmy już pod inną władzą. Okupacja sowiecka zniknęła, a w jej miejsce pojawiła się okupacja niemiecka. W ludzi, a w nas w szczególności, wstąpiła wielka radość, wielka ulga. Nie ma już przymusu kołchozowego życia. Nie ma groźby Sybiru!” - pisała Rybarska.
Radość była jednak przedwczesna. W domu robiło się coraz głodniej, bo wszystko trzeba było oddawać Niemcom. Nie odbierali tylko gryki i to ona stanowiła podstawę wyżywienia.

„W domu zawsze do dyspozycji była wódka własnego wyrobu i suszone liście tytoniu. Te brat wymieniał na męskie części garderoby i tym sposobem sprowadził na całą rodzinę tyfus plamisty. Najpierw zachorował brat i tato, a potem po kolei wszyscy prawie domownicy. Nie chorowała tylko mama i dwuletnia Mila” - pisze Aldona, która sama trafiła do szpitala powiatowego we Włodzimierzu. „Niektórzy chorzy dostają jakichś napadów: wstają z łóżka, w amoku biegają po korytarzu, niekiedy mężczyźni bez dolnej bielizny. Pielęgniarki zarzucają im koc na głowę i siłą ściągają do sali, do łóżka. Z naszej rodziny wszyscy przeżyli”.

Dwie srogie zimy
Choroba była jednak wybawieniem. Przy wjeździe do zagrody Buszków Niemcy przybili tablicę z dwujęzycznym napisem „tyfus plamisty”. Po epidemii nie groziły im już niemieckie kontrole. Bezpieczniejsze były nawet żydowskie dzieci, które chroniły się w ich stodole.

„Było to rodzeństwo: chłopiec 16 lat i dziewczynka - 14. Całe dwie zimy, i to srogie zimy, te dzieci chowały się w naszej stodole. Wieczorem, kiedy było ciemno, pukały do okna i przez okno otrzymywały coś do jedzenia. Sami cierpieliśmy niedostatek jedzenia, bo wszystko trzeba było Niemcom oddać, ale tym żydowskim dzieciom zawsze coś się znalazło” - wspomina kobieta. „Te dzieci żydowskie uniknęły pogromu żydowskiego jaki zgotowali im Niemcy i Ukraińcy. Rodzeństwo i rodzice zginęli w jakimś obozie. Ci dwoje w naszej stodole dotrwały do roku 1944, kiedy wojska polsko-sowieckie wyzwoliły te tereny. Jankiel znalazł się po wojnie w Związku Radzieckim, a Ryfka w Stanach Zjednoczonych. I dlatego moja mama, a potem najstarsza siostra, otrzymały medal Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”.

Strzał i krzyk
Aldona Rybarska wspomina, że Niemcy rozpoczęli politykę wykorzystywania Polaków i Ukraińców aby sprowokować samozagładę. W niektórych większych miejscowościach powstały placówki policyjne, w których do pracy werbowano Ukraińców pracujących pod dowództwem niemieckim.

„Nieporozumienia już narastały, bo Ukraińcy, pełniąc rolę niemieckich sługusów uczestniczyli w pacyfikacjach, aresztowaniach, zabieraniu produktów z gospodarstw dla Niemców (...) Po jakimś czasie ukraińscy policjanci opuścili posterunek, zabrali broń i poszli do lasu by samodzielnie szukać zemsty na Polakach. Niemieccy okupanci zwerbowali więc do powołanych placówek polskich młodych mężczyzn żeby bronić ich przed ukraińskimi partyzantami. Zaczęły się więc porachunki, czasami wręcz regularne bitwy. Uzbrojeni partyzanci ukraińscy napadali na polskie wioski i wybijali Polaków co do nogi, od starca do dziecka! Zabudowania palono”.

Pewnego dnia Rybarska zrywając maliny przy płocie sąsiada usłyszała strzał i krzyk.

„Byliśmy w panicznym strachu. Każda noc przeżyta to zwycięstwo. Mama zainicjowała specjalne rodzinne nabożeństwo do Matki Boskiej o ratunek, o opiekę. W ciągu pięciu czy siedmiu dni cała rodzina gromadziła się w pokoju i odmawialiśmy „Pod Twoją obronę”. Przed jedną nocą, jakaś dziewczyna od sąsiadów Ukraińców uprzedziła niektórych sąsiadów, że coś się szykuje. Wszystkie polskie domy w nocy były puste, ludzie spali w stodołach, na polu, w piwnicach - gdzie kto mógł. My też na te noc schowaliśmy się w piwnicy magazynu. Przeżyliśmy jeszcze jedną noc, ale dłużej nie można było ryzykować. Trzeba było znaleźć bezpieczne miejsce, gdzie ukraińscy bandyci nie mają wstępu. Załadowano na wóz dzieci, trochę niezbędnych rzeczy, zabraliśmy krowę i udaliśmy się do miasta, do Włodzimierza”.

Strach
Najmłodsze dzieci pozostawały wtedy pod opieką 12-letniej Aldony, a rodzice i starsze rodzeństwo wyjeżdżali na pola.

„W dzień pracowali na polu, a na noc zbierali się w jednym pomieszczeniu, wystawiali wartę na wypadek niebezpieczeństwa i tak spędzali czas. Zdawałam sobie sprawę z tego, że każdej nocy mogą zostać zamordowani i ja zostanę sama z dziećmi. Bałam się. W nocy z tego kierunku, w którym byli rodzice dochodziły krzyki mordowanych, tam snuły się łuny płonących wsi. Boże, jak ja się bałam, że rodzice mogą nie wrócić...” - wspomina Aldona Rybarska. „Często brałam wszystkie dzieci i wychodziłam z nimi za wioskę na drogę, by oczekiwać powrotu rodziców. Robiło się ciemno, jak wracaliśmy sami. Jurek miał dwa latka, ale już chodził. Mila 3 lata, ale ją musiałam dźwigać na rękach, bo ona miała krzywicę i długo nie chodziła. Pozostałe dzieci trzymały mnie za ręce lub za sukienkę. Ludzie, patrząc na naszą gromadkę, odwracali głowy”.

Po mowie widać, że jest Ukrainką
W Palmową Niedzielę 1944 roku 12-latka z ojcem jedzie po sprawunki do Bielina. Razem z nimi podróżują dwaj polscy policjanci wykorzystując podwózkę. Uzbrojeni. Podpici. Kiedy widzą nadchodzącą z naprzeciwka kobietę każą się zatrzymać. Żądają dokumentów. Kobieta ich nie ma, ale przysięga, że jest Polką. Nie wierzą. Twierdzą, że „po mowie widać, że jest Ukrainką”. Kobieta prosi żeby zabrać ją do Bielina, gdzie jej znajomi zaświadczą kim jest.

„Pijani, uzbrojeni faceci nie dają się przekonać i wskazują na to, że zamierzają kobietę zabić, bo jest Ukrainką. Obydwaj pastwią się nad kobietą. Uderzają kolbą w głowę, zaczyna lecieć krew. Ale nikt z pozostałych osób nie ma odwagi zwrócić facetom uwagi, że nie powinni tego robić. Nie mają żadnych podstaw poza sposobem mówienia. Na wschodzie wielu Polaków mówi akcentem zbliżonym do ukraińskiego” - relacjonuje.

Ostatecznie wiozą ją do miasteczka. Zakrwawiona kobieta woła po nazwisku mieszkańców, żeby wyszli i zaświadczyli, że nie jest Ukrainką. Nikt nie wychodzi.

„Ludzie się wystraszyli i z przeciwnej strony uciekli z domu. Kobieta, widząc że nikt nie wychodzi, zeskoczyła z sań i pobiegła do domu. Okazało się, że tam nikogo nie ma. Facet pobiegł za nią i strzelił dwukrotnie. Wyszedł zadowolony i każe się wieźć dalej. Ale po chwili znów dopadł pod płotem jakiegoś człowieka i chce go zabić, bo on pewnie jest Ukraińcem. W międzyczasie ktoś zawiadomił sztab czy dowództwo jednostki. Natychmiast zjawili się uzbrojenie żandarmi, skuli faceta i kazali tacie wieźć do zaimprowizowanego więzienia w jakimś chlewiku. Wracając widzimy, że wynoszą umierającą kobietę z domu, w którym usiłowała się ukryć i księdza przy niej. Ten, który tak narozrabiał i zabił niewinną kobietę został zdegradowany, pozbawiony broni i całymi dniami kręcił korbą, pod którą palił się ogień a w beczce prażyło się ziarno na zbożową kawę dla wojska. Często zdarzało mi się przechodzić koło tego miejsca i widzieć go przy tej czynności. Zawsze czułam ucisk w sercu, gdy go widziałam”.

Wiosna 1944
„Całe, pewnie 20-tysięczne miasto powiatowe, w którym skryło się drugie tyle ludności wiejskiej szukające schronienia przed rzezią ukraińską ucieka w stronę Uściługu, miejscowości położonej nad samym Bugiem. Wojsko niemieckie z przodu, wojsko niemieckie z tyłu. (…). W Uściługu korek. Tłok niesamowity. Ludność i pojazdy mają się przemieścić na poboczu drogi aby przepuścić pojazdy wojskowe. Posuwamy się powoli, nadchodzi ciemna noc ale trzeba się przemieszczać dalej. Przeprawa przez Bug. W tłumie wygnańców (nie uchodźców, bo przecież zostaliśmy wygnani przez Niemców z miasta) jest spora ilość ludności miejskiej poruszającej się konnymi wozami, do których przywiązane są krowy. Krowa w tych warunkach to był skarb. Zawsze można było nadoić mleka i nagotować jakichś zacierek czy innej kaszy aby nakarmić dzieci. Po przeprawie przez Bug udało się nam wymknąć spod obstawy wojskowej i skryć się w jakiejś wiosce”.

Rodzina Buszko przeżyła wojnę. Niektórzy jej członkowie zostali w Hrubieszowie. Inni trafili w okolice Głogowa i Szczecina. Aldona Buszko po wojnie trafiła do sierocińca. Po ukończeniu szkół poznała swojego przyszłego męża, absolwenta filozofii na KUL.

FILM
W filmie „Za Bugiem” wstąpi rodzina Rydzkowskiej, a także Ukraińcy pochodzący z regionu lwowskiego, którzy także przeżyli II wojnę światową. Zdjęcia rozpoczną się w sierpniu. Żeby udało się go zrealizować potrzebna jest jednak pomoc finansowa, m.in. na wypożyczenie sprzętu filmowego, a przede wszystkim na podróż na wschód. Zbiórka internetowa potrwa do 8 sierpnia. Informacje o tym, jak wspomóc produkcję filmu znajdują się na jego oficjalnej stronie internetowej zabugiem.pl (w zakładce wesprzyj nas)

Komentarze 3

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
boje sie ich / 24 lipca 2016 o 22:53
0
moja mama śp. zawsze powtarzała, że w czasie wojny ukrainiec był jak brat a w nocy przychodził i mordował.
Avatar
phi / 24 lipca 2016 o 19:15
0
Użytkownik niezarejestrowany napisał:
Rzygać mi się normalnie chce na tą pro-ukraińską kampanię!! Co chwila jakieś durne akcje mające pokazać jakimi to przyjaciółmi narodu Polskiego są ukraińcy. Ja (podobnie jak ta pani) słyszałam historie opowiadane przez MOJĄ babcię, która cudem przeżyła rzeź Polaków przez ukraińców. Może też powinnam rozważyć nakręcenie filmu ze scenami na przykład wyłamywania dziewczynkom rąk przez gwałcących je ukraińców?? Niestety marne szanse na powodzenie w czasach gdy polskie spoleczeństwo jest na każdym kroku przekonywane przez pro-ukraińskie lobby działające w tym kraju, że nic takiego się nie stało, że upa nie była taka zła a ukraińcy to nasi najwięksi przyjaciele.
Bez obaw w Gdańsku bodajże Ukraińcy zgwałcili nastolatkę, w Lublinie Ukrainiec poderżnął gardło taksówkarzowi. Pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają, a tylko idioci nie potrafią wyciągać oczywistych wniosków.
Bez obaw w Gdańsku bodajże Ukraińcy zgwałcili nastolatkę, w Lublinie Ukrainiec poderżnął gardło taksówkarzowi. Pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają, a tylko idioci nie potrafią wyciągać oczywistych wniosków. rozwiń
Avatar
Gość / 24 lipca 2016 o 15:46
0
Rzygać mi się normalnie chce na tą pro-ukraińską kampanię!! Co chwila jakieś durne akcje mające pokazać jakimi to przyjaciółmi narodu Polskiego są ukraińcy. Ja (podobnie jak ta pani) słyszałam historie opowiadane przez MOJĄ babcię, która cudem przeżyła rzeź Polaków przez ukraińców. Może też powinnam rozważyć nakręcenie filmu ze scenami na przykład wyłamywania dziewczynkom rąk przez gwałcących je ukraińców?? Niestety marne szanse na powodzenie w czasach gdy polskie spoleczeństwo jest na każdym kroku przekonywane przez pro-ukraińskie lobby działające w tym kraju, że nic takiego się nie stało, że upa nie była taka zła a ukraińcy to nasi najwięksi przyjaciele.
Rzygać mi się normalnie chce na tą pro-ukraińską kampanię!! Co chwila jakieś durne akcje mające pokazać jakimi to przyjaciółmi narodu Polskiego są ukraińcy. Ja (podobnie jak ta pani) słyszałam historie opowiadane przez MOJĄ babcię, która cudem przeżyła rzeź Polaków przez ukraińców. Może też powinnam rozważyć nakręcenie filmu ze scenami na przykład wyłamywania dziewczynkom rąk przez gwałcących je ukraińców?? Niestety marne szanse na powodzenie w czasach gdy polskie spoleczeństwo jest na każdym kroku przekonywane przez pro-ukraińskie lobby dz... rozwiń
Avatar
boje sie ich / 24 lipca 2016 o 22:53
0
moja mama śp. zawsze powtarzała, że w czasie wojny ukrainiec był jak brat a w nocy przychodził i mordował.
Avatar
phi / 24 lipca 2016 o 19:15
0
Użytkownik niezarejestrowany napisał:
Rzygać mi się normalnie chce na tą pro-ukraińską kampanię!! Co chwila jakieś durne akcje mające pokazać jakimi to przyjaciółmi narodu Polskiego są ukraińcy. Ja (podobnie jak ta pani) słyszałam historie opowiadane przez MOJĄ babcię, która cudem przeżyła rzeź Polaków przez ukraińców. Może też powinnam rozważyć nakręcenie filmu ze scenami na przykład wyłamywania dziewczynkom rąk przez gwałcących je ukraińców?? Niestety marne szanse na powodzenie w czasach gdy polskie spoleczeństwo jest na każdym kroku przekonywane przez pro-ukraińskie lobby działające w tym kraju, że nic takiego się nie stało, że upa nie była taka zła a ukraińcy to nasi najwięksi przyjaciele.
Bez obaw w Gdańsku bodajże Ukraińcy zgwałcili nastolatkę, w Lublinie Ukrainiec poderżnął gardło taksówkarzowi. Pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają, a tylko idioci nie potrafią wyciągać oczywistych wniosków.
Bez obaw w Gdańsku bodajże Ukraińcy zgwałcili nastolatkę, w Lublinie Ukrainiec poderżnął gardło taksówkarzowi. Pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają, a tylko idioci nie potrafią wyciągać oczywistych wniosków. rozwiń
Avatar
Gość / 24 lipca 2016 o 15:46
0
Rzygać mi się normalnie chce na tą pro-ukraińską kampanię!! Co chwila jakieś durne akcje mające pokazać jakimi to przyjaciółmi narodu Polskiego są ukraińcy. Ja (podobnie jak ta pani) słyszałam historie opowiadane przez MOJĄ babcię, która cudem przeżyła rzeź Polaków przez ukraińców. Może też powinnam rozważyć nakręcenie filmu ze scenami na przykład wyłamywania dziewczynkom rąk przez gwałcących je ukraińców?? Niestety marne szanse na powodzenie w czasach gdy polskie spoleczeństwo jest na każdym kroku przekonywane przez pro-ukraińskie lobby działające w tym kraju, że nic takiego się nie stało, że upa nie była taka zła a ukraińcy to nasi najwięksi przyjaciele.
Rzygać mi się normalnie chce na tą pro-ukraińską kampanię!! Co chwila jakieś durne akcje mające pokazać jakimi to przyjaciółmi narodu Polskiego są ukraińcy. Ja (podobnie jak ta pani) słyszałam historie opowiadane przez MOJĄ babcię, która cudem przeżyła rzeź Polaków przez ukraińców. Może też powinnam rozważyć nakręcenie filmu ze scenami na przykład wyłamywania dziewczynkom rąk przez gwałcących je ukraińców?? Niestety marne szanse na powodzenie w czasach gdy polskie spoleczeństwo jest na każdym kroku przekonywane przez pro-ukraińskie lobby dz... rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze 3

Skomentuj

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Szpitale mogą zostać bez badań. W Lubelskiem szykują się kolejne protesty

Szpitale mogą zostać bez badań. W Lubelskiem szykują się kolejne protesty 0 1

Po lekarzach rezydentach oraz pielęgniarkach podwyżek zażądali szpitalni technicy wykonujący badania tomografem, USG, EKG, rezonans i prześwietlenia oraz wymierzone w raka zabiegi radioterapii. W szpitalu przy al. Kraśnickiej weszli w spór z dyrekcją, tak jak ich koledzy z Kraśnika. Szykują się do tego także w innych placówkach

Energia Kozienice – Wisła Puławy 2:3. Na zmęczeniu też można wygrywać

Energia Kozienice – Wisła Puławy 2:3. Na zmęczeniu też można wygrywać 3 1

Chociaż brakowało sił z powodu ciężkich treningów, to piłkarze Jacka Magnuszewskiego zaliczyli w kolejne sparingowe zwycięstwo. Tym razem Wisła pokonała na wyjeździe czwartoligową Energię Kozienice 3:2. I to na boisku rywala

"Doktor Murek" i "Przełęcz Ocalonych" w Kinie w Bramie
27 lipca 2018, 21:00

"Doktor Murek" i "Przełęcz Ocalonych" w Kinie w Bramie 2 0

Co Gdzie Kiedy. Fundacja Ruchu Solidarności Rodzin zaprasza na ostatnie lipcowe projekcje w ramach plenerowego Kina w Bramie (ul. Królewska 3). W dniach 27-28 lipca zobaczymy klasyczną polską produkcję Doktor Murek oraz oscarowe, epickie kino Mela Gibsona Przełęcz Ocalonych.

Chciała uniknąć zderzenia z dzikiem, wjechała w drzewo [zdjęcia]

Chciała uniknąć zderzenia z dzikiem, wjechała w drzewo [zdjęcia] 0 5

Pięć osób trafiło do szpitala po tym, jak kierująca BMW straciła panowanie nad autem i uderzyła w drzewo. Próbowała uniknąć zderzenia z dzikiem

Motocyklista zderzył się z kombajnem, zginął na miejscu [zdjęcia]
galeria

Motocyklista zderzył się z kombajnem, zginął na miejscu [zdjęcia] 17 6

Tragiczny wypadek na drodze Józefów - Hamernia w powiecie biłgorajskim. Nie żyje 48-letni motocyklista

We trzech pobili 31-latka z Lublina

We trzech pobili 31-latka z Lublina 0 3

Trzech bandytów pobiło mieszkańca Lublina. 31-latek przebywa w szpitalu

Lublin: Nowe autobusy mają pod górkę. Do tej pory nie dostarczono ani jednego

Lublin: Nowe autobusy mają pod górkę. Do tej pory nie dostarczono ani jednego 0 6

Do piątku spodziewana jest dostawa ośmiu nowych autobusów zamówionych przez miasto w lubelskim Ursusie. Taki termin podał miastu dostawca pojazdów, który zgodnie z umową powinien je przekazać do 29 maja. Umowa dawała mu dodatkowy czas do 29 czerwca, ale i ten termin został przekroczony.

Jacek Bąk: Jerzy Brzęczek zaczyna pracę z czystą kartą

Jacek Bąk: Jerzy Brzęczek zaczyna pracę z czystą kartą 0 0

Rozmowa z Jackiem Bąkiem, byłym piłkarzem, 96-krotnym reprezentantem Polski

Widowisko w hołdzie Michaelowi Jacksonowi w Lublinie
15 października 2018, 19:00

Widowisko w hołdzie Michaelowi Jacksonowi w Lublinie 3 0

Co Gdzie Kiedy. Już 15 października o godz. 19 w Hali Globus (ul. Kazimierza Wielkiego 8) zaprezentowane zostanie niesamowite widowisko muzyczne w hołdzie Michaelowi Jacksonowi - Thriller LIVE!

Policjanci znaleźli zakrwawione niemowlę. Rodzice usłyszeli zarzuty gdy wytrzeźwieli
film

Policjanci znaleźli zakrwawione niemowlę. Rodzice usłyszeli zarzuty gdy wytrzeźwieli 5 3

Zielona Góra. 10-miesięczne dziecko z ranami głowy znaleźli zielonogórscy policjanci podczas interwencji w sprawie zakłócania ciszy nocnej w jednym z mieszkań. Niemowlę trafiło do szpitala, a rodzice do policyjnej celi. Oboje usłyszeli zarzuty narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Grozi im do pięciu lat więzienia. 

Wypadek na wesołym miasteczku. Nie żyje 9-latek

Wypadek na wesołym miasteczku. Nie żyje 9-latek 0 1

Do tragicznego wypadku doszło na wesołym miasteczku w Szczytnie. 9-latek wypadł z karuzeli, nie przeżył

Nowy basen w Wólce Rokickiej. Wiadomo, kiedy otwarcie
galeria

Nowy basen w Wólce Rokickiej. Wiadomo, kiedy otwarcie 2 4

W końcu znamy datę uruchomienia krytej pływalni w Wólce Rokickiej: pierwsze kąpiele 8 sierpnia o godzinie 14 lub 14.30.

Lublin: Jest zgoda na osiedle. To teren, który sprzedał UMCS

Lublin: Jest zgoda na osiedle. To teren, który sprzedał UMCS 24 21

400 mieszkań może powstać przy ul. Głębokiej naprzeciw os. Słowackiego. Ratusz zgodził się na budowę sporego osiedla na terenie sprzedanym przez UMCS prywatnemu inwestorowi. Uczelnia liczy na to, że nabywca ziemi zbuduje tu akademiki.

Pierwsza strona Dziennika Wschodniego z 23 lipca 2018 r.

Pierwsza strona Dziennika Wschodniego z 23 lipca 2018 r. 0 0

Związkowcy kontra związkowcy w puławskich Azotach. Wysyłają listy i apele
galeria

Związkowcy kontra związkowcy w puławskich Azotach. Wysyłają listy i apele 29 10

Z jednej strony mobilizacja do uczestnictwa w pikiecie i referendum strajkowym, z drugiej oskarżenia o działanie „godzące w dobre imię spółki”. Związki zawodowe w puławskich Azotach już dawno nie były ze sobą tak skłócone.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium

Uwaga czytelniku!

Informujemy, że w dniu 25 maja 2018 r. na terenie całej Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, wejdzie w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. W związku z tym chcielibyśmy Ci przekazać kilka informacji na temat zasad przetwarzania Twoich danych osobowych przez administratora portalu www.dziennikwschodni.pl – spółkę Corner Media sp. z o.o. z siedzibą w Lublinie.

Bardzo prosimy, zapoznaj się z tymi informacjami uważnie, są to bowiem sprawy bardzo istotne. Jeśli jesteś osobą małoletnią poniżej 16. roku życia, koniecznie przekaż tą wiadomość swoim opiekunom, którzy następnie powinni wytłumaczyć Ci, o co w niej chodzi i dlaczego się do Ciebie zwracamy.

Czym jest RODO?

RODO to potoczna nazwa Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE. W Polsce będzie ono obowiązywało od 25 maja 2018 r. Akt ten wprowadza nowy standard ochrony danych osobowych, nakładając na podmioty przetwarzające te dane (administratorów danych) szereg obowiązków, w tym obowiązek poinformowania Ciebie o sposobie przetwarzania Twoich danych, celach w jakich Twoje dane są przetwarzane oraz o uprawnieniach przysługujących Ci w związku z przetwarzaniem danych osobowych przez administratora danych.

Administrator danych

Administratorem Twoich danych osobowych jest Corner Media Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Lublinie, ul. Krakowskie Przedmieście 54, 20-002 Lublin, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego przez Sąd Rejonowy Lublin – Wschód z siedzibą w Świdniku, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego, za numerem KRS 0000507517, NIP 7123286919, kapitał zakładowy – 50.000,00. PLN

Możesz się z nami skontaktować zarówno pod adresem:
Corner Media Spółka z o.o.
ul. Krakowskie Przedmieście 54
20-002 Lublinie

jak i mailowo: online@dziennikwschodni.pl

oraz telefonicznie: 81 46-26-800

Rodzaj przetwarzanych danych osobowych

Przetwarzamy dane osobowe podane przez Ciebie podczas procesu rejestracji konta na portalu www.dziennikwschodni.pl, a także dane, które są zbierane podczas korzystania przez Ciebie z tego portalu. Chodzi o dane zbierane i zapisywane w plikach cookies. Więcej na temat plików cookies przeczytasz w naszej polityce prywatności.

Pamiętaj, rejestracja konta na portalu www.dziennikwschodni.pl nie jest obowiązkowa. Nie masz także obowiązku podawania nam swoich prawdziwych danych podczas procesu rejestracji, jak również nie musisz podawać nam wszystkich danych, o które pytamy. Może się jednak zdarzyć tak, że nie posiadając Twoich wszystkich danych albo nie posiadając Twoich prawdziwych danych, nie będziemy w stanie świadczyć Ci wszystkich usług, które oferujemy oraz wywiązać się z wszystkich obowiązków określonych w regulaminie portalu dziennikwschodni.pl (np. zapewnić Ci odpowiedniego bezpieczeństwa w zakresie odzyskania danych dostępowych do konta).

Cel przetwarzania danych osobowych

Głównym celem przetwarzania przez nas Twoich danych jest zapewnienie Ci pełnej funkcjonalności działania serwisu dziennikwschodni.pl, dostępu do usług świadczonych przez nas w ramach tego serwisu, zapewniania Ci bezpieczeństwa podczas korzystania z serwisu (np. w przypadku prób nadużyć) oraz wywiązanie się przez nas z obowiązków umownych wynikających z regulaminu portalu Dziennikwschodni.pl.

Dodatkowy cel przetwarzania danych osobowych to tzw. marketing własny, tj. przetwarzanie danych wyłącznie na nasze wewnętrzne potrzeby w celach analitycznych, badawczych, statystycznych, w szczególności poprzez dążenie do jak najpełniejszego dostosowania treści wyświetlanych na naszych stronach do Twoich preferencji i zainteresowań.

Ponadto, o ile wyrazisz na to zgodę, będziemy mogli przetwarzać Twoje dane osobowe w celach marketingowych (marketing zewnętrzny), w tym przekazywać Twoje dane podmiotom z nami współpracującym – agencjom reklamowym i naszym partnerom handlowym. Pamiętaj, że zgoda na przetwarzanie Twoich danych w celach marketingowych jest całkowicie dobrowolna i możesz ją w każdej chwili wycofać.

Pamiętaj także, że jeżeli jesteś osobą małoletnią, która nie ukończyła 16. roku życia, przesyłanie informacji w celach marketingowych może nastąpić wyłącznie po wyrażeniu zgody przez Twojego rodzica lub opiekuna.

Podstawy prawne przetwarzania danych

Twoje dane osobowe mogą być przetwarzane wyłącznie zgodnie z określonymi w obecnie obowiązujących przepisach podstawami prawnymi. W zależności od celu przetwarzania danych możemy wyróżnić trzy główne podstawy prawne przetwarzania danych.

Pierwszą podstawą przetwarzania danych jest niezbędność do wykonania umów o świadczenie usług. Mamy z nią do czynienia wtedy, gdy przetwarzanie danych jest niezbędne w celu zapewnienia Ci sprawnego, bezpiecznego korzystania z naszego serwisu wraz z jego wszystkimi funkcjonalnościami. Umowy o świadczenie usług to regulaminy, w tym regulamin portalu dziennikwschodni.pl, który akceptujesz decydując się na korzystanie z naszego serwisu.

Drugą podstawą przetwarzania danych jest uzasadniony interes administratora danych. Mamy z nim do czynienia w przypadku prowadzenia pomiarów statystycznych oraz działań z zakresu marketingu własnego przez administratora danych.

Wreszcie, trzecią przesłanką przetwarzania danych jest Twoja dobrowolna i świadoma zgoda. Na jej podstawie Twoje dane mogą być wykorzystywane w celach marketingowych, a także w celu profilowania.

Pamiętaj, zgody udzielasz w pełni dobrowolnie. Masz także prawo do cofnięcia udzielonej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych w dowolnym momencie. Wycofanie zgody nie będzie miało jednak wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej cofnięciem.

Podmioty, którym możemy przekazywać dane

Co do zasady Twoje dane osobowe będą przez nas wykorzystywane wyłącznie na nasz własny użytek.

W pewnych sytuacjach możemy jednak przekazać Twoje dane podmiotom z nami współpracującym: – naszym partnerom handlowym, podwykonawcom oferowanych przez nas usług, agencjom marketingowym.

Dodatkowo, w przypadkach ściśle określonych w przepisach prawa, będziemy zobligowani przekazać Twoje dane podmiotom uprawnionym do ich uzyskania na podstawie obecnie obowiązujących przepisów prawa (np. policji czy prokuraturze), pod warunkiem oczywiście, iż wystąpią do nas z takim żądaniem, powołując się na określoną podstawę prawną.

Okres przechowywania danych

Twoje dane osobowe będą przechowywane tak długo, jak będzie to niezbędne do zapewnienia Ci dostępu do usług oferowanych przez serwis www.dziennikwchodni.pl Oczywiście, możesz w każdym czasie złożyć wniosek o zaprzestanie przetwarzania swoich danych osobowych, ich zmianę lub usunięcie.

Informacje o prawach przysługujących osobie, której dane dotyczą

Musisz wiedzieć, że niezależnie od tego, na jakiej podstawie przetwarzamy Twoje dane, masz zawsze prawo dostępu do nich oraz ich poprawiania. Możesz również w każdym momencie żądać ich usunięcia lub cofnąć albo ograniczyć wcześniej udzieloną zgodę na przetwarzanie danych osobowych, przy czym wycofanie danej zgody nie wpływa na administratora danych do przetwarzania danych w celu określonym w danej zgodzie do chwili jej wycofania.

Masz również prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych osobowych.

Możesz też zażądać od administratora danych osobowych przeniesienia Twoich danych lub uzyskania kopii Twoich danych, z tym jednak zastrzeżeniem, że prawo to nie może wpływać niekorzystnie na prawa i wolności innych osób. Administrator danych będzie realizował Twoje żądania w zakresie posiadanych możliwości technicznych.

Informacje o prawie do wniesienia skargi

Organem nadzorczym nad administratorem danych osobowych jest Generalny Inspektor Danych Osobowych, do którego masz prawo wnieść skargę za każdym razem, gdy Twoje dane będą przetwarzane w sposób w Twojej ocenie nieprawidłowy.

Informacje o tym, czy podanie danych jest wymogiem ustawowym lub umownym, czy jesteś zobowiązany do ich podania

Nie jesteś zobowiązany do podawania nam swoich danych osobowych ani wyrażania zgody na ich przetwarzanie, z tym jednak zastrzeżeniem, że ich podanie może okazać się niezbędne dla korzystania z określonych funkcjonalności serwisu.

Jest także możliwe, że jeśli nie wyrazisz zgody na przetwarzanie danych osobowych lub cofniesz wcześniej udzieloną zgodę, nie będziemy mogli zapewnić Ci dostępu do niektórych oferowanych przez nas usług, przy czym zawsze w takim wypadku zostaniesz o tym poinformowany.

Informacje o profilowaniu

Czym jest profilowanie? To zbieranie wszelkich informacji, które pozwalają bezpośrednio lub pośrednio zidentyfikować osobę, która jest poddawana profilowaniu. Profilowanie odbywa się najczęściej przy użyciu systemów informatycznych, w sposób zautomatyzowany, za pomocą specjalnych algorytmów uwzględniających określone wcześniej kryteria. Wyniki profilowania mogą być wykorzystywane m.in. do celów marketingowych, np. w celu spersonalizowania reklamy kierowanej do danego użytkownika lub przygotowania oferty uwzględniającej jego potrzeby lub preferencje.

Oświadczamy, że na chwilę obecną nie profilujemy Twoich danych. Jeśli jednak zaczniemy, zostaniesz o tym uprzednio poinformowany i będziesz miał prawo nie wyrazić na to zgody.

Bardzo prosimy o uważne zapoznanie się z powyższymi informacjami. Gdy już to zrobisz, kliknij przycisk Zapoznałem się z informacją. Przejdź do serwisu.

Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.